Dodaj do ulubionych

Staranowany radiowóz przed katedrą

28.04.06, 18:24
Ktos psom bude rozjechal?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pieszy Re: Staranowany radiowóz przed katedrą IP: *.gorzow.mm.pl 28.04.06, 20:50
      Panowie "Władza" powinni dostać po wypłacie.
      Za dużo mają przywilejów dlatego dochodzi do takich sytuacji.
      Wydaje im sie że zawsze i wszędzie im wszystko wolno bez karnie.
      Nieusprawiedliwia ich fakt iz jechali na sygnale.
      Pogotowie jakos jeżdzi i ma ten sam przywilej tylko tam jezdzą ludzie myślący a nie banda gowniarzy którym "władza" przewróciła we łbach.
      Tylko do ukarania i remont auta z wypłatki.
      Niemogą wyjść z tego bez kary!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Bernard Re: Staranowany radiowóz przed katedrą IP: *.ed.shawcable.net 28.04.06, 22:47
        Hey pieszy,
        Ewidentna wina policjantow...
        Pojazd uprzywijejowany (plicja, karetka czy straz...) ma prawo przejechac
        skrzyzowanie "na czerwonym swietle" JEDYNIE gdy to jest bezpieczne....
        Nie moga ani przez sekunde zalozyc iz sa przez wszystkich "widzianio i
        slyszeni" w ruchu ulicznym.
        Tu gdzie mieszkam jedynie wozy strazackie z powodu swej wagi i rozmiarow
        zaopatrzone sa w elektroniczny nadajnik [pozwalajacy "pilotowi" zmieniac
        swiatla na zielone zanim do skrzyzowania dojedzie..
        :)
        PS. Tylko na Boga niech znowu prokuratorow nie wolaja !!!
        To tylko stluczka!!!
        • e_werty Re: Staranowany radiowóz przed katedrą 28.04.06, 22:54
          "...Tu gdzie mieszkam jedynie wozy strazackie ..."

          ... z racji swego koloru maja prawo pierwszeństwa... Wiadomo - czerowonoskórzy
          i czerwoni z rónych powodów mają pierwszeństwo. Czerowony z przepcia na pysku
          Bernard także jest przepuszczany... nawet gdy nie wyje z rozpaczy nad
          krajem ...
        • zetkaf Re: Staranowany radiowóz przed katedrą 29.04.06, 09:44
          a) Kierowca ma OBOWIAZEK przepuscic pojazd uprzywilejowany. Niestety, wielu
          kierowcow o tym nie pamieta, co widac czasem, gdy przez skrzyzowanie jedzie
          pojazd strazy pozarnej, po czym utkwi, bo sie komus nie chce podjechac kawalek,
          lekko zjechac na bok. Takim ludziom zycze, zeby ich dom splonal, bo ktos nie
          ustapil miejsca strazy pozarnej i nie dojechali na czas...

          b) Mimo to, najwazniejsze jest bezpieczenstwo. Kierowca powinien puscic
          policje, o ile np. nie musi ostro hamowac. Ma zielone, policja czerwone - ale
          jesi ma szanse, powinien policje puscic, a nie "ja mam zielone, ja jestem pan".
          Nie zawsze jednak da sie cos zrobic - jesli maja przywalic ci w bok, to jedyne
          co mozesz, to uciekac do przodu, jesli akurat nic nie jedzie. Jesli jedzie -
          nie uciekniesz. Jesli chca wjechac przed ciebie - to powinienes hamowac, ale
          nie dopuszczalne jest tzw. ostre hamowanie jesli cos jedzie za toba! A policja
          powinna moze i na sygnale, moze i na czerwonym swietle, ale przejechac
          skrzyzowanie wolniej, ze wzgledu na takie wlasnie okolicznosci. Popatrzcie na
          karetki - czasem wjada na tor tramwajowy zamkniety dla samochodow, czasem jada
          pod prad, ale tez nie jada ze stala, maksymalna predkoscia, tylko czasem
          przyspiesza, czasem przyhamuja. Policja tez tak powinna...

          c) gdy przenioslem sie do Gorzowa, zaczal on brac pewne zwyczaje z miasta, z
          ktorego przyjechalem. Jednym z nich bylo budowanie kinoplexu, aresztowanie
          prezydenta. Mam nadzieje, ze Gorzow nie wezmie tez zwyczaju czarnej serii
          wypadkow policyjnych, zawinionych przez ostra ekstrawagancje i szalenstwo
          policyjnych kierowcow, nie tylko na sygnale...
          • Gość: Kłodawa Ciapy nie policjanci. Gdzie ich szkolą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 11:28
            Natomiast policja jadąc nawet na sygnale musi zachować należytą ostrozność.
            Nie zachowali.
            • zetkaf Re: Ciapy nie policjanci. Gdzie ich szkolą 29.04.06, 12:39
              Dokladnie to samo napisalem:
              > Mimo to, najwazniejsze jest bezpieczenstwo
              > jesi ma szanse, powinien policje puscic
              ^^^^^^^^^^^^^^^^^
              >karetki - czasem wjada na tor tramwajowy zamkniety dla samochodow, czasem jada
              >pod prad, ale tez nie jada ze stala, maksymalna predkoscia, tylko czasem
              >przyspiesza, czasem przyhamuja. Policja tez tak powinna...


              No i nadal mam nadzieje, ze nie powtorzymy szczecinskiej policyjnej czarnej
              serii - 6-8 powaznych wypadkow/bardzo powaznych "kolizji" w ciagu pol roku
              wynikajacych z glupoty i awangardy, a nie potrzeby chwili...
              • e_werty Re: Ciapy nie policjanci. Gdzie ich szkolą 29.04.06, 13:36
                "...karetki - czasem wjada na tor tramwajowy zamkniety dla samochodow, czasem
                jada pod prad, ale tez nie jada ze stala, maksymalna predkoscia, tylko czasem
                przyspiesza, czasem przyhamuja. Policja tez tak powinna..."

                ... nie możliwe - karetka i radiwóz policyjny mają różne zadania do wykonania -
                karetka - dowieźć chorego w całości i prowadząc w trakcie jazdy reanimację -
                policja - jak najprędzej złapac przestepcę...
                • zetkaf Re: Ciapy nie policjanci. Gdzie ich szkolą 29.04.06, 14:03
                  Karetka, zanim przywiezie rannego, pierw jedzie PO niego. Sprzet do reanimacji
                  maja tylko tzw eR-ki. Poza tym stan ciezki pacjenta, uzasadniajacy wlaczenie
                  sygnalu, to nie tylko reanimacja - to czasem pacjent np. ciezko ranny,
                  opatrzony juz, ktoremu PIERWSZEJ, takze medycznej, pomocy udzielono poza
                  pojazdem.

                  Policja - tez czasem jezdzi na miejsce wypadku, niekoniecznie sygnal oznacza
                  bezposredni poscig.

                  A uogolniajac, karetka zawsze musi jak najszybciej dojechac na okreslone
                  miejsce. Radiowoz - czesto musi jak najszybciej dojechac na miejsce, lecz
                  czasem nie jest kwestia dojazdu na miejsce, a zatrzymania uciekajacego.

                  Mysle, ze zasady powinny byc te same: nie stwarzajac zagrozenia dla innych,
                  kazdy kierowca powinien ustapic miejsca pojazdowi uprzywilejowanemu.

                  Co znaczy "nie stwarzajac zagrozenia" - to juz kwestia uscislenia, , i przyjazd
                  uprzywilejowany powinien po pierwsze starac sie w nic nie walnac, a dopiero
                  potem jak najszybciej dojechac. No mowie, podoba mi sie sposob, w jaki karetki
                  przebijaja sie przez miasta, policja na sygnale to zbyt wielka rzadkosc, zebym
                  sie wypowiadal. I moze tu wlasnie problem - karetki maja przecwiczona jazde na
                  sygnale, policja moze nie?
        • Gość: zzz Re: Bernard IP: *.gorzow.mm.pl 29.04.06, 10:32
          Witam ale wszystkim należy się obrona no nie???tak jak temu facetowi który
          skatował niewinne dziecko.Inaczej się wypowiadałeś na ten temat trzeba skazać a
          w innych przypadkach należy się obrona już Cię nie mogę zrozumieć.Jednym się
          należy a drugim nie.Trzymaj się jednego pozdrawiam
          • Gość: Bernard Re: Bernard IP: *.ed.shawcable.net 30.04.06, 18:49
            Hey zzz,
            Alez ja zdania nie zmieniam...
            Nie kazda sprawa musi isc "do proluratora" ...
            Zwykle, aministracyjne kroki wystarcza w przypadku drobnych "uchybien"...
            Wysmiewam ciagle PiS-owska polityke prokuratorskiego terroru...
            Jesli chodzi o te stluczke...to pojazdem ktory wjechal na "czerwone" byl woz
            policyjny i zawsze w takiej sytuacji bedzie jego kierowca winnym wypadku...
            Widze codzienie nieomal radiowozy, karetki czy wozy strazackie jadace
            "na syrenie"...Przy zblizaniu sie do skrzyzowania zwalniaja nieomal
            do "zera".. by upewnic sie, ze wszyscy go widza....
            Przejezdza gdy bezpiecznie. Niegdy nie jedzie "bo ma prawo"......
            Mozna miec rascje i spowodowac groizny wypadek... Gdyby byla to karetka z
            ciezko chorym....
            Oczywiscie jesli pis-owska kultura prokuratorska zwyciezy...sprawa pojdzie do
            sadu. Wowczas zasady obowiazuja takie samie: Kazdy jest niewinny do czasu
            udowodnienia winy przez sad...
            Proste.
            :)

            • Gość: zzz Re: Bernard ok IP: *.gorzow.mm.pl 30.04.06, 19:00
            • zetkaf Re: Bernard 30.04.06, 22:21
              Wiesz, nie do konca. Pojazd uprzywilejowany ma pierwszenstwo, oczywiscie musi
              uwazac, i w ogole...
              ale zobacz na zdjecia. Polonez walnal W TYL radiowozu. Dodam, ze na tym
              skrzyzowaniu jest z kazdej strony dobra widocznosc. Zwlaszcza, ze radiowoz bylo
              slychac z daleka (zakladam, ze mial wlaczony sygnal dzwiekowy - bez tego nie
              byl uprzywilejowany, wiec sprawa jest jasna). Tak wiec, polonez powinien
              zachowac szczegolna ostroznosc, i juz z gory rozgladac sie, skad to i czy mu
              zaraz w bok nie przywali.
              Wiesz, w Polsce brak kultury jazdy, zwlaszcza w przypadku pojazdow
              uprzywilejowanych. W Niemczech, ostatnio jak stalem w korku, tuz za poprzednim
              samochodem. Niby zero miejsca, zeby manewrowac, na centymetry miejsca miedzy
              samochodami, zeby puscic policje. Okazalo sie, ze nagle przede mna jest duzo
              miejsca, zebym mogl manewrowac na tyle, zeby ich przepuscic. W Niemczech w
              takich przypadkach nie ma pobocza - jest dodatkowy metr, zeby sie rozsunac i
              zrobic policji miejsce.
              W Polsce? A niech sobie wyje, przeciez widzi, ze przede mna stoi inny samochod,
              i nie mam gdzie jechac. I nie pomysli jeden kretyn z drugim, ze moglby
              podjechac ten metr ktory ma przed soba, maksymalnie manewrujac, zeby zrostawic
              srodek wolny. Oby kiedys takiemu splonelo mieszkanie, bo ktos nie ustapil
              miejsca strazy pozarnej...
    • e_werty Re: Staranowany radiowóz przed katedrą 28.04.06, 23:10
      "Staranowany radiowóz przed katedrą..."

      ... no to ne maja opieki boskiej!!! Hej! - Młodzieży Wszechpolaska - do akcji!!!
      • Gość: janusz Re: Staranowany radiowóz przed katedrą IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 01:01
        cos dka cibie e-werty : tania wiadomsc
    • zetkaf "juz" jezdza ostrozniej... 29.04.06, 20:34
      Dzisiaj widzialem pare radiowozow, i nad wyraz spokojnie jezdza, ustepujac
      wszystkim ludziom pierwszenstwa, nawet tym, co go nie maja.
      Ostroznosc, czy nieznajomosc przepisow i niepewnosc, kto ma pierwszenstwo? ;)
      • e_kloszard Re: "juz" jezdza ostrozniej... 29.04.06, 21:33
        zetkaf napisał:

        > Dzisiaj widzialem pare radiowozow, i nad wyraz spokojnie jezdza, ustepujac
        > wszystkim ludziom pierwszenstwa, nawet tym, co go nie maja.
        > Ostroznosc, czy nieznajomosc przepisow i niepewnosc, kto ma pierwszenstwo? ;)

        Chyba sie przypierdzielasz na siłę... Co by nie zrobili - to źle?
        • zetkaf Re: "juz" jezdza ostrozniej... 30.04.06, 15:24
          > Chyba sie przypierdzielasz na siłę... Co by nie zrobili - to źle?
          Wiesz, tutaj ewidentnie mogli (i powinni wjechac) na rondo, a czekali na to, az
          nie tylko na rondzie bedzie pusto, ale takze na wjazdach na rondo (takze
          tych "pozniejszych" niz oni) bedzie pusto, a to juz normalne chyba nie jest?
          I sie pytam, nadmierna ostroznosc, czy nieznajomosc przepisow?
          Jesli to pierwsze - to niech im bedzie, gorzej jak drugie...
    • Gość: nor Re: Staranowany radiowóz przed katedrą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.06, 23:05
      grzeb dalej w śmietniku na to cie stać.
      • e_kloszard Re: Staranowany radiowóz przed katedrą 29.04.06, 23:11
        Gość portalu: nor napisał(a):

        > grzeb dalej w śmietniku na to cie stać.



        O.K.

        pogrzebie po twoim pogrzebie...
    • Gość: bolo Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.04.06, 08:46
      mówiący o dostosowaniu prędkosci do zmiennych warunków panujacych na drodze.
      Dojeżdżając do skrzyzowania nalezy dostosowac prędkość (zredukować)tak aby
      zapobiec ewentualnej kolizji.
      Przepis nie mówi czy dotyczy on skrzyzowania ze swiatłami czy bez.
      Również nie wyklucza żadnych (w tym uprzywilejowanych)pojazdów z zastosowania
      sie do niego.

      Panowie w radiowozie naoglądali się za duzo amerykańskich filmów i ...
      pozazdrościli.

      W tym przypadku sprawcami były obydwie strony.
      • Gość: Marcin Szczęściarze, że jechali polonezem IP: 217.97.193.* 30.04.06, 09:36
        a nie jakimś zachodnim badziewiem, albo szrotami jakimi jeżdżą gorzowianie
        (kadet "łezka") golf II itd.
        • zetkaf Re: Szczęściarze, że jechali polonezem 30.04.06, 15:32
          > a nie jakimś zachodnim badziewiem, albo szrotami jakimi jeżdżą gorzowianie
          > (kadet "łezka") golf II itd.
          A czemu "szczesciarze"? Mysle, ze akurat z wymienionych, to polonez mial
          najwieksze szanse, ze cos sie stanie pasazerowi. Uszkodzenia samochodu - i
          jedno i drugie nie jest zbyt duzo warte (i tylko nie pisz, ze to zalezy od
          rocznika ;)
      • zetkaf Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... 30.04.06, 15:30
        > mówiący o dostosowaniu prędkosci do zmiennych warunków panujacych na drodze.
        > Dojeżdżając do skrzyzowania nalezy dostosowac prędkość (zredukować)tak aby
        > zapobiec ewentualnej kolizji.
        Przepis nie mowi, ktory samochod ma dostosowac predkosc - tyczy sie takze
        samochodu, ktory mial kolizje z radiowozem...

        > Przepis nie mówi czy dotyczy on skrzyzowania ze swiatłami czy bez.
        Przepis chyba wogole nic nie mowi o skrzyzowaniu - mowi o warunkach otoczenia,
        itp., ale slowo "skrzyzowanie" tam akurat nie pada. Moze raczej przy okazji
        skrzyzowania jest "szczegolna ostroznosc"?

        > Również nie wyklucza żadnych (w tym uprzywilejowanych)pojazdów z zastosowania
        > sie do niego.
        KRD mowi tez o:
        - przepuszczeniu samochodu uprzywilejowanego (o ile jest to mozliwe),
        - umozliwieniu zjazdu ze skrzyzowania pojazdom juz na nim sie znajdujacym
        (bezwarunkowym).
        Wiesz, na sucho to mozna kazdej stronie cos na obrone znalezc, ale bez
        dokladniejszych danych, to bedzie bardziej wymadrzanie sie niz rzeczowa ocena.
        Bo ogolnie, po troszku racja stoi po stronie obydwu stron - diabel tkwi w
        szczegolach...
        • Gość: Bernard I tu sie Mec. Synowiec przydaje.... IP: *.ed.shawcable.net 30.04.06, 19:38
          On wie jak z tymi "diabelskimi" szczegolami sobie radzic...
          :)
        • Gość: bolo Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.04.06, 21:32
          Hey Zetkaf
          Ze skrzyzowaniem to jest tak samo jak z przejsciem dla pieszych. Nalezy zwolnić.
          Swoja droga drogówka ciekawie interpretuje ten przepis w przypadku tych którzy
          wjeżdzaja na skrzyzowanie na żóltym.

          Kierowcy tłumaczą sie z reguly że nie zdazyliby zahamować i dlatego podjęli
          taka a nie inna (w ich mniemaniu słuszną)decyzje.
          Odpowiedż drogówki jest nastepująca: Zawsze zdazy pan/pani zahamowac
          bezpiecznie o ile dostosuje sie predkość do zmieniajacych sie warunkow na
          drodze z za taki jest uważany dojazd do skrzyzowania ze swiatłami.
          Na nic tłunaczenia że jechalo sie z przepisową predkoscia.
          Glina ci powie że należało jechac wolniej i przewidzieć zmiane swiateł. A jak
          sie nie zgadzasz to sąd grodzki.

          pzdr


          • zetkaf Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... 30.04.06, 22:30

            > Ze skrzyzowaniem to jest tak samo jak z przejsciem dla pieszych. Nalezy
            > zwolnić
            A mozesz przytoczyc dokladnie przepis, wraz z jego numerkiem? Bo mnie sie
            zdaje, ze nawet jesli jest, to tylko "szczegolna ostroznosc".

            > Kierowcy tłumaczą sie z reguly że nie zdazyliby zahamować i dlatego podjęli
            > taka a nie inna (w ich mniemaniu słuszną)decyzje.
            > Odpowiedż drogówki jest nastepująca: Zawsze zdazy pan/pani zahamowac
            > bezpiecznie o ile dostosuje sie predkość do zmieniajacych sie warunkow na
            > drodze z za taki jest uważany dojazd do skrzyzowania ze swiatłami.
            Eeee, niech spadaja. Przepis ZEZWALA na cos takiego. Jezeli jestem 0,5 metra
            przed swiatlami i w tym momencie mi sie zmienia, to predkosc bezpieczna bylaby
            5 km na godzine? Nie przyjalbym mandatu, niech mnie po sadach ciagaja... a
            ostatnio na TVN turbo pokazywali sytuacje, zapalilo sie zolte, momentalnie
            czerwone. Kierowca stwierdzil, ze nie bedzie ostro hamowal, wjechal na
            czerwonym. Policja uznawala wine kierowcy, bo wjechala juz na czerwonym, i nie
            pomagalo tlumaczenie, ze nieduzo wczesniej stal znak "ograniczenie do 70 kmph".
            Tez bym sie odwolywal do winy kretyna, ktory przy takiej predkosci ustawil tak
            krotkie zolte swiatlo...
            Btw jesli chodzi o interpretacje: egzamin prawo jazdy. Skrzyzowanie ze znakiem
            stop. Kolega zatrzymuje sie, rozglada (wyrazny, "pajacowy" ruch glowa w obie
            strony, zeby egzaminator sie nie czepil), rusza.
            -Jak dla mnie, to pan nie zdal
            - a czemu?
            - A jaki znak tam byl?
            - Nooo, stop.
            - No wlasnie, a pan sie nie zatrzymal.
            - Ale ja sie zatrzymalem.
            - Ale Pan ruszyl z dwojki.
            - A gdzie jest napisane, ze po znaku stop jest zakaz ruszania z dwojki?
            - ale jak dla mnie to pan nie zdal.
            Egzaminator wypisal standardowa formulke "stwarza zagrozenie dla BRD", kolega
            sie odwolal, jak na razie zbiera punkty "promocyjne" na nastepny egzamin ;)

            > Glina ci powie że należało jechac wolniej i przewidzieć zmiane swiateł. A jak
            > sie nie zgadzasz to sąd grodzki.
            Po to jest wlasnie sad grodzki - jak sie palant trafi, to pozostaje niezalezny
            organ osadzajacy. Ja tylko bym sobie zazyczyl, zeby wyraznie wypisal mandat, po
            czym sie pod nim nie podpisal, beda dowody za co - bo jak nie, to bedzie szukal
            jakiekolwiek pretekstu, np. za "niemanie swiatel" ;) A jak juz bloczek wypisze,
            nie podpiszesz, a potem wypisze drugi - to juz widac, ze zemsty szukal...
            Prawo obowiazuje wszystkich, i nie jest narzedziem nekania ludzi przez
            wladze... a przynajmniej nie powinno...
            • Gość: bolo Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.05.06, 12:01
              Opisane zdarzenie z przejechaniem na zółtym zdarzyło sie naprawde.
              W TVP 4 program "Drogówka" - jakies dwa tygodnie temu. Akcja działa sie w
              Lubinie. Niezle sie obśmiałem z pokretnej interpretacji przepisu o dostosowaniu
              predkości do zmiennych warunków na drodze w kontekscie umiejętnosci
              przewidywania zmiany swiateł - wygłoszonego przez palanta w białej czapce
              Gość mandat przyjał. Ja bym nie przyjał.
              Dlatego tez pozwoliłem sobie przytoczyc ow pokretna interpretacje w stosunku do
              panów z radiowozu - w tym przypadku na obrone kolesia który w nich wjechał.
              Fakt że zgryźliwie.

              pzdr.

              PS. zachowanie szczególnej ostroznosci sprowadza sie de facto do zmniejszenia
              predkosci - a moze jeszcze do czegoś?
              • zetkaf Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... 01.05.06, 18:13
                Szczegolna opstroznosc, to szczegolna ostroznosc. I przepisy nic wiecej nie
                mowia. Zwlaszcza o zmniejszaniu predkosci. Na kursie raczej tlumaczono to
                szczegolnym stanem skupienia (a nie jedna reka na kolanku kolezanki, druga
                akurat zwieksza basy w radiu ;), bycie przygotowanym na ew. hamowanie, itp. Na
                pytanie: no dobrze, skoro przed skrzyzowaniem trzeba zachowac szczegolna
                ostroznosc, czyli byc skupionym, to poza skrzyzowaniem juz mozna miec reke na
                kolanie kolezanki? I to byl koniec tematu szczegolnej ostroznosci - po prostu
                wwali glupi przepis, zeby prawnicy mogli jeszcze wiecej zarabiac.
                • Gość: Bernard Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.ed.shawcable.net 02.05.06, 16:01
                  Hey zetkaf,
                  Nalezy pamietac o czyms bardzo waznym:
                  Policjanci wiedzieli ze jada na sygnale.
                  Policjanci wiedzieli ze wjezdzaja na czerwone swiatlo...
                  Policjanci wiedzieli ze duza czesc kierowcow nie jest w stanie uslucszec i
                  zobaczyc sygnalow a w zwiazku z tym wystarczajaco szybko zareagowac...
                  Policjanci wiedzieli, ze stwazaja bardzo niebezpieczna sytuacje wjezdzajac na
                  czerwonym swietle...
                  Inni kierowcy mogli, lecz nie musieli uslyszec i zobaczyc.....
                  Stad kategoryczny wymog bezwzglednego upewnienia sie ze wszyscy wiedza co sie
                  dzieje.....Nawet do kompletnego zatrzymania!!!!
                  Niestety gliniarze skopali...
                  Zadnego "pol na pol".....
                  Poszkodowany kierowca robil to co przepisy nakazuja: Na zielonym jedziemy!!!!!
                  :)
                  • Gość: nicelus Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.06, 01:13
                    > Inni kierowcy mogli, lecz nie musieli uslyszec i zobaczyc.....
                    > Stad kategoryczny wymog bezwzglednego upewnienia sie ze wszyscy wiedza co sie
                    > dzieje.....Nawet do kompletnego zatrzymania!!!!

                    słusznie. powinni zatrzymać się przed skrzyżowaniem i wysłać jednego żeby się
                    rozejrzał co się dzieje na skrzyżowaniu.
                    • Gość: Bernard Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: *.ed.shawcable.net 03.05.06, 19:35
                      Hey nicelus,
                      Niekoniecznie..
                      Po prostu powszechnie jest praktykowanym zwolnienie do predkosci pozwaslajacej
                      uniknac kolizji z kims kto jedezie na zielonyma a nie dostrzegl sygnalu...
                      Policja czy ambulans chca jechac szybko, lecz istnieje cos takiego jak "za
                      szybko" - nawet dla pojazdow uprzywilejowanych..
                      Powtarzam: To moglby byc ambulans z ciezko chora osoba w srodku...
                      :)
                  • Gość: rok Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... IP: 195.205.191.* 03.05.06, 01:26
                    Gość portalu: Bernard napisał(a):

                    > Hey zetkaf,
                    > Nalezy pamietac o czyms bardzo waznym:
                    > Policjanci wiedzieli ze jada na sygnale.
                    > Policjanci wiedzieli ze wjezdzaja na czerwone swiatlo...
                    > Policjanci wiedzieli ze duza czesc kierowcow nie jest w stanie uslucszec i
                    > zobaczyc sygnalow a w zwiazku z tym wystarczajaco szybko zareagowac...
                    > Policjanci wiedzieli, ze stwazaja bardzo niebezpieczna sytuacje wjezdzajac na
                    > czerwonym swietle...
                    > Inni kierowcy mogli, lecz nie musieli uslyszec i zobaczyc.....
                    > Stad kategoryczny wymog bezwzglednego upewnienia sie ze wszyscy wiedza co sie
                    > dzieje.....Nawet do kompletnego zatrzymania!!!!
                    > Niestety gliniarze skopali...
                    > Zadnego "pol na pol".....
                    > Poszkodowany kierowca robil to co przepisy nakazuja: Na zielonym jedziemy!!!!!
                    > :)
                    I o to właśnie chodzi.A przy okazji dowiedziałem się że to klony zetkaf-ów
                    skutecznie blokują na zielonym lewoskręt ze Słowiańskiej w Fredry wypatrując
                    pojazdy uprzywilejowane.
                  • zetkaf Re: Policjanci naruszyli konkretny przepis... 03.05.06, 20:20
                    Czlowieku, czy ty wiesz, co ty piszesz?
                    > Policjanci wiedzieli ze duza czesc kierowcow nie jest w stanie uslucszec i
                    > zobaczyc sygnalow a w zwiazku z tym wystarczajaco szybko zareagowac...
                    Czy sugerujesz, ze duza czesc kierowcow kupila badania lekarskie, a tak
                    naprawde sa slepi i glusi? Sorry, a moze jeszcze znakow nie zauwazaja?
                    > Do calkowitego zatrzymania sie...
                    Ty ogladales zdjecia? Gostek przywalil swoim przodem w tyl radiowozu. Wiec
                    raczej powinni PRZYSPIESZYC.
                    Nie wierze, ze gostek nie uslyszal i nie zauwazyl sygnalu. Rownie dobrze moglby
                    nie zauwazyc pieszego, tira i czegos innego. Slepy, gluchy, a prawo jazdy ma? I
                    nie widzial, ze cos przed nim jest? Szyby przednie nie sa az tak waskie...
                    Gosciu MUSIAL widziec policje. Jesli nie widzial - to albo zlewal co sie dzieje
                    na drodze, co jest niedopuszczalne, albo ma problemy ze wzrokiem. I sluchem.
                    Gosciu powinien zaczac hamowac - z mniejszym lub wiekszym opoznieniem, z
                    lepszymi lub gorszymi (w koncu to tylko poldek) efektami, z wiekszej lub
                    mniejszej predkosci. Pozostaja pytania: czy probowal hamowac i jak pozno, oraz
                    z jaka predkoscia wjechal na skrzyzowanie. Nie powiem jednoznacznie kto jest
                    winny - bo tych informacji brak.

                    PS. Na skrzyzowaniu Fredry i Slowianskiej nie wypatruje policji na zielonym,
                    raczej jestem z tych, co ustepuja pierwszenstwa wirtualnym samochodom
                    (zwlaszcza na rondach widac czesto taka grupe - rondo puste, a kretyn "ustepuje
                    komus pierwszenstwa").

                    > Poszkodowany kierowca robil to co przepisy nakazuja: Na zielonym jedziemy!!!!!
                    Przepisy NIE NAKAZUJA... nie masz nakazu jazdy na zielonym, masz PRAWO O ILE
                    NIE MA INNYCH PRZECIWSKAZAN - czyli jezeli masz mozliwosc wjazdu na
                    skrzyzowanie, jesli pozwoliles zjechac samochodom ktore juz wjechaly na
                    skrzyzowanie, jesli masz szanse zjechac z tego skrzyzowania, jesli masz
                    samochod sprawny, jesli..., jesli..., jesli... Bo nie wierze, ze jak jest
                    korek, wszyscy stoja jeden za drugim, to ty ruszasz jak tylko zielone sie
                    zapali? Czy przepisy tak kaza? A moze zdrowy rozsadek?

                    A z ta wiekszoscia slepych i gluchych to zes sie wyglupil... to raczej glupich,
                    ktorzy mysla, ze pojazd uprzywilejowany poza tym ze sobie mruga, blyska i wyje
                    to sie niczym nie rozni od niego samego (bo przeciez ja mam znajomego,
                    burmistrza)...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka