Dodaj do ulubionych

Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej - MC

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 14:36
Przyłącz się do protesu

Wysylaj e-maile do Krystyny Łybackiej

Krystyna.lybacka@sejm.pl

Ministerstwo@menis.gov.pl


Nasz adres: www.mc.org.pl www.uw.org.pl



Stanowisko Stowarzyszenia „Młode Centrum”
w sprawie nieuznawania certyfikatów językowych jako podstawy do zwolnienia z
egzaminu maturalnego



Pomysł nieuznawania certyfikatów językowych jako podstawy do
zwolnienia z egzaminu maturalnego stanowi krok wstecz w wyrównywaniu szans
młodych Polaków w konkurencji z ich europejskimi rówieśnikami. Szkoła, która
często sama nie potrafi nauczyć języków obcych z powodu braku odpowiednich
warunków (np. wykwalifikowanych nauczycieli i zajęć w małych grupach),
zniechęca do dodatkowej nauki.

Certyfikaty znajomości języków obcych jako egzaminy zewnętrzne są
wystarczająco wiarygodnym sprawdzeniem umiejętności ucznia, a zwolnienia z
matur mobilizują uczniów do wcześniejszej nauki języka. Jest ponadto faktem,
że zwolnienie z matur części abiturientów to niższy koszt przeprowadzenia
egzaminu dojrzałości.

Należy upowszechnić dostęp do certyfikatów (np. poprzez stypendia),
a nie walczyć z tymi, którym, często dzięki wielu wyrzeczeniom, udało się je
zdobyć.

Likwidację zwolnień uważamy za kontynuację wojny MEN z uczniami i
studentami, przejawiającej się dotąd m.in. w przywróceniu starych matur i
likwidacji ulg kolejowych. Tylko czy następnym krokiem ma być nieuznawanie
świadectw innych niepaństwowych form edukacji? Ile w świetle owej absurdalnej
propozycji warte będzie wykształcenie wnuczki Premiera Millera zdobyte, bądź
co bądź, w prywatnej szkole?



Zarząd MC
Obserwuj wątek
    • Gość: tzenzor Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 15:30
      opowiadacie głupoty.
      Nikomu nie zabrania się zdobywania certyfikatu, jest to jego prywatna sprawa.
      Każda szkoła wydając świadectwo ukończenia, daje świadectwo o tym czego ona
      nauczyła i nie obchodzi ją żaden dodatkowy kurs .
      Znam wielu z certyfikatami, którzy po ich uzyskaniu spoczęli na laurach i są
      gorzej dzisiaj wyedukowani jak grupa, która doskonali się do matury.
      Oczywiście za wszystkim stoi jeszce kasa, która uprawnionym do wydawania
      certyfikatów mocno stopnieje, ale to ich broszka.
      Zadowoleni zaś są młodzi-gorzej sytuowani, głównie z małych miejscowości, o
      wsiach nie wspomnę.
      Dochodzi jeszce ważna sprawa tajemnicy testów egzaminacyjnych, która na maturze
      jest zapewniona.
      Szkoła uznając certyfikat potwierdzałaby , że wymogi tajemnicy zostały
      zachowane , czego nie powinna robić nie uczestnicząc w egzaminie.




      • klin! Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 20.09.02, 15:41
        Gość portalu: tzenzor napisał(a):

        > Oczywiście za wszystkim stoi jeszce kasa, która uprawnionym do wydawania
        > certyfikatów mocno stopnieje, ale to ich broszka.

        Dlaczego miałaby stopnieć? I to mocno?

        > Zadowoleni zaś są młodzi-gorzej sytuowani, głównie z małych miejscowości, o
        > wsiach nie wspomnę.

        Fakt, cieszą się jak diabli, że tym miastowym ktoś utarł nosa. Ech, te nasze
        drobne radości.
        • bart.q Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 20.09.02, 16:00
          klin! napisał:

          > > Oczywiście za wszystkim stoi jeszce kasa, która uprawnionym do wydawania
          > > certyfikatów mocno stopnieje, ale to ich broszka.
          >
          > Dlaczego miałaby stopnieć? I to mocno?

          Bo zwolnienie z matury było jedną z istotniejszych motywacji.
          • klin! Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 23.09.02, 10:45
            bart.q napisał:

            > Bo zwolnienie z matury było jedną z istotniejszych motywacji.

            Żeby zdać maturę, wystarczy uważać na kilku obowiązkowych lekcjach angielskiego
            tygodniowo (i odrabiać lekcje). Żeby zdobyć certyfikat, należy dobrowolnie
            wyłożyć z własnej kieszeni niemałe pieniądze (ktoś policzył, że kilka tysięcy)
            i poświęcić wolne popołudnia na dodatkową naukę. Pomysł, że ludzie zdobywają
            certyfikat, by wymigać się od matury wydaje mi się... hmmm... nieprzemyślany.

            Jeśli jednak zwolnienie z matury byłoby rzeczywiście ważną motywacją w
            dobrowolnym podejmowaniu nauki języka, sprawa wyglądałaby jeszcze gorzej.
            Znaczyłoby to, że Minister Edukacji świadomie i z rozmysłem działa na rzecz
            obniżenia poziomu wykształcenia młodzieży. Gdyby to się dało udowodnić, sprawa
            nadawałaby się do Trybunału Stanu, jak sądzę.
            • bart.q Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 23.09.02, 13:30
              klin! napisał:

              > Żeby zdać maturę, wystarczy uważać na kilku obowiązkowych lekcjach
              > angielskiego tygodniowo (i odrabiać lekcje).

              Nie, nie wystarczy. Żeby zdać maturę trzeba wykazać się odpowiednim poziomiem
              znajomości języka. Szybkość opanowania języka obcego, jak każdej umiejętności
              praktycznej, zależy od predyspozycji osobistych, oraz tego co metodycy językowi
              nazywają "wystawieniem" (na oddziaływanie języka). Jedni mają go więcej, choćby
              przez media, inni mniej.
              Nowa matura okazała się zmartwieniem minister Łybackiej m.in. dlatego, że
              ukazywała całą bezradność polskiego szkolnictwa w temacie nauczania języków
              obcych.

              > Żeby zdobyć certyfikat, należy
              > dobrowolnie wyłożyć z własnej kieszeni niemałe pieniądze (ktoś policzył, że
              > kilka tysięcy)

              Sam egzamin kosztuje mniej. Przygotowanie do egzaminu może być we własnym
              zakresie. Ludzie przelewający całą wspomnianą sumę na konto Cambridge czynią to
              z powodów psychologicznych, lub, z punktu widzenia zarabiającej firmy,
              marketingowych.

              > i poświęcić wolne popołudnia na dodatkową naukę.

              Poświęcanie popołudni na dodatkową naukę jest wręcz standardowym objawem.
              Niezależnie od tego czy podchodzi się do egzaminu na certyfikat czy nie.
              Różnica może tylko polegać na tym czy robi się to samodzielnie czy z opłacaną
              pomocą.

              > Pomysł, że
              > ludzie zdobywają certyfikat, by wymigać się od matury wydaje mi się...
              > hmmm... nieprzemyślany.

              Należy zadać sobie pytanie po co ludzie w ogóle zdobywają certyfikat.
              Znając język obcy mogą to udowodnić poprzez zwykłą rozmowę. Praktyka naboru do
              pracy wskazuje, że rozmowa taka zazwyczaj jest przeprowadzana.

              > Jeśli jednak zwolnienie z matury byłoby rzeczywiście ważną motywacją w
              > dobrowolnym podejmowaniu nauki języka, sprawa wyglądałaby jeszcze gorzej.
              > Znaczyłoby to, że Minister Edukacji świadomie i z rozmysłem działa na rzecz
              > obniżenia poziomu wykształcenia młodzieży.

              Jeśli brak zwolnienia z matury byłby powodem do obniżania motywacji do nauki to
              znaczyłoby to, że matura nijak nie motywuje do nauki. Byłby to problem znacznie
              poważniejszy i traktowanie obcych certyfikatów jako remedium byłoby co najmniej
              niestosowne.
              • klin! Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 23.09.02, 15:27
                bart.q napisał:

                > Nowa matura okazała się zmartwieniem minister Łybackiej m.in. dlatego, że
                > ukazywała całą bezradność polskiego szkolnictwa w temacie nauczania języków
                > obcych.

                No właśnie. I tu chyba trzeba szukać motywacji (nie u maturzystów, ale w
                ministerstwie). Myślę, że podobnym zmartwieniem są certyfikaty.

                --
                Jestem łagodny jak baranek. Jakby co, to nadstawiam drugi policzek.
                • bart.q Re: Protest przeciwko polityce Krystyny Łybackiej 23.09.02, 16:10
                  klin! napisał:

                  > > ukazywała całą bezradność polskiego szkolnictwa w temacie nauczania
                  > > języków obcych.
                  >
                  > No właśnie. I tu chyba trzeba szukać motywacji (nie u maturzystów, ale w
                  > ministerstwie).

                  Myślę, że sprawa jest nieco banalniejsza niż motywacja uczniów do nauki, oraz
                  urzędników ministerialnych do pracy.
                  Ta, jak wiadomo każdemu zdrowemu uczniowi szkoły publicznej, tudzież
                  urzędnikowi państwowemu, jest stale na poziomie oscylującym między 'niski'
                  i 'bardzo niski'. :)

                  Poziom nauczania języków obcych w szkołach jest nadal niewysoki ze względu na
                  braki:
                  - kadrowe (myślę, że można przyjąć, że jakość nauczycieli zachodnich języków
                  obcych jest średnio niższa niż nauczycieli innych przedmiotów, czyli mocno
                  niewystarczająca; choć akurat recesja gospodarcza i brak pracy jest motorem
                  pozytywnych zmian w tym względzie)
                  - techniczne (zbyt wielkie osobowo grupy, brak dobrych pomocy naukowych, jak
                  np. bezproblemowy dostęp do Internetu).

                  Być może, gdyby np. nauczanie języków obcych w szkołach z góry scedować na
                  komercyjne firmy wybierane drogą przetargu to racjonalniejsze zarządzanie
                  finansami mogłoby doprowadzić do tego, że dostępne byłyby zarówno dobre pomoce
                  naukowe, jak i kadra dobierana byłaby z nieco wyższej półki.

                  Nie wiem jednak czy nawet na taki, teoretycznie oszczędnościowy, manewr stać
                  byłoby polskie szkolnictwo.
                  Ustawa przewiduje dla początkującego nauczyciela - stażysty pensję w okolicach
                  800-900 złotych brutto (!). Bez wyjątku czy anglisty, geografa, czy teologa.
                  Nawet sprytniejszym dyrektorom szkół brakuje nieraz na remonty, a co dopiero na
                  przekazanie firmie środków na przygotowanie (czy choćby przeniesienie z
                  obecnych siedzib firm) odpowiednich pracowni językowych, czy ściągnięcie do
                  pracy lepszych filologów.
                  W efekcie cała akcja byłaby o kant d. rozbić.

                  Nie ma co oczekiwać lepszych wyników nauczania jeśli absolwent filologii nie ma
                  żadnej motywacji do tego aby skierować swoje kroki do szkoły.
                  Żadna dyrektywa ministerialna tego nie zmieni.

                  Z drugiej strony, osoby które stać na dodatkowe kursy i tak będą na nie
                  uczęszczać, niezależnie od tego czy będą z tego powodu zwolnione z matury czy
                  nie.

                  Zupełnie jak z lecznictwem - możemy mieć tylko to na co nas stać.
                  Nie ma potrzeby mieszać państwowego z komercyjnym. Lepiej po prostu
                  prywatyzować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka