zebra12
11.06.09, 12:17
Może czyjeś dziecko miało?
Niepokoję się o moją dziewięcioletnią córkę. W zeszły poniedziałek w
nocy dostała silnych bólów brzucha i wymiotów. Ponieważ źle się
czuła, stwierdziłam, że to grypa żołądkowa. Leczyłam nifuroksazydem.
Wszystko minęło, a tu po tygodniu zerwała się o 2 w nocy z bardzo
silnym bólem brzucha, było jej niedobrze, ale nie wymiotowała.
Podałam jej nospę forte i nifuro. Po tym jej zelżało i poszła spać.
Rano brzuch ją nadal bolał, takimi falami. Jednak działanie leków
się utrzymywało. Ból nasilał się przy chodzeniu. Chodziła pogięta.
Dokłanie wskazywała na bolesnosć okolicy pępka, a pod delikatnym
uciskiem napinała mięśnie i mówiła, że ja boli po prawej stronie od
pępka. Nie ma biegunki, nie ma wymiotów. Gdy przywodziłam jej nogę
do brzucha, nie bolało, ale gdy ją prostowała ból był silny. Czuła
się źle, była blada i słaba. Apetyt w normie o dziwo. I tak cały
dzień. Ból przychodził falami. Wypróżnienie było rano więc to nie
zaparcia i nie gazy. Przygotowałam się na nocną wyprawę do lekarza,
ale noc była spokojna. A dziś od rana nic ją nie boli. Na śniadanie
zjadła nawet zapiekną kanapkę z serem.
I tak się zastanawiam czy iść z nią do lekarza, gdy objawy minęły?
czy to może się rozwijać zapalenie wyrostka? Czy raczej to
niemożliwe, by przeszło i pojawiało się po kilku dniach.
Jakie macie doświadczenia z tej kwestii? Nie chcę czegoś przeoczyć.
Wybieram się rano do lekarza, ale spodziewam się spławienia mnie, bo
przecież właśnie nie boli. Chyba, że noc przyniesie coś
niespodziewanego.
Czy zapalenie wyrostka zaczyna się od razu silnym bólem i kończy
szpitalem? Czy są takie fazy?