aborys
20.09.02, 15:41
W Kielcach bywam raz na pół roku. Sprawy załatwiam w centrum i nigdy nie mogę
powstrzymać przed spacerem przez ulicę Planty. Pod numerem 7 stoi kamienica
oznaczona lakoniczną tablicą. W lipcu 1946 zabito tu 49 Żydów. Zabili ich
Polacy. To najbardziej przerażające miejsce jakie znam. Kamienica jak to w
Kongresówie, ulica nawet urokliwa, z rzeczką i mało ruchu, na ulicy
mercedesy, menele, sklepy i warsztaty...
To mnie najbardziej przeraża.
Auschwitz i jego 2,7 mln (może 6 mln) ofiar to niemiecka fabryka śmierci.
Zbudowana przez obcych na podbitej polskiej ziemi - nie mój problem.
Powiedzmy: mój nie bardziej niż Greków, Francuzów...
A w tych Kielcach, widząc na sąsiednich kamienicach resztki hebrajskich
sztukaterii, żelazne drzwiczki z elementami żydowskiego zdobnictwa i ludzi
normalnych, jak w Gorzowie czy Krakowie żyjących wokół - czuję w sobie
obecność robaka.
Robaka-Polaka.
Robak śpi, ale skurwysyn może się obudzić i kazać mi wyrżnąć Żydów. Cyganów,
Murzynów, rudych... Sąsiadów, kolegów ze szkoły.