Jakiś czas temu zaczęłam wątek o wpływie pobytu nad morzem na zahamowanie
rozwoju alergii dziecka. Kochane! Nie chcę zapeszać, ale to chyba działa!
Moje dziecko od czasu powrotu z wakacji (przed miesiącem) zjadło już TRZY (!)
lody, kilka serków (których jeść nie mogło) i kilka innych zakazanych rzeczy!
I jest OK! Każdy inny człowiek pewnie uśmiałby się z tej mojej radości
spowodowanej aż (!) TRZEMA lodami, ale mamy małych alergików zapewne to
zrozumieją. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa i chciałabym, abyśmy tutaj na
forum dzieliły się takimi małymi sukcesami w diecie naszych dzieci! A może to
już było? Nie wiem, jestem tutaj nowa... W każdym razie chcę podnieść na
duchu tych wszystkich, którzy dopiero zaczynają walkę z alergią, którzy
trwają w niej od lat, którzy muszą chować głęboko w lodówce karton mleka
krowiego, a w szafkach orzeszki i inne alergizujące paskudztwa... Którzy
zasypiają w poczuciu winy, że nie potrafią odnaleźć w diecie zakazanego
alergenu, którzy już nie wiedzą, co mają ugotować swoim dzieciom z tych kilku
dozwolonych produktów... Moja walka z alergią trwała 3,5 roku i jeszcze kilka
miesięcy temu nie wierzyłam, że to może się kiedyś skończyć...
Moja lekarka ostrzega, abym nie szalała, bo można "przedobrzyć", ale ja
naprawdę nie wiedziałam, że kupienie 3,5-letniemu dziecku pierwszego w życiu
loda może być takim szczęściem!
Oby nie zapeszyć, oby nie zapeszyć....
Pozdrawiam i mam nadzieję, że napełniłam Wasze serca choć odrobiną
optymizmu