Dodaj do ulubionych

nie moje...................................

30.03.03, 20:11
Wojna kolonialna



Stany Zjednoczone planują zwiększyć liczebność swoich sił zbrojnych w Iraku o
100 tys. żołnierzy. Kilka dni temu prezydent USA George W. Bush wezwał
Kongres do wyasygnowania dodatkowych 75 mld USD na cele związane z agresją na
Irak. Jednocześnie relacjonujące konflikt media zalewają świat informacjami o
tym, jak to zdobywcy natychmiast udzielają "wyzwolonej" ludności pomocy
humanitarnej.
Agresja Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników na Irak przyjęła
niespodziewany dla napastników obrót. Wbrew zapowiedziom Irakijczycy
przywitali najeźdźców nie kwiatami, lecz kulami. Wielkość i siła stawianego
przez nich oporu świadczy o tym, że w obliczu inwazji zjednoczyli się w
obronie kraju. Wszystkie doniesienia o antyrządowych powstaniach na tyłach
armii irackiej okazały się fałszywe. Fakty te stawiają Amerykanów i ich
sojuszników w bardzo kłopotliwym położeniu, tym bardziej że większość
ekspertów od prawa międzynarodowego przyznała Stanom Zjednoczonym status
agresorów.
Dotychczasowy przebieg wojny bezlitośnie obnażył fałsz amerykańskiej
argumentacji za dokonaniem interwencji zbrojnej przeciwko Irakowi. Jak dotąd
nie znaleziono żadnych dowodów na posiadanie przez Irak broni masowego
rażenia, w związku z czym argument, jakoby Irak stanowił zagrożenie dla
świata, przynajmniej obecnie okazał się bezwartościowy. Okazało się także, że
sami Irakijczycy nie chcą oferowanej przez agresorów "wolności". Nie ma także
jakiegokolwiek śladu świadczącego o ewentualnych powiązaniach władz irackich
z Al-Kaidą.
Można by przyjąć, że napaść USA i Wielkiej Brytanii na Irak jest tragedią.
Jednak determinacja, z jaką Biały Dom dążył do wojny i obecne plany
Waszyngtonu eskalacji konfliktu sugerują, że prawdziwe cele wojny są zupełnie
inne od deklarowanych.
O złej woli Waszyngtonu i obłudzie amerykańskich polityków świadczy również
rażąca niekonsekwencja, z jaką traktują pobliski Izrael, który od 1967 r.
złamał niezliczoną ilość rezolucji ONZ i który - co jest już udowodnione -
dysponuje bronią masowego rażenia. Eksterminacyjna polityka Izraela wobec
Palestyńczyków oraz wypowiedzi izraelskich polityków podżegające do wojny z
kolejnymi państwami islamskimi świadczą o tym, że to właśnie Izrael stanowi
prawdziwe zagrożenie dla stabilności regionu. Nie tylko nie budzi to
zastrzeżeń Waszyngtonu, lecz także najprawdopodobniej nie przeszkodzi mu w
przydzieleniu Izraelowi olbrzymiej dodatkowej pomocy gospodarczej i wojskowej.
Chociaż sami agresorzy przyznają, że wojna w Iraku może potrwać bardzo długo,
już próbują dzielić skórę na niedźwiedziu. Amerykańskie, i nie tylko, firmy
mogą już zabiegać o kontrakty "na realizację programów odbudowy Iraku".
Kandydaci na okupantów nie kryją także chęci do przejęcia całkowitej kontroli
nad wydobyciem irackiej ropy naftowej. Coraz bardziej nasuwa się wniosek, że
celem tej wojny nie jest obrona światowej praworządności czy wolności narodu
irackiego, tak jak to z uporem ośmiela się głosić anglo-amerykańska
propaganda.
O wojnie w Iraku czytaj w dziale "Agresja na Irak".
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka