e_werty
15.05.06, 14:01
To fragmenty książki:
Robert A. Sirico
WOLNOŚĆ A SUMIENIE SPOŁECZNE
Ktora sie niebawem ukaże w wydaniu Instytutu Liberalno-Konserwatywnego
„WOLNE I CNOTLIWE PAŃSTWO
Wywiad z ks. Robertem Sirico
Wywiad miał miejsce w Rzymie, a prowadził go Flavio Felice,
profesor polityki wykładający obecnie na Uniwersytecie Laterańskim
w Rzymie.
Felice: Podstawową ambicją intelektualną księdza jest pogodzenie
religii i wolności, a są to pojęcia, które zwykle naturalnie nie dają się
pogodzić.
Sirico: Kiedy zacząłem zajmować się syntezą religii i wolności,
wówczas istotnie mówiono mi, że te pojęcia nie dają się ze sobą
pogodzić. W pewnym sensie jest to rzecz zrozumiała, bowiem moralną
zasadą religii jest zasada autorytetu, natomiast wolność zwykle
rozumie się jako wolność od autorytetu.
Ową pozorną sprzeczność da się rozwiązać, jeśli skupimy się na
rozróżnieniu pomiędzy autorytetem i władzą, które stosuje socjolog
Robert Nisbet. Nisbet powiada, że zarówno autorytet jak i władza
stanowią formy ograniczenia, przy czym władza jest formą zewnętrzną,
autorytet zaś wewnętrzną. Władza nas przymusza, z autorytetem
się zgadzamy. Podczas gdy władza nie dba o wewnętrzne przyzwolenie,
legitymację autorytetu stanowi przekonywanie nas do tego, co
powinniśmy uczynić, nawet jeśli nie jest to pierwsza rzecz, jaką
chcielibyśmy uczynić.
Nawet poza obszarem religii znajdujemy doświadczenie autorytetu.
Może to być autorytet związany z obyczajem, etykietą, hierarchiczną
strukturą miejsca pracy czy szkoły. Zwykle doświadczamy
go we własnym domu, w relacjach ze współmałżonkiem lub rodzicem.
Nasi rodzice nie dali nam możliwości wyboru języka, którym
chcielibyśmy się posługiwać, kiedy i jak się kąpać, bowiem nie
posiadaliśmy odpowiednich kompetencji, by takich wyborów dokonywać.
Zakres swobody, jaką posiadamy w naszych wyborach, zależy
od naszej zdolności odpowiedzialnego wyboru.
Autorytet nie rozwija się tylko w jednym kierunku. W domu na
przykład większość rodziców wymyśla setki rzeczy, które woleliby
robić, aniżeli brać dziecko na przyjęcie urodzinowe przyjaciół, robią
jednak co innego, bo uważają to za konieczne. W taki sposób
wszyscy podlegamy autorytetowi, nawet w najbardziej wolnych społeczeństwach.
Można by nawet rzec, iż autorytet społeczny jest bardziej
istotny w najbardziej wolnym społeczeństwie. I chociaż w rzeczywistości
uważamy, iż wolność oznacza robienie tego, na co mamy
ochotę, nie tak jednak należy rozumieć wolność realizowaną
w funkcjonującej kulturze lub społeczeństwie.....”
„CZY WOLNY RYNEK JEST MORALNY
„... Szymona: Dlaczego ekonomią zajmuje się osoba duchowna?
Sirico: Ciekawe, że często zadają mi to pytanie zarówno teologowie,
jak i ekonomiści. Myślę, że wystarczy poznać historię. To nie
Adam Smith wynalazł ekonomię jako naukę. Tak naprawdę ekonomia
jako dyscyplina naukowa wywodzi się z moralnych w swej naturze
rozmyślań teologów, szczególnie ze Szkoły z Salamanki z połowy
XVI w. Byli to uczniowie św. Tomasza z Akwinu, którzy
rozważając problemy teologii moralnej doszli również do problemów
związanych z nienaruszalnością własności prywatnej, znaczeniem
minimalnego poziomu podatków i minimalnej ingerencji rządu w życie
ludzi, jak również znaczeniem handlu międzynarodowego.
Wszystkie te problemy wywodzą się z myśli scholastyków, teologów
moralności, tak więc to nie ja zająłem się ekonomią, to ekonomia ma
swoje źródło w chrześcijaństwie. Zajmuję się nią, dlatego że nie ma
takiej sfery życia człowieka, która nie byłaby włączona w chrześcijańską
wizję moralności, co wynika z Wcielenia Jezusa Chrystusa.
Nauka o Wcieleniu mówi, że Bóg wkracza w historię człowieka, aby
odkupić świat w tymże świecie, a moja praca polega na tym, by
włączyć naukę ewangeliczną w sferę ekonomii.
Szymona: Czy można pogodzić gospodarkę wolnorynkową
z chrześcijaństwem?
Sirico: Znów odpowiem, że nie tylko można, ale trzeba. Gospodarka
sama w sobie nie zawiera żadnej moralnej logiki, w wielu
aspektach jest ona utylitarnym procesem. Maksymalnie wykorzystuje
zasoby pod kątem wydajności produkcyjnej – to wszystko. Ekonomia
jest wynikiem niedostatku, ograniczonej ilości czasu, pracy i zasobów
jakie mamy do dyspozycji. Chrześcijaństwo pomaga nam właś-
ciwie zorientować te czynniki w świetle wyższego celu, tak by nigdy
nie działo się to kosztem osoby ludzkiej. Myślę, że gospodarkę powinno
się oceniać pod kątem tego, co robi dla ludzi; wynika ona
z ludzkich działań, nie jest więc siłą przewodnią dla człowieka, ale
ma mu służyć.
Szymona: Proszę Księdza, jakie są moralne zasady rządzące gospodarką?
Czy wolny rynek jest moralny czy niemoralny?
Sirico: Myślę, że nie jest on ani moralny, ani niemoralny. Wolny
rynek, jako proces polegający na interakcjach zachodzących pomiędzy
wolnymi ludźmi jest moralnie neutralny, dlatego że sam w sobie
rynek nie ma żadnej moralnej logiki. W kwestiach moralności trzeba
patrzeć nie na rynek, ale na ludzi; tak więc moralnie neutralny wolny
rynek może zawierać ludzkie niedoskonałości i wady, może być
naznaczony wszelką niemoralnością wynikającą z natury ludzkiej, ale
nie jest to wina struktury ekonomicznej. Właśnie dlatego gospodarka
wolnorynkowa musi być usytuowana w szerszym kontekście osadzonym
na zasadach etyki moralnej i w ramach systemu prawnego,
chroniącego prawo do wolności, własności, zawierania umów i tak
dalej. Wolny rynek musi być usytuowany w kontekście kulturowym,
który szanuje godność człowieka i ludzkiego życia....”