Dodaj do ulubionych

Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:(

20.06.08, 08:12
Pomóżcie kochane, bo się martwię bardzosad Moja córeczka ma od pół
roku gdzieś gradówkę na wewnętrznej stronie powieki. Byłam z tym u
okulisty, oczywiście leczenie, cuda na kiju nic nie dały. Pewnie
była już otorbiona. Zdecydowałam jednak , że nie operujemy narazie
bo gradówka jest wielkości łebka od szpilki więc nie duża i nie
boli. Oku nie szkodzi (przynajmniej według moich wiadomości - jak
się mylę , poprawcie). Jakiś tydzień, dwa temu zaczęła się robic na
tym samym oczku druga. Od razu włączyłam leczenie. Krople i
nagrzewanie. Dzisiaj mała obudziła się z oczkiem jak bańka. Cała
powieka spuchła. I teraz nie wiem czy to źle czy może dobrze! Bo nie
pamiętam co lekarz mi mówił. Może to reakcja na lek. A może coś
złego. Poradźcie mmi prosze szybko bo dzis piatek i weekend a u nas
nie ma okulisty dla dzieci i bym musiała szukac w innym miescie a
nie wiem czy nie panikuję. Mała mówi, że trochę ją boli oczko ale
przyłożyłam świetlik i jakby lepiej....
Obserwuj wątek
    • pikum Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 20.06.08, 10:40
      Po wyleczeniu gradówki u córki(tzn sama znikła po ok.6 miesiącach)
      średnio raz na miesiąc wyskakuje jej to na prawym to na lewym oku
      jęczmień.Wszystko schodzi samo.Próbowałam kropić jej oko
      dicortineffem ale mało skutkowało.Jedyne co zleciła lekarka to
      wykonanie podstawowych badań krwi i krew na cukier.Ponoć częste
      infekcje oczu świadczą o kiepskiej odporności.Zastanawiam się
      takżeczy to może być jakaś alergia?
      • mama-julci Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 20.06.08, 23:01
        My z gradówkami męczymy się już od października zeszłego roku.
        Córcia miała jedną na jednym oczku i po leczeniu maściami i różnymi
        kroplami tylko rosła. W końcu okulista zdecydował zabieg! Miała
        niecałe 4 lata, ja bałam się narkozy, więc lekarka wykonała zabieg
        bez znieczulenia! Koszmar, po dwóch tyg. było bezdadziejnie, paprało
        się i zabieg powtórzyła. Po zabiegu - minęło jakieś 2 tyg. Okazało
        się, że na tym samym oczku zrobiły się trzy następne!!!!
        Nie polecam zabiegu od razu. Teraz gradówki ma cały czas, ale po
        tamtych przeżyciach na zabieg tak szybko się nie zdecyduję.
        Odwiedziłam masę lekarzy i każdy miał inne zdanie co do przyczyn
        tego świństwa. Zrobiłam badanie wzroku i ma lekką nadwzroczność - to
        podobno może być jedną z przyczyn, częstrza jednak to gronkowiec
        (córka ma w gardle - wynik wymazu).
        Teraz dbam o wit. B, córka pije świerzy sok z marchewki i staram się
        dbać o dietę dziecka. Czasem gradówka powiększa się przy spadku
        odporności. Słyszałam, że są małe szanse na samowchłonięcie się
        gradówek i czesto trzeba je poprostu usunąć chirurgicznie. Ja jednak
        jeszcze powalcze!!! Powodzenia i proszę piszcie jak walka wygląda u
        was - jestem bardzo zainteresowana tematem.
        • mama-julci Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 20.06.08, 23:16
          Z moich doświadczeń - radziłabym nie moczyć oka okładami z herbaty
          czy rumianku. W naszym przypadku najlepiej sprawdza się ugotowane
          jako zawinięte w papier toaletowy (aby uniknąć dostępu bakterii).
          Jajko długo trzyma ciepło i nie moczy oka. Zwykle robiłam okład
          przed snem, oko po okładzie było zaczerwienione, ale rano w kąciku
          oka była ropka (jakby schodziło z gradówki), a gradówka się
          zmniejszała. Powodzenia
          • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 21.06.08, 10:10
            Dzięki dzewczyny za odpowiedzi. Wczoraj moja babcia rzywiozła jakieś
            zioła od barnabitów (wiem, wiem...no ale raczej nie zadzkodzą). Tam
            normalnie te zioła przepisał lekarz, więc spróbuję. Pachnie
            rumiankiem ale w środku widzę jakies kwiatki...no nie wiem sama.
            Nikolka ma cały czas zapuchnięte oczkosad Wygrzewam i zobaczymy.
            Po odpowiedzi mamy julci to już mi do zabiegu jeszcze dalej.
            • kerry_weaver Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 21.06.08, 11:31
              Wiecie co, włos mi się jeży na głowie.
              Co jeszcze wsadzicie waszym dzieciom do oczu?
              Jajko zawinięte w papier toaletowy zapobiegający bakteriom mnie
              powaliło. Pomijając wszystko inne, mniej bakterii jest na
              wygotowanym we wrzątku jajku niż na papierze odwiniętym z rolki
              paluchami.
              Z oczami zasada jest prosta, nie wsadzamy i nie wpuszczamy tam
              niczego czego nie zapisał okulista. Żadnych podejrzanych ziół,
              herbatek, jajek, złotych obrączek. Jak okłady czy przemywanie to
              jałową gazą zamoczoną w soli fizjologicznej ze
              sterylnej_jednorazowej_buteleczki. Chyba_że_lekarz_zaleci_inaczej.
              Rumianek uczula, świetlik uczula. Można chore oko załatwić jeszcze
              bardziej i do wszystkich problemów dodać jeszcze alergiczne
              zapalenie spojówek.
              Od takiego "leczenia" jestem od 30 lat praktycznie ślepa na jedno
              oko, chcecie tego dla swoich dzieci?
              • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 21.06.08, 14:17
                hmm...wiesz to trochę dziwne co piszesz. Bo akurat świetlik polecił
                mi okulista, wspomniał, ze może uczulac,ale przeciez nie
                wszystkich. To samo rumianek. Oczywiscie przykro mi z powodu twojego
                oka, no ale co radzisz? W naszym przypadku okłady z soli
                fizjologicznej to bezsens, ładowanie w kółko antybiotyku do oka też
                nie bardzo a isc po nóż to nie problem...więc szukamy innych
                rozwiązań.
                Jeśli chodzi o jajko, to nie wiem o co dokładnie chodziło z
                bakteriami, ale to jest dobry sposób. Jałowa gaza na oko, na to
                jajko. I nie chodzi o bakterie ale o to, ze jajko trzyma
                temperaturę i stopniowo stygnie a gardówkę trzeba nagrzewac. Ja co
                prawda kupiłam w aptece taki woreczek z żelem, który można rozgrzac
                albo schłodzic do okładów, ale jajko jest też dobre, więc nie ma się
                co jeżyćwink
                • mama-julci Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 21.06.08, 14:51
                  "Jajeczny sposób" to pomysł lekarza - słuszny po efektach jakie
                  obserwowałam. Papier toaletowy to też pomysł lekarza, wiec nie ma
                  się co denerwować, sama nie wymyślam sposobów bo nie jestem
                  lekarzem. Ten problem bardzo mie dotyczy wiec skonsultowałam się w
                  jednej z klinik okulistycznych i tam właśnie okulista uświadomił mi,
                  że częste stosowanie antybiotyku nie pozostaje obojętny na oko, a z
                  czasem bakterie w oku uodporniają się na jego działanie.
                  Powiedziała wyrażnie - ciepłe suche okłady - i tu sugerowała jajo!
                  Do tego odpowiednia higiena oka, właściwa dieta.
                  • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 10.07.08, 17:21
                    Pomocy kochane bo jestem załamana. Poszłam znowu do okulisty,niby
                    dobry specjalista więc sama nie wiem. Znowu przepisała krople i maśc
                    (inne niz wtedy ale to chyba bez znaczenia). Ogrzewac i tak dalej,
                    czyli nic nowego. Zapisała do nagrzewań jakąś mieszankę ze
                    spirystusu i rivanolu...dziwne mi to na oko no ale zapisała to
                    stosuję. Oko wygląda tragicznie! Gradówa już bywa wielkości połowy
                    grochu...bywa bo wygląda to różnie. Druga malutka, ale oko już jest
                    wymęczone. Od kilku dni mała czasem budzi się ze strasznie
                    spuchniętą powieką, dzis miała całe zaropiałe i cały dzień ma
                    strasznie czerwone...może to reakcja na lek i może to pozytywne, a
                    może właśnie nie i powinnam leki odstawic i się zapisac na zabieg.
                    Poradzicie co robic? Jestem strasznie skołowana i zaczynam się bac o
                    wzrok małej. Niby gradówa nie szkodzi, ale te leki majdrowanie przy
                    oku na pewno nie zaszkodzą?
                    • justinka2 Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 10.07.08, 20:59
                      jeśli oko jest zaczerwienione i ropieje, to z pewnością do zabiegu się w tym
                      momencie nie nadaje. najpierw trzeba wyleczyć stan zapalny - za pomocą
                      miejscowych antybiotyków, niestety, ogrzewania i masowania.
                      jak zejdzie obrzęk, ropa, oko się uspokoi, a gradówka zostanie - trzeba ją
                      usunąć chirurgicznie. mała szansa, że sama zniknie.
                      z zasady żadnych rumianków, herbaty ani świetlika na oko nie stosujemy.
                      wszystkie ww. zioła raz, że mogą uczulać, dwa - działają ściągająco, a co za tym
                      idzie blokują ujścia gruczołów i nasilają objawy, utrudniają ewakuację ropnej
                      wydzieliny.
                      rozgrzewanie jest jak najbardziej wskazane. może być jajko, może być woreczek z
                      żelem. ważne, żeby to było "suche ciepło", a nie mokre gaziki, które macerują
                      skórę powieki.
                      przyczyny gradówek są różne: zaburzenia odporności, wahania poziomu cukru, wady
                      wzroku, uogólnione infekcje gronkowcowe, podatnośc osobnicza.
                      gradówka sama w sobie nie jest niebezpieczna, ale przeszkadza, więc nie warto
                      jej hodować na oku.
                      zabiegi usunięcia gradówek u małych dzieci wykonuje się w płytkiej narkozie. wg
                      mnie jest to bardziej komfortowe i bezpieczne zarówno dla lekarza, jak i dla
                      dziecka.
                      pozdrawiam i służę radą w razie potrzeby.
                      • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 10.07.08, 21:12
                        Dziękuję za odpowiedź. tylko ja mam własnie wrażenie, że ta ropa w
                        oku i opuchlizna to od tej gradówki lub od leczenia. No sama nie
                        wiem. Nie jest to jakas dodatkowa infekcja bo drugie oczko śliczne.
                        Więc może ...no ja wiem...ta gradówka teraz jest aktywna i leczenie
                        będzie skuteczniejsze. Albo może sie nowa buduje i stąd taka
                        reakcja. Albo może wyłazi ta ropa z gradówki (no wiem ..już bzdury
                        gadam, ale głupieję).
                        jesli chodzi o zabieg to się boję narkozy. Tym bardziej, że małej
                        się robi następna więc nie wiadomo czy zabieg zakończy sprawę.
                        • mama-julci Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 11.07.08, 16:49
                          Ennkaa witaj. Nie chciałam zniechęcić cię do zabiegu, może
                          faktycznie jest to rozwiązanie szybkie i skuteczne. Ja (po
                          doświadczeniu z zabiegiem) obawiam się co dalej. Jeśli to miałoby w
                          waszym przypadku zakończyć sprawę to oczywiście polecam, ale nikt
                          gwarancji nie daje, bo gradówka to podobno przypadłość organizmu...
                          sama nie wiem. Lekarze mówią, że to krótka narkoza.Przyznam, że ja
                          coraz częściej o tym myślę, że być może trzeba się na zabieg
                          zdecydować - dużo czytałam, że gradówki mają małe szanse na
                          samowyleczenie, bez interwencji chirurgicznej.

                          Mam jednak pytanie, jeśli można. Czytałam na jakimś forum, że
                          chłopak stosował taką mieszankę jak wasza i z powodzeniem, zapytałam
                          więc lekarza, ale nie zdecydował się u dziecka w julci wieku. Ile
                          twoja ma lat i czy to mieszanka robiona w aptece?

                          Życzę powodzenia, wiem co czujesz, bo mam już obsesję i o każdej
                          porze dnia zaglądam córce w oczy do znudzenia. Pozdrawiam, gosia
                          • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 11.07.08, 18:03
                            Wiesz ja pytałam lekarza kiedy trzeba się zdecydowac na zabieg. A on
                            mi na to, jak się skończy cierpliwosc. No to jak dla mnie odpowiedź
                            żadna. Cierpliwości to ja mam pełne kieszenie, ale ileż można męczyc
                            dziecko bez szans na wyleczenie. Z drugiej strony to taka w sumie
                            pierdoła a "umila" nam życie strasznie.
                            Jeśli chodzi o mieszankę to nikolka ma teraz trzy latka ale pierwszy
                            raz ją stosowałam jakieś pół roku temu. Czyli mówisz, że komus
                            pomogła?
                            Lekarz do jakiego chodzę podobno jest świetny , ale jakoś ma słaby
                            interfejs jak dla mnie i nie mogę z niego nic wyciągnąc...
                        • gazetaforum Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 13.07.08, 16:03
                          nie wiem czy wiecie ale jęczmień i poźniej gradówka pojawić się może na skutek
                          nadwzroczności u dziecka
                          moja córka trafiła do dobrego okulisty i obyło się bez cięcia
                          • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 13.07.08, 21:33
                            no właśnie cos mi się obiło o uszy, ale nie wiem jaki to ma związek.
                            pytałam tą moją okulistkę o jakies badania, bo np. wyczytałam o
                            cukrzycy albo może w innym kierunku a ona powiedziała , ze nie.Więc
                            o nadwzroczności też nic nie mówiła.
                            Możesz cos więcej napisac na ten temat? I jak się udało bez cięcia.
                            I co to znaczy gradówka a potem jęczmień? Według mnie to dwie różne
                            sprawy a może się mylę? u nas od razu była gradówa w każdym razie.

                            Dla ścisłości powiem jeszcze, że u małej gradówkę mało widac teraz
                            więc jest super. Ale pewnie znowu jakis spadek odpornosci i będzie
                            pół oka zawalone więc nie cieszę się na zapas.
                            • gazetaforum Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 14.07.08, 12:19
                              Jęczmień (jeczmyk) (łac. hordeolum) – torbielowata infekcja powieki - ropień
                              powodowany przez zakażenie gronkowcowe, usytuowany na brzegach powiek, gruczołów
                              przyrzęsowych i tarczkowych. Niedoleczony, powracający jęczmień zewnętrzny może
                              przerodzić się w gradówkę - spowodowaną przez blokadę gruczołów łojowych,
                              natłuszczających powiekę

                              Córka dostała maść którą używała chyba 2 razy dziennie jezeli dobrze pamiętam i
                              to ją uratowało od zabiegu. nasza okulistka powiedziała ze nadwzrocznosc u
                              dzieci jest fizjologiczna i u różnych dzieci różnie się objawia. u mojej córki
                              po wyleczeniu tej gradówki nosiła okulary przez 1,5 roku i teraz juz 3 lata po
                              zdjęciu okularów gradówka nie powróciła.
                            • mama-julci Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 15.07.08, 21:21
                              Ennkaa, bardzo się cieszę, że u twojej małej z gradówką jest lepiej.
                              Mam ogromną prośbę, napisz coś więcej na temat tej mieszanki której
                              stosowałaś. Chciałabym pomówić o tym z moim okulistą. Dzięki i
                              zdrówka życzę.
                              • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 17.07.08, 12:18
                                No z naszą gradówką znowu gorzej. Zaczerwieniła się i powiekszyła,
                                ale nie tak strasznie. Wygląda jak ostre ugryzienie komara.
                                Co do mieszanki to niestety nic więcej nie wiem. Nie czytałam
                                recepty a tam był na nią przepis. Mieszankę zrobili mi w aptece.
                                Wydaje mi się, ze to tylko spirytus i rivanol...bo żółte i rozgrzewa.
                                • ennkaa Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 01.08.08, 18:28
                                  Dziewczyny! no chyba zwariuję. Gradówa oczywiście jak była tak jest,
                                  Druga sobie rośnie. Robię okłady, cuduję jak głupia, ale nie o tym
                                  chciałam..zaczyna nam się paprac drugie oko! I nie wiem co to może
                                  byc!? Oko jest zaczerwienione ale nie boli. WYgląda jak podraznione,
                                  ale , i to najdziwniejsze, wokół tęczówki na tym białym jakby jest
                                  takie..no nie wiem jak to nazwac....nie gładkie. To wygląda jak taka
                                  karbowana galaretka. Co to może byc? Czy te gradówki się przenoszą?
                                  A może to podrażnienie od tych rivanolów, niby okładamy drugie oko
                                  ale cos tam paruje albo wacik się przesunie. A może to cos całkiem
                                  innego!?
                                  • pikum Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 01.08.08, 19:41
                                    Ennkaa nie jesteś sama.Pisałam kiedyś,że wyleczyłam gradówke i od
                                    tego czasu praktycznie non stop mam do czynienia z oczami córki.Po
                                    gradówce było pare jęczmieni a teraz na drugim oku na górnej i
                                    dolnej powiece gradówki.Oko wygląda znacznie gorzej niż wtedy gdy
                                    gradówka pojawiła się po raz pierwszy.Z moich obserwacji to rano
                                    jakoś jeszcze nie jest duża,ale wieczorem górna i dolna powieka
                                    spuchnięta.Kropliłam dicortineffem i guzik dało.Ostatnio kropliłyśmy
                                    biodacyną i też guzik pomogło.Już nie mam siły!Pytałam pediatry co
                                    może być przyczyną ale nie powiedziała mi nic nowego.No chyba że
                                    niektóre dzieci poprostu mają skłonności do częstych infekcji
                                    oczu.Nie wiem co robić.Chyba poczekam jeszcze chwile i bede
                                    obserwować
                                  • jutycha Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 02.08.08, 13:05
                                    Ja moge mapisac jak bylo w moim przypadku. Moje dziecie jak mialo jakies 2 lata
                                    dostalo gradowki tylko na zewnetrznej powiece, byla wielkosci grochu. Dopoki nie
                                    zaczela ropoiec to ja zostawilam w spokoju. A potem smarowidla antybityk i
                                    cieple oklady. I za wiele to nie pomoglo. Gradowka nam pekla i tak przez okolo
                                    tydzien "wyciskalam" co sie dalo. Niestety dosc szypko sie odnowila. Przy okazji
                                    jakies infekcji podalam malej ENGYSTOL taki lek homeopatyczny stosowany przy
                                    spadku odpornosci i przeziebieniu. I do dzisiaj ( a dziecie ma juz 5 lat) po
                                    gradowce nie ma sladu. Moj tesc tez potem stosowal ENGYSTOL
                                    na gradowke i jemu tez pomogl ten lek. Pozdrawia i zycze powodzenia w leczeniu.
                                    • pikum Re: Jutycha 02.08.08, 20:29
                                      Myśle,że to co miało twoje dziecko,nie było gradówką.Gradówka nie
                                      pęka i nie ma co z niej wyciskać.Prędzej był to jęczmień.
                                      • marbus Re: Jutycha 02.08.08, 21:06
                                        mysle,ze jednak peka gradówka.Moja córka ma gradówke od 2mcy.Mamy
                                        skierowanie na zabieg do szpitala.Dzieki masowaniu i okładom,pekła
                                        jedna od wewn strony powieki.Została jeszcze jedna na zewn powieki.
                                        Tez nam w szpitali pow,ze samo raczej nie peknie.A jednak jedna
                                        pękła.Mam nadzieję,ze druga też i sie obejdzie bez zabiegu.
                                      • ennkaa Re: Jutycha 02.08.08, 23:33
                                        Pikum, no właśnie zapomniałam napisac, ze u mojej córci też pękła.
                                        Zaczęła tak wyglądac jak pryszcz po czym pękła. Wycisnęłam
                                        delikatnie tą ropkę ale niewiele to zmieniło. Ropka wyszła a gradówa
                                        jest..tak tylko powierzchownie się coś zadziało. Może to mój błąd i
                                        powinnam ją bardziej wycisnąc ale się bałam. Teraz ona się jakby
                                        cąłkiem przesunęła na linię rzęs...może jednak zniknie jakims cudem.
                                        W poniedziałek lecę do apteki spytac co to ten lek w ogóle.
                                      • jutycha Re: Jutycha 03.08.08, 10:01
                                        Ja medycyny nie konczylam pikum , ale dwoch okulistow powiedziwlo ze to
                                        gradowka. Zanim zropialo mala nosila ja przez przez jakies 4 , 5 miesiecy.
                                        • pikum Re: Eenkaa 18.08.08, 17:28
                                          Jak tam oczko?Są jakieś postępy w leczeniu?U nas jest
                                          tragicznie.Gradówka urosła bardzo duża.Oprócz tego cała dolna
                                          powieka jest czerwono fioletowa.Rano jak córka wstanie nie widać tak
                                          bardzo,ale pod koniec dnia jak zmęczy oko wygląda to
                                          nieciekawie.Byłam dziś w szpitalu i ogromnie mnie pocieszyli(!)Miła
                                          p.pielęgniarka zarejestrowała nas w trybie alarmowym na środę ale od
                                          razu oznajmiła,że jeżeli zabieg to limit na ten rok się
                                          skończył.Zobaczymy co powiedzą w środę
                                          • mama-julci gradówki 20.08.08, 10:00
                                            Napisz proszę pikum, jak będziesz już po wizycie u okulisty. Jestem
                                            bardzo ciekawa co zaleci twojemu dziecku, pozdrawiam i trzymam kciuki
                                            • pikum Re: gradówki 20.08.08, 20:17
                                              Jestem po wizycie.Tradycyjnie jeżeli badania są prawidłowe to taki
                                              urok-słowa pani doktor.Górna gradówka w/g p.doktor będzie zanikać a
                                              tą dolną nie ma się co przejmować,bo pomimo tego,że w/g mnie wygląda
                                              paskudnie(jest duża i powieka pod koniec dnia spuchnięta i fioletowo
                                              czerwona)to w/g p.doktor wcale nie wygląda źle.Do zabiegu się nie
                                              kwalifikuje i po raz kolejny dicortinnef krople 4xdziennie przez
                                              14dni i ciepłe okłady.Trza przetrzmać,tak powiedziała.Z wiekiem
                                              ponoć mija.Zobaczymy.Dam znać jak coś sie zmieni.Pozdrawiamsmile
    • kaor Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 13.07.08, 22:03
      A czy z gradówką należy coś robić. Mój synek ma 5 lat i od urodzenia taką żółtą
      plamkę na wewnętrznej dolnej powiece..Może to i gradówka ale nie powiększa
      się..Kasia
    • mw-m Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 08.09.08, 12:43
      Witam. byłan na tej stronie ponad miesiąc temu i nie dowiedziałam
      sie wiele. raczej sie zdenerwowałam gdy pani od cudownej recepty
      grochem nie dawała znaku życia a ja właśnie miałam początki nowej
      infekcji. nie mam dzieci ale sama walczę z gradówkami od 8 lat.
      wiedza którą podam kosztowała mnie przez ostatni miesiąc prawie 300
      zł. radzę przeczytać:
      - teoria na temat gradówki obecna na stronie wikipedii jest
      wyczerpująca i prawdziwa, będziecie wiedziały co to i czy własnie to
      macie (jest nawet zdjęcie)
      - zalecenia: dbać o odporność; unikać kurzu i pyłków (makijażu też
      drogie panie); dokładnie myć oczy mineralną!wodą; w trakcie infekcji
      może ale nie musi pomóc Dikortineff lub Atecortin (nie stosować
      często bo to steroidy)
      -konieczne masaże(bardziej wyciskanie) oczu tylko u okulisty-
      profesjonalisty. bolesne ale da się wytarzymać. nie grzebac wokół
      oczu rękami o wątpliwej czystości.
      -zabiegi na które często kierują okuliści nie wskazane. chirurgiczne
      usuwanie ma skutki uboczne w postaci blizn i deformacji powiek;
      - unkiać słodyczy, soków z kartonika,cukry tylko z owoców (trudno
      wytrwaćsmilecherbata tylko zielona;
      - gorące jajko zawinięte w BAWEŁNĘ lub LEN nie papier toaletowy!!!!!
      jest b. wskazane bo szybciej schodzi stan zapalny (4 razy po 10
      minut po zakropeniu leku)
      Powodzenia. Coś jeszcze mi się z pewnościa przypomni to napiszę albo
      pytajcie, bo naprawdę mam z tym (piiiii) duże doświadczenie. 3majcie
      się
      • ennkaa PIKUM 12.09.08, 22:00
        Sorry...nie było mnie sporo czasu i dopiero przeczytałam Twojego
        posta. Mam nadzieję, ze od tego czasu już lepiej. U nas jakos sama
        nie wiem jak. Ta stara gradówka wcale się nie zmienia teraz. Jest
        taka zasuszona jakby , wielkości główki od szpilki. Nic się nie
        czerwieni, nie paprze. Taka żółta kropa.
        W kącie oka robi się niestety druga, narazie jej nie widac, siedzi
        pod powieką. Nie robie już nic. NIe ładuję kropel , nie nagrzewam,
        nic to u nas nie daje, tylko się paprało. Zabiegu narazie też nie
        planuję. Czekam. Jak zacznie przeszkadzac, bolec pójdę do innego
        lekarza, ale narazie daję spokój.
        Zdrówka życzę.
        • mama-julci Re: PIKUM 13.09.08, 21:30
          Przyznam się wam szczerze, że ja już też przestałam wlewać w te oko
          przeróżne medyczne wynalazki i podobnie mamy w oczku małą żółtą
          kropkę bez zmian. Przemywam oczy Julci solą fizjologiczną z apteki i
          jakby ok. Zauważam, że czasem ma w chororym oczku z rana wielkiego
          śpiocha (drugie ok). Cieszy mnie to bo - lekarz twierdzi - że oko
          się oczyszcza. Po moich doświadczeniach do zabiegu mi jeszcze
          daleko, jedynie martwi mnie to jak długo gradówki mogą być w
          oczu /my toczymy walkę juz od roku/. Nie chciabym zaszkodzić choć
          wiem, że niestety zabieg nie zawsze rozwiązuje problem.
          Życzę wszystkim powodzenia w walce z tym świństwem i cieszę się, że
          piszecie w tym temacie!
          mama-julci@gazeta.pl
          • pikum Re: PIKUM 14.09.08, 19:41
            Jest znacznie lepiej.Po 14 dniach dicortineffu dolna powieka tak
            strasznie spuchła,że to coś(bo już nie wiem co to było)zaczęło
            obierać.Po paru dniach poprostu pękło.Masowałam troszkę,okładałam
            ciepłymi okładami ale coś zostało(wielkości ziarnka ryżu)a na górnej
            powiece jakby troszke się cofnęło.Porobiłam córce kolejny raz
            morfologie,ob,crp,proteimogram i wszystkie badania w porządku.
    • izolek123 Re: Gradówka...raz jeszcze ...proszę o pomoc:( 04.01.09, 17:47
      moja córka od dwu lat miała wciąż nowe gradówki. Próbowaliśmy
      różnych specyfików i farmalogicznych i babcinych. W końcu okulistka
      poradziła nam przmywać oko codziennie rano i wieczorem roztworem
      szamponu bezłzowego dla dzieci i wody sporządzonym w stosunku 1:5.
      Przemywanie czystym wacikiem dwa razy każde oko w kierunku nosa (do
      wewnątrz) od pół roku nie pojawiła się ani jedna gardówka i problem
      się skończył. SPOSÓB REWELACYJNY.NAPRAWDE POLECAM.SAMA SPRÓBUJ!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka