Witam!
Jestem mamą dwu i pół letniej dziewczynki. Od sierpnia zeszłego roku zmagamy się każdej nocy z potwornym swędzeniem - dziecko budzi się i drapie po pleckach, brzuszku, pupie przez 3-5 godzin, aż w końcu pada wyczerpane. W dzień się czasem troszkę poddrapuje. Byłyśmy u pediatry - powiedział, że dziecko po prostu tak ma i już, poszłyśmy do dermatologa - podejrzenie uczulenia na proszek do prania (wykluczone), gastrologa - powiedział,że przydałby się psycholog dla mnie bo dziecku chorobę wymyślam, alergologa - powiedział, żeby brać Zyrtec i smarować skórkę sterydami. Zyrtec nie pomógł, Claritina nie pomogła, Clemastin też nie, sterydy pomogły na krótko (dwa - trzy dni) i potem znowu swędzenie i drapanie całego ciałka do krwi. I tak w kółko. Dziecko na skórze ma jedynie niewielką wysypkę (poza ranami od drapania), tak jakby kaszkę mannę, która pod wpływem ciepłej wody robi się czerwona (to oczywiście wzmaga znowu swędzenie). Poza tym nie ma żadnych innych objawów.
Trafiłam w listopadzie na Wasze forum i zrobiłam od tamtego czasu badania kupki w labie na Wale Miedzeszynskim - badano od tamtej pory łącznie 12 różnych próbek na "wszystko co się da" wyszła tylko 2 razy candida(++), w innym labie testy ELISA na lamblie, i znowu kilka próbek - nie potwierdzono obecności żadnych pasożytów. Candidę z wielką łaską pan doktor przeleczył nystatyną (trzy razy po dwa tygodnie, bo mimo zachowywania diety, podawania probiotyków, candida wracała - teraz dopiero (po podaniu homeopatycznego środka na detoksykację wątroby) jej nie ma (albo nie wyszła w badaniach), ale Mała dalej się drapie...
W listopadzie robiono też badania krwi - podwyższona bilirubina i kwasochłonne (przy normie od 1 do 5 córka miała 8), podwyższone IgE całkowite (norma do 45, ona miała 240) , wszystko poza tym w normie. Mocz ok.
Wczoraj znowu robione badania i wyniki praktycznie takie same
Czy jest możliwość, że mimo tylu badań nie znaleziono jaj pasożytów? Czy to w ogóle mogą być jakieś pasożyty? Świerzb został bezwzględnie wykluczony. Nie miała jeszcze tylko robionych badań na toksokarozę, bo wszyscy lekarze twierdzą, że to niemożliwe. Dodam, że dziecko nigdy wcześniej nie chorowało, nie brało żadnych leków, nie miało nawet kataru!
Błagam o pomoc, bo już sama nie wiem co mam robić, a nie mogę patrzyć jak dziecko cierpi a ja przed każdą nocą wiem, że będzie tak samo i że nie potrafię jej pomóc...