Dodaj do ulubionych

Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa pi...

02.01.12, 09:06
...no i się zagotowało zgodnie z moimi przewidywaniami (!).

Za 13 milionów tych budynków też nikt nie kupi. Nie sądzę, by nawet i za połowę tego...
Obserwuj wątek
    • weresza Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa pi... 02.01.12, 09:13
      Wiem że dziennikarze pisują o tym, o czym prawią lekarze, samorządowcy, politycy. Piszecie też o tym, że "znamienne jest, iż prezydent Jędrzejczak przedstawił..... jakiś sensowny pomysł", oczywiście na zagospodarowanie nieruchomości poszpitalnych. Chciałbym, abyście państwo piszący i czytający spojrzeli na te sensowne propozycje z dystansu i z uwzględnieniem oficjalnego stanowiska pani marszałek.
      NIE BYŁO ŻADNYCH PROPOZYCJI, A TYM BARDZIEJ Z SENSEM. Miałyby sens, gdyby pan prezydent w zgodzie z własnymi kompetencjami i w zakresie realnych możliwości finansowych przedstawił plan utworzenia takiego centrum onkologii. Nie było żadnych konsultacji, żadnych wyliczeń przyszłych kosztów itp. Przebudzenie prezydenta jest dużo za dużo po czasie. Przypomnę sprzeciw prezydenta wobec przejęcia tych obiektów po likwidacji tam szpitala. Wtedy prezydent snuł równie "sensowne" propozycje na wykorzystanie tych nieruchomości. Tymczasem wysyp podobnych pomysłów pana prezydenta w końcu ub. roku - Akademia Gorzowska, hala sportowa, zespól szkół mechanicznych i co tam jeszcze.... to pewnie skutek presji terminu ogłoszenia uzasadnienia wyroku w sprawie afery budowlanej. Miało to nastąpić przed ostatnim dniem ub. roku, teraz ten termin to połowa stycznia 2012. Toteż możemy spodziewać się inwazji pomysłów i aktywności pana prezydenta tylko po to, by zagłuszyć rzeczywiste niepokoje wokół tej sprawy. Jaka jest rzeczywistość finansowa miasta, a tym samym możliwości realizacji choćby części tych projektów, każdy widzi - dożynany sport zawodowy w mieście (poza żużlem), na ulicach hula wiatr i śmieci, dziesiątki milionów złotych przepadają bo ktoś popełnia dziecinne błędy w szacowaniu kosztów inwestycji, zaciągnięte kredyty na bieżące wydatki przyjdzie nam spłacać przez najbliższe 25 lat itd, itd. Do tego trzeba dodać klimaty towarzyszące postępowaniom karnym wobec in. byłych współpracowników prezydenta.
      Nadzieja .... że te sprawy zawisłe nad naszym miastem znajdą rozwiązanie w tym roku i niebawem otworzy sie nam - gorzowianom perspektywa normalności. Tego trzeba koniecznie miastu życzyć.
      • mmmmmm000 Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa 02.01.12, 09:32
        cytat z artykułu z dnia 16.12.2011:

        "- Rozmowy w tej sprawie zainicjował sam dyrektor gorzowskiego szpitala Andrzej Szmit - powiedział "Gazecie" odpowiedzialny m.in. za służbę zdrowia w Lubuskiem członek zarządu województwa Tomasz Gierczak (PO).
        Przyznaje, że we wrześniu był nawet w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu i rozmawiał tam o pomyśle utworzenia filii tej jednostki w Gorzowie. "

        Jak się to ma do twojej wypowiedzi, że to Jędrzejczak był inicjatorem pomysłu? Prezez z reguły ma pomysły od czapy (żeby nie powiedzieć głupie), ale akurat tym razem udało mu się
        poprzeć sensowną inicjatywę.
        • lukaszzd Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa 02.01.12, 09:40
          Może głowa pełna pomysłów na rozruszanie gorzowskiego szpitala stała się gwoździem do politycznej trumny Szmita? Może to ma związek z tym że w Gorzowie należy zmarginalizować szpital bo zielona chce wydział medyczny budować i przyszłych lekarzy szkolić. Nie wiadomo co siedzi w głowie tej pożal się Boże marszałek p. Polak.
          • Gość: gosc15 Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: 62.243.123.* 02.01.12, 09:55
            Jeden odzial onkologi w ZG na milion mieszkancow lubuskiego. Ten odzial sie nalezy polnocnej czesci wojewodztwa. A pan prezydent w przededniu ogloszenia wyroku nagle widzi wokol siebie sensowne propozycje. Oczywiscie lepiej pozno niz wcale, z korzyscia dla Gorzowa i jego regionu.
            • Gość: thebird Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.gorzow.mm.pl 02.01.12, 10:18
              Wszytko ma byc w zielonej górze z nazwa wojewodzki lub lubuski . To nie sa dziesiejsze plany.
              Kto tego nie pamieta, to trwa juz od 50 roku ubiegłego wieku z przerwą na chwilową niepodległość pod nazwa województwo gorzowskie
              Był to czasa normalności ,rozbudowy dla tego regionu
              • Gość: mmmmmm000 tyle, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.12, 10:21
                to se uż ne vrati Pane...
                • Gość: gosc15 Re: tyle, że IP: 62.243.123.* 02.01.12, 10:37
                  Widze mmm, ze masz duzo fajnych pomylow na rozwoj Gorzowa, tylko nie nie masz albo nie chcesz zlikwidowac przyczyn tej stagnaci w tym regionie. Wrocilismy do czasow woj. zielenogorskiego i wszystcy sobie zdajemy sprawe jake byly tego konsekwencje dla Gorzowa i regionu gorzowskiego. To jest brutalna prawda, tak brutalna jak dzisaj brutalnie zachowoje sie ZG wobec polnocy wojewodztwa. Kiedys napisales, aby Gorzow staral sie byc centrom zachodniej wielkopolski. Najpierw trzeba w niej byc!
                  • lukaszzd Re: tyle, że 02.01.12, 10:44
                    Inaczej zielonka by gadała gdyby podczepiono ją do województwa dolnośląskiego. Stała by się prowincją a Wrocław patrzał by na nią jak na bękarta ze względu na brak złóż choćby miedzi. Dlatego idealnym argumentem dla naszych leniwych polityków była by ta myśl.
                    • Gość: gosc15 Re: tyle, że IP: 62.243.123.* 02.01.12, 10:47
                      Dobry czas na referendum o wystapienie z lubuskiego, do wielkopolski tak jak mamy w nazwie. (a ja tez chca nam zabrac glosem TJ).
                  • Gość: Marta Powstaje inicjatywa na rzecz budowy Centrum ONKOL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 10:55
                    Różnego rodzaju Trudni piszą na Forum życzę im zdrowia bo mogą być w przyszłości leczeni na psychiatryku lub co gorsza na Onkologi której nie chcą a dyskusje typu kto komu więcej dowali nie powinny być brane pod UWAGĘ mój Wniosek to niech grupa poważnych osób zawiąże Fundację czy cokolwiek aby Gorzowiacy mogli to wspierać na RZECZ UTWORZENIA ONKOLOGI W GORZOWIE
                    • Gość: gosc15 Re: Powstaje inicjatywa na rzecz budowy Centrum IP: 62.243.123.* 02.01.12, 11:09
                      Z calym szacunkiem dal Ciebie Marto - oni to tez odrzuca, znajda jakies bledy i w imie rozwoju Lubuskiego (czyt. Zielonej Gory i jej okolic) stwierdza, ze dla miliona Lubuszan najlepszay jest ten jeden jedyny odzial w ZG.
                  • Gość: mmmmmm000 Re: tyle, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.12, 12:27
                    Napisałeś niewiele, ale poruszyłeś kilka ważnych tematów.

                    Czasy województwa gorzowskiego już nie wrócą, bo zmieniło się całkowicie finansowanie samorządów. Kiedyś dochody własne miast opierały się w zasadzie tylko na usługach komunalnych i podatkach od nieruchomości (lokalowych). Cała kasa, jaką wytwazały wszystkie zakłady przemysłowe od największych gigantów po małe rzemiosło szła do budżetu centralnego. tam była dzielona na poszczególne "resorty", które z kolei przekazywały środki na konkretne inwestycje w tak zwanym terenie. Gorzów jako jedno z nowych województw dostawał nieco więcej kasy na tzw. dociągnięcie do średniej. Dlatego faktycznie były to dla miasta złote lata. Od chwili ostatniego podziału administracyjnego, wszystko się odwróciło. Weszła reforma finansowania miast, którą między innymi zapoczątkował Poznań i osoba nieżyjącego już byłego prezydenta Szczęsnego-Kaczmarka. Miasta miały być finansowo niezależne, a wypracowany kapitał miał pozostawać na miejscu. Regiony miały się składać tylko na tzw. cele państwowe czyli policję krajową, wojsko, rząd i sądownictwo. To jednak nie przeszło, bo okazało się, że kilka regionów w tej sytuacji by po prostu zbankrutowało. Państwo wzięło więc na siebie jeszcze infrastrukturę krajową, szkolnictwo i bezrobocie, które w perspektywnie miało też przejść na samorządy. Miasta żyją teraz jak kiedyś z zysków swoich firm komunalnych i podatków lokalnych, ale głównym ich dochodem jest procent od płaconych na ich terenie podatków odprowadzanych z tytułu działalności gospodarczej. Czyli im miasto ma więcej firm, im te firmy są bogatsze, tym budżet miasta zasobniejszy. Gminy dostają z budżetu centralnego subwencję oświatową, środki na walkę z bezrobociem oraz budowę infrastruktury o charakterze krajowym (drogi, koleje).
                    Gdyby próbować powołać stare woj. gorzowskie, to w niczym nie zmieniło by to sytuacji samego Gorzowa. Miasto nadal musiałoby się utrzymywać z dochodów własnych i subwencji celowych. Budżet wojewódzki byłby co prawda do podziału tylko na Gorzów i powiaty sąsiednie, ale lwią jego część pożarłaby administracja. Nie pojawiłoby nagle więcej pieniędzy, ale rzeczywiście możnaby wówczas samodzielnie decydować na co miałyby zostać przeznaczone. Zamiast np. na Babimost, to na remont jakiejś ważnej drogi wojewódzkiej. Obawiam się, że środków tych byłoby zbyt mało, by takie województwo gorzowskie mogło sobie sfinansować wszystkie te potrzeby, na które stać byłoby województwa sąsiednie. Po prostu pewne instytuacje wymagają dużych nakładów. To, na co stać województwo 3,5 milionowe pozostaje poza możliwościami pojewództwa 8 razy mniejszego. Choćby kwestia zakupu pociągów i utrzymanie własnej spółki kolejowej. Z resztą to jest właśnie problem dzisiejszego lubuskiego, które najwięcej traci właśnie na próbie dorównywania bogatszym. To, że Poznań stać na dopłatę do Ławicy jakieś 70 milionów (w formie udziałów w późniejszych zyskach), wcale nie oznacza, że stać na to Zieloną Górę. Jeśli lubuskie chce się zachowywać jak sąsiednie - najbogatsze województwa w Polsce - będąc jednocześnie jednym z najbiedniejszych, to musi się liczyć z tym, że jednak nie na wszystko starczy. W pewnym momencie pojawi się po prostu wielka budżetowa dziura. Ale to świadczy tylko o braku wyobraźni rządzących.
                    Myślę, że na ewentualne referendum w sprawie rezygnacji z lubuskiego i przejścia do Wielkopolski jest zdecydowanie za wcześnie. Ludzie w większości nie mają jeszcze świadomości, w jak trudnej sytuacji z tego powodu Gorzów się znalazł. To jest po prostu śmiertelny uścisk. Mam znajomego, który kiedyż angażował się w gorzowską politykę. Pamiętam jak kiedyś drżącym głosem, niemal płacząc opowiadał o "głupcach", którzy na jednym ze spotkań w Gorzowie podejmowali decyzję o tworzeniu z Z.G. wspólnego województwa. Kilka lat temu - przy okazji kolejnej rocznicy jego powołania - wydawało by się inteligentni ludzie (z Gorzowa) piali z zachwytu i udowadniali, że Gorzowowi z Z.G. bardziej po drodze niż z Poznaniem czy Szczecinem. Pamiętam słowa, że "Gorzów nigdzie indziej nie pasuje". Potrzebna jest okazuje się zmiana myślenia miejscowego establiszmentu. Dopóki ci ludzie myślą w kategoriach utrzymania własnych urzędniczych (bo wojewódzkich) stołków, nic się dobrego nie wydarzy. Pytam ile jeszcze razy tych ludzi trzeba upokorzyć, ile jeszcze razy Z.G. musi Gorzowowi pokazać jego miejsce wśród miast powiatowych, by oni wreszcie zrozumieli, że to jest droga do nikąd? Paradoksalnie im z miastem gorzej tym lepiej. Im bardziej jest autowane, tym większe zrodzi się w ludziach przekonanie, że coś jest nie tak. Że być może trzeba szukać jakiejś alternatywy... Kilka kolejnych lat i znów kilka kolejnych przyniosą w mieście zmianę pokoleniową. Młodzi jak widzę nie mają już takiej awersji do Poznania jaką widać u ludzi, których dziadkowie pamiętają jeszcze repatriacje. Młodzi są odważniejsi i mniej wyczuleni na wszelkie formy "poddaństwa" - bo w takich kategoriach Gorzów widzi przynależność wojewódzką. Ludzie młodzi, gotowi są (czasem ku mojemu przerażeniu) wcielić nawet Polskę do Niemiec, byleby żyło im się dostatniej. Dlatego za kilka, kilkanaście lat, być może rozszerzenie Wielkopolski o Gorzów będzie witane z entuzjazmem, a nie z poczuciem utraty wolności i poddaństwa.
                    To, co ja ze swojej strony mogę zrobić, to jedynie próbować wpływać na świadomość przynajmniej części mieszkańców, którzy są w jawny sposób po prostu ordynarnie okłamywani. Choćby w taki sposób, jak przy okazji życzeń Jędrzejczaka na bulwarze. Gorzów jest hermetyczny. Nie tylko społecznie, ale i mentalnie. Nasz kraj się przez ostatnie 20 lat na prawdę zmienił, ale tutaj wciąż myśli się w starych kategoriach. Powtórzę do znudzenia - w kategoriach walki, a nie współpracy. Gdyby miasto chciało zacząć współpracować z sąsiadami, to powinno się na nich maksymalnie otworzyć. Wtedy władza sama doszła by do wniosku, że granicami (choćby województw) po prostu nie warto się odgradzać.
                    A otwierać się warto nawet, jeśli te granice istnieją. Centrum onkologii jest jedną z dowbrych inicjatyw, jednak o tyle nietrafionych, że wymagającą udziału województwa. Ale można przecież działać na poziomie miast. Dlaczego np. nie połączyć gorzowskich wodociągów z Aquanetem? Dlaczego nie przekazać jakiegoś budynku pod filię UAM? Przecież AWF się sprawdza, dlaczego nie iść za ciosem? Możliwe jest znajdowanie na prawdę wielu płaszczyzn współpracy, na których Gorzów może jedynie zyskać. Trzeba jedynie te płaszczyzny dostrzec i wykorzystać wszelkie dostępne narzędzia. Przy czasie podam kilka kolejnych propozycji. Jedno jest pewne - Poznań jest miastem otwartym i chętnie przyjmującym wszelkiego rodzaju inicjatywy, o ile jemu samemu nie szkodzą. Właśnie między innymi na tym, polega siła i Poznania i Wrocławia. Inicjatywa leże po stronie Gorzowa. Tak to już niestety jest, że słabszy ma zwykle większy interes do silniejszego. Jak dotąd chyba żadne inicjatywy, z jakimi wychodził Gorzów nie trafiały na ścianę oporu, jak choćby podjęty temat onkologii.
                    • Gość: mmmmmm000 jeszcze o finansach... IP: *.miedzychod.mm.pl 02.01.12, 13:18
                      Małym i słabym województwom, po prostu niesposób konkurować z dużymi i silnymi. Raz, że te "na dorobku" muszą wydawać więcej kasy, by tych silniejszych dogonić, a wcale tej kasy nie mają. Dwa, że paradoksalnie, te większe i bogatsze z roku nak rok zarabiają więcej i są jeszcze bogatsze. Jak więc można w ogóle planować dorównanie do tych lepszych, a co dopiero mysleć, o ich przeskoczeniu?? To tak jakby próbować przebić Coca-Colę próbując otwierać wytwórcię napojów gazowanych. Z roku nak rok konkurowanie będzie coraz trudniejsze. Jedyną nadzieją są środki unijne w ramach wyrównywania roznic. Rzecz w tym, że na korzystanie z tych środkow też trzeba mieć własną kasę (na udział własny). Poza tym, nie można przecież wciaż funkcjonować na zasadzie łatania niedostatków. Na zasadzie dofinansowań można owszem próbować równać poziom, ale ci bogatsi będą wciąż zwiększali dystans, więc w miarę upływu czasu coraz trudniej będzie ich dogonić. Ich siła wynika z ich potencjału gospodarczego, a fundusze unijne są tam istotnym, ale jednak tylko wsparciem. W lubuskim bez tych funduszy żaden rozwój w ogóle nie byłby możliwy. Kto nie wierzy - zachęcam do zapoznania się z bilansami inwestycyjnymi. Z resztą widać to wyraźnie w Raport Polska 2011.
                      Zatem należy się spodziewać, że sytuacja lubuskiego, będzie się z roku na rok pogarszała. Widać to po wskaźnikach (także w raporcie), gdzie np. PKB na mieszkanca... zmniejszył się w okresie 2007-2010. Można to oczywiście zwalić na kryzys. Jednak w tym samym czasie PKB Wielkopolski czy Mazowsza... wzrósł!
                    • Gość: morda Re: tyle, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 13:45
                      Do znudzenia powtarzać będę, tylko gorzowski okręg wyborczy i "wykuta" gorzowska klasa polityczna związana z wyborcami tego okręgu, jest w stanie coś zmienić. Bez znaczenia wtedy, z kim będziemy współpracować, może z Zieloną Górą, a może z Poznaniem lub Szczecinem, a najlepiej, tak jak piszesz, ze wszystkimi tworząc ponadregionalne projekty.
                      gosc 15 dobrze pisze - zdefiniujmy i zlikwidujmy przyczyny tej stagnacji, a nie "bijemy pianę" ku radości oponentów. Pytasz dlaczego Gorzów nie wykorzystuje (marnuje) wielu płaszczyzn współpracy... ? Kto ma dbać o interes mieszkańców naszego regionu, Bukiewicz? Wontor? Polak? Zych? :):):) "Nasze" sztaby partyjne urzędują przy zielonogórskim okręgu wyborczym. Zielonogórskie bis jest faktem.

                      • Gość: gosc15 Re: tyle, że IP: 62.243.123.* 02.01.12, 15:30
                        Czy rzeczywiscie musimy czekac na to, az Wa-wa zauwazy, ze w tym lubuskiem jest cos nie tak?
                        Czy elity polityczne po kilkunastu latach, nie zuwazaja ze czas na zmiany. Jak sie cos nie sprawdza to trzeba zmienic. Powstanie okregu wyborczego w zaistnalej sytuacji nic nie zmieni. Smiem powiedziec, ze tylko konflikt miedzy Gorzowem a Zielona Gora i zaogni sie do niespotykanych rozmiarow. To dopiero beda derby.
                        Wspolpraca z ZG nigdy sie nie sprawdzila i nie sprawdzi. Temu dowodzi zaistnialy impas. Mamy w Gorzowie i jgo regionie politykow, ktorzy powinni przez media dotrzec do tych mlodych i starych gorzowiakow, ze czas powiedziec dosc! To jest szansa dla tych wszystkich politykow, bo za cztery lata, albo ich zabraknie na listach wyborczych albo beda na ich sammym koncach. To jest brutalna prawda i niech sie obudza.
                        Na dzisiaj skorumpowany prezydent jest w oczach gorzowian przyczyna ich problemow. Oczywiscie to prawda, ale ZG wspiera jego niekorzystne dla miasta projekty, a te ktore sa OK, neguje (ONKOLOGIA) jako ostatni z przykladow. Rozwiazanie tego wojewodztwa, moze byc tylko korzystne dla Gorzowa i przyleglych powiatow.
                      • Gość: mmmmmm000 Re: tyle, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.12, 14:32
                        No to ja po raz kolejny do znudzenia, że samo powstanie okręgu wyborczego niczego nie zmieni :)
                        Gorzów i Zielona Góra to układ w województwie 30/70. Z.G. niczego nie musi, bo w każdych głosowaniach wygra. O kwestiach wojewódzkich decydują nie posłowie, ale SEJMIK WOJEWÓDZKI, który składa się z reprezentantów poszczególnych powiatów. ZAWSZE Z.G. uzbiera więcej popleczników swoich pomysłów.
                        Do czego więc przydałby się własny okręg wyborczy? Gdyby oba okręgi - Gorzowski i Zielonogórski miały większą liczbą głosów, lub jeśli Gorzowski byłby od zielonogórskiego liczebniejszy. Wtedy miałoby to sens. Tak jak w Wielkopolsce, gdzie sam Poznań ma tylko 1\4 wszystkich posłów w Sejmie. Jeśli Poznań chce załatwić jakąś sprawę na szczeblu państwowym (np. dotacje do UAM) wtedy potrzebne są głosy posłów całego województwa. (To tylko przykład.) Wtedy posłowie pochodzący np. z Kalisza mówią: "ok, ale w takim razie część tych środków przekazujemy na wydział UAM w Kaliszu". Kolei posłowie z Piły mówią: "ok, ale w takim razie razem poprzyjmy wspólnie rozbudowę linii kolejowej z Piły do Gorzowa". Tak to mniej więcej działa, choć te mechanizmy są dużo bardziej skomplikowane, bo od wielu lat się kształtowały.

                        Krótko mówiąc taki Poznań jeśli chce coś załatwić na szczeblu państwowym, musi szukać sojuszników. Oczywiście 40 posłów w całym województwie to za mało, więc trzeba konstruować czasem szersze koalicje. Np. chcąc zdobyć kasę na wyższe uczelnie trzeba montować sojusze nie tylko wewnątrz województw, ale wspólnie z miastami uniwersyteckimi.

                        Problem w tym, że Z.G. nie montuje żadnych sojuszy, bo po prostu ma zbyt małe znaczenie. To miasto nie jest wstanie grać na poziomie państwa podobnie jak Kraków, Poznań czy Wrocław. Owszem posłowie dołączają się do różnego rodzaju arytmetyki sejmowej, ale nie ma to bezpośrednio związku z regionem.

                        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, kiedy gorzowscy parlamentarzyści mówią, że chcą aby sejmik wojewódzki coś tam uchwalił dla Gorzowa, bo inaczej to oni... (coś tam). Rzecz w tym, że oni niczego nie są w stanie zrobić i niczym ze swej strony zagrozić. Relacje pomiędzy Sejmem a Sejmikiem, po prostu w lubuskim właściwie nie zachodzą.


                        Jak już wcześniej pisałem, podział na północ i południe i tak jest nierówny liczebnie. Dlatego z "północy" będzie pochodziła mniejszość kandydatów niż z "południa". Taki układ obowiązuje właściwie już dzisiaj i nie ma żadnego wpływu na układ sił w województwie. Kandydatów na posłów i tak będą wysuwały partie, które swe siedziby mają przeważnie w Z.G. Własny okręg wyborczy dał by tyle tylko, że ci z "północy" i z "południa" byliby wybierani z oddzielnych list. Większość z "południa" nie miałaby wpływu na wybór posłów z "północy", dzięki czemu mieliby większe szanse na wybór niż obecnie. Pytanie na ile tych 4 posłów miałoby wpływ na Gorzów i jego układ wewnątrz województwa. Obawiam się, że niewielki.
                        Jest jednak poważniejsza przeszkoda, w postaci liczebności okręgów wyborczych. Każdy liczy obecnie około miliona mieszkańców. Nie sądzę, by ktokolwiek zgodził się na wydzielenie okręgu z liczbą 300 tysięcy. A jeśli nawet w ramach lubuskiego powstaną dwa takie same okręgi (po 500 tysięcy), to i tak wybrany na posła mieszkaniec np. Świebodzina nie stanie się nagle orędownikiem Gorzowa.
                    • Gość: jaca Re: tyle, że IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.01.12, 15:54
                      Wiesz, dlaczego gorzowscy politycy tak chętnie widzą Gorzów w lubuskim? Bo inaczej zlikwidowaliby ich partyjne władze terenowe i podlegaliby pod Poznań. A tam o wiele trudniej byłoby im walczyć o stanowiska. Tu mają mniej-więcej 50/50 z ZG, a tam dostaliby 15% tych stanowisk. Byliby w kolejce za Poznaniem, razem z Kaliszem, Lesznem, Piłą itp. Byliby traktowani jako kolejni do wielkopolskiego koryta, w związku z tym nie byliby szanowani. a to m.in. dlatego, że żadna partia w regionie gorzowskim nie ma charyzmatycznego i wpływowego polityka, który byłby w stanie odgrywać jakąś rolę w nowych dla siebie strukturach, zarówno partyjnych, jak i wojewódzkich. Dlatego nie wierzę, że gorzowscy politycy będą ciągnąć do wielkopolski - ich zadowala status quo z ZG, nawet za cenę stopniowego ograniczania roli Gorzowa w woj. lubuskim. Dlatego też uważam, że jedyną opcją są oddolne inicjatywy mieszkańców. Może wtedy znajdzie się jakiś polityk niezależny lub ktoś pójdzie na maxa, który wyprowadzi nas z tego chorego woj.
                      • Gość: gosc15 Re: tyle, że IP: 2.108.76.* 02.01.12, 16:25
                        Jak zauwazyles, ja do nich apeluje, bo to byly ich ostatnie wybory, gdzie jak to piszesz maja 50/50. Juz ostatnie wybory pokazaly gdzie sa ich miejsca na listach, za cztery lata w ogole ich nie na nich nie bedzie. Ostatnie wybory byly proba tego co ich czeka za cztery lata.
                      • Gość: morda Re: tyle, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 17:56
                        To nie dział tak, jak opisujesz. 50/50 z ZG to tylko teoria, papka medialna dla Gorzowian.
                        Zgadnij, który z tych Posłów "nas reprezentujących" urodził się w Gorzowie ? :))))))))
                        - Marek Ast
                        - Bożena Bukiewicz
                        - Jerzy Materna
                        - Maciej Mroczek
                        - Stefan Niesiołowski
                        - Waldemar Sługocki
                        - Bogusław Wontor
                        - Józef Zych
                        - Witold Pahl
                        - Elżbieta Rafalska
                        - Krystyna Sibińska
                        - Bożena Sławiak

                        Gdzie twoje 50/50? Pora się obudzić, żyjemy w świecie wyimaginowanym, przez Zieloną Górę. W Wielkopolsce, z własnym okręgiem wyborczym, będziemy mieli chociaż swoich posłów, kreujących lokalną samorządność.
                      • Gość: mmmmmm000 A ja to widzę trochę inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.12, 15:14
                        Gorzowscy politycy owszem tak myślą, ale są w dużej mierze w błędzie.
                        W Wielkopolsce pozostawiono w każdym byłym mieście wojewódzkim filie urzędu wojewódzkiego. Więc mogłaby taka filia w Gorzowie z powodzeniem również funkcjonować.
                        Władze Gorzowa i Z.G. nie mają władzy w proporcjach mniej więcej 50/50 ale raczej 30/70. Zależy jak liczyć - ja biorę pod uwagę stanowiska decyzyjne, a nie liczbę etatów.
                        Pisałem już kilkakrotnie, że Poznań nie korzysta z pieniędzy wojewódzkich. To można sprawdzić po liście inwestycji i programów unijnych. Np. w kwestiach dofinansowań do infrastruktury komunikacyjnej Poznań korzysta z puli dla miast powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Nawet gdyby chciał, to nie może stanąć w kolejce do dofinansowania razem z Piłą czy Kaliszem. Właśnie dlatego Piła z programu operacyjnego kupiła 13 nowych autobusów miejskich, a dwa razy większy Gorzów tylko 11. Po prostu większe środki idą na "teren" niż na "centralę". Tak po prostu skonstruowane jest nasze prawo, że im większy ośrodek, tym mniej korzysta z funduszy przeznaczonych na ośrodki mniejsze.

                        Ja mam jednak nadzieję, że kiedyś (może nie będzie za późno), ktoś wreszcie zauważy, że brak granicy, to po prostu większe korzyści. Wielkopolska tworzy teraz sieć komunikacyjną w oparciu o A2, S11 i S5. Docelowo wszystkie główne miasta mają być połączone drogami szybkiego ruchu z Poznaniem. To samo dzieje się z koleją. Jest remontowana linia na Wrocław i Kalisz, w kolejce czeka przygotowywany remont torowiska do Piły oraz Bydgoszczy. Już teraz (do roku 2030) planuje się połączenie drogami klasy "S" wszystkich miast powiatowych z "S"-kami. Jeśli Gorzowa tam nie ma, jeśli nie rozmawia się tymi, którzy te przedsięwzięcia planują, to efekt będzie taki, że tego miasta w ten plan po prostu się nie włączy. Piła (konkretnie poseł Stec) zabiegała o elektryfikację odcinka Piła-Krzyż. Plany są nawet przygotowane, chwilowo odłożone. Oczywiście nikt z Gorzowa się do tych działań nie przyłączył, by pociągnąć prąd dalej z Krzyża do Gorzowa. A co tam "nasza chata z kraja". Lepiej zawezwać sobie szefa kolei i go publicznie na sesji łajać. No tak drodzy panowie i panie, to się nie da... Nie lepiej budować koalicję w sprawie elektryfikacji z Piłą, Bydgoszczą i Poznaniem? Może włączy się też Szczecin, który zyska kolejne połączenie z Bydgoszczą przez Piłę. Włączyć do tego wszystkich posłów z Wielkopolski? I już da się nazbierać ze 60-70 posłów. A z taką liczbą, to każdy minister chcąc nie chcąc będzie się musiał liczyć. Już będzie wolał w końcu te słupy poprowadzić niż co chwilę odpowiadać na dziesiątki interpelacji poselskich ;)
                        Co ciekawe, kiedy trzeba załatwić coś dla regionu, zwykle posłowie są zgodni i głosują bez względu na przynależność partyjną.
                        • Gość: morda Re: A ja to widzę trochę inaczej... IP: *.ip.netia.com.pl 04.01.12, 11:18
                          Kolego, ale kto ma to zrobić? Zrozum, że ten niedemokratyczny układ polityczno-medialny w lubuskim i uzależniona od niego władza samorządowa, nie jest zainteresowana tym o czym piszesz, a być powinna ! Napisz jak to, zmienić ?... Zgadzam się z Tobą, rozwój naszego regionu powinien wyglądać tak jak napisałeś... współpraca, współpraca i jeszcze raz współpraca, tak się buduje i w oparciu o takie idee powstała i funkcjonuje Europa, to już wiemy... Co teraz? Jakie demokratyczne mechanizmy powinny zadziałać, aby wykluczać prywatę, niegospodarność, czy megalomaństwo rządzących... mieć nadzieję, to dziś już za mało... dlatego uważam, że okręg wyborczy Ziemi Gorzowskiej nam się należy ! Tylko politycy w układzie, wyborca-parlament, a nie jak teraz, wyborca-zielona góra-parlament, będą zdolni podejmować za nas właściwe decyzje... nawet te o opuszczeniu lubuskiego.
                          Pięknie piszesz o podziale środków budżetowych między aglomeracjami, a powiatami, o korzyściach płynących dla powiatów w ramach takiego województwa. Tu nie ma się nad czy zastanawiać, potrzebujemy lokalnych polityków z mocą sprawczą, za którymi stoimy my, wyborcy... nie możemy czekać, aż Zielona Góra zbuduje 500 tysięczną aglomeracje, bo tego nawet nasze dzieci i ich wnuki nie doczekają.
                          • Gość: mmmmmm000 nie tak szybko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.12, 12:21
                            Takie rzeczy nie dzieją się ot tak już! Oczywiście im później tym gorzej, ale zacząć trzeba od totalnej zmiany świadomości. Większość Gorzowian wciaż myśli w kategoriach utraty niepodległości. Są gotowi umrzeć za "naszość", nawet jeśli podświadomie wiedzą, że coś jest nie tak.
                            Pisałem niedawno, że na cały proces potrzeba będzie przynajmniej kilku kolejnych lat, jeśli nie później jeszcze kilku... Poczekać trzeba na kogoś odważnego, kto zaryzykuje start w jakichkolwiek wyborach pod hasłem wypisania się Gorzowa z lubuskiego i zapisania do Wielkopolski. Tylko tak da się sprawdzić na ile społeczeństwo jest w ogóle na taki pomysł gotowe. Ktoś, kto miałby taki pomysł na swoją drogę polityczną, dzięki temu forum już wie, że ma sznse znaleźć poparcie przynajmniej u części społeczeństwa. Osoby zaangażowane społecznie - potencjalni nowi lokalni politycy lub ci "starzy" po zmianie sposobu myślenia z całą pewnością to forum czytają, bo przecież muszą być na bieżąco.
                            Na razie wychodzenie z takimi pomysłami szeroko do społeczeństwa może by dla polityków niebezpieczne. Trzeba mieć na prawdę sporo samozaparcia i niepodważalnych argumentów, żeby tą tezę uzasadnić.
                            Gorzowscy politycy do tego stopnia boją się grać kartą likwidacji lubuskiego, że niemal wcale jej nie używają. Pamiętam przed laty Międzyrzecz groził wstąpieniem do Wielkopolski i okazało się, że szybko dało się załatwić tamtejsze bolączki. Chodziło zdaje się o kasę na jakąś drogę wojewódzką. Potem ten sam manewr trzykrotnie zrobiło Drezdenko. Skończyło się na interwencji samego Marszałka, który przyjechał gasić pożar. Sprawa co prawda nie jest zakończona bo chodzi o obwodnicę tego miasta. Drezdenko chwilowo jest zaspokojone, bo powstaje tam kopalnia ropy, której główna siedziba jest w Z.G. więc występowanie z lubuskiego byłoby niepolityczne. Z resztą też ciekawe, że ropę znaleziono pomiędzy Międzychodem a Gorzowem, a kopalnia siedzibę ma w Z.G. czyli tam będą odprowadzane podatki (2% z zysku firmy). Kiedy Gorzów próbuje straszyć rozwaleniem województwa, zaraz Z.G. powołuje się na porozumienie w Paradyżu i zaczyna krzyczeć, że i tak "północ" dostaje więcej kasy. Problem jednak nie w kasie, co w niemożności decydowania o własnej przyszłości. Więc te argumenty są nietrafione. Jednak nie znalazł się jak dotąd ani jeden polityk z Gorzowa, któremu udałoby się te argumenty zbić. Albo im się nie chce, albo są za cieńcy.
                            W ludziach musi dojrzeć wreszcie przekonanie - wbrew silnemu PR-owi polityków wspieranych przez media, że lubuski eksperyment się nie udał. Trzeba to pokazywać gdzie się tylko da i na jak tylko się da licznych przykładach - a tych akurat nie brakuje. Im więcej upłynie czasu, tym ich będzie więcej i coraz bardziej wyraziste. Wtedy jest szansa, że dostrzegający te fakty ludzie po prostu wybiorą swoich reprezentantów do władz. Tylko ci reprezentanci będą mieli dostateczną moc sprawczą, by czegokolwiek w tym kierunku dokonać. Na tym polega demokracja i tylko tak to można przeprowadzić. Głosy "ludu", głosy "oddolne" nie będą się liczyły na poziomie decyzyjnym. Nikt nie będzie ich traktował poważnie. Ale jeśli te głosy zdobędą swoją reprezentację, to już trzeba będzie się z nimi liczyć. To jest sprzężenie zwrotne. Ludzie potrzebują reprezentanta, więc na pewno znajdzie się ktoś, kto zechce zbić na tym ztw. "kapitał polityczny" i stanie się takim reprezentantem. Musi mu się to tylko zacząć opłacać. Musi mieć świadomośc, że na takie poparcie faktycznie może liczyć.
                            Tak więc na pewno na wszystko przyjdzie czas. Jestem o tym przekonany. A pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł ;)
                            • Gość: morda Re: nie tak szybko IP: *.ip.netia.com.pl 04.01.12, 13:53
                              Nie ma na co czekać. Świadomość Gorzowian jest taka sama jak w całym kraju i nie ma tu nic do rzeczy. Jesteśmy w polityczno-medialnym uścisku twórców lubuskiego... to wszystko.
                              Trochę sarkazmu - droga została już przetarta przez SLD i Tadeusza J. Proponuję na czele ruchu postawić samego Tadeusza, mistrza świata w pracy nad świadomością mieszkańców. Jeżeli mu wierzyć, to ma dosyć dyktatu ZG. Możliwość rozpisywania przetargów w bogatej Wielkopolsce, powinna być dla niego inspirująca :) Najtrudniej mu będzie ze zjednoczeniem lokalnych środowisk... które sam sprawnie tłamsi... Dla tej idei, jestem w stanie... pokochać Tadka (nawet jako skazańca :)
                              Proponuję: wskazać wyborcom idee, cele, zyski, przekonać lokalne środowiska (które jeszcze pozostały), mała kampania w rodzaju "gorzów przystań" ze zmianą hasła np. "rzeki łączą", albo "Warta zawsze w Wielkopolsce" lub bardziej drapieżnie "Lubuskie? Co to jest?", skierowana, o zgrozo, do mieszkańców, bilbordy, gazety, reaktywować tygodnik Ziemia Gorzowska (uśmiercony przez gorzowską radną - nawet tytułu nie sprzedała) i za trzy miesiące mamy referendum... wygrane !!!
                              P.S.
                              Negatywna rola ZG w świadomości mieszkańców regionu gorzowskiego, dawno przekroczyła punkt krytyczny. Tylko polityk "niemota" nie potrafiłby tego wykorzystać.
                              • mmmmmm000 Re: nie tak szybko 04.01.12, 18:50
                                zgadzam się z tym, że paradoksalnie Jędrzejczak miałby największy posłuch ;)

                                Ja się jednak obawiam, że na dużym ogniu dobrej pieczeni się nie zrobi. Ogień się szybko wypali, a mięso w środku pozostanie surowe. Po wszystkim zostanie jedynie swąd, a potrawą nikt się nie naje.

                                Bolączką Gorzowa faktycznie jest prasa. Praktycznie G. Lubuska i GW. Jak patrzę na Wielkopolskę, to nawet miasta powiatowe mają po 2, 3 tygodniki, a nawet dzienniki (wydawane samodzielnie lub z Gazetą Poznańską). Niedobór informacji i przy okazji dezinformacja są poważnym problemem. Ale jak ktoś się przyłączy to jestem w stanie pomóc wydać "jednorazówkę" np. Gazety Gorzowskiej. :)
      • Gość: pol Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: 91.226.7.* 02.01.12, 18:57
        Panie lub Pani weresza .A jakie podstawy ekonomiczne miało wywalenie 150 mln z pieniędzy UM i LRPO w park naukowo-technologiczny w nowym kisielinie a według jakich wyliczeń przeznaczono 36 mln na dofinansowanie lotów z babimostu i kupno ILS za kolejne kilkanaście mln.Przecież nawet miasto Zielona góra nie chce dać ani złotówki na utrzymanie portu swojego imienia.Czy zielona góra jest aż tak bardzo zakompleksionym miasta że nawet zdrowie i życie ludzi się dla urzędasów nie liczy.
    • Gość: morda Manipulacja GAZETY !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 14:31
      Dlaczego list otwarty (z dnia dzisiejszego !!!) do wojewody lubuskiego w sprawie utworzenia w Gorzowie centrum onkologii, został schowany na drugiej stronie serwisu wiadomości z 30.12.2011 ? !!! Czemu ma służyć ten zabieg? Na pewno nie informacji...

      LIST OTWARTY
      • lukaszzd Re: Manipulacja GAZETY !!! 02.01.12, 17:45
        Faktycznie ma coś takiego miejsce, fajnie że powiedziałeś teraz widać jaką etyką kieruje się redakcja gazety.
    • Gość: Wojtek Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.12, 18:06
      Efekt tej sprawy:
      1. Jędrzejczak nie chce przejąć budynków tylko chce aby zarzą przekazał je Szpitalowi Wojewódzkiemu.
      2. Gorzów na chwilę obecną nie ma żadnego partnera ani podmiotu inwestycyjnego w tej sprawie.
      3. Bajeczka o filii Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Gorzowie prysła jak bańka mydlana. Poprostu podczas gdy w Gorzowie mówią o tym głośno i się tym jarają w Poznaniu o tym nic nie wiedzą oraz są w szoku słysząc, że rzekomo mają w Gorzowie otworzyć swoją filię.
      4. Skoro nie ma pomiotu inwestycyjnego i budynki wg Gorzowa nadal mają być zarządu (Jędrzejczak głosi "przekazać Szpitalowi, nie miastu") to znaczy, że wszelkie inwestycje w tym kierunku finansowo będą liczone na poczet Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.
      5. Powiększa się zadłużenie Szpitala i to diametralnie (remont obiektów oraz wyposażenie).
      6. Gorzów znowu ma pretensje do Zielonej Góry o mega zadłużenie Szpitala.
      • lukaszzd Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa 02.01.12, 18:17
        Idąc za ciosem może powiedzieć ile na początku marszałek chciała za te budynki? Zostały one wyremontowane za grube pieniądze w celu zniszczenia. Gdyby od początku województwo miało pomysł to nie stało by się tak że grube miliony poszły by w błoto.
        Kolejna sprawa może faktycznie filia onkologii została rozdmuchana, jednak w tym przypadku widać z jaką opozycją Polakowa staje. Lepiej udzielić bonifikaty (a sądzę że nikt tego nie kupi i znowu obniżą cenę) niż zainwestować te 35 milionów, które idą na kosmodrom w Nowym Kramsku (tak naprawdę to żaden port lotniczy zielona góra ani babimost tylko Nowy Kramsk) w celu rozwoju na południu leczenia onkologicznego. Nowotwór jest straszliwą chorobą więc powinno się pieniądze inwestować w jego szybkie wykrywanie i leczenie.
        Po drugie o długu szpitala zostało już kiedyś pisane. Budynki były w strasznym stanie więc inwestycje powinny być prowadzone. Dlaczego zadłużenie (i to straszne) w ustach pani pożal się boże marszałek są podawane na październik. Czyżby dług się zmniejszył po wpłaceniu pieniędzy za nad wykonania?
        • Gość: Bernard W temacie, ale nie na temat... IP: 199.19.221.* 02.01.12, 20:26
          Hey,
          Dyskusje dotyczace wydzialu onkologii w Gorzowie nie tocza sie w ogole na temat - gada sie o budynkach, o Prezydncie, wyciaga polityczne szable, kopie sie falubaz i wszystko co soba reprezentuje... Lokalni "wielcy" zabieraja glos pieprzac od rzeczy liczac jedynie na "zalapanie sie" na fali i znowu na 5 minut zaistniec...
          Bedziemy mieli wiec pare dni kopania i gryzienia, ktore odbywa sie zawsze i przy kazdym innym temacie i nigdy zadnych skutkow nie przynosi...
          A sprawa jest zupelnie prosta:
          Tematem onkologii w Gorzowie powinni zajac sie fachowcy.
          Reszta buzie pozamykac i ani mru mru bo tylko szkode czynia...
          To fachowcy musza zbadac sprawe zapotrzebowania na klinike onkologiczna...
          Istnieja dokladne dane dotyczace ilosc zachorowan w Gorzowie i polnocnych powiatach. Istnieja dokladne dane dotyczace uslug i ich jakosci swiadczanych w Gorzowie...
          Istnieja dokladne dane na temat uslug ktore swiadcza Gorzowskim pacjentom kliniki w innych miastach (Szczecin, Zielona Gora, Poznan itp)

          Te i wiele innych waznych w temacie informacji po prostu istnieje...
          Nalezy je tylko zebrac i przeanalizowac.
          Czy pacjenci maja dostep do uslug i czy w obecnej sytuacji sa one wystarczajace..
          Czy uzywanie klinik poza Gorzowem wplywa negatywnie na proces leczenia tak pacjentow gorzowskich jak i tych w klinikach do ktorych jezdza - czy nie powoduja w nich "niepotrzebnego i szkodliwego tloku".
          Czy kliniki w innych miastach wdzieczne bylyby za ich "odciazenie", czy moze maja "luzy" i im Gorzowianie nie "przeszkadzaja"???
          Jesli istniejace zasoby sa wystarczajace to nie ma sensu wydawac dziesiatkow milionow bowiem inwestycja ta nie przyniesie zadnych pozytywnych zmian.
          Lepiej byloby te fundusze ulokowac tam gdzie sa naprawde potrzebne...
          Jesli okaze sie ze nie jest dobrze - postawic marszalka pod "sciana" i zmusic do dzialania.
          Wylaczyc jednak trzeba koniecznie z dyskusji wszelkiego rodzaju osobiste czy regionale "ambicje".
          Mamy przyklad z idiotyzmem nazywanym "Babimostem"...
          Tego w Gorzowie byc nie moze....
          I to nie sa jaja
          • Gość: mmmmmm000 Re: W temacie, ale nie na temat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.12, 13:42
            ...chyba jednak na temat (od nie pamiętam już jak długiego czasu).

            Oczywiście MASZ RACJĘ, że tamatem powinni się zająć fachowcy. Rzecz w tym, że tych fachowców po prostu albo nie ma, albo się nim nie zajmują. Temat powinien zacząć się więc rozwijać, by wreszcie zauważono łaskawie, że jakiś problem chyba jednak jest!

            Zgadzam się, że wydatek na budowę centrum onkologicznego musi być ekonomicznie uzasadniony i nie można tego robić na hurra na zasadzie chcemy i już! Jednak są przesłanki do tego, żeby już teraz wyciągnąć logiczne wnioski, że jednak jego powstanie jest potrzebne. Jeśli stwierdzono, że utworzenie takich placówek jest przydatne i w Kaliszu i o połowę mniejszej od Gorzowa Pile, to można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że i w Gorzowie spełniłoby swą rolę.

            Korzystanie z CO poza Gorzowem wpływa nehatywnie na... finanse pacjenta, który musi z własnych pieniędzy pokrywać koszty przejazdu, a niejednokrotnie koszty hotelu, jeśli jest poddawany chemioterapii. Oczywiste jest, że dostęp do usług onkologicznych jest daleko niewystarczający o czym świadczą nagłaśniane przez TV problemy z dostaniem się do specjalisty onkologa. Zasoby są DALECE N IEWYSTARCZAJĄCE o czym doskonale wiedzą wszyscy ci, którzy choć raz zetknęli się z tą chorobą.
            W kwestii funduszy, to lubuskie posiada kasę na specjalistyczną opiekę medyczną, której... nie ma gdzie wydać, bo tutaj takiej opieki po prostu nie ma! Nie ma klinik! Na zbudowanie własnego zaplecza medycznego nie ma szans (a już na pewno w bliskiej perspektywie), dlatego jedyną opcją jest import tego rodzaju instytucji. Dobrze, że jest to akurat Poznańskie CO, bo ma ono opinię jeśli nie najlepszego to jednego z najlepszych w kraju. Kilka lat temu mój znajomy z Wrocławia nawet mnie pytał, czy nie miałbym możliwości załatwić tam leczenia dla żony. (Wrocław ma z kolei najlepszą klinikę onkologii dziecięcej.)
            Zgadzam się w całej rozciągłości. Schować regionalne ambicje szczególnie na linii Gorzów-Z.G. ale też animozje na linii Gorzów-Poznań.
            • Gość: Bernard Re: W temacie, ale nie na temat... IP: *.namao.albertacom.com 03.01.12, 19:52
              Hey mmmmmmm,
              Brak podstawowej umiejetnosci dyskusji jakiegokolwiek tematu to cecha ktora chyba Polacy wymysleli... Jesli dodac do tego ze przecietny pudel ( wiem bo mam jednego w domu) dluzej potrafi skupic sie na "temacie" bez skakania komus do piet by pogryzc, to za cud ze ten kraj istnieje...
              Zauwaz, ze bez znaczenia o czym sie mowi, nieomal kazdy juz w "trzecim zdaniu" kogos atakuje, komus cos wytyka lub wypomina, kogos o cos pomawia...
              Wydaje sie ze obecny "temat" onkologii w Gorzowie jest takze jedynie powodem zbijania politycznych i innych "punktow".
              Udajacy zatroskanych "chwytliwym" tematem beda sie nawzajem obszczekiwac, beda palcem "winnych" pokazywac nie zastanawiajac sie nawet czy ktokolwiek czegokolwiej jest winien... Ale media cytuja wiec kazdy piorka stroszy. Po tygodniu gdy "arsenal" sie wyczerpie wszyscy wroca do swojego "nic" czekajac na nastepne "wezwanie"... Tak jest z tematem tramwajow, tak jest z tematem onkologii i kazdym innym..
              Oczywiscie w miedzyczasie nic sie nie robi..
              Brak konsekwencji.
              Brak umiejetnosci doprowadzenia do konca raz rozpoczatego projektu.
              Synowiec (niegdys wspanialy spolecznik, a dzisiaj POwski aparatczyk-praktykant) zwolal konferencje prasowa.
              Po raz pierwszy ktos zaczyna w temacie onkologi podawac informacje- pomyslalem ...
              Synowiec podal, ze lubuski NFZ wydaje 10 do 14 milionow rocznie na pokrycie kosztow leczenia lubuszan poza granicami wojewodztwa..
              Niby fajna informacja..
              Niby..
              Niech mi ktos jednak powie dlaczego ja informacjom podanym przez Synowca mam wierzyc? Przeciez zarzucil na tej samej konferencji niekompetencje i zdyskredytowal dane ktore podal Andrzej Rozmiarek, wojewódzki konsultant ds. onkologii klinicznej....
              Komu mam wierzyc?
              Synowcowi?
              Przeciez niechcec i "wrogosc" do urzedu marszalkowskiego jest wpisana w geny kazdego gorzowskiego radnego, a to obiektywnosci oceny raczej nie pomaga...
              Moze to Synowiec kreci?
              Cholera wie....
              Moze Rozmiarek ma racje?
              Brak zaufania do dzialan, a nawet intencji politykow nie powinna nikogo dziwic...
              Informacja jest tak dobra jak wiarygodne jest zrodlo ktore ja podaje....a "historia" uczy...jesli ko ktos chce sie uczyc.
              A ja na politykow partyjnych jednego dolara nie postawie...
              Dlatego w.g mnie moze konferencja wygladala fajnie to jednak niczego poza okazaniem antagonizmow nie przyniosla....
              Jedynie bezwzglednie apolityczni, bez zadnych "powiazan" profesjonalisci moga wreszcze powiedziec Gorzowianom co i jak.
              I w oparciu jedynie o fakty ekspertow , bez durnej tendecyjnej interpretacji politykierow bedzie mozna dojsc do slusznych wnioskow...
              Jesli Gorzow potrzebuje osrodka onkologii to powinien go miec dla dobra pajentow...
              Jesli Gorzow nie potrzebuje osrodka onkologii to nie ma sensu wydawania milionow ktore nie poprawia niczego, poza samopoczuciem nieodpowiedzialnych politykow.
              Ja czekam na fakty i jedynie z wiarygodnych zrodel..
              :):):)
              I to nie sa jaja
              • Gość: Bernard Synowiec...Surowiec... IP: *.namao.albertacom.com 03.01.12, 22:20
                Hey,
                Podobienstwo nazwisk chyba i moje "zamilowanie do szczypania" Synowca bylo chyba powodem pomylki z nazwiskami...
                Technicznie nie ma roznicy ( partyjny polityk to partyjny polityk) jednak za blad przepraszam.
                To o Surowca a nie Synowca chodzilo..
                :):):)
                PS. Jako rekompensate za niesluszne "pomowienie" obiecuje "odpuscic" synowcowi gdy "narozrabia" nastepnym razem...
                I piosenke zalaczam jako laurke i dowod ze nie tylko ja popelniam bledy..
                Cartman tez.......
                www.youtube.com/watch?v=CgNRUYpqhoM
              • Gość: mmmmmm000 Re: W temacie, ale nie na temat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.12, 10:04
                Synowiec i Surowiec to jest po prostu dwóch zupełnie różnych gości. Może ich (a nie nazwiska) po prostu mylisz. Ale to na marginesie.

                Co do "mówienia". Wiesz, w czasach upadku komunizmu byłem dorastającym nastolatkiem. Doskonale pamiętam, jak bardzo zmieniała się świadomość ludzi poprzez tzw. drugi obieg informacji. To jest na prawdę potężna siła nie do przecenienia. Oczywiście, że od SAMEGO TYLKO mówienia nic się nie zmieni. Za tym "mówieniem" iść powinny działania. Jednak chyba właśnie to jest prawidłowa kolej rzeczy. Samo działanie czyli np. szturchanie Prezesa w sprawie np. tramwajów kompletnie nic nie da, bo spotka się z oporem i... tzw. "oficjalnym stanowiskiem", które ODPOWIEDNIO NAGŁOŚNIONE zostanie przez społeczeństwo przyjęte jako jedyna, objawiona prawda. Politycy (zwłaszcza ci lokalni) mają w ręku potężny atut, którym na dodatek udaje im się (co mnie bardzo dziwi), zręcznie manipulować. Mam na myśli wszelkiego rodzaju prasę. Poprzez swych urzędników mogą wcisnąć swym wyborcom, w każdym razie mieszkańcom każdą, najbardziej absurdalną bzdurę, a oni to łykają. Dlaczego tak się dzieje? Bo urzędnik (przynajmniej w lubuskim), szczególnie starszemu pokoleniu kojarzy się z kimś ważnym, z kimś kto ma wiedze i kompetencje. Tym czasem dawno już tak nie jest, a oni sami stają się coraz bardziej kuriozalni. Przykład - GW przy okazji opisywania problemu Kostrzyńskiej zacytowała wypowiedź jednego z urzędników. Miał on pomysł budowania ulicy w tzw. partnerstwie publiczno-prywatnym. Co to znaczy? Że miasto jekby udziela licencji na budwę drogi, taki inwestor przez określony czas ma z tego pożytki np. w postaci zbierania opłat od użytkowników. Po jakimś czasie droga przechodzi na własność miasta. Ten człowiek partnerstwo wyjaśnił w taki sposób, że ów inwestor buduje drogę za własne pieniądze (lub kredyty), po czym miasto przez wiele lat, owemu inwestorowi tą kasę zwraca. I nie można było powiedzieć większej bzdury! Ale oczywiście nikt na to nawet nie zareagował. No bo jeśli urzędnik mówi, to znaczy, że wie co mówi. Tym czasem akurat w przypadku gorzowskich urzędników gó... prawda.
                Wytykanie im tych delikatnie mówiąc "potknięć" pokazuje kim (jacy) ci ludzie tak na prawdę są. Oczywiście tutejsze forum to nie drukowana gazeta. Nie każdy to czyta i siła oddziaływania tych komentarzy jest na pewno mniejsza niż np. radia czy telewizji. Ale jest akurat tak, że z Internetu korzysta akurat ta inteligentniejsza część społeczeństwa, czyli akurat ci, którzy mają największy wpływ na ewentualne zmiany. Więc wcale nie musi być tak, potrzebna jest zmiana świadomości czy mentalności większości. Wystarczy, że ktoś, kto inaczej myśli poweźmie decyzję o startowaniu w wyborach. Być może chciał startować od dawna, ale wydawało mu się, że w swoim myśleniu jest odosobniony. A może na podstawie zazerpniętej tu wiedzy, znajdzie jakiś polityczny pomysł na to miasto i znajdzie sposób by dostrzeć do świadomości wyborców. Być może posłuży się właśnie tutaj prezentowanymi argumentami? To oczywiście czyste dywagacje. Może się tak oczywiście nie stać, ale szansa jakaś jest zawsze. W każdym razie uważam, że warto rozmawiać i warto ścierać poglądy choćby na tym forum, bo chyba jednak jest czytane. Czasem się sam zaskakuję, kiedy pojawia się na forum wątek, jest w określony sposób komentowany, a potem się nagle okazuje, że część tego komentarza przenika albo do wypowiedzi któregoś z redaktorów, albo bohatera jakiegoś artykuły. Co do jakości wypowiedzi - no cóż - one zależą tylko od forumowiczów. Może się mylę, ale wydaje mi się, że od killku miesięcy poziom dyskusji chyba jednak się dość wyraźnie podniósł. Wcześniej dominowały dwu, trzyzdaniowe wpisy, najczęściej komentarze do komentarzy. Trzeba przyznać, że i same komentarze jakoś szczególnie lotne nie były. Ludzie od jakiegoś czasu zaczęli ze sobą rozmawiać. A więc istnieje potrzeba takiej dyskusji. Niektórzy przestali się wypowiadać, dochodząc pewnie do wniosku, że wolą chłonąć informację, niż wypowiadać się w kwestiach na temat których mają niewiele do powiedzenia. To też dobrze - wszak większą cnotą jest słuchać niż mówić.

                Wracając do clou zagodnienia czyli kwoty wydatków na onkologię. Wydaje mi się, że akurat w tym przypadku można spokojnie obejść się bez dokumentacji. Liczba zachorowań w Polsce to coś około 150 000 osób rocznie. W przeliczeniu na 300 tysięcy "północy" lubuskiego daje to jakieś 1100 pacjentów rocznie. Koszt wyleczenia takiej osoby (w zależności od rodzaju raka) może przekroczyć nawet 30 tyś. zł! Onkologia to najdroższa dziedzina medycyny. Jedna "chemia" potrafi kosztować kilka tysięcy. Wystarczy przemnożyć choćby tylko przez średnią (15 tyś. zł od osoby) i już mamy koło 15 milionów. W tym wypadku akurat na prawdę nie trzeba wielkich specjalistów od finansów. Powtórze, że uważam utworzenie filii istniejącego CO o dobrej renomie w skali kraju, za lepszy pomysł niż próby tworzenia czegoś własnego. Ja po prostu w dobrą realizację lubuskich pomysłów nie wierzę. Tworzenie onkologii od zera jest po prostu nierealne. I finansowo i organizacyjnie. Nie wystarczą same budynki - potrzebna jest kadra i to na poziomie klinicznym. Wyobraża sobie ktoś profesora, który odrywa się od swojej pracy naukowej, warsztatów, uniwersytetu medycznego i przyjeżdża do pracy do Z.G. lub Gorzowa? Może się taki jakiś jeden znajdzie. Ale raz, że na tym nie zbuduje się ośrodka onkologicznego, a dwa można się spodziewać, że to będzie na prawdę jakiś kiepściutki profesor szukający może spokoju bardziej niż rozwoju.
            • blic Re: W temacie, ale nie na temat... 04.01.12, 09:40
              Gość portalu: mmmmmm000 napisał(a):

              > ale też animozje na linii Gorzów-Poznań

              Istnienie takich animozji jest co najmniej dyskusyjne. Jako stary Gorzowiak z Poznania ani razu nie spotkałem się nawet z ich śladem.
              Również na stadionie żużlowym. :))
              • Gość: mmmmmm000 Re: W temacie, ale nie na temat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.12, 10:29
                Dlatego pisałem, że animozji tych nie ma wśród młodych, więc relacje obu miast będą się zmieniały w miarę upływu czasu. Wśród młodych ludzi (tak koło 40 i mniej), Poznań raczej jest podziwiany. Ale wystarczy posłuchać 50, 60 latków i podejście się radykalnie zmienia.
                Ja chyba nawet wiem skąd się to bierze. Otóż przed II wojną za czasów II Rzeczypospolitej, policja w Polsce działała podobnie jak księża wikariusze :) Policjanci co kilka lat zmieniać musieli posterunki. Miało to na celu oderwanie policji od lokalnych społeczności (dla unikania kolesiostwa) oraz zaprowadzanie prawa na terenach, gdzie dotąd ono nie funkcjonowało. Jak wiesz, na wschodzie Polski w zaborze rosyjskim obowiązywało tzw. prawo ukazowe czyli kodeksy swoje, a decyzje cara, gubernatorów, namiestników i lokalnej policji swoje. W Wielkopolsce istniało prawo Niemieckie oparte na prawie Rzymskim, gwarantujące takie same prawa każdemu obywatelowi. Taki Drzymała mógł sobie przesuwać chatę w te i wew te codziennie o metr i nic mu nie można było zrobić. Obawiam się, że za Bugiem dostał by po prostu kulkę w łeb i władza pozbyła by się kłopotu. Ale do rzeczy. Otóż na tereny wschodnie, zaraz po powstaniu Polski, zaczęto kierować policjantów właśnie głównie z Wielkopolski. Przeciętny Poznaniak kojarzył się tam z nielubianą powszechnie władzą (zastąpił policję carską). Również urzędnicy tam wędrowali za zakładali administrację. Dlaczego? Bo Polska administracja, która po okresie rozbiorów działała w trzech różnych systemach, została decyzją Piłsudskiego budowana właśnie na wzór pruskiej. Na to też jest wyjaśnienie - administracja rosyjska działa do dziś jako przedłużenie władzy centralnej (poprzez gubernatorów). Władza austriacka tawiała na federacyjność, co też nie pasowało do realiów modej Polski. Administracja pruska działała dość sprawnie, traktując państwo i prawo jako jedno. Dlatego właśnie głównie urzędnicy z Wielkopolski organizowali w Polsce urzędy. Po prostu znali administrację z czasów pruskich.
                Do tego jeszcze po wojnie, ludzie ze wschodu trafili do... województwa poznańskiego. Od poznańskiego urzędu repatracyjnego otrzymywali kwity nadania ziemi. No i też za czasów poznańskich im te ziemie próbowano zabierać tworząc spółdzielnie rolnicze i PGR-y. A więc dla ludzi ze wschodu, wszystko co złe kojarzyło się właśnie z Poznaniem. Pół przedwojennej Polski nazywało poznaniaków "Niemcami".
                Dlatego te animozje wciąż jeszcze siedzą głęboko w podświadomości ludzi starszych i tych, którzy na tych animozjach zostali przez dziadków i rodziców wychowani. Pamiętam, jak jeden z moich znajomych przed ostatnim podziałem administracyjnym bywając u swoich sąsiadów na osiedlu cieszył się z likwidacji woj. gorzowskiego. Wtedy nie mówiło się jeszcze o lubuskim. Opowiadał, jak bardzo się cieszy, że wreszcie będzie tu poznański porządek. Mawiał nawet: "jak tu będzie Wielkopolska to wreszcie zobaczycie nowe porządki". Ludzie go znienawidzili. Okazało się, że wcale im się to nie podoba. Nie chcieli żadnych nowych porządków, woleli, by dalej było tak jak jest. Im mniej się zmieni tym lepiej - bo jak mawiał Pawlak: "a nie lepiej to spokojnie żyć..?".
                • Gość: mmmmmm000 PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.12, 10:37
                  Jako "stary Gorzowiak z Poznania" to ty będziesz miał plusy nawet wśród starszych mieszkańców. Wszak wybrałeś przecież do życia Gorzów opuszczając ten "niedobry" Poznań, więc mile połechtałeś ich gorzowskie ego.
                  • blic Re: PS 04.01.12, 12:12
                    Dostrzegam dwuznaczność określenia i to że łatwo zrozumieć je opacznie.
                    Jeśli miałbym na myśli migrację do Gorzowa, to napisałbym jednak "Poznaniak z Gorzowa". Rodzina, wspomnienia itp. To jest to, co nas tworzy.
                • Gość: morda Re: W temacie, ale nie na temat... IP: *.ip.netia.com.pl 04.01.12, 14:31
                  Trochę "pojechałeś" z tematem... (Prusy, Austro-Węgry? - wróć :) Z kim bym nie rozmawiam z pokolenia 60+, wszyscy dobrze wspominają Poznań który reaktywował powojenny Gorzów, do momentu sprzedania nas w 1950 roku, Zielonej Górze (opcja warszawska). Województwo gorzowskie od roku 1975, to też współpraca przede wszystkim z Poznaniem. Ludzie z tamtego okresu trasę Poznań - Gorzów i Gorzów Poznań, drogową i kolejową, znają na pamięć... Nie wiem, po co wplątujesz nieistniejące uprzedzenia w tą ciekawą analizę historyczną?
                  • mmmmmm000 Re: W temacie, ale nie na temat... 04.01.12, 19:01
                    Ja tylko szukam genezy niechęci. Pracuje dla mnie sześćdziesięciokilkuletni facet, którego matka była "cięta" na poznaniaków. Gdyby zapytać co jej zrobili, to w sumie okazuje się, że kompletnie nic. Pamiętasz taką scenę z "Pawlaków", jak przyszedł do ich domu "miejscowy"? Pawlak pyta: "a ty kto?". Ten odpowiada typową poznańską gwarą: "ady jo żym stund, tutejszy". A Pawlak: "znaczy się kto, Niemiec?". :) :)
                    Oczywiście mogę się mylić. Może mam zbyt małą retrospekcję pokolenia 60+ ;)
    • Gość: gorzów_city Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.146.175.252.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.01.12, 23:09
      Znalazłem ciekawą informację na www. lubuskie.pl
      lubuskie.pl/strona-glowna/news/&news_category=Zdrowie&news_id=9650/
      Otóż się okazuje, że członek zarządu województwa Tomasz Gierczak już 30.09 prowadził w Poznaniu rozmowy na temat Onkologii w Gorzowie, w tym m.in. z marszałkiem Wielkopolski. W grudniu wszystko przyspiesza:
      23.12 pomysł wspiera prez. Jędrzejczak i gorzowscy radni.
      27.12 Gierczak składa rezygnację z funkcji
      29.12 marszałek Polak sprzeciwia się pomysłowi gorzowskich polityków (w tym b. członka swojego zarządu(!)
      30.12 w szpitalu (wg relacji TVP3) dochodzi do spięcia między politykami PO: marszałek Polak a poseł Sibińską i przew. Rady Miasta Sobolewskim
      dziwny zbieg okoliczności?
      Myślę, że Gierczak nie mógł przeforsować własnych pomysłów i nie chciał się podpisywać decyzjom na szkodę Gorzowa i odszedł. Informacja o innych planach zawodowych jest tylko zasłoną dymną. Teraz należy oczekiwać eskalacji sporu pomiędzy gorzowskimi a zielonogórskimi politykami PO.
      • Gość: gosc15 Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: 62.243.123.* 03.01.12, 09:29
        No i mamy derby.
        • Gość: S.E.S Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.gorzow.mm.pl 03.01.12, 14:58
          > No i mamy derby.

          I ZNOWU WPIEPRZ
          • Gość: ele Apel ! Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.aster.pl 04.01.12, 11:19
            Skandal ! oburzenie !!! i tym podobne sraluchy wypisujecie !!! WY gorzowianie spałacie długi zaciagniete na wasz szpital !!! dosyc dojenia mieszkanców Lubuskiego !!!

            SPŁACAC DŁUGI !!! ludzie honorowi spłacaja swoje długi !!!! czy to do was dociera !!!!!!!

            • internetowy_ubek Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa 05.01.12, 00:13
              Ele zajmij się Babimostem tam dupy wożą politycy za kasę podatników. Przelicz sobie dług szpitala i ile idzie kasy na sen o międzynarodowym kosmodromie.

              Nie marnujcie zielonogórskie sraluchy pieniędzy lubuskich podatników.


              _________________________________________________________________
              Cena paliwa przerosła cenę piwa.NIE JEDŹ NAPIJ SIĘ.
              • Gość: zyzul Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.gorzow.mm.pl 06.01.12, 20:58
                To nie Lubuska bitwa tylko prywatna manipulacja i oszukańcza gra paru cwaniaków którzy chcą otworzyć prywatną Onkologię i dorwać się do koryta NFZ ale pod hasłem dla dobra mieszkańców Gorzowa , ale czy to prawda czas niedługo to pokaże
              • Gość: ele do ubeka Re: Lubuska bitwa o onkologię. Lekarze z Gorzowa IP: *.aster.pl 09.01.12, 11:05
                Ubek ! ok zajme sie tylko najpierw SPŁACIE DŁUGI SZPITALA ! w tej kolejnosci !
            • Gość: Bernard ele- mele dutki...faszysta malutki IP: *.namao.albertacom.com 10.01.12, 16:37
              Hey,
              I to sa jaja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka