rafal_zapadka
12.07.07, 17:03
(Felieton wygłoszony 12.07.2007 r. w Radio Zachód)
W II w. przed Chrystusem rzymski sędzia Lucius Cassius Longinus radził, aby
przy rozsądzaniu spraw pytać: komu to wyjść miało na pożytek? Warto z tej rady
korzystać i dzisiaj. Trzeba pytać cui bono czyli komu to miało przynieść
korzyść, bo inaczej nie zrozumie się sensu tego co dostrzegamy.
Cui bono jest deską ratunkową w morzu zaskakujących wydarzeń i niezrozumiałych
faktów, należących głównie do świata polityki oraz życia publicznego. Fakty te
dochodzą do nas bardzo często już przetworzone jako produkty fabryk
wyspecjalizowanych w odwracaniu kota ogonem. W rezultacie pytając komu służy
jakiś zaistniały fakt, pytamy tak naprawdę o to, komu przynosi korzyść
zrobienie z tego faktu kota odwróconego ogonem.
Burze i afery w polskiej polityce rzadko są dziełem przypadku. Podstępnie
nagrywane są czyny i rozmowy, aby nazajutrz stać się ładunkiem wybuchowym
podłożonym pod jakiegoś polityka bądź jakieś ugrupowanie polityczne. Od dwóch
lat wybuchają miny podkładane pod PiS, jego koalicjantów, pod rząd wreszcie.
Trwa regularna wojna polityczna, pełna nienawiści i zawziętości. Polski rząd
jest w opałach. Nieustannie odpiera ataki wojsk krajowych i zagranicznych.
Towarzyszami broni Tuska i Kwaśniewskiego są politycy z Niemiec i innych
państw UE oraz liczne media, poza krajowymi, także obcojęzyczne. Kto dowodzi
tymi atakami, bo chyba dowodzić ktoś musi? Kto pisze scenariusze i dozoruje
ich realizację?
PO i SLD stają na głowie, aby odsunąć Kaczyńskich od władzy. Przewodniczący
Tusk gotów jest nawet wywołać paraliż rządu, składając hurtem 19. wniosków o
wotum nieufności dla wszystkich ministrów. Gdyby opozycja miała na celu dobro
Polski, to zaproponowałaby swojego premiera i dopiero wtedy złożyłaby wniosek
o odwołanie obecnego rządu. To byłoby działanie odpowiedzialne i
konstruktywne. Natomiast to co proponuje PO jest groteskowe, ale może się
okazać skuteczne z punktu widzenia głównego celu dla którego ta wojna została
wywołana.
Celem tym jest Polska, która nie będzie robiła problemów w integracji
europejskiej. Nie będzie również przeciwstawiała się budowie rurociągu po dnie
Bałtyku. A także taka, która będzie skutecznie tłumiła antysemityzm rozumiany
jako sprzeciwianie się roszczeniom organizacji żydowskich i zrobi wszystko,
aby „zminimalizować wymogi” prawne dla zgłaszania roszczeń majątkowych.
Wspomniane zminimalizowanie zalecili Polsce w maju br. amerykańscy działacze
organizacji żydowskich i Hilary Clinton. Jednym słowem UE potrzebna jest
Polska, która nie będzie dręczyła swoimi postulatami i nie będzie opóźniać
przyjęcia konstytucji, jak również pogodzi się z tym, że w nowym europejskim
państwie będzie miała niezbyt wiele do gadania. Aby tak się stało wystarczy
obalić aktualny rząd. I wtedy wszystko wróci do „normy”. Wtedy będzie, jak to
ujął Donald Tusk, „koniec udręki z tym rządem”. Dopóki jednak rząd koalicji
trwa, muszą wybuchać kolejne afery, a media tajne, widne i dwupłciowe muszą
niszczyć przeznaczonych wcześniej do odstrzału. Cui bono? Cui bono?
Rafał Zapadka