borys-krakow
10.05.02, 10:03
W Paryżu '90 bardziej niż Luwr i Grand Arche zachwyciły mnie czterdziestki.
Dobrze utrzymane choć nie kamuflujące swojego wieku, ubrane stosownie choć
ponętnie...
A przede wszystkim nogi. Szczupłe, ogolone (w Polsce o depilator było wtedy
równie łatwo jak o modem), w fajnych butach...
Gdy przychodzi lato (avant-lato, powiedzmy) i blask słoneczny uniemożliwia
oglądanie detali architektonicznych, odkrywam postęp, jaki zrobiły polskie
Czterdziestki. Wtedy Trzydziestki.
Dawno nie byłem w Paryżewie (czas tam się udać dla badań porównawczych), ale
sądzę, że nogami już jesteśmy w Unii.