tusiakkk 05.06.09, 10:20 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tadobla Dziecko w szpitalu 29.06.10, 13:54 Niestety miałam okazję przebywać na oddziale z moją16-miesięczną córeczką- doznałam szoku jak można tak okropnie traktować dzieci! Zabieranie do sali zabiegowej bez mamy- która ma tam zakaz wejścia i tylko słyszy jak dziecko płacze wniebogłosy, a "pani" pielęgniarka nawet słowem się nie odezwie do swojego pacjenta- o jakimkolwiek znieczuleniu można chyba tylko śnić. Jak można dawać zastrzyki o pojemności kilku cm jednym szybkim pchnięciem tłoka w strzykawce- każdy wie jaki to ból. Jak można w środku nocy wtargnąć na salę i hałasować żeby zrobić zastrzyk- inteligencji widocznie wymaga delikatność, zapalenie lampki a nie duże światła, ciche opuszczanie zabezpieczenia łóżeczka czy wyrywanie za rękę i sadzanie na siłę śpiącego dziecka. Że nie wspomnę o fuczeniu na rodziców jak na zło konieczne. Wychodząc z dyżurki pielęgniarek usłyszałam za sobą: to TA nowa! Kim ja więc jestem dla tych pań? Sama jestem pracownikiem socjalnym, stykam się z alkoholikami, bezdomnymi - i nawet do ludzi z największego marginesu odnoszę się z szacunkiem. A cóż dopiero dzieci? Jak na oddziale dziecięcym można serwować śniadanie o 8 rano dając bułkę i jajko na twardo,a do tego czarną herbatę do picia- ciekawe który maluch to zje kiedy na oddziale 90 % dzieci to maluchy do 2 lat? Ciekawe jak mam wytłumaczyć dziecku które wstaje o 6 rano że kuchnia pracuje od 8? I skandal kolejny- gotowe butelki z mlekiem stojące całymi godzinami na korytarzu- przecież tak można nabawić się jedynie biegunki i niczego więcej. W moim szpitalu- Żary, woj. lubuskie pielęgniarki chyba zostały zatrudnione za karę- są tak wredne że nie mieści mi się to w głowie! Choćby cień uśmiechu, odrobina życzliwości czy choć jedno słowo do dziecka- nic, kompletnie nic, jak maszyny. Jak można powiedzieć matce żeby nie uspokajała płaczącego i wystraszonego dziecka bo jej się będzie lepiej wkłuwać jak dziecko płacze bo ciśnienie rośnie- a gdzie uczucia tego dziecka? Ja opuściłam szpital na własne żądanie bo nie byłam w stanie psychicznie tego wytrzymać. Moje dziecko przez kolejne noce budziło się z płaczem wołając mama, albo krzycząc "NIE"! Pielęgniarki zamiast wołać o podwyżki powinny się pozwalniać i szukać pracy gdzieś daleko od ludzi których tak jawnie nienawidzą. Odpowiedz Link Zgłoś
annanaska Re: Dziecko w szpitalu 30.06.10, 16:40 Brrr... Czytałam ten post jak jakiś horror. Nie mogę w to uwierzyć. Też byłam z dzieckiem kilka razy na oddziale, ale w porównaniu z tym opisem, to był raj. Odpowiedz Link Zgłoś
kalinka-6 Re: Dziecko w szpitalu 08.12.10, 16:07 Zszokowana jestem tym co opisujesz. U nas w szpitalu idealnie nie jest, ale aż takich koszmarów nie ma. O ile się orientuje to też pielęgniarki nie miały prawa nie wpuścić Cię do sali zabiegowej, jeśli nie zagrażało to życiu lub zdrowiu Twojego dziecka lub nie było zagrożenia epidemiologicznego. W tych i innych sytuacjach związanych z naszą wspaniałą służbą zdrowia dobrze jest znać swoje prawa i domagać się ich respektowania. Polecam forum federa.phorum.pl/viewforum.php?f=29, tam można bezpłatnie poradzić się prawników w tematach związanych z prawami pacjentów lub telefon zaufania 0-22 635 93 92. Odpowiedz Link Zgłoś
lupa_87 Re: Dziecko w szpitalu 09.12.10, 08:35 U nas też jako tako. Są siostry lepsze i gorsze, ale generalnie nie ma takiego koszmaru jak u Ciebie. Dwa razy byłam z synekiem trzyletnim, w sumie 17 dni koczowania, ale personel też ma świadomość i docenia pomoc rodziców, bo przez to sam ma przecież mniej pracy. Spanie co prawda na podłodze, na materacu przy łóżku dziecka, ale przynajmniej to jest możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
mnkl Re: Dziecko w szpitalu 09.12.10, 08:44 My równiez byliśmy parę razy w szpitalu. Rodzice też nie mogli wchodzić do zabiegowego z tego względu żeby dziecko się nie zraziło do rodziców (takie rzeczy wyrabiają z dzieckiem, kłują ,trzymają na siłe a matka czy ojciec stoi z boku i się patrzy zamiast mu pomóc). U nas też zależało na jaką zmianę trafiłaś były te fajniejsze i te mniej doświadczone w obsłudze dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dziecko w szpitalu 09.12.10, 09:38 Pare ladnych lat temu przygotowalismy taki pliczek zum.org.pl/remository.html?func=fileinfo&id=81 Plik ma jakies.. 6 lat Odpowiedz Link Zgłoś
klaudia_84 Re: Dziecko w szpitalu 17.12.10, 08:26 O ile przebywanie rodziców w pokoju zabiegowym jest sprawą dyskusyjną i zależy od wielu czynników, to ile razy już był poruszany temat o nocowaniu rodziców chorych dzieci w szpitalach. Często lekarze tego odmawiają, a przecież mają oni prawo być całą dobę przy dziecku (czasami się za to płaci, niemniej jednak można). Dobrze, że ktoś tu wspomniał o federacji na rzecz kobiet i planowania rodziny, bo rzeczywiście niosą oni darmową pomoc, co jest dla mnie zaskoczeniem zwłaszcza w czasach, kiedy nic nie jest za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
kalinka-6 Re: Dziecko w szpitalu 17.12.10, 16:19 Dla mnie przebywanie rodziców w sali zabiegowej nie jest sprawą dyskusyjną, po prostu to wygoda pielęgniarek, które bez rodziców nie muszą się "cackać" i robią tak jak im lepiej a nie dziecku. Z resztą sala zabiegowa to nie sala operacyjna, tu się pobiera krew, zakłada wenflon itp., a nie podejmuje decyzje ratujące życie, w których rodzice mogliby przeszkadzać. Prawnik udzielający porad pod telefonem zaufania o którym pisałam powiedział mi że poza tymi dwoma przypadkami (zagrożenie epidemiologiczne, zagrożenie życia) mogę towarzyszyć dziecku w drobnych zabiegach i badaniach, a wiadomo jakie to ważne dla malucha żeby mieć przy sobie kogoś bliskiego w "trudnych chwilach". Tak samo jest np. jeśli chodzi o usg kobiet w ciąży, bo zdarzyło mi się że lekarz wyprosił mojego męża, z głupim komentarzem że może jeszcze przyjdę z mama, tatą i dziadkami. A przebywanie z dzieckiem w szpitalu to oczywiste prawo każdego rodzica czy opiekuna, choćby miał nocować pod łóżkiem chorego. Odpowiedz Link Zgłoś
klaudia_84 Re: Dziecko w szpitalu 22.12.10, 08:25 kalinka-6 napisała: > Dla mnie przebywanie rodziców w sali zabiegowej nie jest sprawą dyskusyjną, po > prostu to wygoda pielęgniarek, które bez rodziców nie muszą się "cackać" i robi > ą tak jak im lepiej a nie dziecku. Z resztą sala zabiegowa to nie sala operacyj > na, tu się pobiera krew, zakłada wenflon itp., a nie podejmuje decyzje ratujące > życie, w których rodzice mogliby przeszkadzać. Prawnik udzielający porad pod t > elefonem zaufania o którym pisałam powiedział mi że poza tymi dwoma przypadkami > (zagrożenie epidemiologiczne, zagrożenie życia) mogę towarzyszyć dziecku w dro > bnych zabiegach i badaniach, a wiadomo jakie to ważne dla malucha żeby mieć prz > y sobie kogoś bliskiego w "trudnych chwilach". Tak samo jest np. jeśli chodzi o > usg kobiet w ciąży, bo zdarzyło mi się że lekarz wyprosił mojego męża, z głupi > m komentarzem że może jeszcze przyjdę z mama, tatą i dziadkami. A przebywanie > z dzieckiem w szpitalu to oczywiste prawo każdego rodzica czy opiekuna, choćby > miał nocować pod łóżkiem chorego. Ale weź zauważ, że dzieci często histeryzują bez powodu i obecność matki w pokoju zabiegowym nierzadko sprawę pogarsza, ponieważ dziecko czuje się pewniej w obecności matki i tym samym automatycznie ma większe "przyzwolenie" do krzyku, płaczu, wyrywania się czy uciekania. Natomiast w obecności jedynie pielęgniarek często jest spokojniejsze, co w sumie też regułą nie jest. Ja jestem za tym, aby matki nocowały i towarzyszyły dzieciom w szpitalach, ale niekoniecznie jestem za pobytem matek w pokojach zabiegowych (do tego zdania skłaniają mnie osobiste doświadczenia). Odpowiedz Link Zgłoś
fossetta Re: Dziecko w szpitalu 22.12.10, 09:43 Z moim pierwszym dzieckiem pierwszy raz trafiłam do szpitala kiedy miało 8m-cy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o swoich prawach, co mogę czego nie. Dziecko oderwane od matki przez obce panie pielęgniarki, zabrane do nieznanego, nieprzytulnego pomieszczenia..płakało wniebogłosy, a ja stałam pod drzwiami i myślałam, że mi serce pęknie..Po kilkunastu minutach dostałam dziecko z powrotem..jeszcze długo zanosiło się płaczem,a na widok białego fartucha reakcja była oczywista.. Po tym pobycie dowiedziałam się o swoich prawach...kiedy z drugim dzieckiem trafiłam na dwa dni do szpitala, na badania..przyszły panie pielęgniarki i powiedziały, że zabierają mi dziecko do zabiegowego na pobranie krwi, a ja ze względów epidemiologicznych nie mogę iść razem z dzieckiem. Nie wyraziłam zgody, pielegniarki oburzyły się, przyszła Pani Doktor prowadząca, wyjaśniłam moje obiekcje-miałam szczęście-ostatecznie pielegniarki przyszły ze sprzętem do pobrania do naszej sali, obyło sie bez płaczu, dziecko wtulone we mnie współpracowało bez problemu..Nie spotkałam się jeszcze z przypadkiem, żeby obecność rodzica podczas np.pobierania krwi była powodem histerii dziecka.. Odpowiedz Link Zgłoś
bruni76 Re: Dziecko w szpitalu 22.12.10, 12:03 fossetta napisała: przyszła Pani Doktor prowadząca, wyjaśniłam moje obiekcje- A mogłabyś napisac co takiego powiedziałas tej P. doktor, że zgodziła się aby dziecko jednak zostało z Tobą w trakcie pobierania? Niebawem czekac mnie będzie prawdopodobnie taka sama sytuacja, i wolałabym wiedziec. Jesli nie chcesz pisac tutaj, napisz mi na priv proszę. Z góry dzięki... pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dziecko w szpitalu 22.12.10, 16:21 Wielokrotnie bylam z dzieckiemw szpitalu i rozumiem obiekcje personelu, ze nie ma ochoty dopuszczac rodzicow, by uczestniczyli w badaniach dzieci. Czesto bowiem ci rodzice sami nei wiedza czego chca i nie zdaja sobie sprawy z niektorych procedur medycznych. Oczywiscie okazuje sie, ze rodzice znaja sie lepiej na wszystkim niz lekarze i pielegniarki, wiedza lepiej jak pobierac krew, podawac leki, zakladac wenflony, slowem.. az dziw, ze nei robia tego sami, nie sa lekarzami... Odpowiedz Link Zgłoś
klaudia_84 Re: Dziecko w szpitalu 29.12.10, 12:33 madziulec napisała: > Wielokrotnie bylam z dzieckiemw szpitalu i rozumiem obiekcje personelu, ze nie > ma ochoty dopuszczac rodzicow, by uczestniczyli w badaniach dzieci. > Czesto bowiem ci rodzice sami nei wiedza czego chca i nie zdaja sobie sprawy z > niektorych procedur medycznych. Oczywiscie okazuje sie, ze rodzice znaja sie le > piej na wszystkim niz lekarze i pielegniarki, wiedza lepiej jak pobierac krew, > podawac leki, zakladac wenflony, slowem.. az dziw, ze nei robia tego sami, nie > sa lekarzami... > > Zgadzam się z Twoim zdaniem nie w 100, a w 200 procentach!!! Czasami rodzice realnie utrudniają wykonywanie obowiązków lekarzom czy pielęgniarkom, wtrącają się do wszystkiego i wszędzie wpychają nos twierdząc, że oni lepiej wiedzą albo, że tak będzie lepiej dla ich dziecka. Wówczas to ja się wcale nie dziwie, że lekarze są nieprzyjemni. Rodzice przy dzieciach jak najbardziej powinni być w szpitalach, niemniej zaraz do tego dojdzie, że będą chcieli być nawet na sali operacyjnej i będą mówić chirurgom co mają robić /// Zresztą ja prawnikiem nie jestem i nie znam się na wszystkich prawach pacjentów. Jak ktoś czegoś nie wie, to może się doinformować za darmo u wspomnianej federacji albo na ich forum. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dziecko w szpitalu 29.12.10, 13:38 Wlasciwie powinnam napisac, ze sa tez rodzice tacy, ktorzy na najprostsze zabiegi w szpitalu czy nawet na wizyte do przychodni zabieraliby babcie, ciocie, dzidka, slowem cala rodzine, bo przeciez dzieciatko zabawic trzeba. A dzieciatko to tyran urodzony, nauczony tego, ze jest paniskiem i wystarczy lekkie skrzywienie na twarzy i juz stado to leci by go uspokajac, bawic, lulac, slowwem sluzyc mu bezgranicznie z oddaniem wielkim. I z cala ta horda wiernych poddanych musi sobie poersonel radzic, bo paniczowi (bo z reguly sa to chlopcy mali) napewno dzieje sie krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
lukrecja7777 Re: Dziecko w szpitalu 31.12.10, 10:04 U nas w szpitalu zdarza się, że lekarze nie pozwalają rodzicom zostawać z dziećmi na noc i nikt z tego paniki nie robi. Fakt, że mając na oddziale 20 płacących dzieci, to nie jest łatwo i to rodzice właśnie doprowadzali dzieci do takich histerycznych stanów. Z drugiej strony jak już tu pisano lekarze nie mają prawa odmawiać pozostawania na noc matce przy dziecku. Może ewentualnie chcieć zapłaty za miejsce noclegowe. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Dziecko w szpitalu 31.12.10, 10:12 Ja widziałam super zdyscyplinowane matki, zdyscyplinowane tzn. takie, które naprawde nie tworzyły dodatkowych problemów dla personelu szpitalnego. Bo przeciez to nei rodzice sa pacjentami, to nie rodzicami lekarze i pielegniarki maja sie zajmowac a dziecmi. A okazuje sie, ze z powodu nierzadko roszczeniowego podejscia nie mozna sprzatnac (bo telefon, bo komputer, bo materac itp). Do tego wizyta kolejnych 3 osob. Jasne, dla nas to nic, ale w sali np. 4 osobowej, niech kazdy przyptowadzi 5 osob odwiedzajacych. Robi sie tlok i masakra. No i oczywiscie wiekszosc nie poczuwa sie do posprzatania po sobie w lazience czy kuchni. Lazienka wiecznie mokra, w kuchni udostepnionej dla rodzicow ciagle brudno, lodowka wiecznie smierdzi... Ale to rodzice maja pretensje. Bo przeciez im sie nalezy. Po nich trzeba sprzatac, czyscic itp. Odpowiedz Link Zgłoś
nikros dziecko w szpitalu 05.01.11, 00:59 Być może gdy dane Wam będzie zaznać słodkiego smaku macierzyństwa takich idiotyzmów wypisywać nie będziecie. Póki co radzę zaistnieć w innym tematach, w których jakiekolwiek doświadczenie i pojęcie mieć będziecie. Lukrecjo7777, a cóż takiego tych 20 potwornych rodziców robiło swoim dzieciom, że doprowadziło ich do histerii? I to bardzo źle, że jak piszesz, (w co swoją drogą nie wierzę), "nikt paniki nie robił" gdy musiał zostawić dziecko na noc samo w szpitalu. Nie po to od ładnych paru lat Rzecznicy Praw Dziecka, różne organizacje, fundacje, psychologowie i mądrzy lekarze i pielęgniarki (choćby Z CZD) walczą o prawo rodziców do przebywania z dzieckiem przez 24 godziny w szpitalu, żeby mogli oni przeszkadzać personelowi, tylko dlatego, że wiedzą iż szybki powrót do zdrowia gwarantuje nie tylko odpowiednie leczenie, ale także poczucie bezpieczeństwa, jakie daje obecność kogoś bliskiego. Dlatego mądre szpitale obecność opiekunów w szpitalu przez całą dobę postrzegają jako element wspomagający leczenie farmakologiczne dzięki wsparciu emocjonalnemu i bliskości z chorym Dzieckiem. Psychologowie już dawno stwierdzili, że odizolowanie dziecka na czas pobytu w szpitalu od bliskich jest traumą, która może mieć wpływ na całe życie tej malutkiej osoby. Na oddziałach pediatrycznych większość dzieci to maluchy poniżej 2 roku życia, które nieobecność rodziców w tak trudnych chwilach odbierają jako porzucenie. Również ból w gabinetach zabiegowych łatwiej jest znieść będąc wtulonym lub trzymanym za rączkę przez ukochaną osobę. Nie wiem z jakimi spotkałyście się rodzicami madziulec i klaudio-84 , bo większość ułatwia pracę pielęgniarkom przy drobnych zabiegach, choćby uspokajając pociechę, a nie prowadzi do jej histerii. Poza tym szpital to nie sklep zabawkowy, w którym nieodpowiedzialni rodzice spełniają zachcianki swojego rozkapryszonego "panicza", tylko miejsce gdzie przebywają dzieci, często bardzo poważnie chore, które mają prawo do zniecierpliwienia, płaczu i marudzenia, a rodzice do rozpieszczania go w tych ciężkich chwilach. Rodzic lub opiekun na oddziale sprawuje 24 godzinną opiekę nad swoim dzieckiem, odciążając w ten sposób personel od tego niewykonalnego przy takiej ilości małych pacjentów zadania. Trudno również czuwając nad swoim chorym dzieckiem znaleźć czas na, jak pisze któraś z Was, umycie szpitalnej lodówki. Mimo wszystko optymizmem napawa mnie postawa większości lekarzy i pielęgniarek, którzy rodziców nie traktują jak intruzów, ale udzielając wskazówek, rad, a jak trzeba upomnień, współpracują z nimi, a obie strony szanują się wzajemnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ciutka Re: dziecko w szpitalu 05.01.11, 22:53 Podpisuję się pod tym co napisałaś w 100%!!! Wiadomo że rodzice są różni ale nie można tak wszystkiego generalizować.. Ja tez pracuję z dziećmi( nie w szpitalu) i doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak różni są rodzice i jak różnie reagują. Tak jak i my dorośli jesteśmy różni-tak i dzieci są różne. Jedne mniej wrażliwe, inne bardziej..Może lepiej by było, gdyby personel w szpitalu współpracował jednak z rodzicami a nie stawiał kontry rodzicom...Ja jestem z tych rodziców że bym się dostosowała do zasad, ale nie wyobrażam sobie żebym w dzisiejszych czasach zostawiła córkę samą na noc.. Podam taki przykład: córka była pogryziona przez psa, bardzo dotkliwie, pies rzucił się na twarz córki. Zabita wieś, my w samochód i pędem do powiatowego szpitala, w drodze szybko wykonany tel 112, żeby byli lekarze i anestezjolog przygotowani. Bałam się szpitala małego, powiatowego, w jakimś obcym mieście, ale to co tam zastaliśmy to z łezka w oku do dzisiaj wspominamy. Wszystko było przygotowana, córeczka odrazu była uśpiona i pozszywana. Do mnie nic nie docierało, wyłam, trzęsłam się, wszystko mnie bolało z nerw a tam pielęgniarki przyszykowały mi koło córki łóżko, zrobiły kawę, na talerzyku poukładały pięknie porzeczki, dały mi cos na uspokojenie i taka opieką mnie, męża i dziecko otoczyły że słów uznania nie mam Natomiast córeczka jak na drugi dzień już wracaliśmy do Warszawy, to do pielęgniarek powiedziała cyt" Dziękuję i jak jeszcze mi się coś stanie, to przyjadę do Pań" Żegnaliśmy się wszyscy ze łzami w oczach, za równo my jak i personel. Pózniej Agatka wysłała kartkę z wakacji do szpitala i chyba trochę serca trzeba mieć i okazać jak się pracuje z dziećmi Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nikros Re: dziecko w szpitalu 05.01.11, 23:46 Dziękuję Ciutka za poparcie mojego zdania przykładem z życia wziętym, bo większość tu wypowiadających się chyba nie ma pojęcia o czym pisze. Każdy normalny rodzic zrobi wszystko żeby nie zostawić dziecka w tak trudnej, niezrozumiałej dla niego i stresującej chwili. Niektórzy tu piszą pozytywnie o prawach pacjentów jednocześnie ich sens podważając, czego nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
rennaw Re: dziecko w szpitalu 06.01.11, 12:56 ja tez sie pod tym podpisuje dwoma rekoma.mialam watpliwa pryjemnosc byc kilka razy w szpitalu z moim synem.nie wyobrazam sobie jak mozna zostawic dziecko choc na chwile juz nie mowiac o calej nocy.moj syn budzil sie w nocy zanim by ktos z personelu zareagowal to bylaby obudzona sala plakalo by 4 dzieci po czym zaczely by inne sale itd.ja moglam albo wykupic lozko albo na krzesle przespac za darmo.byl taki czas ze nie mialam na to pieniedzy i spalam 5 nocy na krzesle a wyjsc moglam na godzine max 2 jak babcia przyszla mnie zmienic.i dla dobra dziecka i spokoju wewnetrznego dalam rade to prejsc.ale wiedzialam ze dzieco jest dopilnowane nakarmione i przebrane.a jesli chodzi o pobieranie krwi itd.moj mlodszy syn daje sobie takie rzeczy robic bez problemu nawet nie jeknie choc ma zaledwie 2 lata i zawszetak bylo.ale warunek jest jeden musi sedziec na kolanach moich badz meza.i jak by zabrali go i probowali sami to zrobic to bylaby walka. a to co pisza inn osoby to albo nie maja dzieci albo maja i ciesza sie ze moga sie w koncu choc na troche pozbyc problemu jakim dla nich najwidocznij jest dzecko. Odpowiedz Link Zgłoś