aborys
27.05.03, 14:46
Po 10 minutach doczekałem windy, która zawiozła mnie pod drzwi pokoju, gdzie
powinienem spędzić w kolejce 30 minut, by się zarejestrować do głosowania w
Krakowie w referendum.
Aż tyle czasu (ani ochoty) nie mam. Jutro i pojutrze czasu pewnie też nie
znajdę.
Referendum obędzie się beze mnie.
Mały figiel a brałbym udział w poprzedni łykęd w wielu imprezach europejskich
co się zowie. Koncert Stworzenie Świata (filharmonia) Steczkowska w ogrodach
Muzeum Archeologicznego, rejs po Wiśle... Wszystko w towarzystwie
przekonanych euroentuzjastów, za europejskie pieniądze.
Zabrakło na boks na parterze urzędu z wolontariuszami, przyjmującymi proste
druki.