werska
10.02.08, 11:14
Moja kuzynka urodziła 05.02.08 córeczkę w Nowym Jorku. Tam jej poród
wywoływano. Termin miała na 01.02.08, kazano jej przyjść piątego,
jeśli do tego czasu nie urodzi. Zjawiła się, położyli i moim zdaniem
chodzi tu o forsę- skoro już zajęła łóżko, to musi je opuścić z
dzieckiem, bo zbadanie i położenie drugi raz kosztuje (szpital i
ubezpieczycieli)
Po tej całej chemii, którą ją nafaszerowano, skórcze były, a
rozwarcia nie i zrobiono cesarkę.
A wczoraj się dowiaduję, że mała ma krew w moczu i lekarze twierdzą,
że tak być może???
Coś mi tu nie gra, tak jak z tym wywoływanym porodem bez wyraźnej
potrzeby. Myślę, że lekarze chcą "problemu" pozbyć się ze szpitala
(miała być wczoraj wypisana, nie wiem, czy tak było), niech rodzice
martwią się, ale już bez nich.
Co to może oznaczać?