ndowson
30.08.04, 09:53
Bylo dobrze, Ola nie byla wysypana. Nawet udalo sie rozszerzyc jej diete do
11 produktow. jakie to cudowne uczucie patrzec na mala, czysciutenka, bez
krostek, suchych plackow, zaczerwienien. Ale wszystko co dobre sie konczy.
Tak jak i moja cierpliwosc. Cholera jasna, ze to zawsze musi wrocic. Nic nie
wprowadzilam, nic sie nie zmienilo a mala wysypana. OK jedyna zmienna jest
zabkwoanie, lekarz nawet powiedzial, ze zaczynaja wszystkie wychodzic w
jednym czasie. To moze byc przyczyna, ale ja wpadam juz w jakis obled. Boje
sie rano mala rozebrac, boje sie zobaczyc jak wyglada jej skora. Pocieszajace
jest to ze sie nie drapie. Ma ogromne place na zgieciach przy stopach, od
strony kostek i nie drapie. Wiem, ze moj nastroj moze wplywac na jej stan
skory, ale czasami brakuje sil. Jak czytam ile dzieci jedza rzeczy, ze jedza
kotleciki zupki, biszkopty, jogurciki, to zawsze przed oczami mam Ole z
chrupka w reku. Zaczynam obawiac sie jesieni, ze bedzie gorzej, ze moze ona
nigdy nie sprobuje jogurtu itd itd.
Chyba jak nigdy potrzebuje wsparcia
D.