Dodaj do ulubionych

Rada parafialna

16.10.06, 22:32
andrzejusa (16.10.06, 21:09) napisał:

> wlasnie byli u mnie znajomi z wroclawia
> zaraz po przjezdzie z londynu.
> dziwnie chwala sobie ten w londynie pobyt,(...)
> polska to prawdziwe katolickie zadupie,
> ze ludzie moga zyc i wierzyc,
> i ze wiara to prywatna sprawa kazdego czlowieka,
> i nie musi im ich wiary przypominac codziennie,
> premier , wicepremier, minister taki czy inny
> i do tego cala masa klech w czapkach czerwonych , czy bez czapek!


Pozwole sobie wiec zacytowac, we wlasnym tlumaczeniu, ustep z F. R.
Banks, "The Penguin guide to London", London, 1979, dotyczacy CODZIENNEGO
rozpoczynania sesji brytyjskiego parlamentu.
Sklada sie on (jak wszyscy wiemy) z Izby Lordow i Izby Gmin.
Coz zastaniemy z rana w Izbie Lordow?
"... procedura w Izbie Lordow jest wzglednie prosta a posiedzenia rzadko
dluzsze. Po modlitwach (prowadzonych przez biskupa) i kilku pytaniach Izba
przechodzi do obrad nad ustawami.(...)"
Gorzej jest w Izbie Gmin (House of Commons):
"Izba jest otwierana kazdego dnia przez procesje w ktorej spiker w
tradycyjnym stroju jest poprzedzany przez (...) kapelana i sekretarzy. Od
poniedzialku do czwartku, po modlitwach (czytanych przez kapelana) i
pytaniach..."

Mysle, ze po takich modlitewnych akcentach nie ma sensu nawet sprawdzac, czy
w salach obrad wisza krzyze.
W Polsce dewoci "zlamali konstytucje" raz, wieszajac krzyz.
W UK codziennie (od poniedzialku do czwartku) modlac sie w sali obrad pod
nadzorem klechy, konstytucji nie lamia, bo w UK nie ma konstytucji.

UK to faktycznie nie jest katolickie zadupie.

Kraj wielki i silny, swiadom swoich chrzescijanskich korzeni.
W malej miejscowosci w ktorej mieszkam w sredniowieczu byl klasztor, obecnie
ulice, parki (dwa), plac, szkola, muzeum, osiedle mieszkaniowe i kilka innych
miejsc na mapie ma przydomek "priory".

W niedziele ogladalem w telewizji dyskusje nt. zaslaniania twarzy przez
muzulmanki (ostatnio czlonkowie rzadu ruszyli ten temat, zamkniety juz dawno
np. we Francji).
Byla czlonek parlamentu z Partii Pracy argumentowala: "Mieszkacie w kraju o
chrzescijanskiej tozsamosci".

Sasiada przylapalem na pogaduszce z wielebnym. Sasiad (z nazwy tylko, dzieli
nas przepasc pod kazdym wzgledem) pokazywal mi druczek: obiecal wielebnemu
500 funtow na parafie, za rozegranie partyjki golfa (kilka dolkow).
Parafia jest (szczegolnie na wsi) glownym miejscem organizacji zycia
publicznego.
Spotkania, loterie, konkursy, swieta lokalne...

A teraz najlepsze: najmniejsza jednostka wladzy samorzadowej w UK jaka
spotkalem jest... rada parafialna. We wsi, ktora nie jest gmina nad
problemami lokalnymi radzi wlasnie Parish Council.

Ciekawe, czy zdarza im sie wybrac do swego skladu Glupka Wioskowego?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka