Gość: Agis
IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl
06.06.03, 13:41
Zielona Góra to miasto-pasożyt. Cały jej rozwój oparty został na tym co udało
się załatwić w centrali, lub wyrwać z Gorzowa i regionu. To miasteczko nie ma
żadnej koncepcji rozwoju, oprócz tej, której istotą stało się wyrywanie i
załatwianie kolejnych instytucji, dających miejsca pracy dla urzędników. Dziś
również, w obliczu zawalenia się koncepcji wyrwania do siebie Sądu
Administracyjnego, to miasteczko roni krokodyle łzy, ponieważ burzy to jego
plany zostania jedyną stolicą województwa. Pamiętajcie, Gorzów już nigdy
więcej nie będzie w woj. zielonogórskim. A jeżeli wasze zakusy i podchody się
nie zakończą, my skończymy z tym sztucznym tworem jakim jest Lubuskie.
Gorzów poradzi sobie w Wielkopolsce, bez aury wojewódzkości, ale wy w tym
waszym grajdołku spadniecie do rangi przedmieścia Nowej Soli. Przecież wy bez
urzędów nie istniejecie.
Ani Gorzów, ani Zielona Góra, nie leżą w historycznych granicach Ziemi
Lubuskiej. Jej stolica, Lubusz, to dzisiejsze Lebus niedaleko Seelow. ZG
historycznie należy do Śląska, Gorzów do Pomorza lub jak twierdzą niektórzy,
do Wielkopolski. Nic oprócz starych zapiekłości, nas z sobą nie wiąże. Ani
historycznie, ani gospodarczo, ani kulturowo. Lubuskie to sztuczny twór,
który aby można go było scalić, potrzebuje twórczej współpracy i dobrej woli
obu stron. Takiej dobrej woli ze strony ZG, nigdy nie było, a w Gorzowie,
powoli ona się kończy. Jeżeli ZG, swój rozwój nadal upatruje w pasożytowaniu
na województwie-żywicielu, to nie jest nam po drodze.