Gość: jklk
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
29.07.03, 00:21
Zapytałam już o to na innym forum, ale może zapytam jeszcze i tu.
Śledzę na różnych listach dyskusyjnych wątki związane z leczeniem ząbków u
maluchów, ale tylko mam coraz więcej wątpliwości i pytań. Oto moje pytania –
byłabym baaardzo wdzięczna za odpowiedzi i podzielenie się swoimi
doświadczeniami.
1.Czy pokrywanie zębów zaatakowanych przez próchnicę subtancją, która
powoduje ich czernienie (nie pamiętam nazwy), jest w pełni bezpieczne?
Słyszałam, że może to być niebezpieczne dla stałych zębów. Czy to prawda? W
jaki sposób może to być niebezpieczne? Moja córka na 2 lata i 7 miesięcy i ma
już 4 w ten sposób leczone, teraz zauważyłam zmieniony kolor szkliwa na dwóch
dalszych zębach...
2.Na czym polega lakierowanie zębów? Czy w przypadku takiego małego dziecka
może być zastosowane? Czy jeśli na powierzchni zębów widać już fragmenty o
nieznacznie zmienionej barwie, to za późno na lakierowanie?
3.A co z zębami już zdecydowanie zepsutymi – moja córka ma duże już dziury w
obu dolnych czwórkach. Ma dwa lata i 7 miesięcy i nie ma mowy, żeby dała
sobie je po dobroci wyleczyć. Co robić? Czekać? Zmusić i przytrzymać (nie
wiem, czy damy radę utrzymać... pomijając „straty duchowe” dziecka).
Czy nie jest już możliwe pokrycie tych chorych zębów czymkolwiek dla
przetrzymania ich do czasu jak dziecko zmądrzeje i da sobie je wyleczyć?
Poza tym słyszałam o usuwaniu próchnicy żelem – jak to wygląda, jak długo
trwa, czy byłoby to łatwiejsze, niż zwykłe borowanie?
Słyszałam też o możliwości zastosowania jakichś środków uspokajających czy
usypiających. Czy wiecie jakich? Czy ktoś z Was tego próbował? Czy to ma
sens – przecież to poważna sprawa, która może pociągnąć za sobą skutki
uboczne?
Z powodu tych zębów już nie mogę spać, a przecież to tylko jeden z problemów
z moją córką, oprócz tego problemy ortopedyczne, to że nie chce spać i wciąż
jeszcze budzi mnie w nocy, to że nie chce siusiać na nocnik i cała reszta
codzienne życia.... Wiem, nie powinna narzekać, bo mam wspaniałe, zdrowe
dziecko, ale ja jakoś nie daję rady, żeby to wszystko naprzód posuwać...
Jak nie chciała spać do 24.00 czy jeszcze dłużej, albo budziła się na 3-4
godziny wnocy, to byłam skłonna wszystko zrobić, żeby wreszcie zasnęła.... A
teraz mam wyrzuty sumienia, że od nocnych herbatek i wieczornych kaszek ma
zepsute zęby... Bardzo długo nie chciała dać sobie myć zębów - nie chciałam,
nie umiałam tego robić przemocą, nie umiałam też jej przekonać, żeby zrobić
to pokojowo, a teraz są skutki...