Dodaj do ulubionych

metoda vojta

26.10.03, 15:44
Kobitki, zwracam się tu do tych mam, które leczą lub leczyły dziecko metodą
vojty. Przyznacie, że jest to dość okrutna metoda. Dziecko śmieje się,
wierzga nóżkami, bo właśnie ma nieczęstą okazję pobrykać na golaska, a w
następnej chwili płacz, który rozdziera serce matki. Sama ćwiczę swojego
synka i myślę, że nie szybko przestąnę, bo mały urodził się niedotleniony,
więc ma pewne zaległości rozwojowe, a poza tym ma stwierdzony kręcz w szyi,
bo jakoś tak się pokoślawił w brzuchu. Ćwiczę więc, bo jakie mam wyjście.
Przyznam się jednak, że wiele mnie to wysiłku kosztuje. Ja najpierw z nim
ćwiczę, a potem z nim płaczę i go przepraszam. Napiszcie jak Wy sobie z tym
radzicie. Pozdrawiam. Przybita Monika
Obserwuj wątek
    • agnes.en Re: metoda vojta 26.10.03, 19:33
      Witaj. Czy moge zapytac - czy jestes rehabilitantka, ze sama aplikujesz dziecku
      Vojte?
      Moja corcia miala lewostronny krecz szyi. Poszlysmy na przepsanaprzez neurologa
      rehabilitacje: masaze + cwiczenia. Masaze daly rewelacujne efekty - juz po
      pierwszym widzialam poprawe, po drugim - odwracala glowke w druga strone np. do
      snu - bez klopotu. W sumie bylo ich 5 lub 6 (potem ortopeda uznal je za zbedne!)
      Gdzies w polowie tych masazy zaczelam u innej osoby cwiczenia: polecona przez
      lekarza rehabilitantka ledwo dotknela mojego dziecka, a corcia zaczela plakac
      strasznie. Czulam, ze baba jest fatalna (choc niby doswiadczona) POwiedziala
      mi, ze Vojta daje szybsze efekty niz Bobath i tak trzeba. Na koniec meczenia
      moje corci patrze...i omal nie padlam! Krew pod paszka! Pekla jej skora na
      odcinku prawie 1 cm. Wierz mi,ze tego za wiele. A ta baba zaczela mi wmawiac,
      ze dziecko ma widocznie przykurcz ramionka, ze tu jest wielki problem,
      niesprawnosc itd. Skonsultowalam wszystko gdzie indziej - bzdura, zadnych
      przykurczow - ramie w potrzadku(a ta mnie chciala wykolowac!)a takie pekniecie
      NIE MIALO PRAWO SIE ZDARZYC!
      Zmienilam babe natychmiast na mlodego rehabilitanta pracujacego wg metody
      Bobath. Jest rewelacyjna i wcale nie prawda 'ze trwa dluzej'. Bylysmy najwyzej
      5-6 razy (choc poczatkowo zanosilo sie na 2 miesiace conajmniej. Zreszta nawet
      gdyby mialo tk dlugo trwac - chodzilybysmy, bo skutki sa natychmiastowe: corcia
      WCALE NIE PLACZE, jest jej fajnie - niby zabawa, a tymczasem krecz zniknal bez
      sladu, dzieckosilniejsze z kazdym dniem rwie sie do siadania, choc na poczatku
      miala b. oslabione niektore miesnie kregoslupa i brzuszka.

      Pisze o tym, bo moze Ci sie to przyda - a takze wszystkim mamom, ktore mialyby
      rehabilitacje maluszkow.
      Warto szukac jak najlepszego dla dziecka rozwiazania - i I NIE DAC SOBIE WMOWIC
      tego, co mnie probowano, skonsultowac zawsze z 2-3 specjalistami i wybrac
      metode, przy ktorej dzieciatko nie bedzie za duzo plakac!
    • iwonamk Re: metoda vojta 26.10.03, 20:09
      Witaj,
      Ja również ćwiczę z moim maluszkiem, który urodził się niedotleniony, metodą
      Vojty. Cwiczymy już 3 miesiące (maluszek dzisiaj skończył 4 m-ce) i na początku
      Bartek płakał przy tych ćwiczeniach wniebogłosy a obecnie się nawet uśmiecha.
      My oprócz Vojty od początku września ćwiczymy również metodą NDT Bobath i to są
      rzeczywiście ćwiczenia przyjemniejsze dla maluszka i również dające efekty. Ale
      myślę, że nie ma co demonizować metody Vojty, bo jest to metoda, która na pewno
      daje efekty, szczególnie przy poważnych zaburzeniach i chyba lepiej jest się
      pomęczyć przez kilka miesięcy niż później żałować, że coś się zaniedbało. A tak
      w ogóle to radzę Ci znaleźć takiego terapeutę (czy też lekarza), któryby
      dołączył NDT do terapii, mnie się wydaje, że od kiedy zaczeliśmy ćwiczyć NDT
      efekty są rewelacyjne (Bartek już od dwóch tygodni przekręca się na brzuszek).
      Ale nie zaniedbujemy też Vojty!
      Trzymam kciuki za Twojego Maluszka i życzę wytrwałości.
      Pozdrawiam,
      Iwona
      • beak3 Re: metoda vojta 26.10.03, 21:33
        Witaj! Opowiem Ci o moim przypadku.
        Mój synek trafił na rehabilitację w 6 tygodniu życia.
        Zaraz po powrocie ze szpitala zauważyłam lekki przykutcz jednej rączki.
        Powiedziałam o tym lekarzowi. Zbagatelizował. Zaraz potem zaczęły się kłopoty
        zdrowotne mojego synka. Miał w trzecim tygodniu życia zachłystowe zapalenie
        płuc. Trafiliśmy do szpitala na dwa tygodnie. tam przeszedł szereg konsultacji.
        Między innymi neurologiczną. Stwierdzono osłabienie mięśniowe w osi głowa
        tułów. I się zaczęło. Rehabilitacja metodą Vojty. Potem znowu szpital. Trzy
        miesiące dziecko było chore i bardzo osłabione.
        Na ćwiczenia chodziliśmy 5 tazy w miesiącu. W domu nie radziłam sobie z tym. Za
        to dużo zajmowałam sie dzieckiem. Po prostu przez cały czas oprócz snu.
        Zmienialiśmy pozycje leżenia, trzymania, zabawy. Bardzo szybko zaczęłam go
        kłaść na podze na kocu.Przestrzeń była dla niego wyzwaniem.
        Poprosiłam też lekarza o zmianę metody. Przeszliśmy na NDT. Co prawda płacze
        na ćwiczeniach z rehabilitantką. Przyznaję,że ta kobieta nie ma podejścia do
        dzieci. Ale w domu bawimy się super.
        Synek 1.11 skończy 7 miesięcy już raczkuje, siada z tej pozycji.
        Być może miał mniejszy problem,ale chyba dogonił zdrowych rówieśników.
        Ja uważam,że rehabilitować dzieci koniecznie trzeba, chociaż znam osoby
        bagatelizujące schorzenia neurologiczne u dzieci.
        Życzę powodzenia i wytrwałości oraz szczęści do lekarzy.

        Bea
        • lidqa Re: metoda vojta 26.10.03, 21:46
          kuba do tej pory byl rehabilitowany NDT a teraz od 3 dni ma Vojte. Horrorsad
          Staram sie to zrobic szybciutko, nie ukladac go dlugo tylko ulozyc zrobic i po
          bólu. Ale caly czas sie boje bo wiem ze jesli zrobie cos zle boge mu zaszkodzic
          • ma_juli Re: metoda vojta 27.10.03, 08:45
            Witam!

            Moja Amelka z kreczem szyi i asymetria ulozeniowa stwierdzona w 8 tyg. zycia.
            Przez 8 tyg. cwiczylismy Vojta i Bobath. We czwartek bylysmy na kontroli -
            kreczu nie ma! Dzieci roznie znosza Vojte, ale to dosonala metoda. Rozumiem
            Twoje rozterki - ja tez pierwsze cwiczenia przeplakalam. Robie podobnie jak
            Lidqa - rozbieram, cwiczymy i przytulanie. Teraz utrwalamy symetrie ciala -
            bardziej przez zabawe niz cwiczenia. Bardzo wazna jest sytstematycznosc:
            codziennie, 4 razy dziennie. I nie demonizujmy z tymi uszkodzeniami bobasa! Ja
            rehabilitantke widzialm przy pierwszych cwiczeniach i potem kontrola dopiero po
            8 tyg. Cwiczylismy caly czas sami w domu. Polecam ksiazeczke, o ktorej czesto na
            forum byla mowa -p. Grazyna Banaszek "Rozwoj niemowlat i jego zaburzenia a
            rehabilitacja metoda Vojty". Ksiazka napisana przez lekarza z mysla o rodzicach.
            Bardzo fajnie wyjasnia sens metody, opis cwiczeni i skutek jaki maja przyniesc.
            Mnie przekonala. Pozdrawaiam

            adelka
    • xena26 Re: metoda vojta 28.10.03, 14:06
      Dziewczyny, ja nie muszę ćwiczyć z moim małym, ale mam pytanie, które
      niezwykle mnie nurtuje. Jak te ćwiczenia wyglądają, że dzieci przy nich tak
      płaczą, a już nie wyobrażam sobie tego pęknięcia pod pachą!! Na czym te
      ćwiczenia polegają, możecie opisać chociaż jedno, bo nijak nie mogę sobie tego
      wyobrazić.
      • lidqa Re: metoda vojta 28.10.03, 14:59
        na pewno pekniecie to nie jest prawidlowosc, u mnie nic takiego nie ma. poza
        tym kuba nie zawsze krzyczy wiec chyba to az tak nie boli. moj rehabilitant
        twierdzi ze to wogole nie boli tylko dziecku sie nie chce i sie buntuje. to
        ciwiczenie ktore ja wykonuje jest takie: klade kube na pleckach na desce do
        prasowania( odpowiednia wysokosc) skrecam mu lekko glowke w moja strone
        (zaluzmy ze stoje po jego lewej rece) czyli glowka lekko w lewo i prawa reka
        podnosze ja delikatnie zeby brudka byla skierowana lekko do klatki piersiowej.
        A lewa reka naciskam taki punkt miedzy zebrami. I to powoduje ze Kuba bardzo
        wysoko podnosi lewa nozke. I tak 2 razy na kazda strone 4 razy dziennie
      • agnes.en Re: metoda vojta 28.10.03, 17:02
        Co dopekniecia pod pacha, to wspomniana 'rehabilitantka'przekrecala moja
        coreczke na boki i wykrecal jej raczke przyciaskajac do tulowia (na sile) -
        utrzymywala tak poze przez ok. minute lub dluzej; kiedy dziecko lezalo na
        plecach chwytala ja za raczki i przerywanym ruchem 'prowadzila je w gore po
        podlozu' Bylo jescze wiele innych, nie wiem, ktore jeszcze doprowadzily do tego
        pekniecia. Fakt jest faktem: patrez i widze krew! Na dodatek ona zaczela mi
        wmawiac, ze dziecko ma niesprawne ramie, ze tu jest problem o wiele wieeeekszy
        niz krecz! Dziwilo mnie, dlaczego zaden z fachowcow majacych do czynienia z
        coreczka tego dotad nie zauwazyl...w koncu przykurcz ramienai to nie bagatela...

        Bylam zrozpaczona, przede wszystkim tym, ze pozwolilam, aby ta baba zrobila cos
        takiego mojemu malenstwu, ktore patrzylo na mnie w czasie cwiczen krzyczac i
        wolajac o pomoc. Postanowilam, ze koniec, nie pojdziemy wiecej, chocbym miala
        szukac po calym wojewodztwie odpowiedniego rehabiltanta (na szczescie znalazlam
        w tym samym osrodku)I wiem, ze moj bunt wobec niej i wyrazne uczucie, ze MUSZE
        zmienic rehabilitanta byly sluszne: nowe cwiczenia Bobath wcale nie trwaly
        dluzej - skonczyly sie o wiele szybciej niz przypuszczalam. A dziecko sie
        swietnie bawilo.

        Tak w ogole to masazy bylo max. 6, a cwiczen 6-7 (z jutrzejszym - idziemy
        ostatni raz). Przy tym tak naprawde to po kreczu nie ma sladu od konca
        wrzesnia, pozniejsze spotkania (1 raz w tyg.)sluzyly juz tylko ogolnemu
        wzmocnieniu i utrwaleniu efektow.
        • lidqa Re: metoda vojta 28.10.03, 17:52
          to trafils b. zle. wspolczujesad
          • aga8888 Re: metoda vojta 28.10.03, 22:35
            Tak, wiem, teraz zal mi bardzo innych dziaciaczkow (i ich mam). Najgorsze, ze
            ta baba udaje 'filar' osrodka, a doskonala pani neurolog nawet nie wie, jak
            jest fatalna (bo mi ja polecila).
            Niewatpliwie wszystko zalezy od czlowieka, a Vojta w wykonaniu wlasnej mamy to
            z pewnoscia lepsze dla malca niz nawet najlepszy rehabilitant.
    • agniesz76 Re: metoda vojta 16.11.03, 17:29
      Dziewczyny czy którakolwiek próbowała się dowiedzieć coś o tej metodzie? Ja
      polecam książkę (trochę niefortunny tytuł) " Dziecko specjalnej troski "
      pierwszy rok życia Autorki MOnika Aly. Ja po przeczytaniu dałam do zrozumienia
      rehabilitance iż nie życzę sobie leczenia dziecka tą metodą. Jedyna najlepszą
      jest metoda bobath.
    • osmag Re: metoda vojta 16.11.03, 23:00
      Jestem rehabilitantka pracujaca min. met. Vojty. Zastanawiam sie do kogo
      trafila mama , ktorej dziecu pekla skorka. Nalezy spytac sie tej pani czy ma
      certyfikat ( jedyny honorowany na swiecie jest z Monachijskiego Centrum
      Vojty). Niestety wielu terapeutow mowi, ze pracuje ta met. nie majac do tego
      uprawnien ( a wiec mogacych zrobic krzywde)
      Jest bardzo fajna ksiazka w jez. polskim o Vojcie napisana przez dr. Banaszek.
      Samo zalozenie tej teorii, jest takie,ze nie moze byc bolesna dla dziecka.
      Dzieci placza poniewaz musza zapracowac mie. , ktorych dotej pory nie uzywaly.
      Wiekszosc pozycji wyjsciowych polega na odpowiednim ustawieniu glowy i
      przytrzymaniu jej w tej pozycji a dzieci tego nie lubia jak zreszta zakladania
      czapki. Dobrze prowadzone dziecko przestaje plakac w momencie zakonczenia
      cwiczenia. A chyba nie moze to byc cos strasznego skoro dzieci z ktorymi cw.
      zaczepiaja mnie i usmiechaja sie do mnie.
      I kolejny przyklad. Trafilo do mnie dziecko z zespolem Downa cw. przez pol
      roku w CZD met. NDT i placzace podczas cw. niesamowicie. Chlopczyk ma ok. 1
      roku i jak pszyszedl rzadko sie obracal i nie pelzal. Po tyg. cw. bardzo
      sprawnie zaczal sie obracac . W tej chwili raczkuje. Na sale wchodzi
      zadowolony, podczas cw. steka a po cw. chce sie bawic i wcale nie ucieka.
      Jest to trudna met. dla rodzicow poniewaz od nich zaleza wyniki. Trzeba
      zmobilizowac sie do pracy 4 razy dziennie a to czasami jest najwiekszym
      klopotem.Dodam ,ze w moim osrodku te dwie metody pracy z dziecmi sa rownozedne
      i zadna mama nie jest do niczego zmuszana ( moze zmienic met. jezeli nie daje
      sobie rady psychicznie ). Zmiany czasami nastepuja w obie str.
      Zapraszam na str www.rehabilis.webpark.pl lub www.vojta.com
      • agnes.en Do Osmag 22.11.03, 11:41
        rehabilitantka, o ktorej pisalam ma certyfikat i rzekomo dlogoletnia praktyke
        (tkwi w tym osrodku od lat, starsza kobieta), ale jak widac to jeszcze nie
        wszystko. Certyfikaty czesto maja ludzie, ktorzy ich miec nie powinni.
        Dodatkowo jest jeszcze fakt, ze jest ona ogolnie nieprzyjemna jako czlowiek,
        dzieci to czuja, a jest to rzecz wykluczajaca - moim zdaniem - udana terapie...
    • belciam Re: metoda vojta 18.11.03, 00:48
      Moniko,

      Ja Cię bardzo dobrze rozumiem. Moje dziecko rehabilitowane jst Vojtą czwarty
      miesiąc. Mnie to też wiele wysiłku kosztuje. Serce mi się kraja. Moje dziecko
      jest bardzo wrażliwe i już na tyle duże (ma 1,5 roku) że gdy tylko usłyszy
      słowa idziemy ćwiczyć to strasznie płacze. Bardzo przeżywa te ćwiczenia, ale
      muszę Ci powiedzieć, że efekty są. Mi jednak ostatnio neurolog doradził zmianę
      metody ćwiczeń na NDT, bo stwierdził, że dziecko zrobiło się bardzo nerwowe.
      Niestety im starszy maluch tym ciężej go ćwiczyć. Moniko głowa do góry. Jeśli
      możesz to napisz w jakim wieku jest twój maluch?

      Gorąco Cię pozdrawiam i twoją pociechę,
      Belcia
    • osmag Do Agnes.en 23.11.03, 18:18
      Na stronie www.vojta.com.pl znajdziesz liste certyfikowanych terapeutow wet.
      vojty. Sa to osoby ktore ukonczyly i maja jedyny miedzynarodowy certyfikat
      uprawniajacy do pracy ta metoda. Caly czas mam wrazenie ,ze trafilas na kogos
      niekompetentnego. Pozdrawiam
    • yudith Re: metoda vojta 24.11.03, 19:04
      Monika, nie łam się! Pomysl jak dużo robisz dla swojego dziecka. Moja córeczka
      juz nie musi ćwiczyć, no i było mi łatwiej, bo nigdy przy tym nie płakała, ale
      ćwiczyłyśmy dzielnie przez prawie 4 m-ce. Stwierdzono u niej zbyt duże
      napięcie mięśniowe. Vojta daje wspaniałe efekty! Teraz nawet nasz pediatra
      mówi, że trudno uwierzyć, że to te same dziecko. Nie traktuj tego jak przykry
      obowiazek, tylko myśl, że każda stymulacja pomaga! Naprawdę możesz pomóc
      swojemu synkowi! Przecież nie robisz mu krzywdy. Wiem, że jest Ci ciężko, ale
      przecież to się musi kiedyś skończyć! TRZYMAJ SIĘ! POWODZENIA!
    • murex Re: metoda vojta 26.11.03, 00:01
      Powstrzymaj łzy, zaciśnij zęby, oguchnij na czas ćwiczeń i ćwicz. Ja tak
      zrobilam i nie żalowalam. Efekt był piorunujący, oczywiście w tym pozytywnym
      zanczeniu. Czasami, aby wszystko bylo ok trzeba pocierpieć, ale na szczęście
      przy vojcie cierpi tylko matka. Glowa do gory i ćwiczcie.
      murex
    • mijuli1 Re: metoda vojta 26.11.03, 09:29
      Ja znalazłam sposób na ćwiczenia metądą Vojty - mąż ćwiczy z dzieckiem, a ja
      stojąc obok pokazuję grającą zabawkę. Maluszek zainteresowany jest zabawką i
      ćwiczenie już mu nie przeszkadza.
    • kubalan Re: metoda vojta 28.11.03, 18:58
      czesc,
      Moj Alan ma obnizone napięcie - teraz ma 1.5 roku i niedawno zaczął
      samodzielnie stawac. Czekamy na jego pierwsze kroki. Jeśli chodzi o jego
      rehabilitację, mogę podzielić się swoimi opiniami: przede wszystkim cwiczenia
      metodą Vojty i dodatkowo NDT BObath. To uchronilo moje dziecko przed
      porażeniem mózgowym. A było niewesoło - Alan był wiotki jak papier- także jego
      dzisiejsze osiągnięcia sa dla nas prawdziwym sukcesem. Znam negatywne opinie
      na temat Vojty, nawet mój neurolog zabronił mi ćwiczyć ta metodą - ale Bobathy
      do 6 miesiąca życia dużo nie pomogły. Wtedy zaczęliśmy ćwiczyć Vojta -
      naprawde daje wyniki. Mama dziecka cwiczy 4 razy w ciągu dnia w domu, sesja
      zamuje ok 10 minut. Dodatkowo trafilismy na rehabilitanke NDT Bobath, która
      miala skonczony kurs Bobath - to takze jest ważne, bo roznica pomiedzy tymi co
      maja ten kurs i nie, jest czasami taka jakby cwiczyli osobnymi metodami. No i
      Ci bez sa mniej skuteczni.
      Chetnym mamom sluze dalszymi przezyciami - a troche przeszlismy zeby nasz Alan
      zaczal sam stawac.
      POzdrawiam,
      Aga
    • zelmerek1 Re: metoda vojta 29.11.03, 20:14
      Metoda Vojty jest już przestarzała i nigdzie oprócz Europy wschodniej nie
      stosowana ( czytałam w internecie). Dziecko po tych ćwiczeniach staje się
      nerwowe, i nie uważam ich za skuteczne. To okrutne cwiczenia, które zaleca
      nasza chora służba zdrowia. Wyleczyłam moją córeczkę dzięki prywatnej
      rehabilitacji, niestety trochę poszło kasy na to, w międzyczasie chodziłam na
      Vojtę ale nie ćwiczyłam tego w domu. Aha ta prywatna rehabilitacja polegała na
      masażach, i ćwiczeniach, naświetlania lampą bioptron plus łóżko magnetyczne.
      Pozdrawiam
      ps. jak kogoś interesuje odpowiem na pocztę zelmerek1@gazeta.pl
    • osmag Re: metoda vojta 29.11.03, 20:21
      Nie wiedzialam, ze Niemcy, Holandia, Meksyk to sa kraje Europy wschodniej. A
      tam pracuje sie ta metoda.Nie zauwazylam rowniez aby dzieci systematycznie
      cwiczone wlasnie tak byly bardziej nerwowe ( wrecz odwrotnie), ale kazdy ma
      prawo do swojej opinii
      • zelmerek1 Re: metoda vojta 30.11.03, 19:18
        Nie wmawiaj mi tylko że metoda z lat 60-tych jest jedyną i najskuteczniejszą
        metodą w tych czasach, gdy medycyna w każdej dziedzinie ma zawrotne
        osiągniecia. Zgodzę się tylko co do trzech schorzeń, które leczone Vojtą
        odnoszą jakieś skutki: mózgowe porażenie dziecięce, okołoporodowe uszkodzenie
        splotu ramiennego i przepuklina oponowo-rdzeniowa. A gdzie nowoczesne metody?
        Wykorzystanie pól magnetycznych, elektrostymulacja mieśni, światło i może
        jeszcze inne. Najwyżsi rangą profesorowie od rehabilitacji biją na alarm
        (przykład www.agh.edu.pl/komunikaty/inON/Rehabilitacja.html) co do stanu
        swiadomości pacjentów jak mają byc rehabilitowani i niedouczonych lekarzy
        rehabilitacji jaką metodę przepisać do jakiego typu schorzenia. Najlepiej Vojtę
        do wszystkiego (ha ha ha - czysta komedia).
        Musiałam ci odpowiedzieć, nie wiem czy sie stosuje w Niemczech Holandii itp,
        ale nie na taką skalę na pewno jak w Polsce i pewnie przy okazji masę innych
        zabiegów jest przypisywanych.
        Pozdrawiam.
    • osmag Re: metoda vojta 01.12.03, 21:47
      A co chcesz osiagnac polem magnetycznym , swiatlem i pradami? Nie wiem czy
      wiesz, ale elektrostymulacji nie powinno sie stosowac u dzieci ponizej 2 lat (
      niszczy oslonki mielinowe- najnowsze doniesienia).
      Oczywiscie, ze Vojta nie jest panaceum na wszystkie bolaczki, ale ja do tej
      gr. wlaczylabym jeszcze krecz , choroby miesniowo -nerwowe.
      Sama posluguje sie jeszcze innymi metodami ale przy malych dzieciach glownie
      Vojta ( a metoda od lat 60 przeszla wiele zmian dostosowujac sie do nowych
      odkryc), ale mysle ze nie mamy sie o co klucic bo kazdy ma wolny wybor- i to
      jest dobre. Ja poprostu opieram sie na moich doswiadczeniach i otwarta jestem
      na wszelkie nowinki ( niestety co do tzw. lozek magnetycznych odnosze sie
      sceptycznie)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka