klin!
29.11.02, 14:33
Mam pod bokiem mały spożywczy sklepik. Właściciel jest bardzo miły, ceny
niskie, pieczywo świeże, można składać zamówienia specjalne. Wszystko jest
jak należy, ale mam problem. Otóż dowiedziałam się, że właściciel płaci
alimenty byłej żonie, zamieszkałej w Zielące. Niby nic, ale jednak moje
pieniądze pobudzają koniunkturę na południu. Wolałbym, aby zysk ze sklepu był
wydawany w Gorzowie. A tak - nie wiadomo, na co idą te środki. Całkiem
możliwe, że za moje złotówki jakaś zielonogórzanka jeździ np. zielonogórskimi
taksówkami albo przepuszcza kasę w nocnych zielonogórskich lokalach.
Zastanawiam się nad bojkotem sklepu. Przyjdzie mi to z trudem, bo to jedyny
sklepik w pobliżu... Co robić??