Dodaj do ulubionych

Dentystyczne pytania

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 00:21
Zapytałam już o to na innym forum, ale może zapytam jeszcze i tu.

Śledzę na różnych listach dyskusyjnych wątki związane z leczeniem ząbków u
maluchów, ale tylko mam coraz więcej wątpliwości i pytań. Oto moje pytania –
byłabym baaardzo wdzięczna za odpowiedzi i podzielenie się swoimi
doświadczeniami.
1.Czy pokrywanie zębów zaatakowanych przez próchnicę subtancją, która
powoduje ich czernienie (nie pamiętam nazwy), jest w pełni bezpieczne?
Słyszałam, że może to być niebezpieczne dla stałych zębów. Czy to prawda? W
jaki sposób może to być niebezpieczne? Moja córka na 2 lata i 7 miesięcy i ma
już 4 w ten sposób leczone, teraz zauważyłam zmieniony kolor szkliwa na dwóch
dalszych zębach...
2.Na czym polega lakierowanie zębów? Czy w przypadku takiego małego dziecka
może być zastosowane? Czy jeśli na powierzchni zębów widać już fragmenty o
nieznacznie zmienionej barwie, to za późno na lakierowanie?
3.A co z zębami już zdecydowanie zepsutymi – moja córka ma duże już dziury w
obu dolnych czwórkach. Ma dwa lata i 7 miesięcy i nie ma mowy, żeby dała
sobie je po dobroci wyleczyć. Co robić? Czekać? Zmusić i przytrzymać (nie
wiem, czy damy radę utrzymać... pomijając „straty duchowe” dziecka).
Czy nie jest już możliwe pokrycie tych chorych zębów czymkolwiek dla
przetrzymania ich do czasu jak dziecko zmądrzeje i da sobie je wyleczyć?
Poza tym słyszałam o usuwaniu próchnicy żelem – jak to wygląda, jak długo
trwa, czy byłoby to łatwiejsze, niż zwykłe borowanie?
Słyszałam też o możliwości zastosowania jakichś środków uspokajających czy
usypiających. Czy wiecie jakich? Czy ktoś z Was tego próbował? Czy to ma
sens – przecież to poważna sprawa, która może pociągnąć za sobą skutki
uboczne?
Z powodu tych zębów już nie mogę spać, a przecież to tylko jeden z problemów
z moją córką, oprócz tego problemy ortopedyczne, to że nie chce spać i wciąż
jeszcze budzi mnie w nocy, to że nie chce siusiać na nocnik i cała reszta
codzienne życia.... Wiem, nie powinna narzekać, bo mam wspaniałe, zdrowe
dziecko, ale ja jakoś nie daję rady, żeby to wszystko naprzód posuwać...
Jak nie chciała spać do 24.00 czy jeszcze dłużej, albo budziła się na 3-4
godziny wnocy, to byłam skłonna wszystko zrobić, żeby wreszcie zasnęła.... A
teraz mam wyrzuty sumienia, że od nocnych herbatek i wieczornych kaszek ma
zepsute zęby... Bardzo długo nie chciała dać sobie myć zębów - nie chciałam,
nie umiałam tego robić przemocą, nie umiałam też jej przekonać, żeby zrobić
to pokojowo, a teraz są skutki...

Obserwuj wątek
    • Gość: lola Re: Dentystyczne pytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 09:13
      Stomatologiem nie jestem, mam tylko własne doswiadczenia. Oprócz codziennego
      mycia zabków stosuje raz w tygodniu zel ELMEX z fluorem, ale dziecko nie moze
      połykac piany absolutnie, wiec nie wiem czy twoja córcia ma to opanowane,
      zamiast tego mozna zeby polakierowac, tak twierdziła moja stomatolog. Ubytki
      sie lapisuje (to czarne), moja miała robione plomby, teraz są róznokolorowe co
      było dla dziecka zacheta, ale moja miała wówczas 4 lata, wiec nie wiem co z
      młodszym dzieckiem.Na twoim miejscu czesto odwiedzałabym stomatologa, a co do
      narkozy dla dziecka po to by zaplombowac zeby, to mysle ze za duze ryzyko w
      stosunku do korzysci.
      • Gość: Joanna Re: Dentystyczne pytania IP: 172.10.11.* 29.07.03, 10:47
        Witam,
        Daj Córce szczoteczkę i niech sama myje zęby i to parę razy w ciągu dnia, niech
        patrzy jak ty myjesz zęby. Mozesz nawet nie uzywać pasty a jezeli juz to tylko
        troche, bo nie wiem czy córka umie juz wypluwać i płukac jame ustną.

        No cóż moja córka pomimo zachowanej higieny i mycia ząbków miała robione plomby
        w wieku 5 lat.
        lakieruję jej zęby od czasu gdy skończyła 2 i pól roku. zabieg ten trzeba
        powtarzać co poł roku.
        Myślę że jeżeli córka ma problemy z zębami to musisz znaleźć stomatologa
        dziecięcego, który ma dobre podejście do dzieci.

        W gabinecie lekarskim siadj razem z nia na fotelu, corka ma kolanach, moze
        wtedy będzie czuła się bezpiecznie.
        Mojej córki lekarka zawsze tłumaczyła i pokazywała córce co będzie robiła ale
        tez czasami miałam problem np przed lakierowaniem bo nie chciała otworzyć buzi.

        No cóz najlepiej wszystko wytłumaczy ci lekarka, ale staraj się zadbać o zęby
        bo jeszcze dziecku będa wyrastały mleczne 5 które też lubią się psuć a potem 6
        już niestety stałe.

        I teraz napiszę, że nie ma reguły. Moja córka 6 stałe miała lakowane jak tylko
        brużdy wyrosły ponad poziom dziąsła. Wizyty kontrolne mamy co 3 miesiące
        (dostajemy zawiadomienie więc nie muszę specjalnie o tym pamiętać) na wizytach
        lekarka jeszcze dodatkowo uszczelniala bruzdy w miejscach gdzie laku juz nie
        było a mimo to po 2 latach w jednej 6 zrobiła się dziurka i trzeba było
        plombować. Więc niby stosowałam całą profilakrykę lakowanie lakierowanie mycie
        żebów a mimo to dziurka się zrobiła.

        powróce jeszcze do lakierowania, mojej córce lakierowanie zębów pozwoliło
        odciągnąć w czasie plpmbowanie o około 1,5 roku. W wieku 3,5 lekarka zauwazyła
        przebarwienie na każdej wizycie kontrolnej sprawdzała i plombowac trzeba było
        dopiero w wieku 5 lat.

        Co do innych spraw, wiem ze to wszystko jest trudno pogodzić musisz uzbroić się
        w cierpliowść. ja miałam te same problemy ortopeda, okulista, (cysta w
        oczodole) stomatolog, alergolog, potem doszedl logopeda, urolog i nefrolog, 2
        lata temu ortodonta a generalnie córka jest naprawdę zdrowym dzieckiem
        (obecnie 9 lat) - ale jak się zbiegały wizyty kontrolne wszystkie rano a więc w
        godzinach pracy to sie wściekałam, że muszę tracić urlop na wizyty u lekarzy a
        nie na wypoczynek. No ale chciałam zeby wszystko było skontrolowane zebym sobie
        nie wyrzucała ze czegoś zaniedbałam.

        Pozdrawiam i głowa do góry wszystko sie ułozy a każdy przezywa chwiel kryzysowe.
        Asia

    • Gość: Iza Re: Dentystyczne pytania IP: *.introl.pl 29.07.03, 12:01
      Najpierw odpowiem na Twoje pytania pod cytatami:

      Gość portalu: jklk napisał(a):

      > 1.Czy pokrywanie zębów zaatakowanych przez próchnicę subtancją, która
      > powoduje ich czernienie (nie pamiętam nazwy), jest w pełni bezpieczne?
      > Słyszałam, że może to być niebezpieczne dla stałych zębów. Czy to prawda? W
      > jaki sposób może to być niebezpieczne? Moja córka na 2 lata i 7 miesięcy i
      ma już 4 w ten sposób leczone, teraz zauważyłam zmieniony kolor szkliwa na
      dwóch dalszych zębach...

      W tym temacie nie mogę odpowidzieć, ale zapytam co sądzi nasza dentystka przy
      najbliższej wizycie w drugiej połowie sierpnia.

      > 2.Na czym polega lakierowanie zębów? Czy w przypadku takiego małego dziecka
      > może być zastosowane? Czy jeśli na powierzchni zębów widać już fragmenty o
      > nieznacznie zmienionej barwie, to za późno na lakierowanie?

      Nasza dentystka nie lakieruje ząbków uważając ten zabieg za mało skuteczny,
      jedynie opóźniający pojawienie się próchnicy.

      Zarówno zęby mleczne jak i stałe lakuje. Pokrywa specjalnym preparatem
      jednorazowo (zupełnie zdrowy ząb trzonowy, którego wyszła już cała
      powierzchnia żująca). Najlepiej zrobić to gdy ząb jest w buzi nie dłużej niż 3
      miesiące. My z córą trafiłyśmy do naszej dentystki gdy Mała miała 2,5 roku,
      wszystkie czwarte i piąte zęby całe już wyszły, więc dosyć póżno, a jeden
      ząbek zaatakowany był próchnicą (mała żółta plamka, którą poprzednia dentystka
      zlekceważyła "u dzieci z tym nic się nie robi").

      Najpierw dla zachęty miało być lakowanie ząbka zdrowego, ale przed lakowaniem
      każdy ząbek i tak musi być sprawdzony wierłem. Już po chwili okazało się, że
      zdrowy z pozoru ząb w środku jest zaatakowany przez próchnicę. Trzeba więc
      było borować i zacementować. Plomby nie mogliśmy założyć, gdyż mała strasznie
      przeżywała wizytę i nie wytrzymałaby tak długo z otwartą buzią (mimo miłej
      pani doktor, siedzenia u mnie na kolanach, zabawiania, przekupstwa wcześniej
      kupionymi przeze mnie prezentami). Potem leczyliśmy ząbek z widoczną próchnicą
      (też cement), później dwa zdrowe lakowaliśmy. Teraz mamy przerwę, gdyż córa
      strasznie zraziła się do pani doktor, nie obyło się bez pogryzienia do krwi, a
      gdy podjeżdżamy pod gabinet wpada w histerię (ma już prawie 3 latka i
      doskonale pamięta co się działo). Stwierdziliśmy z mężem, że ważniejsze jest
      zaufanie do rodziców i niezrażanie dziecka niż lakierowanie kolejnych ząbków.
      Ustaliliśmy z panią doktor jak prawidłowo czyścić zęby, teraz umawiamy się raz
      na miesiąc, żeby córa tylko posiedziała na fotelu, pooglądała gabinet i panią
      doktor, od nowa oswoiła się i zapomniała przykre doświadczenia. Najważniejsze,
      że tamte dwa ząbki ma wyleczone i leczenie nie było bolesne. Poza tym
      kontrolujemy czy aby nie pojawia się próchnica w jakimś nowym ząbku.

      > 3.A co z zębami już zdecydowanie zepsutymi – moja córka ma duże już dziur
      > y w obu dolnych czwórkach. Ma dwa lata i 7 miesięcy i nie ma mowy, żeby dała
      > sobie je po dobroci wyleczyć. Co robić? Czekać? Zmusić i przytrzymać (nie
      > wiem, czy damy radę utrzymać... pomijając „straty duchowe” dziecka)
      > .
      > Czy nie jest już możliwe pokrycie tych chorych zębów czymkolwiek dla
      > przetrzymania ich do czasu jak dziecko zmądrzeje i da sobie je wyleczyć?

      To zależy od Ciebie, albo poszukasz dentysty z podejściem do dzieci i
      zdecydujesz się w pewnym stopniu na rozwiązanie siłowe, przekupstwo i
      wyleczysz popsute ząbki (tak jak ja zrobiłam), albo będziesz czekać, aż dziury
      zaczną boleć, a wtedy nie dość że i tak skończy się wizytą u lekarza to
      jeszcze z bolesnym leczeniem.

      Osobiście jestem przeciwnikiem leczenia zębów dzieciom pod narkozą. Dla mnie
      narkoza to dość poważny krok, który powinien być stosowany w przypadku
      ratowania życia (zawsze istnieje ryzyko np. uczulenia dziecka na środek i
      śmierci).

      Co do dentysty, to nie zdawaj się na pierwszego lepszego, popytaj, poszukaj
      takiego z podejściem do dzieci, który będzie starał się zaskarbić zaufanie
      dziecka i może sama się zdziwisz jak zaskarbi sobie zaufanie Twojego skarba. I
      nie miej obiekcji zmienić go jeśli będziesz miała jakiekolwiek wątpliwości. On
      jest dla Twojego dziecka a nie odwrotnie.

      Jestem z Katowic, jeśli jesteś z okolicy i jeśli chciałabyś namiar na naszą
      panią doktor mogę podać na e-mail. Przegląd, konsultacja i pierwsza wisyta
      jest gratis. Pani doktor na oswajanie mojej córy poświęciła dobre 40-50 min.
      Zobaczysz wtedy jak reaguje na nią Twoja córeczka i czy Wam odpowiada.

      > Poza tym słyszałam o usuwaniu próchnicy żelem – jak to wygląda, jak długo
      > trwa, czy byłoby to łatwiejsze, niż zwykłe borowanie?

      Żel u tak małych dzieci podobno nie spełnia swojego zadania,
      gdyż "rozpuszczanie" próchnicy trwa dość długo (dziecko musi mieć otwartą
      buzię), a niejednokrotnie trzeba jeszcze poprawić i tak borowaniem.

      > Słyszałam też o możliwości zastosowania jakichś środków uspokajających czy
      > usypiających. Czy wiecie jakich? Czy ktoś z Was tego próbował? Czy to ma
      > sens – przecież to poważna sprawa, która może pociągnąć za sobą skutki
      > uboczne?

      Nasza pani doktor sugerowała coś takiego (dawkę i środek dobiera pediatra),
      ale w związku z tym, że ja jestem po dwóch wstrząsach na różne leki, a dziecko
      jest małą kopią mamy od razu wycofała się z tej propozycji, nasz pediatra też
      odradza stosowanie bez wyraźnej potrzeby leków uspokajających, nie mówiąc już
      o narkozie.

      > Z powodu tych zębów już nie mogę spać, a przecież to tylko jeden z problemów
      > z moją córką, oprócz tego problemy ortopedyczne, to że nie chce spać i wciąż
      > jeszcze budzi mnie w nocy, to że nie chce siusiać na nocnik i cała reszta
      > codzienne życia.... Wiem, nie powinna narzekać, bo mam wspaniałe, zdrowe
      > dziecko, ale ja jakoś nie daję rady, żeby to wszystko naprzód posuwać...
      > Jak nie chciała spać do 24.00 czy jeszcze dłużej, albo budziła się na 3-4
      > godziny wnocy, to byłam skłonna wszystko zrobić, żeby wreszcie zasnęła.... A
      > teraz mam wyrzuty sumienia, że od nocnych herbatek i wieczornych kaszek ma
      > zepsute zęby...

      Tak jak mówi stare porzekadło "małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży
      kłopot". Wiem o czym piszesz. Sama mam zdrowe dziecko, które nawet kataru nie
      łapie, a przeszłam przez 4 ortopedów (każdy z inną opinią co do dysplazji), 3
      okulistów (niedrożne kanaliki łzowe - jeden chciał udrażniać w narkozie,
      drugi "na żywca", trzeci w ogóle, bo samo minie), 3 nefrologów (skończyło się
      na jeżdżeniu 60km do Krakowa, do najbardziej wydaje mi się kompetentnego)... I
      często myślę sobie jakie to szczęście, że mam zdrowe dziecko... że prawidłowo
      się rozwija, jest straszną gadułą i najcudowniejszym szkrabem na świecie...


      > Bardzo długo nie chciała dać sobie myć zębów - nie chciałam, nie umiałam
      >tego robić przemocą, nie umiałam też jej przekonać, żeby zrobić to pokojowo,
      >a teraz są skutki...

      Daj córze szczoteczkę, niech szczotkuje dla zabawy, Ty zawsze po niej popraw,
      kup elektryczną, niech ma coś nowego, a poza tym niech przyzwycaja się
      do "warczenia" w ustach. Od 2 roku życia używamy pasty Elmex dla dzieci z
      fluorem, jeśli córa trochę zje, nic jej się nie stanie. Moja właśnie część
      połyka, więc po konsultacji nie podaję jej już kropelek z fluorem.

      Pozdrawiam serdecznie i głowa do góry.
      Iza
      • Gość: jklk Re: Dentystyczne pytania IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 20:12
        Dziękuję za odpowiedzi. Przynajmniej wiem, że nie ja jedna mam ten kłopot.
        Niestety, nie jestem z Katowic, tylko z Wrocławia. Ale myślę, że dentystka, do
        której chodziłam ostatnio z córką na lapisowanie przednich ząbków, raczej ma
        podejście do dzieci. Tylko że moja córka nie ma chyba podejścia do dentystów...
        W każdym razie wcześniej byłam z córką w dwóch innych gabinetach i tam to była
        kompletna katastrofa.
        Umówiłam się znowu na piątek i musimy coś postanowić. Chociaż najgorsze jest
        to, że decyzję, czy borujemy na siłę, musimy chyba podjąć my - rodzice.
        Z myciem zębów teraz jest już lepiej, ale wcześniej bardzo długo były kłopoty
        żeby zmusić do tego córkę.
        Aha, czy lakierowanie i lakowanie to dwie różne rzeczy? I czy zęby z
        przebarwieniami można jeszcze polakierować, czy już tylko na czarno?

        • Gość: Joanna Re: Dentystyczne pytania IP: 172.10.11.* 30.07.03, 08:51
          > Aha, czy lakierowanie i lakowanie to dwie różne rzeczy? I czy zęby z
          > przebarwieniami można jeszcze polakierować, czy już tylko na czarno?
          >

          Witam,
          lakierowanie to malowanie zębów roztworem fluoru i wapnia.
          Lakowanie to uszczelnianie bruzd w zębach, robi sie to w tych zębach, które na
          górze mają takie dołki np 4,5,6. Wpełnia sie te bruzdy specjalnym preparatem
          który chroni przed próchnicą.
          Ja swojej córce lakowałam dopiero 6 ale przeczytałam na forum, że można tez
          robić to w 4 i 5. Wazne jest zeby polakować zęby jak tylko trzon wyjdzie ponad
          dziąsło, nie czekac az wyrośnie cały ząb, bo wtedy może juz być próchnica i
          lakowanie nic nie da.

          Dowiedz się wszystkiego od swojej dentystki.
          Pozdr. Asia
          • Gość: Iza Re: Dentystyczne pytania IP: *.introl.pl 30.07.03, 10:36
            Zgadza się. Lakieruje się ząbki wyłącznie mleczne preparatem z fluorem, zabieg
            trzeba powtarzać co 4-5 miesięcy. Nasza dentystka uważa go za mało skuteczny
            właśnie dlatego, że nim znowu się polakieruje ząb to może go już zaatakować
            próchnica.
            Lakować można specjalnym preparatem zęby zarówno mleczne jak i stałe,
            począwszy od czwórek. Najlepiej gdy tylko pojawi się cała powierzchnia żująca
            zęba w buzi. Warunek - ząbek musi być zupełnie zdrowy, by przypadkiem nie psuł
            się pod lakiem. Najważniejszymi zębami mlecznymi są piątki, gdyż za nimi
            pojawią się już stałe szóstki. Jeśli mleczne piątki się popsują i za szybko
            wypadną, lub będą musiały być usunięte, wtedy skończy się to wadami zgryzu.
            Stałe szóstki przesuną się do przodu i wyrosną w miejscu piątek, a stałe
            piątki nie będą miały miejsca. Dlatego m.in. tak ważne jest leczenie i
            zabezpieczenie ząbków mlecznych.

            Ja mam obsesję na punkcie zębów córki. Sami z mężem mamy zęby dość słabe i
            tylko dzięki częstym wizytom u dentysty mamy je wszystkie zdrowe... Mimo,
            ograniczeń spożycia słodyczy, higieny buziaczka, córa także ma słabe ząbki i
            już dwa leczone, ale wychodzę z założenia, że lepiej wyleczyć małą dziurkę niż
            olbrzymią i bolącą.
            Pozdrawiam Iza
    • Gość: dentystka Re: Dentystyczne pytania IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.07.03, 00:33
      Gość portalu: jklk napisał(a):

      > .
      > 1.Czy pokrywanie zębów zaatakowanych przez próchnicę subtancją, która
      > powoduje ich czernienie (nie pamiętam nazwy), jest w pełni bezpieczne?
      > Słyszałam, że może to być niebezpieczne dla stałych zębów. Czy to prawda? W
      > jaki sposób może to być niebezpieczne? Moja córka na 2 lata i 7 miesięcy i ma
      > już 4 w ten sposób leczone, teraz zauważyłam zmieniony kolor szkliwa na dwóch
      > dalszych zębach...
      Ten zabieg, o którym piszesz nazywa się impregnacją, polega na "lapisowaniu"
      zmienionych przez próchnicę tkanek zęba azotanem srebra, co chroni ząb przed
      dalszą destrukcją. Jest zastrzeżony dla zębów mlecznych, więc nie ma wpływu na
      zęby stałe. Jeśli Twoja córka ma niespełna 3 lata, to nie ma szans, żeby miała
      w buzi jakikolwiek ząb stały. Dla mnie zabieg impregnacji ma jedynie wartość
      historyczną, nigdy tego nie robię, po prostu zawsze staram się oczyścić ubytek
      i założyć wypełnienie z tak zwanego glasjonomeru: mam pozytywne doświadczenia
      (wypełnienia trzymają się dobrze)

      > 2.Na czym polega lakierowanie zębów? Czy w przypadku takiego małego dziecka
      > może być zastosowane? Czy jeśli na powierzchni zębów widać już fragmenty o
      > nieznacznie zmienionej barwie, to za późno na lakierowanie?

      Lakierowanie polega na "malowaniu" zębów preparatem (lakierem) fluorkowym. W
      zasadzie można wykonywać u dwulatków. Jeśli ząb jest przebarwiony z powodu
      próchnicy (jeszcze nie ubytek, ale tak zwana plama próchnicowa), to ząb
      POWINIEN być polakierowany: mniej więcej na tym polega leczenie tak wczesnej
      próchnicy. Inna rzecz, dlaczego tak małe dziecko ma już tak aktywną próchnicę?
      Spróbuj zrobić sobie rachunek sumienia: co dziecko jada, pije, jak wygląda
      higiena jamy ustnej, czy po wieczornym czyszczeniu zębów (czyści dorosły, dla
      dwulatki to zbyt trudna czynność!) nie zdarza się jeszcze jakaś przekąska,
      słodzona herbatka, soczek...
      > 3.A co z zębami już zdecydowanie zepsutymi – moja córka ma duże już dziur
      > y w
      > obu dolnych czwórkach. Ma dwa lata i 7 miesięcy i nie ma mowy, żeby dała
      > sobie je po dobroci wyleczyć. Co robić? Czekać? Zmusić i przytrzymać (nie
      > wiem, czy damy radę utrzymać... pomijając „straty duchowe” dziecka)
      > .
      Wyjścia są trzy:
      1. Zabieg przeprowadzony na siłę,
      2. Zabieg w znieczuleniu ogólnym, lub po premedykacji lekiem (np. Dormicum,
      Hydroxyzyna). Mozna spytać pediatry: Dormicum (tabletka, a właściwie jej część,
      zależnie od masy ciała dziecka) jest dość bezpiecznym lekiem, dziecko po nim
      zasypia lub przynajmniej przysypia, a poza tym ma niepamięć wsteczną: nie
      pamięta, co się z nim działo. Po szczegóły i receptę do pediatry.
      3.Pozostawić jak jest i pozwolić, żeby ząbki sobie zgniły,z nimi też stałe
      zęby, bo zwykle tak to wygląda, a dziecko będzie cierpieć sad

      Decyzja należy do rodzica. Osobiście nie praktykuję ani 1. ani 3. rozwiązania.
      Drugie - też bez szaleństw: zdziwiłabyś się, jak dobrze trzylatki potrafią
      współpracować ze stomatologiem.
      > > Poza tym słyszałam o usuwaniu próchnicy żelem – jak to wygląda, jak długo
      >
      > trwa, czy byłoby to łatwiejsze, niż zwykłe borowanie?

      Ani łatwiejsze, ani lepsze, a na pewno dłużej trwa. I wcale nie oznacza
      uniknięcia wiertła. Szkoda kasy i zachodu. Lepiej dać dziecku dormicum, potem
      znieczulenie ( w zastrzyku) i tradycyjnie, szybko i sprawnie przeprowadzić
      zabieg.
      > Słyszałam też o możliwości zastosowania jakichś środków uspokajających czy
      > usypiających. Czy wiecie jakich? Czy ktoś z Was tego próbował? Czy to ma
      > sens – przecież to poważna sprawa, która może pociągnąć za sobą skutki
      > uboczne?
      Patrz wyżej.
      > > Bardzo długo nie chciała dać sobie myć zębów - nie chciałam,
      > nie umiałam tego robić przemocą, nie umiałam też jej przekonać, żeby zrobić
      > to pokojowo, a teraz są skutki...
      > Jeśli o mnie chodzi, to wolę siłą czyścić dzieciom zęby, niż potem patrzeć na
      ich cierpienie i zniszczone ząbki. PO krótkim czasie dziecko dochodzi do
      wniosku, że walka nie ma sensu, bo mycie zębów jest obowiązkiem, który nie
      podlega dyskusji ani negocjacjom. POdobnie jak np. jazda w foteliku
      samochodowym: walka nie ma sensu, bo fotelik musi byc. I koniec.
      Powodzenia!
      • Gość: mama_kasi Re: Do dentystki IP: *.lech.kso.pl / 192.168.72.* 31.07.03, 16:06
        Dla mnie zabieg impregnacji ma jedynie wartość
        > historyczną, nigdy tego nie robię, po prostu zawsze staram się oczyścić
        ubytek
        > i założyć wypełnienie z tak zwanego glasjonomeru: mam pozytywne
        doświadczenia
        > (wypełnienia trzymają się dobrze)
        >
        Czy na jedynkach takie wypełnienia też trzymają się dobrze? Nasza dentystka
        powiedziała, że jedynki i dwójki można tylko lapisować, ponieważ właśnie na
        tych ząbkach wypełnienia źle się trzymają.

        Pozdrawiam Pyza
        • Gość: dentystka Re: Do dentystki IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.07.03, 22:23
          Gość portalu: mama_kasi napisał(a):

          > Czy na jedynkach takie wypełnienia też trzymają się dobrze? Nasza dentystka
          > powiedziała, że jedynki i dwójki można tylko lapisować, ponieważ właśnie na
          > tych ząbkach wypełnienia źle się trzymają.
          >
          > Pozdrawiam Pyza

          Jeśli z jedynek pozostały tylko korzenie, to rzeczywiście nic się tam nie
          utrzyma. Ja zakładam glasjonomery do ubytków we wszystkich mleczakach i nie mam
          problemu z wypadaniem wypełnień. Choć sporo zależy od rozległosci ubytku.
          Glasjonomerem nie da się odbudować ładnie kształtu zębów, ale w mleczakach to
          nie jest dla mnie priorytetem.
      • Gość: jklk Re: Dentystyczne pytania IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 16:27
        Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! Jutro idziemy do naszej dentystki i
        coś postanowimy.
        No cóż, jeśli chodzi o dbanie o zęby dziecka, to oczywiście mamy trochę na
        sumieniu - moja córka miała, a właściwie ma dalej, straszne kłopoty ze spaniem -
        kiedy wieczorem nie chciała zasnąć do 24. czy nawet 1.00 - 2.00 w nocy, albo
        potem budziła się w nocy na 3-4 godziny, było mi naprawdę wszytsko jedno, czy
        szkodzę jej zębom, czy nie, dając coś do picia.
        No i zębów też długo nie chciała za nic myć. Teraz z myciem zębów jest już
        dobrze, zaczęliśmy je myć na siłę i rzeczywiście po krótkim czasie to
        zaakceptowała. Co do nocy, no cóż, wczoraj i przedwczoraj znowu budziła się, i
        znowu coś dostała do picia, chociaż i tak nie pomogło, bo nie chciała zasnąć po
        dwie godziny...
        Chciałabym jeszcze o jedną rzecz zapytać:
        > Dla mnie zabieg impregnacji ma jedynie wartość
        > historyczną, nigdy tego nie robię, po prostu zawsze staram się oczyścić
        ubytek > i założyć wypełnienie z tak zwanego glasjonomeru: mam pozytywne
        doświadczenia > (wypełnienia trzymają się dobrze)
        > Lakierowanie polega na "malowaniu" zębów preparatem (lakierem) fluorkowym. W
        > zasadzie można wykonywać u dwulatków. Jeśli ząb jest przebarwiony z powodu
        > próchnicy (jeszcze nie ubytek, ale tak zwana plama próchnicowa), to ząb
        > POWINIEN być polakierowany: mniej więcej na tym polega leczenie tak wczesnej
        > próchnicy.
        Mojej córce zaimpregnowano (na czarno) cztery górne przednie ząbki - były na
        nich - na przednich powierzchniach - przebarwienia (żółte, brązowe) i w dwóch
        miejscach płytkie dziurki. Czy coś takiego też należałoby (i dałoby się)
        zaplombować? A może należało ograniczyć się do lakierowania?
        Teraz wypatrzyłam plamki na dolnych zębach - takie rozjaśnienia w formie
        obwódki w miejscu styku z dziąsłem. Czy to lakierować? Czy impregnować?
        Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszytskie odpowiedzi, a szczególnie za ostatnią
        fachową odpowiedź!

        • Gość: dentystka Odpowiem hurtem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.07.03, 22:20
          1. Impregnacja nie jest czymś złym i nie świadczy o jakimkolwiek błędzie w
          sztuce czy zacofaniu stomatologa. Ja tego po prostu nie wykonuję. Oczyszczam
          ubytek i zakładam wypełnienie z glasjonomeru; trzyma sie nieźle. Nie mam z tym
          problemów(choć wolałabym żeby rodzice przyprowadzali dzieci częściej do
          gabinetu, żebym mogła na bieżąco obserwować trwałość i szczelność wypełnień :
          DZIECI MAJĄ PRZYCHODZIĆ DO KONTROLI CO 3 MIESIĄCE!!!, nie co pół roku, jak
          dorośli. A już zgrozą napawa, gdy przyprowadza się dziecko dopiero, gdy
          boli...Wtedy jedna wizyta może pozostawić uraz na całe życie. Zacznijcie
          przyprowadzać nawet 1-roczne czy półtopraroczne dzieci do stomatologa. Niech
          sobie pojeżdżą na fotelu, naleją wody do kubeczka, itp. Niech się
          przyzwyczajają. Wtedy jest też okazja do pierwszego badania (tylko oglądanie,
          żaden zabieg!) dziecka, można porozmawiać na temat higieny jamy ustnej, diety,
          itp.
          Co do plamek na zębach: sprawdź, czy się dają zeskrobać: jeśli tak, to jest to
          płytka bakteryjna, którą należy czyścić szczoteczką. Oral B wypuścił świetne
          szczoteczki dla dzieci: z serii Stages (1,2,3,4). Polecam zwłaszcza Stage 1,
          mimo, że dla niemowlaków, dobra jest nawet dla 2-3-latków. Szeroka główka,
          którą łatwo trafić w ząbek... Jeśli plamki są rzeczywiście ubytkami - trzeba
          leczyć. Nieleczona próchnica zębów mlecznych to błyskawiczna próchnica w zębach
          stałych (szóstki!). Często z zewnątrz wydaje się, że 'ta dziurka taka mała", a
          po otwarciu ubytek okazuje się baardzo głęboki: nie wierzcie swoim oczom: tylko
          stomatolog może ocenić rzeczywistą wielkość ubytku!
          Jeśli chodzi o pojenie dzieci w nocy: pisałam już o tym wielokrotnie na forum:
          można dziecku podać przegotowaną wodę. Oświadczyć, że po myciu zębów herbatek i
          soków nie pijemy, tylko wodę. Niesłodzoną! To może przy okazji zniechęcić
          dzieci do popijania w nocy. Praktykowałam to u moich dzieci .Naprawdę działa.
          Nawet jeśli Twoje dziecko będzie się początkowo buntować, to uważam, że
          wyświadczysz mu przysługę, chroniąc przed dalszym rozwojem próchnicy i
          przykrymi zabiegami stomatologicznymi sad
          Pozdrawiam.
          • Gość: m-fortuna Re: Odpowiem hurtem IP: *.vogel.pl 01.08.03, 16:07
            Mam pytanie do Dentystki: mój 19-miesięczny Jędruś budzi się nad ranem, w ok.
            5.00 i woła o mleko, przyznaję, rozpuściłam go, ale było to - jak zwykle w
            takich wypadkach - zachowanie wygodnickie, bo przez długi czas budził się
            właśnie o 5.00, a ja w pracy padałam na pysk. Dodam, że bardzo wcześnie
            wyrżnęły mu się zęby, teraz ma już nawet 2 piątki. Jak dotad (moja mama jest
            stomatologiem, robiła przegląd, ale po lekturze waszych postów chyba przejdę
            się do specjalisty dziecięcego, jakos nie ufam rozkochanej we wnuczku babci)
            nie zauwazyłam żadnych zmian, myjemy zawsze zęby 2 razy dziennie elmeksem (mały
            połyka sad, staram się dawać tej pasty mało) i z przerwą ponadpółroczną podaję
            zymafluor. I na koniec pytania: Czy kategorycznie odstawić mleko nad ranem
            nawet za cenę wczesnej pobudki (gdy budzi się w srodku nocy, podaję wodę -
            działa, po prostu latem chce mu się pić). Czy u dziecka, które stosunkowo
            wcześnie ma cały garnitur zębów, warto lakierować profilaktycznie ząbki?
            Jak się ma łykanie pasty do dodatkowego podawania zymafluoru - czy nie
            dostarczam dziecku zbyt dużo fluoru? Czy w wypadku tak małych dzieci również
            obowiązuje zasada: myc po każdym posiłku?
            Bardzo dziękuję za tę dyskusję, wiele się nauczyłam, nawet jako córka
            stomatologa (wiadomo, najciemniej jest pod latarniąsmile. Inicjatorce dyskusji
            życzę z całego serca powodzenia i polecam (ze słyszenia) wrocławskich
            stomatologow z "Promyka Słońca". Moja niania leczyła tam synka, mają
            niesamowite podejście do dzieci.
            • Gość: jklk Re: Odpowiem hurtem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.03, 22:33
              Gość portalu: m-fortuna napisał(a):

              i polecam (ze słyszenia) wrocławskich
              > stomatologow z "Promyka Słońca". Moja niania leczyła tam synka, mają
              > niesamowite podejście do dzieci.

              Niestety, jeśli chodzi o dentystkę z Promyka mam bardzo złe doświadczenia -
              byłam raz i na pewno już nigdy więcej nie pójdę tam z moim dzieckiem - trafiłam
              na bezczelną babę, która zatkała mojej córeczce nos, żeby otworzyła buzię. A
              wszytsko to po trzech minutach wizyty - tyle miała cierpliwości. I jeszcze mi
              wymyślała, że mam takie niusłuchane dziecko (dwuletnie wówczas)! Wcześniej
              słyszałam już też złą opinię o jakiejś dentystce z Promyka, ale zlekceważyłam
              to.
              Może jest to związane z tym, ze w Promyku Słońca ostatnio się chyba dużo
              pozmieniało i dentyści w tej chwili mają tam już osobną firmę.
              Wcześniej moja córka przez długie miesiące chodziła tam na rehabilitację i było
              wspaniale.
              A dzisiaj byliśmy z córką u naszej dentystki i dalej raczej nic się nie udało
              zrobić - miała impregnowane dolne przednie ząbki, ale tak się wyrywała, że
              jedyne czarne ślady zostały na moich rękach - u niej w buzi nic!
              I co tu gadać o borowaniu...
              A środki uspokajające niestety zarówno nasza lekarka rodzinna jak i nasz
              dentystka zdecydowanie odradzają.
              Więc ja dalej nie mam koncepcji...
              • Gość: m-fortuna Re: Odpowiem hurtem IP: *.vogel.pl 02.08.03, 10:40
                Oooooo, w takim razie przepraszam za nieświadome wprowadzenie w błąd. Może od
                czasu, gdy chodziła tam z synkiem moja niania w Promyku rzeczywiście coś się
                zmieniło. Ja tam byłam u neurologa i okulisty i zawsze byliśmy zadowoleni. Może
                z dentystami jest inaczej sad
            • Gość: dentystka Re: Odpowiem hurtem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.08.03, 09:24
              Co do zymafluoru... Obecnie raczej się od tego odchodzi (zwłaszcza, jeśli
              dziecko połyka pastę: nie wiadomo dokładnie, ile tego fluoru przyswaja).
              Obecnie preferuje się tak zwaną profilaktykę zewnętrzną: własnie higiena,
              pasty z fluorem, chętnie lakierowanie. Swoją drogą, lakierowanie, jako zabieg
              niebolesny, sympatyczny, może być niezłą okazją do oswajania dzieci z fotelem
              stomatologicznym. Ja bym odstawiła zymafluor. A co do mleka nad ranem... Cóż,
              to Ty jesteś matką (padającą na twarz w pracy sad )... Trudno coś doradzić, bo
              teoria swoje,. a życie swoje..
          • Gość: ela do dentystki WIELKIE DZIEKI IP: 132.198.175.* 01.08.03, 17:08
            droga Pani,
            nareszcie ktos mowi z sensem o zebach dzieci. poprzednie posty brzmialy dla
            mnie jak horror.
            Ja i moj maz mamy bardzo zniszczone zeby - no coz urodzilismy sie w czasach
            gdzie pasta byla robiona z kredy i olejku mietowego, szczoteczki byly chorym
            wymyslem rozpuszczonych inteligentow a mleczaki leczylo sie wyrywaniem lub (sam
            zgnije to wyleci). Bardzo wiec sie balismy o zeby dzieci (bo moze genetycznie
            mamy slabe zeby?) Obie corki 14 i 8 lat sa pod STALA opieka dentystyczna od
            momentu pojawienia sie zebow. maja silikon na trzonowych i fluor wsmarowywany
            raz na pol roku przez dentyste. ANI JEDEN MLECZAK I ANI JEDEN TRZONOWY ZAB nie
            mial nigdy prochnicy. aha,, jedza slodycze jak kazde normalne dziecko czyli
            duzo.

            Czy mamy jakis sekret? TAK:
            -zeby sa myte 2 x dziennie
            na wieczor jkak chca pic to tylko woda
            nigdy nie bylo zadnych soczkow kaszek etc w butelkach a tym bardziej na noc.
            Jest ponoc taka zasada ze dopoki dziecko nie pisze sprawnie dopoty powinno mu
            sie myc zeby przynajmnie raz dziennie na noc
            a czy szczoteczka jest elektryczna czy nie to nie ma tak naprawde znaczenia.
            Wazny jest czas i wazna dokladnosc. Latwo to sprawdzic - krople barwnika
            spozywczego rozsmarowac na zebach po myciu - poniewaz zabarwi on osad wiadomo
            gdzie zeby niedomyte.

            warto mycie zebow skombinowac z jakas przyjemnoscia - np myjemy zeby podczas
            dobranocki
            w koncu nie musi sie to odbywac w nudnej lazience.


            Kochane mamy zycze wam cierpliwosci i sukcesu jeszcze nie wszystko stracone i
            choc pewno trudniej to zeby stale beda OK
          • smaur Re: Odpowiem hurtem 01.08.03, 22:29
            Bardzo zaciekawiły mnie Pani opinie. Jestem matką 20miesięcznego Arturka.
            Niestety jego rozwój nie przebiega tak samo jak starszej córki. Zęby synka na
            poczatku były śliczne, bialutkie jednak po podaniu szeregu antybiotyków i na
            dodatek po zapaleniu jamy ustnej stały się szare i wygladały jak z pumeksu
            czyli byłu porowate. Wizyta u dentysty skończyła się lapisowaniem jednak
            dentystka od razu uprzedziła mnie, że te zęby - 2xjedynki 2xdwójki -górne
            wykruszą się. I tak też się stało. W chwili obecnej Artur nie ma już 3 ząbków.
            Jakoś razi sobie z jedzeniem ale co będzie z mówieniem? Boję się też o jego
            zęby stałe. We wtorek idziemy do specjalisty dentysty dziecięcego i zobaczymy
            ale jestem pełna najgorszych obaw. Przecież przed nim jeszcze conajmniej 4 lata
            az mu zaczna wypadać te mleczaki.
            Pozdrawiam Ula
    • Gość: mama Zuzanki Re: Dentystyczne pytania IP: *.jelonki / 192.168.1.* 01.08.03, 09:12
      Może i ja opowiem nasze doświadczenia i przygodę z dentystą mojej córki. W tej
      chwili ma 5 lat i dwie plomby w zębach mlecznych (obie czwórki na dole).
      Z powodu mojego strachu w dzieciństwie przed wizytą u dentysty i problemów z
      żebami tym spowodowanych postanowiłam uchronić moje dziecko przed bólem i
      strachem. Może nie do konca się to udało ale bardzo się staraliśmy razem z
      męzem aby córka wiedziała od najmłodszych lat, że wizyta w gabinecie
      dentystycznycm nie jest niczym nieprzyjemnym i bolesnym. Gdy pojawiły się jej
      pierwsze ząbki kupiliśmy pierwszą szczoteczkę dla dzieci, dla zabawy. Gdy miała
      jakieś 1,5 roku szczotkowanie zębów wodą 2 razy dziennie było już stałym
      elementem toalety. Potem przyszedł czas na pierwsza pastę do zębów i naukę
      wypluwania. Było dość trudno, słodkawy smak pasty bardzo przypasował mojej
      Zuzi, tak, że chciałą ją jeść. Lekarz pediatra podpowiedział tez aby w nocy
      podawać do picia wodę przegotowaną. Zuza pije w nocy ja do dziś, nigdy nie
      zdarzyło się aby jej podać sok czy herbatkę. Sama się przed tym broni.
      Pierwsza wizyta u dentysty nastapiła gdy nic się nie działo, ot tak poszliśmy
      aby zobaczyła jak wyglada gabinet, poznała pania doktor, zjeżdżała z fotela jak
      ze zjeżdżalni. Miała wtedy niecałe 3 lata. W ubiegłym roku (4 lata) zrobiła się
      pierwsza dziura, poszliśmy zrobić z nia porządek, potem był druga dziura i też
      Zuza chętnie poddała się wszelkim zabiegom. Tak jest do dziś. W międzyczasie
      były zrobione 2 lakierownia.
      Zuzia nic a nic się nie boi, nie kojarzy fotela dentystycznego z bólem, wręcz
      cieszy się na wizytę. Moim zdaniem najważniejsze jest osowjenie dziecka z tym,
      że mycie zębów jest obowiązkiem a wizyta u dentysty nie musi boleć. W
      odpowiednim momencie trzeba dziecko przekonać. Ważne jest też aby pierwszy
      kontakt z dentysta nie kojarzył się źle, aby nie było wiercenia, bolącego zęba,
      dziecko może się wystraszyć na całe życie. No i lekarz musi być cierpliwy, musi
      zainteresować dziecko aby te 20 czy 30 minut wytrzymało na fotelu co wiadomo
      jest trudne w przypadku 3 czy 4 latków.
      Życzę powodzenia w walce z nichęcią córki. Dobry i cierpliwy lekarz to połowa
      powodzenia a druga połowa to stanowczość rodziców. Przeciez robimy to aby nasze
      pociechy były zdrowe i radosne. Pozdrawiam, mama Zuzanki
      PS. Słyszałam, że w kilku klinikach dentystycznych w W-wie opornym dzieciom, a
      takze takim, które panicznie się boją ( w tym również chorym) podaje się przed
      jakimkolwiek zabiegiem gaz rozweselający. Czy wiecie coś na ten temat??
      • Gość: Asia Re: Dentystyczne pytania IP: 80.51.236.* 01.08.03, 22:24
        Chciałam dorzucić jeszcze swoje trzy grosze - o tym mowy nie było jeszcze.
        Mój syn swoje pierwsze borowanie przeżył bardzo dobrze - wcześniej jednak nie
        bał się dentysty ( chociaż na pierwszej wizycie z 2 latkiem usłyszałam - a po
        co pani z nim przyszła!!!). Miał już kilka latek- tak z 5 i okazało się, że
        jest dziura - pani stomatolog znieczuliła miejscowo dziąsło, później dała
        zastrzyk i zaplombowała zęba. Jedynym mankamentem była rozgryziona warga -
        brak czucia prowokował gryzienie.
        Piszę o tym, bo zauważyłam, że wcześniejsze znieczulanie dziąsła przed
        zastrzykiem nie jest w mojej miejscowości praktykowane. Okazało sie bowiem, że
        tego zaplombowanego zęba trzeba jednak usunąć. Wizyta prywatna - pan doktor -
        dr nauk med. około czterdziestki, ojciec kilkulatki, wbił synowi strzykawkę w
        dziąsło i zaczęła się HISTERIA - syn za żadne skarby nie chciał uwierzyć, że
        już nie będzie bolało. Byłabym skłonna dopłacić, żeby tego uniknąć, ale nie
        było takiej możliwości.
        Teraz mój 7 letni syn ma plombowanego zęba "na żywca" -krzywi się trochę ale
        nie płacze. Nie chcę zastrzyku- bo obecna dentystka też nie znieczula dziąsła.
        Takie znieczulanie mogłoby w znacznej mierze ograniczyć strach przed dentystą.
        • Gość: Marta Re: Dentystyczne pytania IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.03, 22:36
          A czy ktoś coś wie o laserowym leczeniu próchnicy? Czy to mniej boli, może jest szybsze? Czy wykonuje się u małych dzieci?
          • Gość: maga102 Re: Dentystyczne pytania IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.12.03, 14:17
            Podciągam ten temat do góry, bo sama mam teraz wielki kłopot ze swoim dulatkiem
            i jego przebarwieniami na zabkach. I ponawiam pytanie: czy ktoś słyszał o
            laserowym leczeniu próchnicy?

            maga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka