Dodaj do ulubionych

Inwestycje gorzowskie ad 2012 [fotorelacja]

31.12.12, 11:01
oto wynik wieloletniej polityki inwestycyjnej prezydenta Tadeusza J. aprobowanej przez POikomunistów - z pokazanych inwestycji kawałeczki dróg i coś podobnego do dróg to te miejskie, pozostałe to prywatne albo wojewódzkie.
Taką mamy władzę, takie mamy miasto.
Obserwuj wątek
    • sebn Inwestycje gorzowskie ad 2012 [fotorelacja] 31.12.12, 12:04
      nova park nie pasuje do tych inwestycji bo to nie miasto wybudowało a rok i tak kiepski w porównaniu z 2011 gdy wybudowano filharmonie,stadion zuzlowy,amfiteatr i bulwar-oj kiepsko widze rok 2013-najwieksze inwestycje to bęą remonty chodników...
    • real_marek Inwestycje gorzowskie ad 2012 [fotorelacja] 31.12.12, 23:04
      Część to zwykłe remonty, część to raczej drobne sprawy, które nie wpływają na kształt miasta. Szczególnie mnie ubawiła ul. Piłkarska, której szukałem 2 dni, bo to wręcz trudno zauważyć. Nie wiem jak na takim małym fragmencie asfaltu się pomieściło tylu oficjeli. Nova Park jest czymś wielkim, ale zobaczymy jak i czy zmieni Zawarcie. Reszta została raczej z braku laku wciągnięta na listę. Wszystko co się dzieje nowego jest oczywiście warte odnotowania, ale tu uderza wręcz brak rozmachu. W tym tempie Gorzów zostanie zmodernizowany za jakieś 500 lat, szczególnie patrząc np. na zaprzyjaźnioną Zielona Górę. Smutne jest też, że w tej chwili w zasadzie nie ma już nic w budowie, a plany raczej mgliste.
    • stravik Inwestycje gorzowskie ad 2012 [fotorelacja] 01.01.13, 21:43
      Inwestycje ??
      "Inwestycja", wyremontowanie 1,5 km (Podmiejska+Warszawska)drogi w 125 tys. mieście czy "Inwestycja", wyasfaltowanie drogi dla działkowiczów (200m) ...to brzmi raczej jak...kiełbasa wyborcza, niż poważne inwestycje.

      Już raz napisałem, że to miasto jest jak choinka, na której każdy wiesza to co mu pasuje. Choinka, która zaczyna przypominać drzewko bez duszy, bez wyrazu, a najgorsze to to, że drzewko zaczyna usychać.
      To konsekwencja lubuskiej polityki wobec tego miasta, w której sami uczestniczymy.
      • Gość: Bernard Jedrzejczak to dobry i uczciwy Prezydent IP: *.net.albertacom.com 01.01.13, 22:04
        Hey,
        :):):):):):)
        • Gość: morda paszoł won.. IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.13, 16:16
          Hey :)))
          • Gość: hektor Re: paszoł won.. IP: *.kwidzyn.mm.pl 04.01.13, 17:47
            Największe osiągniecie to zwiększenie ceny filharmonii x 3!
            zwiększenie podatków i zadłużenie miasta na 200 milionów!
            oj ......
            Prezydent już przeszedł do historii!!!
        • Gość: bart bernard falubazie czego tu szukasz ??? IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.13, 00:40
          ...
    • mmmmmm000 Dziwactwo 04.01.13, 22:31
      Rozumiem, że ten artykuł wpisuje się w pewien wymyślony zapewne w Warszawie wątek poruszany na wszystkich regionalnych mutacjach GW.
      Podobne artykuły można spotkać i w kontekście Szczecina, Olsztyna, Poznania czy Zielonej Góry.
      Można się domyślić, że autorowi koncepcji chodziło o pokazanie jak bardzo zmienia się Polska i przede wszystkim polska prowincja.

      Tylko, że w Gorzowie wyszło to jakoś dziwnie szyderczo. Z całą pewnością nie jest to tekst ku pokrzepieniu serc. Na standardowe 10 podstron (10 fotek) znalazło się ledwie kilka inwestycji miejskich. Reszta powinna się pokazać pod tytułem "Inwestycje w Gorzowie" zamiast "gorzowskie". Umieszczenie na tej liście kolejnej "Biedronki" to już dno dna... Brakuje jeszcze fotki np. jakiejś altanki postawionej gdzieś na działkach pracowniczych sposobem gospodarczym przez jakiegoś emeryta...
      Jeśli miał to być tekst wychwalający wielkość inwestycji, to lepiej było go sobie darować.

      Jeśli natomiast miał to być tekst szyderczy, to szkoda, że obyło się bez przydatnego przy takich okazjach komentarza. Obraz jest bardzo wymowny, ale za cały przekaz nie wystarczy. Przydało by się kilka porównań z miastami podobnej wielkości.


      Można oczywiście rozłożyć ręce i powiedzieć: "cóż tyle zrobiliśmy na ile było nas stać". Problem w tym, że to żadne wytłumaczenie. Po pierwsze nie trzeba było kasy trwonić na zbytki. Trudno - stało się, historia i najbliższa przyszłość miasta te pomysły rozliczy. Jestem pewien, że nie rozgrzeszy.
      Po drugie - podstawowa zasada - za mało zarabiasz to... zarób więcej! Nie dała rezultatu strefa ekonomiczna, mizerne efekty przynosi podnoszenie podatków, to może po prostu trzeba zmienić podejście do organizowania miastu dochodów??
      Budżet, który jest teraz maszynką do wydawania (głównie na utrzymanie tego co wcześniej zbudowano) warto by było zamienić na maszynkę do zarabiania. Przestawić inwestycje na inne tory. Wydawać tylko na to, co w możliwie krótkiej perspektywie przyniesie konkretne, realne dochody! To jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne! Budżet może z powodzeniem zarabiać. Choćby na sprzedaży uzbrojonych działek budowlanych od budownictwa jedno/wielorodzinnego po ciężkie usługi. Potrzebne są mechanizmy ułatwiające inwestycje jak np. (odpowiednie) elastyczne plany zagospodarowania przestrzennego. Itd itd...

      Dlaczego nie próbuje się zarabiać na istniejących już obiektach? Stadion stoi martwy z krótkimi przerwami na imprezy sportowe. W mieście nie organizuje się żadnych imprez masowych rozkręcających koniunkturę drobnym handlowcom i drobnej gastronomii. Już nie mówię o tak gigantycznych logistycznie imprezach jak Święty Marcin w Poznaniu. Ale np. takie również poznańskie, mniejsze święto pyry albo dzień kurczaka w Deszcznie to już przecież nie aż taki znów organizacyjny problem. Nie ważne czyje to święto będzie, ważne, że spowoduje jakiś ruch w interesie, jakiś obrót pieniądza. Kultura to nie tyko symfonie, operetki i wystawy malarstwa. Kultura to też imprezy masowe, które przy okazji dają nieźle zarobić. Jarmarki i odpusty to wszak pomysł zupełnie nie nowy i absolutnie nie głupi... Z każdego obrotu pieniądza miasto ma konkretne podatki (część podatku od dochodu).
      W tym roku z okazji Św. Marcina Poznaniacy zjedli 600 ton samych tylko rogali. Cena za kilogram około 40 zł. To daje 24 miliony obrotu jednego tylko dnia, dla wszystkich tamtejszych piekarni. Jaki to jest świetny zarobek dla piekarzy i cukierników! Przy założeniu, że każdy mieszkaniec Poznania zjada średnio jeden bochenek chleba dziennie, to obrót dzienny wszystkich piekarni oscyluje w okolicach 700-750 tysięcy złotych. Tego jednego dnia, piekarnie i cukiernicy z jednego tylko produktu wyciągają więc miesięczny obrót z chleba. Krótko mówiąc wszyscy oni odprowadzą podatki nie z 12, ale jakby z 13 miesięcy pracy. Oczywiście to tylko schematycznie przedstawiony przykład.
      Organizacja imprez w Gorzowie (np. na stadionie) spowodowałaby przyjazd konkretnego dnia określonej grupy osób spoza miasta, dalszych i bliższych okolic. Zdecydowana większość z nich kupi przy okazji coś do jedzenia czy picia, niektórzy odwiedzą sklepy, część kupi bilety komunikacji miejskiej, niewielu być może nawet zanocuje. Miasto kiedy żyje kulturą (i sportem), niekoniecznie tą najwyższą przeznaczoną dla wąskiego grona odbiorców, zarabia konkretne pieniądze. Najlepiej zarabia się na przyjezdnych, ale niewiele gorzej na miejscowych. Ktoś powie, że organizacja imprez komercyjnych jest nieopłacalna, czego przykładem jest choćby stadion we Wrocławiu, który na organizowanych od końca Euro2012 imprezach na stadionie stracił 21 milionów. Według mnie, wszystko jednak zależy od skali przedsięwzięcia czyli kosztów organizacji i liczby potencjalnych widzów. 50cent to oczywiście niewypał. Komuś się wydawało, że stadion w Gorzowie jest tak cudownym miejscem, że zgodzi się na występ nawet największa gwiazda. A tak przecież nie jest. Takiemu miastu na prawdę wystarczą nieskomplikowane i niezbyt ambitne imprezy. Np. fan Disco Polo, to przecież też dobry klient. Trzeba wyważyć ambicje i potencjalne straty. Imprezy organizować nie z myślą o prestiżu, ale z myślą o konkretnej kasie.
      Tylko, że gorzowskie instytucje, które mogłyby się zająć organizacją, jakoś same są zdezorganizowane...
      • Gość: hiro Re: Dziwactwo IP: *.gorzow.mm.pl 04.01.13, 22:38
        > Przy założeniu, że każdy mieszkaniec Poznania zjada średnio jeden b
        > ochenek chleba dziennie, to obrót dzienny wszystkich piekarni oscyluje w okolic
        > ach 700-750 tysięcy złotych.
        przy założeniu ,że wcześniej nie zapcha się pyrami.........:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka