Nie piszę nic odkrywczego, ale może to pomoże mamom, które katują się dietą
stosując jednocześnie różne kosmetyki. Poza tym chcę sobie ulżyć
Od kilku miesięcy moja córeczka miała ciągle "coś" na twarzy, czasem też na
ciele. Przypilnowałam diety (wcześniej już miała pokarmówkę, ale zmiany miała
tylko czasami - po zjedzeniu przez siebie lub przeze mnie czegoś
uczulającego), skóra była lepsza, ale ciągle sucha i zaczerwieniona. W końcu
kilka dni temu przestałam stosować kosmetyki - nie używam żadnych kremów do
rąk, twarzy ani ciała, dezodorantu, włosy myję szamponem Bambino, resztę
mydłem też Bambino. Małej też niczym nie smaruję. I jest o wiele lepiej,
chociaż ciągle nie idealnie. Już od dawna wiedziałam, że niektóre kosmetyki
ją uczulają, ale ciągle coś tam jednak stosowałam. A w sumie można wszystko
odstawić - z jedzeniem się tak nie da

Teraz będziemy powoli różne rzeczy
testować (głównie dla mnie).
Ciągle ją karmię piersią i przypuszczam, że te kosmetyki wnikają przez skórę
do organizmu i coś tam się przedostaje do pokarmu.