Dziewczyny, byłam własnie u lekarki - w Katowicach - polecana ogólnie. Nie
potrafie się w chwili obecnej wypowiedzieć na jej temat osobiście bo mam
mętlik. Krótko mówiąc przewrót pierwszomajowy

Wizyta zrobiła na mnie wrażenie: ważenie, mierzenie pełna diagnostyka - nawet
w sprawach o które nnie pytałam. Obłożenie książkami, konsultowanie
specialistyczne oraz potwierdzanie badań z labolatorium przez telefon i takie
tam. Wszystko na miejscu.
Przepraszam za przydługawy wstęp, ale zmierzam do tego że w labolatorium
zdiagnozowano nam Lamblie jako (+) a okazało się ze jej nie ma!
Lekarka zadzwoniła do labolatorium i zapytała o dane liczbowe. Okazało się ze
labolatoryjna norma to okolice 0,59 a my mamy 0,79 w teście Elisa. Leczenie
zalicza się dopiero jak jest 1,0 czy nawet więcej. W przeciwnym razie wiecej
się szkodzi organizmowi niż pomaga. Leczymy natomiast candide.
Taką mamy diagnozę co wy na to?