Dodaj do ulubionych

dawkowanie zentelu

20.12.06, 17:58
przy pierwszym podejściu mały zazywał pyrantel, teraz lekarka wypisała zentel
dostał 10 ml i za 2 tyg drugie 10 ml, mały ma rok i 11 mscy (12 stycznia 2
latka) czy to wystarczy na wybicie glisty ? zamówilismy też balsam ale nie
bede mieszać dwóch specyfików. jak wasze dzieci miały dawkowanie zentelu?
dzięki za przeczytanie i odpowiedzi smile
pozdrawiamy
Obserwuj wątek
    • estusia jeszcze jedno 20.12.06, 18:15
      czytałam ze dziecko powinno byc leczone dwoma róznymi lekami (nam wypisano
      wermox przez 3 dni a pozniej za dwa tyg powtórka) mam jeszcze w domu pyrantel,
      czy warto na wlasną rękę łączyć zentel z pytantelem (wczesniej Kubuś go brał)lub
      z wermoxsem? czy przeleczyć samym zentelem i stosować balsam a pozniej krople na
      czerwie czy jak? dodam ze przy pierwszym podejściu dawałam mu prantel 2 dawki
      wiecej niz zaleciła lekarka (dawałam co 7 dni 5 razy)
    • sigvaris Re: Trzeba przemyślec leczenie, krok 1 20.12.06, 22:12
      Estusiu, cały czas myślę o tym Waszym zarażeniu. Jeśli byłaś u znajomej 7
      grudnia to raczej na pewno nie zaraziliście sie u niej. Tamtem post, przerażona
      napisałaś 8 grudnia, stąd te moje obliczenia. Wbrew pozorom to ważne, co teraz
      tu zrobimy.
      Popatrz na skopiowany tekst przez Sweet.joan:

      Co do glist: www.pfm.pl/u235/navi/199263
      "Jak się zarażamy glistnicą?

      Człowiek zakaża się przez spożycie pokarmów zanieczyszczonych jajeczkami z
      larwami. Jaja pasożyta znajdują się zwykle w kale innego żywiciela. Do zakażenia
      dochodzi drogą pokarmową przez połknięcie jaj, przenoszonych przez brudne ręce,
      zanieczyszczony kałem pokarm lub wodę.

      Cykl rozwojowy glisty ludzkiej

      Jaja glisty wydalane z kałem zawierają taką formę zarodka, która nie jest zdolna
      do zarażenia. Dopiero po 6-tygodniowym rozwoju poza ustrojem, w wodzie lub
      wilgotnej glebie powstaje zakaźna larwa. Po zakażeniu człowieka larwa dostaje
      się do jelita cienkiego. Tutaj wydostaje się z otoczki jaja, przebija się przez
      ścianę jelita do naczyń krwionośnych, a następnie z krwią wędrują do oskrzeli i
      pęcherzyków płucnych. Larwy odkrztuszane do jamy ustnej są połykane z plwociną i
      w ten sposób ponownie dostają się do jelit, gdzie dojrzewają w ciągu 2-3
      miesięcy od zakażenia. Glista bytuje w jelicie 13-15 miesięcy. Po tym czasie
      dochodzi do samowyleczenia, o ile nie nastąpi ponowne zakażenie lub powikłania,
      np. niedrożność jelita czy zapalenie wyrostka robaczkowego. W jelicie może
      przebywać nawet kilkaset glist jednocześnie. Samica produkuje ogromne ilości
      jaj, które są wydalane z kałem".


      Wracając do Was.
      Stąd wniosek, że ta droga od zarażenia do wydalania jaj trwa ok. 3 miesięcy. A
      skoro u synka znaleziono już jaja musiał się zarazić glistą albo najwcześniej w
      październiku, albo tamto leczenie nie było skuteczne, mimo Twoich zabiegów...
      Tu pytanie, bo nie znalazłam poprzednich postów, kiedy miało miejsce pierwsze
      leczenie synka?
      • estusia Re: Trzeba przemyślec leczenie, krok 1 21.12.06, 08:38
        pierwsze leczenie bylo 29-30 wrzesień bo 29 odebrałam wynik i pognałam do
        lekarza (ale nie pamietam czy w ten sam dzien czy na drugi)teraz badanie robiłam
        wczoraj i wzoraj poszłam. U nas przez miesiąc była poprawa a pozniej mały znów
        zamieniał sie w upiorka , krzyczał w nocy zgrzytał zebami no i doszły podkrążone
        oczy bladość skóry , mdłości (raz zwymiotował takim sluzem)jedynie kupki były
        ładne czego wcześniej nie miał, szczerze mówiąc sama przekonuje sie ze to
        niedoleczone, a tamta wizyta była takim przypomnieniem o robalach. Dziś od rana
        odparzamy i chowamy wszystkie zabawki, czy moge zostawić mu ulubionego misia?
    • sigvaris Re: do meritum 20.12.06, 22:24
      Jeśli to nie nowe zarażenie (a tak zakładam), to co do leków:
      1. Vermoxu nie możesz zastosować u 2 latka. Ja nie słyszałam, żeby go podawać
      tak małym dzieciom. Jeśli już to możesz to zrobić TYLKO PO konsultacji z
      lekarzem, przez net tego nie ustalisz nijak.

      2. Podanie Pyrantelum jest bez sensu. Skoro wtedy nie pomógł. Nie pomoże i
      teraz. Pisały matki już o swoistej reakcji u ich chorych na glistnicę dzieci -
      nie pomogło Pyrantelum, nie pomógł Vermox - pomógł dopiero Zentel. U innych
      było odwrotnie. Ale z tym leczeniem niestety nie jest łatwo. Nigdy nie wiadomo
      co zadziała. U Was po pierwszym leczeniu wiadomo, że nie zadziała Pyrantelum -
      skoro po 5 dawkach nie pomógł, nie pomoże i teraz.

      3. Ponieważ po tych moich wyliczeniach i wywodzie co do zarażenia, może
      powinnaś wrócić do lekarza i zastanowić się wspólnie nad nie jednodniowej serii
      leku (Zentelu), a np. 2 dniowej? I powtórkę też zrobić 2-dniową? Są chyba
      niezbite dowody na to, że to "stara glistnica" i dość trudno ją wykurzyć z
      synka...

      4. Po tym pierwszym leczeniu robiłaś badania kontrolne? Pewnie tak. I była
      przez jakiś czas poprawa. Pamiętam podobnie było chyba u Luty....

      5. A Wy dorośli macie jakieś objawy?

      6. W styczniu możesz też przemyśleć balsam. A może już teraz. Ale oczywiście
      nie łącząc go z lekami konwencjonalnymi. Nawet w tej przerwie między seriami.
      • luty71 Re: do meritum 20.12.06, 22:53
        oto nasze dawkowanie Zentelu: 30.06.2006 - 20ml, 07.07 - 20ml, 14.07 -20ml,
        28.07 -20ml, 04.08 -20ml, początek września badanie kału - znowu jaja glisty,
        14.09 - 20ml Zentel, 19.09 - Pyrantelum (wg wagi dziecka), 13.10 - Pyrantelum,
        11.11 - 20ml Zentel, 02.12 - 20ml Zentel. Teraz jesteśmy w trakcie kuracji
        balsamem kapucyńskim.
        Jak widzisz nasz synuś (3latka skończył w październiku) zażył dość sporą ilość
        Zentelu - w naszym przypadku objawy glistnicy były bardzo charakterystyczne i
        zawsze przechodziły jak ręką odjął po lekarstwie. mam nadzieję, że po balsamie
        raz na zawsze pozbędziemy sie tego świnstwa
        • luty71 Re: do meritum 20.12.06, 23:12
          tak jak pisze sigvaris u nas po pierwszej serii (5 razy Zentel) była chwila
          cudownego spokoju, a później koszmar wrócił (przy okazji wyszło, że dolewałam
          oliwy do ognia smarując Małego alantanem, na który reagował silnym uczuleniem)-
          przeleczenie ponowne, objawy znikają. Później pobyt w szpitalu (z powodu
          reakcji na biały ser), gdzie pani doktor stwierdziła, że prawdopodobnie wciąż
          mamy problem z glistą i poradziła, żeby jeszcze podać Zentel. I rzeczywiście
          objawy wróciły (zawsze takie same,po zażyciu lekarstwa "cudowne uzdrowienie".
          Na naszym przykładzie widać jak ciężko się leczy z tego paskudztwa - ja sama
          się czasem zastanawiam, czy to możliwe, żeby tyle Zenteli nie dało rady?
          Może "nasza" glista uodporniła się na to lekarstwo? Może balsam ją zabije
          wreszcie na śmierć.
          PS Co do zarażenia - z moich informacji (z internetu i także z konsultacji z
          osobą, która siedzi w temacie "robali") żeby "złapać" glistę trzeba zjeść jaja,
          które przeleżały poza ustrojem, w wilgotnym miejscu najlepiej w glebie - tak
          więc w warunkach domowych jedynym podejrzanym miejscem jest toaleta i łazienka.
          Największe zagrożenie niosą ze sobą warzywa i owoce, które mają kontakt z
          ziemią, można to świństwo wnieść na butach do domu itd. W naszym przypadku
          prawie na 100% synuś zaraził się przez zabawę w jesiennych liściach w parku.
      • estusia Re: do meritum 21.12.06, 08:43
        tak, badania kontrolne były ok, wiec kamień spadł mi z serca, szczsrze mówiąc
        nwet moja mama mówiła ze te cholerwtwo cięzko wybić.Zastanawiam się czy mogę
        zentel podać sama bez konsultacji z lekarzem (drugą dawkę)? wiem ze lekarka moze
        sie na to nie zgodzić, bo ona nie lubi jak jej sie narzuca leczenie, drugie
        opakowanie leku kupię sama i podam tak samo. My nie mamy zadnych objawów ale
        bierzemy leki na wszelki wypadek. Co do balwsamu to jak tylko podam druga dawke
        leku i odczekam 2 dni i biore sie za balsam. Mam pytanie dot odparzania, czy
        zabawki polekawć wrzatkiem czy nalac do misy by sie wymoczyły ?
        • monika262 Re: do meritum 21.12.06, 11:01
          Przykro mi Estusiu, że znowu taki wynik badania sad
          Co do Zentelu - u nas nie pomógł za bardzo, dopiero Vermox dał rezultaty
          (natychmiastowa reakcja organizmu po podaniu leku).
          Przypomnij sobie jak synek reagował na poprzednie leczernie - czy widać było,
          że lek działa (Gorsze samopoczucie, ból brzuszka, więcej kupek, pocenie,
          nieprzyjemny zapach z ust itp.)
          Co do podawania Vermoxu - w ulotce napisane jest - od 2 lat, więc może lekarz
          uzna, że można już go podać.
          Ponadto stosuj u synka dietę - przede wszystkim zero słodyczy, jak lubi to
          podawaj kapustę kiszoną.
          • estusia Re: monika 262 21.12.06, 12:57
            i mi jest przykro ale cóz robić... narazie poczekam na odpowiedź sigvaris,
            mowiąc szczerze przy pyrantelum kubus nie czuł sie za dobrze, był osowiały miał
            liszaje i widać było ze źle sie czuje , po zentelu (podałam wczoraj wieczorem)
            nic nie widziałam jedyny plus to taki ze przespał spokojnie noc, narazie biega i
            szaleje (babcia nas odwiedziła) oczka dalej podkrażone i nie ma liszai (za to
            wieczorem miał kolorki na policzkach). Pilnujemy zeby nie jadł słodyczy, mały
            lubi ogórki kiszone wiec je czesto.
        • sigvaris Re: do meritum 21.12.06, 13:17
          Po drugiej dawce powinnaś odczekać nie dwa dni, a ze dwa tygodnie. Estusiu co
          nagle to po diable. Zentel jest "wrogiem" alkoholu, a balsam jest na alkoholu.
          Ja przelewałam zabawki na sitku wrzątkiem. Przy pasożytach najlepiej wszystko
          przelewać, jakby spłukując wszystko co można jak najdalej ze swojego otocznia.
          Co do dawek? Estusiu, przecież wiesz, że ja nie mogę Wam nic radzić. Nie
          jestem lekarzem. Więc tu już tylko napisałam Ci sugestię choćby próby
          konsultacji tego z lekarzem. Nie mogę inaczej.
          • estusia Re: do meritum 21.12.06, 13:34
            dzieki za odpowiedź, wiem i rozumiem że lekarz jest od dozowania leku, ale
            chciałam poznać Twoją radę na ten temat, z balsamem poczekam tak jak napisałaś,
            ja wszystkie zabawki wyparzyłam lejąc wode do miski pózniej tą wodę wylewałam i
            nastepna tura zabawek. Więc pewnie zrobie tak ze nastepna dawka za 2 ty i po 2
            tyg balsam. Dziękuję za wszystko i pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka