Słuchajcie, zakłądam drugi wątek, bo to o czymś innym, niż badania u
dr Kamirskiej

. Wczoraj teściowa powiedziała mi, że kilka lat temu
jej sąsiadka "leczyła" robale u swojej wnuczki właśnie taka
niekonwencjonalna metodą. Polegało9 to na tym, że flanelową
ściereczką namaczaną w serwatce pocierała ciało dziecka. Podobno
robale wychodziły jak oszalałe. Zaproponowałą taką metodę u mojego
adasia. Ja podejrzewam u synka lamblie i jestem w trakcie zbierania
kału do wysłania do dr Kamirskiej. Niezależnie od tego jednak
zastranawiam sie nad metodą zaproponowaną przez teściową. Czytałam
tutaj na forum o cieście naleśnikowym także... Więc może ta serwatka
to nie taka głupia rzacz. Błagam nie śmiejscie się, ja zrobiłabym
wszystko, zeby pomóc dziecku. Moja teściowa jest "prostą" kobietą,
mieszkająca na wsi, powiedziałą to, co sama uslyszała, chciałą
pomóc. Czy ktoś słyszał o takich właściwościach serwatki??? PS. A w
ogóle to czy lamblie daja jakieś inne objawy oprócz bólów brzucha? U
mojego Adasia nic innego nie wystepuje. nie ma zmian skórnych, nie
ma biegunki, wymiotów, podkrążonych oczu. Apetyt też w miarę
normalny. Tylko takie napadowe bóle brzuszka (najczęściej kilka
godzin przed zrobieniem kupki).