aishka2307 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 08.01.07, 16:49 Przetrwałam weekend. A dziś: Kromka wieloziarnistego + 3 plastry filetu z indyka herbata kawa + jabłko + mandarynka woda z sokiem (tzn, ja mieszam w szklance np. 1/3soku i reszta wody, wszystkie te soki i nektary są słodzone i są w nich ukryte kalorie pół selera z jogurtem naturalnym i nóżka z króla gotowana jabłko (które wsunęłam przed chwilą) Jejku, nazbierało sie tego bardzo dużo. Ale dziś już nic nie jem /taki mam zamiar/ tylko woda, ew. zielona herbatka Odpowiedz Link Zgłoś
anna_bi Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 08.01.07, 23:18 Witam kochane kobietki.Ja bym chciała też do Was dołączyć.Od 1 stycznia nie jem słodyczy.Dwa razy w tygodniu chodzę na aerobic. Mam do zrzucenia13-15 kg, ale z 10 też bym się bardzo ucieszyła. Mam okropny nałóg- jem systematycznie, ale niestety o 23!Codzinnie obiecuję sobie, że jutro nie pójdę do kuchni- ale to jutro przechodz na pojutrze itd. Obiecuję sobie też, że z 3 razy w tygodniu będę ćwiczyć w domu callanetics- ale to też nie może się ziścić. Moja waga jest koszmarna-76-77 kg przy 164 cm.Jestem jak wielki balon.Brak mi sił aby ograniczyć żarełko, a na dodatek jeszcze karmię piersią. Jestem po porodzie już rok i czekam na "cud" Pozdrawiam Was serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
natali101 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 09:06 aby zacząć musisz chcieć i to w główce powinno być,wtedy łatwiej zacząć.wiem to z doświadczenia.sama mam 159cm i 2miesiące temu ważyłam jeszcze 73kg a w sobote waga pokazała 66kg i w cm ubyło i to sporo 10cm w talii i biodrach,12cm w biuście a to wszystko dzieki wytrwałości(nigły dłuzej jak 5dni nie udało mi sie odchudzać),teraz dotarło to do mojej główki i wiem ze mozna i uda mi sie.warto dla siebie niedla męża,otoczenia tylko dla siebie samej a kolmplementy z otoczenia to tylko miłe łechtanie i ładuje akumulatory na kolejny tydzień.nie mam szczególnej diety ograniczyłam pewne produkty albo wyeliminowałam z jadłospisu i po 17 nic nie jem ewentualnie owoc. powodzenia i wierze ze uda Ci sie Odpowiedz Link Zgłoś
anna_bi Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 09:22 DZięki wsparcie i za to, że we mnie uwierzyłaś. Ja sama wierzę, że mi sie uda ale najdalej do godz 15. Potem nie mogę opanować głodu.Nigdy nie byłam szczuplutka- tylko raz w życiu moja waga wskazywała 58- jak mąż był w Iraku. Zazwyczaj ważę ok 62-65.W ciąży urosłąm z 60-83.Po porodzie niewiele ubyło, a po kilku miesiącach karmienia ważyłam tyle co do porodu. Kilka kg zgubiłam, ale to i tak "kropla w morzu". Pozdrawiam i mam nadzieję, że i mnie i Tobie sie uda. Anka Odpowiedz Link Zgłoś
arszczal Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 09:47 Hej anna bi. Niemasz się co załamywać ja mam 159 wzrostu i 69 wagi .Nie za fajnie.Mam nadzieje że mialam od 7 dni jestem na dietce i mam nadzieje że mi troszkę spadło.Ale zważę się dopiero po 14 dniach takie mam założenieMam ochotę schudnąć do 55.Ale wiem że to nie realne.tak że będe sie cieszyć na początek z 60 a potem to się zobaczy. Piszcie jak najwięcej o swoich odczuciach to pomaga że człowiek w tej "walce" nie jest sam.Buziaki papa Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 09:57 arszczal!! Wszystko jest realne trzeba tylko chcieć. Żadnych głodówek i dużo ruchu. I trzeba polubić siebie. Masować swoje ciałko i gimnastykować je ile by go nie było. Ja też mam chwile załamań i jak ssie mnie wieczorem to mam ochotę to pyrgnąć wszystko, ale wiem że robię to dla siebie. Piszcie dziewczyny jak Wam idzie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 12:20 Ja sie trzymam swojego postanowienia. Powiem Wam szczerze, że w tym tygodniu mi jakos gorzej ciężko, ale się trzymam. Wczoraj zjadłam rano dwie kanapki z razowca + masło + pomidor a potem buraczki+marchewka z groszkiem+odrobina ziemniaków bo tesciowa zrobiła mielone, ale trzymając się swojej zasady niełączenia w mielonych jest bułka, więc wybrałam ziemniaki, ale nie za wiele. A wieczorem zjadłam mandarynkę i wypiłam kieliszek wina wytrawnego. Dzis rano tez dwie kromeczki razowca z masełkiem i papryka a na obiad zaserwuje sobie chyba pierś z kurczaka z surówka z pekińskiej albo pulpeta z indyka. A potem ew. jakis owoc i nic więcej. I oby kolejny tydzień minął jak najszybciej. Trzymać się dziewczyny i nie dawać!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aishka2307 Potknięcie było ale nie poddam się! 09.01.07, 13:06 Pisałam Wam, że jestem słaba, prawda? Byłam dzis w kasie Słowackiego po bilety na Mewę i jak tu przejść spokojnie obok obwarzanków i precelków krakowskich. U mnie na osiedlu ich nie ma ale w centrum, przy plantach i na Rynku co kawałek. Minełam jedną panią, póżniej pana i dwie panie ale Przy Orsayu na Floriańskiej poległam! Porażka dziewczyny!!! Kupiłam i obwarzanka i precelka i zjadłam. Od razu miałam wyrzuty sumienia, od razu. Ale odpokutuję to. Siostra była mi z córcią w domu więc zrobiłam sobie 2 razy kółeczko plantami - takim szybkim marszem. Jak dotarłam do domu to mi nogi chciały wejść do d... i byłam głodna. Poprawiłam więc kawą, jogurtem jagodowym Jogobella. I jeszcze plaster twarogu chudego z 5 rzodkiewkami i pietruszką. I objadłam się bardzo. Żałuję tego naprawdę żałuję. Postaram sie już dziś nic nie jeść. Tylko woda lub herbatka Odpowiedz Link Zgłoś
firestarter36 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 13:11 co dodajecie do surówki z pekińskiej? Proszę o jakiś smaczny przepis Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: co daje do pekińskiej 10.01.07, 11:43 co akurat mam w domu:o))) raz paprykę i pomidora, jak mam to kukurydzę czasem kupuję taki sos sałatkowy (najbardziej lubie koperkowy) i tylko jem z tym sosem (i taka lubię najbardziej) A czasem robie tak, ze daje troszke jabłka, marchewki, sok z cytryny i doprawiam odrobiną majonezu. CZasem daje wszystko, czyli jabłko, marchewkę, sok z cytryny, papryka (może byc konserwowa), kukurydza i przyprawiam odrobinka majonezu (hit dla mojej mamy). Czasem pekińską wymieniam na zwykłą białą albo czerwoną. Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 13:53 witam,trzymam się, choć wokół tyle pokus, dla mnie najgorsze są wyjścia gdzieś w goście bo w domu jest łatwiej się powstrzymać tym bardziej że rezygnuję z kupowania wszelkiego rodzaju pokus i mimo że mój mąż kupił ostatnio batoniki i leżą w szafce to jednak potrafię się powsztrzymać,no ale jak się gdzieś pojedzie i zaraz na stół trafiają słodkości i pyszności bo oczywiście domownicy chcą dobrze ugościć i podsycają: no zjedz, od jednego kawałka nie utyjesz, dla mnie to jest najgorsze, wkurzam się i denerwują mnie tego typu komentarze, bo przecież wiadomo że każdy ma ochotę na coś słodkiego do herbatki i kawki ale jak się zje już jedno to zaraz przychodzi ochota na drugie itd.,ale co przez cały czas odchudzania z nikim się nie spotykać))), ach życie.Trzymajcie się dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 09.01.07, 14:55 Ja się trzymam dziewczyny jest lżej, jest lepiej. I do tego tylko jedna kawa dziennie. Ale 13-tka to neidla mnie. Poprostu muszę coś zjeść rano. Nie mogę pracować. Trzy dni wytrzymałam, ale rano mi sie robi słabo. Dzisiaj się poddałam - wystarczyło, że zjadłam jabłko i mogę normalnie funkcjonować. Ale trzymam sie założeń 13-tki ogólnie. Brokuły, szpinak mięso. I jest ok) Nie schudne spektakularnie w 13 dni, ale nei dostanę nagany w pracy za brak kontaktu z moją osobą) Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Tydzien 10.01.07, 08:23 Waga dzis rano wskazala 65,90 czyli mozna powiedziec 66 kg - 2 KG MNIEJ!!! W tydzien to niezly wynik No to do niedzieli 64 powinno zejsc lekko. Dieta juz jakos szczegolnie mi nei przeszkadza Nie jem chleba innego jak czarny - tylko 2 kromki na dzien. Chlebka nie smaruje tylko klade wedline. Nie jem slodkiego w duzych ilosciach ) Nie potrafie sobie choc cukierka odmowic na dlugi czas - mam z tym gorsze problemy jak z rzuceniem fajek Jem tylko gotowanego kurczaka z mikrofali oraz zupe kpusciana Zoladek mam wielkosci orzecza laskowego chyba, bo teraz zjesc 2 male kromeczki to ledwie sie ruszam Udko z kurczaka to dla mnie za duzo dziele na 3 czesci Hehehehe oby tak dalej Odpowiedz Link Zgłoś
natali101 Re: Tydzien 10.01.07, 08:30 pięknie oby tak dalej jesli masz ochote na słodkie to lepiej zjeść jednego cukierka niz za kilka dni całą paczke.moje wazenie w sobote Odpowiedz Link Zgłoś
nikmona Re: Tydzien 10.01.07, 09:03 Witam, Już tydzień odkąd walcze, jest nieźle spadł 1kg. Dieta idzie mi jakoś ciezko, założyłam sobie dietę niełączenia, ograniczenie węglowodanów i mniejsza ilosc kaloroli na dzień. I z tym ostatnim jest cienko...przekraczam non stop te wyznaczone przez siebie 1200, ale nic to - walcze dalej, otuchy mi dodał ten 1 kg zgubiony. Mam jeszcze 6,5 kg do zrzucenia. Przy wzroście 160 ważę teraz 61,5. Niby straszliwie nie jest, ale jak kiedys się ważyło 53-54 to nie dziwne , że za tym sie tęskni... najgorszy problem mam ze śniadaniem, bo ja lubie rano sporo jeść i długo na nie nie nie czekać marva ja też mam ten sam problem przy robieniu meżowi kanapek na sniadanie !!! do przeczytania Monika Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: Tydzien 10.01.07, 09:43 Ja też się trzymam. Mój wczorajszy jadłospis wyglądał tak: rano garść - spora płatków kukurydzianych plus joguś ok. 12.00 taki sam zestaw, ok.16 porcja ryżu wymieszanego z warzywami i kurczakiem ok. 18.jabłko i gruszka, a potem zjadłam ...lizaka. Był taki smaczny,truskawkowy. Ile lizak ma kalorii? Zrobiłam pierwszy dzień 6 Weidera. Na wadze jest ubytek ale w cm nic. Czyli przez tydzień zeszła woda. Muszę być cierpliwa. Jak się trzymacie dziewuszki? Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Tydzien 10.01.07, 11:38 ja nadal dzielna:o))) wczoraj zjadłam dwie kromeczki chlebka z masełkiem i papryka na śniadanie, potem w południe jabłko i o godz. 15.00 zjadłam dwa pulpety z indyka z surówką z pekińskiej a potem juz tylko woda, ssało mnie niemiłosiernie bo zazwyczaj później jem obiad, ale jakos dałam rade, dzis rano makaronik z odrobina masełka i ziołami a na obiad to sie jeszcze zobaczy. Tylko ten ból głowy potworny mnie przesladuje. Muszę zacząć ćwiczyć bo jak na razie ten temat olewam a to bardzo źle! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Tydzien 10.01.07, 12:43 ja też nie ćwiczę, noo nie mogę wieczorem, takiego mam lenia. Nie dość, że jestem głodna, to jeszcze stepper , brrrrrrrr. Ale musze, muszę. Brzuszek mniejszy, nie wązyłąm sie na razie. Dzisiaj do tej pory: jogobella light dwie kromki chrupkiego chhleba i świeży ogórek kawa z chudym mlekiem na obiad: warzywka gotowane i makaron albo ryż, zobaczę wieczorem dwie marchewki albo kilka ogóków kiszonych - uwielbiam coś chrupać hjak czytam książkę wieczorem. To mnei gubi Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 10.01.07, 14:11 ja też nie odpuszczam, dziś trzy łyżki serka wiejskiego i grahamka, w południe jabłko, a na obiad chyba koktajl i mam nadzieję że to wszystko, oczywiście po południu obowiązkowo 15 min. ćwiczeń na ufo, a i do południa byłam na 2 godzinnym spacerze z synusiem, przyjemne z pożytecznym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 10.01.07, 14:20 Cześć dziewczyny, brawo świetnie się trzymacie. Mi też idzie dobrze, chyba jakoś wszystkie po tygodniu mamy kryzysy za sobą i oby tak dalej. Dzisiaj się zważyłam u mnie też ponad kilogram mniej. Jestem zadowolona, nie jestem taka wydęta i nie wiem jak u was, ale pierwsze oznaki widzę na brzuchu, trochę go mniej. Od przyszłego tygodnia uderzam na aerobik, ale tylko raz w tygodniu. Z jedzonkiem się jakoś trzymam, i nie podjadam. Trochę zaczyna mi brakować pomysłów na przygotowanie urozmaiconych posiłków, może trochę w necie pogrzebię za pomysłami. O właśnie jeszcze nie jadłam ani razu Musli. Moje dzieczyny szaleją (5 i 3 lata) muszę kończyć. Pzodrowienia 3majcie się chudo)) ewa Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: do rutkam 11.01.07, 10:54 Czy Ty też nie łączysz? Czy mi sie tylko wydaje? Z opisu Twojego menu wczorajszego tak wywnioskowałam. Poszukuję współtowarzyszy przy tej dietce. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: do rutkam 11.01.07, 13:05 Marva a powiedz cos wiecej o tej dietce Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: weronikarb 15.01.07, 13:08 tak drastycznie nie łączyc białek z weglami bym nie dała rady, ale w przybliżeniu mocnym chociaz się staram Chodzi o to, że jak jesz np. pieczywo to bez wędliny, ziemniaki bez mięsa a z surówką. Węgle jadasz bez białek a w połączeniu np. z warzywami, oliwą, masłem i innymi tłuszczami. Wrzuć w wyszukiwarkę hasło "dieta niełączenia"-wyskoczy Ci tego mnóstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
anual_78 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 11.01.07, 11:15 cześc Dziewczyny!!! nieźle wam idzie, u mnie tez musze sie przyznać. czuje sie lżej a waga pokazuje kilogram mniej , w piątek idę na aerobik i chce chodzic 1 raz w tygodniu. a co do jedzenia to nie jem pieczywa, tylko chrupkie ryzowe, obiad normalnie tylko znacznie mniejsza porcja, no i ograniczyłam słodycze. Najwazniejsze ze jest efekt, amm nadzieje ze kilogramy nadal będą spadac, czego i wam zyczę Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 11.01.07, 11:42 A mi jakoś cieżko dzisiaj. Zjadłam rano trzy kromki chrupkiego chleba, teraz pomarańczę i kiwi i jestem głodna. Chce mi się chleba z masłem i szynką i czekolady Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 11.01.07, 13:01 Kubara mi tez, niby to samo mam do pracy (owoce:2 jablka, pomarncza, banan i mandarynka) i zjadlam to teraz wyslalam kolezanke do sklepu po grahamke glodna jestem jak wilk )) Mam pas neopranowy i do cwiczen go zakladam od wczoraj, jejku jak woda mi sie lala jak go sciagnelam.Pozatym motylka na uda zakladam. Zobaczymy efekt Odpowiedz Link Zgłoś
arszczal Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 11.01.07, 13:04 Hej kubara 1.Rozumię Cie całkowicie ja miałam coś takiego wczoraj wieczorem, prawie (co jest nie do pomyślenia) rozpłakałam sie z głodu.No i nie wytrzymałam zjadlam kawałek cienkiej kiełbaski wprawdzie bez chleba ale zjadłam.No coź poległam Ale dzisisj sie pilnuje i trochę inaczej rozkładam posiłki.Mam nadzieje że mi ta kiełbaska nie zaszkodzi tzn.mojej dietce. Pozdrawiem papa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 11.01.07, 14:10 Kryzys minął. Teraz byle do obiadu, a potem trzeba przetrzymać wieczór.Wtedy mam taki głód słodycyz .Ale radze sobie trąc marchewkę z jabłkiem i wtrzącham całą michę))) Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam do marva 11.01.07, 14:40 Tak, typowo to nie jestem na tej diecie niełączenia(nie znam jej), ale jadam w ten sposób np. jeśli mięso na obiad to tylko z surówką lub z warzywami na parze, kanapka to tylko z razowym lub ciemnym pieczywem staram się bez masła i z jakimś warzywem(pomidor,papryka)a dla urozmaicenia mam z jednej diety przepisy na koktaje które się jada na obiad i sobie je robię,no i słodycze skreśliłam wogóle z mojej listy pożywienia bo to jest mój wróg numer jeden jak zaczynam to nie mam w nich końca.Podaj mi jakiś link do tej diety niełączenia, jeśli możesz może wprowadzę ją w życie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Wy nic nie jecie:)? 11.01.07, 17:35 Takie mam wrażenie. Tylko same warzywka, owocki, papierowy chleb. Mój jadłospis dzisiejszy: 8.00 garść płatków kukurydzianych i Activia, 12.00 to samo, 16.00 2 jablka i malutka gruszka, 18.00 udko gotowane i sałatka ogorkowa ze słoika. Przeważnie to o 16.00 jest obiad, a te owoce to o 18.00. Ile to może być kalorii wszystko razem? Zrobiłam wczoraj drugi dzień 6 Weidera, a przed chwilą.......... skakałam na skakance ponad 10 minut. Zrobiłamm się mokra jak mops- mops jest mokry? Jutro się ważę. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Wy nic nie jecie:)? 12.01.07, 10:11 Wczorajsz dzien zaliczam do bardzo udanych Żadnych grzeszków. Poza tymjest mi ąłtwiej bo mam straszny katar i nie czuję zupełnie smaku, więc mi się jeść nie chce). Dzisiaj dwie kawki, sducha bułka grahamka i jogurt z ziarnami. Brzuszek maleje. Powoli , ale maleje)) Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: RUTKAM 15.01.07, 13:10 No to ja w zasadzie tak jak Ty staram się jadać.Może nie jest to stuprocentowe niełączenie, ale zawsze coś. A dasz przepis na te koktaje? Bardzo będę wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam Jemy,jemy:) 12.01.07, 14:16 Ja, np. wczoraj zjadłam dwie kromki razowego na śniadanie, a ponieważ powinnam zjeść tylko jedną to nie jadłam drugiego śniadania które u mnie jest koło godziny 12-tej,ale za to na obiad ugotowałam sobie żołądki drobiowe co prawda nie w sosiku tylko na wodzie i zjadłam je z surówką, a do wieczora tylko jedna mandarynka i jabłko i przeżyłam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
arszczal Re: Jemy,jemy:) 12.01.07, 14:35 Witam. Ja dzisiajdo 14.30 zjadłam grahamkę oraz serek wiejski 200g.Było super Teraz zjem około 16 obiadek jeszcze nie jestem pewna może kalafior o pierś z kurczaka gotowana. Tak ze jem na pewno.Ale tracę mał po 11 dniach 2,5 kg. Ale nie odpuszczam. Pozdrawiam papa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Jemy,jemy:) 12.01.07, 14:44 2,5 kilograma po 11 dniach to wcale nei mało. To dużo i racjonalnie. Takie chudniecie jest optymalne , np dla skóry, która ma czas sie kurczyć. Wiem, że lepsze są spektakularne sukcesy- np 10 kg, teżą bym tak chciałą. Ale rozum podpowiada co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Super się trzymacie:) 12.01.07, 20:24 Witam dziewczyny, no poprostu mnie zabijacie ostatnimi opisami, jestescie mocarne. Niestety nie jestem taka silna jak wy> ale tez walcze ze sobą. Dzisiaj zjadłam: - musli z bananem wkrojonym zalane chudym mlekiem - w pracy jedno jablko i gruszka - obiad: ryz z jarzynami i pol piersi (ale smazonej) - o 17.00 - 2 kromki razowego z ogorkiem i papryka. No wiec jak widzicie nie ma mowy o glodowce, do tego dojdzie w poniedzialek aerobic. Mam do zgubienia tak 4 kilo, wiec zobacze w przyszlym tygodniu przy wazeniu czy takie tempo wystarczy. Byloby to cudnie, bo chialabym tak na stale zmienic swoje zywienie, i ominac efekt jojo. Troche sie boje, ze przy szybkiej diecie znowu szybko odzyskam kilogramy. Na razie waga pokazuje 1,5 kilo mniej, ale powiem szczerze, ze oporocz mniejszego i nie wywalonego brzucha, jeszcze nic nie widac, ani nie czuje nic na ubraniach. Chyba nie mam sily na taka pozadna diete, pracuje bardzo intensywnie, mam 2 dzieci, duzo terminow po poludniu i niestety musze miec energie, zeby to wszystko robic. A jak radzicie wy sobie, macie dosyc energii? pozdrawiam chudziutko mami Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: Super się trzymacie:) 12.01.07, 22:05 Mój dzień nie należy dzisiaj do udanych. Rano płatki Fitnes z jogurtem, koło 12.00 to samo, o 17.00 duża pierś smażona z surówką i byłam u koleżanki a jej mąż gotował bigos i skusiłam się na parę łyżek. A to było już po 21.00. Ale za to skakałam na skakance całe 12 minut. Muszę jakoś mniej jeść. A weekend jest najgorszy. Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: Super się trzymacie:) 14.01.07, 11:38 Cześć dziewczyny, czyżby się nie odchudzały w weekend?! Cóż to zacisza weekendowa, aby można było po cichutku podjadać. Ja w każdym razie wczoraj wieczorem nie oparłam sie słodyczom i wieczorem zjadłam jedną yoguretkę i jedną wiśnię w czekoladzie. I lizalam to chyba pół godziny,a mlaskałam następne pół. Ale dzisiaj już grzecznie, rano bułeczka razowa i (jak zawsze w wekendzik) dżemik malinkowy. A obiadek; dla rodzinki zrobiłam już potrawkę z piersi indyka w sosie śmietanowym, a ja zrobiłam sobie oddzielny garnek z piersią z indyka, groszkiem, marchewką, dużo curry, do tego wrzuciłam ugotowany już ryż. I dla nas wszystkich surówka z tartej marchewki z jabłkiem, wcześniej z majonezem, a dzisiaj dla wszystkich z jogurtem. No a co na kolację, jeszcze nie wiem, wczoraj jadłam jajko z kromką chlebka ciemnego, trzy minipomidorki i 5 oliwek zielonych. Piszcie więc, choćby o grzechach pozdrowienia mami Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Super się trzymacie:) 15.01.07, 07:44 no i minal weekend, dziewczyny oj zgrzeszylam w niedziele i to bardzo. Jedno mam na usprawiedliwienie - odchorowalam to Nie moglam sie oprzec najpierw golabkom (robie baaaardzo dietetyczne, ale zjadlam az dwa) a pozniej czekoladzie i sie jej objadlam, a pozniej myslalam ze skretu kiszek dostane. Mam zespol nadwrazliwego jelita i musze uwazac - lekkostrawnie i malo jesc. Odpowiedz Link Zgłoś
arszczal Re: Super się trzymacie:) 15.01.07, 08:58 Cześć dziewczynki. Wczoraj zgrzeszyłam i to bardzo. Dzisiaj mam 30 urodziny - wiem jestem stara No i byli goście ,ciastko i dobre jedzonko.dzisiaj powtórka z "rozrywki". Ale od jutra wracam do dietki. Mam nadzieje ze nie przybedzie mi dużo po tych dwóch dniach. Pozdrawiem papa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Super się trzymacie:) 15.01.07, 09:07 Dołączam się do spisu grzesznic. Wczoraj byłam u ciotki i zjadłam jakąś niekontrolowaną liczbę jej andrutó, któe uwielbiam. czułąm sie potem beznadziejnie i zżerały mnei wyrzuty sumienia. Dzisiiaj już lepiej, wracam do dietki. Rano surówka z kapusty pekinskiej i kawka z mleczkiem zero procent. Potem serek wiejski i zielony opgórek. Na obiad kasza gryczana z warzywami. Na diecie wogóle nie mam ochoty na mięso, dziwne... Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Super się trzymacie:) 15.01.07, 13:18 a ja w sobotke pieknie się trzymałam, za to w niedzielę nie oparłam sie kilku gryzom pizzy, miałam w domu nadprogramowo jeszcze dwoje dzieci niejadków, więc musiałam wymysleć taki obiad, żeby sie najadły a wiedziałam, że pizzy nie odmówią, no i ja tez się na kawalątek skusiłam:o(((( Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam a ja nie zgrzeszyłam:))))) 15.01.07, 14:49 witam po wekeendzie, ja jestem z siebie dumna muszę wam wyznać zwłaszcza z soboty, pojechaliśmy do męża siostry w odwiedziny, a tam od razu na stół wylądowały nadziewane rurki, przekładane wafle z czekoladą i różne inne łakocie, a mi oczywiście ślina ściekała na sam widok, ale nie tknęłam nawet pół, nawet odrobinki, na szczęście siostra męża też się" wzięła za siebie" więc miała dla mnie zruzumienie i nasi panowie zajadali się słodkościami,a my zajadałyśmy się jabłkami, a w niedziele też nie mam grzeszków na sumieniu, no zjadłam dwa małe herbatniki be-be, a tak poza tym trzymam się. Marva podaję przepis na koktajl pomarańczowy: 1 szklankę mleka zagotowć z 2 czubatymi łyżkami płatków owsianych i łyżeczką miodu.Wystudzić,dodać dużego banana, zmiksować.Koktajl jeść na zimno,wymieszany z kawałkami pomarańczy lub mandarynek.(moja sugestia; ja nie jem go zimno tylko taki letni,zależy co komu smakuje), inne przepisy podam jutro. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Dzięki, czekam na więcej.. 15.01.07, 14:54 wszak z zasadą niełączenia ma to się nijak, ale co mi zalezy spróbować Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: robicie sobie pierś kurczaka z mikrofali? 15.01.07, 14:57 wiem, wiem, że to nie najzdrowsze, ale ja ostatnio (z braku czasu) wsadziłam kawałek piersi z kurczaka, obsypanej przyprawami do mikrofali na 4 minuty, była smaczniutka i mniej kaloryczna niż smażona:o))) do tego mega ilość jakiejś surówki i zapycham się do końca dnia Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: robicie sobie pierś kurczaka z mikrofali? 15.01.07, 18:22 W sumie niezły pomysł z tym kurczakiem. Właśnie poskakałam na skakance 15 minut, dokładnie 1003 podskoki! W sumie to tyle mam aktywności, no i wieczorem robię 6W. A z dietą jest różnie, nie jem słodyczy, nie słodzę, pieczywo to kromka lub bułeczka dziennie, jakieś mięsko, surowki, jogurty i tyle tego żebym nie była głodna i mogła pracować. Kalorycznie to wypada mi pewnie tak ok. 1300 kcal. Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 wieczorem poległam:( 16.01.07, 09:08 Zjadłam drożdżówkę i pół batona Ale mi smakowało! Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: ja też:))) 16.01.07, 10:15 zjadłam dwa małe kawałki murzynka, tak mnie jakoś naleciało, że się nie opanowałam Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Dziewczyny!!! Co z Wami?!?!?! 17.01.07, 10:25 Nie wymiekajcie , prosze!!! Nie chcę tu zostac sama. Ja dzis jak na razie tylko na maslance. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Dziewczyny!!! Co z Wami?!?!?! 17.01.07, 10:49 Marva nadal jestem Dzisiaj juz troche zjadlam w pracy, ael sporo tez zgubilam kalorii bo przenosiny mialam No i wczoraj bylo wazenie i mierzenie. Takze przez tyddzien kilogram mniej i po 1 cm mniej. Calkiem niezle. Efektownych zgubien kilogramow nie bede miec, bo mam ich mala ilosc do zgubienia (gora 10 kg, a jak zgubie aby 1 to tez nie bedzie tragedii). Osiagnelam prawie wage optymalna 64 i to co zejde ponizej niej to bedzie duzy sukces dla mnie Takze trzymajmy sie razem nadal Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam nie grzeszę! 17.01.07, 14:09 Witam, muszę wam powiedzieć że jak zjem obiad o 16-tej to ja już do wieczora głodu nie czuję i oczywiście nie opycham się obiadem tak żeby mnie brzuch bolał tylko tak normalnie, chociaż odchodząc od stołu czuję że jeszcze kilka łyżek by się zmieściło ale powstrzymuję się, tym bardziej że po mnie zaraz przypada pora obiadku mojego syncia więc czasami jeszcze łyżeczkę albo dwie zjem po nim i nie potrzebuję nawet jabłka ani mandarynki, oby tak dalej. Marva co prawda ten koktajl rzeczywiście może nie pasuje do diety nie łączenia, ale z drugiej strony pomyśl sobie że zamiast ziemniaków polanych sosikiem i schabowego smażonego na oleju, zjesz koktajl, co prawda też nie jest super nisko kaloryczny ale za to płatkami i owocomi, co chyba jest dużo zdrowsze, o mleku nie wspominając.Resztę podam może jutro bo dziś czas mnie goni i muszę uciekać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Jeszcze też jestem... 17.01.07, 15:59 Cześć, no właśnie gdzie reszta, ujawnijcie sie kto z nami zaczynał i niestety nie poszło. W każdym razie ja trzymam się jeszcze, wprawdzie trochę popuściłam, bo jem raczej normalne obiady tylko oczywiście w mniejszych porcjach i nic smażonego na oleju. Właśnie zjadłam makaron ze szpinakiem i mam nadzieję wytrzymać do wieczora, jak nie to może jakaś mandarynka, albo jogurt naturalny. pozdrawiam i nadal potrzebuję wsparcia, więc piszcie jak wam idzie mami Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Jeszcze też jestem... 19.01.07, 10:53 Ja nadal się trzymam, co prawda ostatnie dwa dni może nie były przykładem diety, ale i tak nie było źle. Poprostu skusiłam się w tym czasie na kawałek ciasta i pół pączka. No i zjadłam normalne kanapki z wedliną. Mam bardzo chore dziecie i stresu nie mało. Mały ciagle płacze i sknerczy i nawet chwili nie mam dla siebie. teściowa zrobiła śniadanie i przyniosła pod nos, więc nie wypadało odmawiać, no i obiad tez był przedwczoraj łączony. Kolacji nadal nie jadam. No cóz małe odstpstwo, ale i tak nie uważam tego za porażkę. Może i nie schudłam, ale napewno nie utyłam (sprawdziłam na wadze:o)))). Dziś juz znowu wracam do swojej normy w odchudzaniu. Postanowiłam sobie do Wielkanocy schudnąc 10 kilo i chociaz miałabym nic nie jesć to muszę postawić na swoim. Dziewczyny, nie dawać się!!! Trzymajmy się razem. Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam ja też jestem 19.01.07, 13:57 ja się trzymam jeśli chodzi o jedzenie, ale straszny leń mnie zaczyna dopadać jak myślę o tych codziennych ćwiczeniach i z dnia na dzień coraz to dłużej się ociągam żeby wejść i poćwiczyć , a to wszystko dlatego że się zmierzyłam i ubyło mi tylko po 2 cm w pasie i w biodrach,choć tak naprawdę to nie wiem na co liczyłam że po dwóch tygodniach ćwiczeń ubędzie mi zaraz po 5 cm,chyba sama sobie odpowiedziałam na pytanie,szkoda że na te efekty trzeba aż tak długo czekać. Marva jak tam twój synek się czuje, a na co jest chory jeśli można wiedzieć, mamy dzieci chyba w podobnym wieku,mój synek 23 stycznia skończy 2 lata , a Twój? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: ja też jestem 19.01.07, 21:39 I ja jestem! Raz upadam raz się podnoszę. Trudno trzymać mi tą cholerną dietę. Wiem że 13 do niczego nie prowadzi ale nie wiem czy się na nią nie skuszę bo dopóki nie zobaczę efektow to nie jestem wytrwała. Ale na skakance skaczę uparcie. Dziś 20 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam i kolejny wekeend 20.01.07, 14:32 oj wczoraj zgrzeszyłam, byłam w fajnym lokalu i co prawda zrezygnowałam z obiado-kolacji bo było już po 18-tej, ale dla towarzystwa zjadłam deser,który się nazywał "jabłkowe delicje" podgrzewane kawałki jabłek w musie z cynamonem ,a na wierzchu dwie kulki lodów waniliowych z bitą śmietaną,potem miałam straszne wyrzuty sumienia, jak wróciłam do domu to poszłam od razu ćwiczyć,ach te pokusy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Podjadam 20.01.07, 18:16 Mam z tym straszny problem a szczegolnie po południu. Tu skubnę tam przegryzę i w końcu robię się pełna. I nie mogę nad tym zapanować. Chodzę zła i tym chyba rozładowuje emocje a potem jestem jeszcze gorzej zła. Ech wyrzaliłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Podjadam 22.01.07, 10:23 No ja walcze w sumie ze slodyczami - no nei potrafie ich calkowicie odstawic Nie jem ziemniakow, nie jem smazonego, nie jem chleba bialego ale slodyczy nie potarfie Na szczescie waga stoi a nie rosnie Pomozcie jak odmowic sobie slodkie Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: ja w weekend tez wymiekłam 22.01.07, 11:01 kurde co jest? nie mogłam się opanować, a wczoraj to juz wogóle, zjadłam chyba ze cztery kawałki szarlotki i kilka ptasich mleczek i wsciekła jestem dzis na siebie niesamowicie. Obiecuje sobie, że to się juz nie powtórzy i bede dzielna i sie nie dam!!! Trzymajcie za mnie kciuki, proszę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: ja w weekend tez wymiekłam 22.01.07, 12:34 Dziewczyny widzę że nie tylko u mnie takie kryzysy W sumie do cholery dla kogo to robimy? Tylko i wyłącznie dla siebie. Obiecałam teraz sobie że gdy będę miała chandrę i gdy będzie mnie nosić to wtedy skakanka do ręki i skakanie zamiast podjadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: ja w weekend tez wymiekłam 23.01.07, 10:44 a ja dziś postaram sobie zakupić hula hop Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam jeszcze jestem 23.01.07, 14:11 u mnie narazie oki, nie grzeszyłam w wekeend, teraz nowy tydzień się zaczyna i narazie jest dobrze, dziś się zważyłam bo dziś mija 3 tygodnie od czasu zaczęcie diety i niestety waga niewiele drgnęła w dół od tygodnia, przez pierwsze dwa schudłam 1,8 kg,a teraz przez ten tydzień tylko 300g,ale nie załamuję się, bo dobrze wiem że waga na początku spada a potem się zatrzymuje i tak może być długo długo,bo dopiero teraz organizm przyzwyczaja się do nowych nawyków żywieniowych i minie trochę czasu zanim zacznie pobierać zmagazynowaną tkankę tłuszczową i zacznie się prawdziwy etap chudnięcia, bo narazie to tak naprawdę to spadła z nas woda a nie żaden tłuszcz,teraz wytrwać i trzymać się swoich postanowień a już niedługo zobaczymy wspaniałe efekty(mam nadzieję ). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: jeszcze jestem 23.01.07, 14:33 hej, ja trwam chociaż się nei odzywam. Przeszłam na MM, czyli na dietę Montigniaca, dzisiaj 10 dzień, dwa kilo mniej, w sumie od pcozatku dietowania 3,5. chodze codziennie na ćwiczenia vacu well i chociaż jeszcze duuzo przede mną, to wierzę, ze tym razem się uda. trzymajcie się Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: jeszcze jestem 24.01.07, 08:02 U mnie waga caly czas pokazuje 65/66 a bylo 68 i cos Jednak te weekendy mnie wykanczaja - nie potrafie soie powiedziec NIE I dlatego wisze na takiej wadze. Cwicze 6 weidera (oprocz weekendow ) 20 brzuszkow 05, godz. hula hop (15 min. w prawo i 15 w lewo) Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Kto jeszcze jest? 27.01.07, 20:51 Cześć, czy ktoś jeszcze tutaj jest od początu stycznia? Ja jestem, wprawdzie trochę popuściłam, ale nadal zdrowa dietka. Zgloście się, czy ktoś ma ochotę dalej się wspierać, jak nie będzie odzewu, tzn, że podłączę się gdzie indziej. pozdrowienia mami Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Ja ja ja!!!!! 29.01.07, 10:41 Choć tez ostatnio z małymi odstepstwami, ale jestem cały czas!!! Chyba watek powoli umiera..... Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: Ja ja ja!!!!! 29.01.07, 13:21 I ja jestem. Wiem że za dużo jem, ale nie jem dalej slodyczy, chleba, ziemniaków i uparcie skaczę na skakance nawet do 1200 skokow. Niech wątek nie umiera!!! Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Ja ja ja!!!!! 30.01.07, 09:14 Ja Nie jem nadal bialego chleba i ziemniakow, omijam tez tluszcze. Walcze ze slodkosciami - narazie one wygrywaja I cwicze )) Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: No to nie pozwólmy umrzeć wątkowi ... 30.01.07, 09:30 Co prawda ja na razie musiałam diete niełączenia odłożyc na bok. Zrobiłam wreszcie gastroskopie, bo miałam okropne problemy z żołądkiem no i niestety ciekawie nie jest. Muszę się bardzo kontrolować z jedzeniem bo raz: cierpie katusze, dwa: pogarszam i tak fatalny stan żołądka. Na dzień dzisiejszy nie moge jeść: nic smazonego, nic pieczonego, nic tłustego, razowego pieczywa, jogurtów, kefirów, unikac surowych owoców, słodyczy, przetworzonych tłuszczów, nic z torebek itp. Pozostaje mi czerstwe białe pieczywko, chuda wędlinka i jakieś liche zupy i to najlepiej nie na wywarze mięsnym, ale na Boga tak bym długo nie wyżyła, więc gotuje sobie na skrzydełku. Jak podlecze mój żołądek, wracam do niełączenia, zgubiłam cztery kilo nawet nie wiem kiedy i co najlepsze waga nie rośnie. Stan na dzień wczorajszy z rana to: 66,5 kg. Nie mierzyłam się w obwodach, ale muszę to zrobic i dopisać, zobaczymy co będzie dalej. Wpisujcie się dziewczyny, dawajcie znaki, że nadal się trzymacie, wspierajmy się, bedzie nam raźniej. Buziaki. Marta. Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: nie ma lepszego terminu: Start 1 Stycznia 200 01.02.07, 11:26 czyli zostaje sama na polu walki..... :o(((( Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Nie jesteś sama... 01.02.07, 13:27 ...jak to spiewał Seweryn krajewski. Ja ciągle jestem i nie zamirzam spoczywać na laurach. Waga ruszyła w dół, w sobotę zrobię spektakularne warzenie i mierzenie. Chyba mi cos ubylo bo czuje po ubraniach. Jem to co lubie i nie głodzę się. Dalej nie jem pieczywa i ziemniaków, np. kluchy nie odsmażane i bez dodatków, wiecej surowek, kurczaka bez pieczonej(mniam!) skorki i tak dalej. Pracuję 8 h, śniadanie kolo 8.00 i drugi posilek ok. 12.30 jem w pracy. Są to przeróżne mieszanki płatków, musli z jogurtami. Mieszam w miseczce i wcinam i to nie małe porcje, czasem zjem jeszcze serek wiejski, jabłka. I jak wrocę do domu to jem to co jest tylko wersję jak najbardziej light. Koło 18.00-19.00 owoce. No i pół godziny skakanki. I myślę żebym pociągnęła tak przez luty i marzec to pewnie coś by z tego bylo. Pozdrawiam!!! Piszcie dziewczyny o sukcesach i porażkach!!! Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 I po weekendzie 05.02.07, 09:11 Nawet nie było źle. Stwierdziłam że muszę cieszyć się życiem a nie chodzić tylko głodna i myślęć co by tu jeszcze zjeść, a czego nie. Tak więc w sobotę na śniadanie mieszanka płatków z mlekiem, potem jabłko, obiad malutki mielony z buraczkami bez ziemniakow, podwieczorek mandarynki, a na kolację sałatka jarzynowa ale bez chleba. Nie chodzilam głodna, wiem że mogłabym zjeść pięć razy tyle. W niedzielę rano musli i mleko, potem jabłko, obiad kurczak pieczony i surowka z selera mi jablkiem podwieczorek mandarynki, kolacja serek wiejski. W sobotę do siódmych potow skakałam na skakance, ale wczoraj tylko 10 minut bo boli mnie dalej kostka w lewej nodze. A mamuśka moja piekła w-zetkę i sezamowca, ale się oparlam. Dziewczyny co u Was??? Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: I po weekendzie 05.02.07, 10:57 a ja słodkiego troche podjadłam, bo nic innego z racji chorego żołądka nie moge za bardzo. Od dziś znowu biorę się za siebie ostro. Na razie zgubiłam 4 kilo. Nie za wiele, ale najwazniejsze, że nie tyje i jest i tak mniej. Znowu zaczynam niełączenie i licze na efekty. Odzywaj się sukcesywnie i w razie potrzeby mobilizujmy się nawzajem. Mamy plan, którego musimy się trzymac choćby nie wiem co! Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Re: I po weekendzie 06.02.07, 10:57 Marva, pewnie że mam plan, po prostu nie chcę żeby mi się ze spodni wylewało. Mam takie jedne dżinsy które są moim wyznacznikiem. Jak wisi nad nimi fałda i w tyłku robią się ciasne to jest dla mnie czerwone światło. Boże jak mnie boli kolano. Nie mogę chodzić, o skakance nie ma mowy. Wczoraj wyciągnęłam zza szafy hula-hop i kręciłam 15 minut. Piszmy jak najczęściej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Mam chandrę:( 07.02.07, 13:47 Jestem w pracy, nic mi się nie chce. Jakos przygnębiająco się czuję. Pragnę słoneczka więcej. Kolano boli idę po maść do apteki. Skakanka dalej odpada. Na żaden aerobik nie mogę się zapisać, bo nie mam z kim małego zostawiać, mąż chodzi do pracy zmianowej i różniasto mu wychodzi. Ale skubać jedzonka to mi się chce. Tylko bym coś wyciągała, mam cholera nałóg podjadania skubania. Nie siądę i nie zjem jak człowiek tylko tak: tu garść płatków, tam mandarynka, kilka orzechów, parę flipsów od małego itd. Niech ten dzień się skończy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: Mam chandrę:( 07.02.07, 19:58 Cześć,cześć, ja też jeszcze z Wami jestem i nie zamierzam przerywać. Klemensik trzymaj się tam, jak chcesz możemy się intensywnie wspierać, pisz co jadłaś, a ja też będę pisała. Ogólnie nie trzymam już tak ostrej diety jak na początku, ale nadal jem niskokalorycznie, żadnego białego pieczywa, smażonego, brak masła, cukru, duuuuuuużo wody, tylko jogurty naruralne i same takie chude rzeczy. I tak sobie długo terminowo mam zamiar schudnąc 3 kilo, albo moze chociaz nie przytyc. Najwiekszy problem mam obecnie ze słodyczami, uwielbiam wieczorkiem podjeść. Wprawdzie nie są to jakieś duże ilości, takie dwie yogurettki wieczorem, dzisiaj zjem tylko jedna i zobaczymy, co jutro. Chodzę tylko raz w tygodniu na aerobik, bo pracuję, mam 2 dziewuszki i zawsze za mało czasu. W pracy mam koleżankę, która zaczęła jak ja i się bardzo mocno wspieramy, spowiadamy, odpowiadamy itd. Pzodrawiam tych którzy nas czytają, a może mają się ochotę podłączyć, mami Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: Mam chandrę:( 08.02.07, 13:47 O mamo, a mnie nachodzi codzień wieczór na słodkie. Dostaje szału. A tu w barku lezą czekoladowe rurki i ptasie mleczko no i powiem Wam szczerze, że codzień jedno z tego szamam, albo rurkę, albo jedno ptasie mleko...mam nadzieje, że przejdzie mi niedługo bo własnie czekam na @, więc pewnie stad to "parcie" na słodkie. Nie mniej jednak cały czas sie staram. Buziaki dziewczyny, Pa Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Już mi lepiej. 09.02.07, 10:39 Rano się pomierzyłam jak co tydzień, nic nie ubylo i nie przybylo: pas 77 cm, biodra 97 cm, udo 55 cm. Kurde jakoś muszę się mobilizować i zamienic te 7 w 0, czyli talia 70 cm a biodra 90 cm. Wiem że racjonalnie i spokojnie mogę to zrobić do lata. No przecież jestem expertem w odchudzaniu jak to jest? Dziewczyny przy kości wiedzą wszystko na temat odchudzania a nie moga tego wprowadzić w życie. Ale odchudzanie zaczyna się w glowie przecież. Ech życie. A jak u Was? Piszmy częściej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: Już mi lepiej. 09.02.07, 19:58 Cześć dziewczyny, no tak u mnie też na pewno waga staneła. Chyba teraz musimy się uzbroić w cierpliwość. Wprawdzie jak już pisałam nie głodzę się, ale jednak jem inaczej niż przed styczniem. Dzisiaj zjadłam: - dwie małe kromki ciemnego chlebka z chudym twarożkiem na śniadanie - jogurt naturalny light, jabłko - ryż z łososiem na parze z brokułami i marchewką - dwie kromki z odchudzoną szynką i pomidor - wiem że nie wytrzymam bez słodkiego, więc zjem na pewno jeszcze jedna yoguretkę - wypiłam na pewno 1,5 litra wody Więc raczej dużo kalorii nie było, czekam na długoterminowe działanie mojego odżywiania. Jakoś nie dałabym rady tak bardzo rygorystycznie, choćby dlatego że dużo pracuję, jestem ciąglę w ruchu,więc potrzebuję też dużo energii. Trzymajmy się więc razem i napiszcie co jecie pozdrowienia mami Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 Ach te weekendy.... 12.02.07, 10:38 ... pełne rodzinnych spotkań i dobrego smacznego jedzenia. Nawet się nie opychałam ale wszystkiego popróbowałam. Rano na wadze 64 kg. Czy ja zgubię te 6 kg? Tak zdrowo i bez katuszy? W sumie to tak niewiele i tak dużo. A wiosna coraz bliżej. Daje sobie czas na to do świąt Wielkanocnych to jest 8 tygodni. Spokojnie dam radę. Słodyczy to napewno zero. No i ta kolacja około 18.00, choć powinno sie jeść 2-3 godziny przed snem, czy powinnam trochę później. A cala reszta po troszku. tak schudła siostra mojego męża i teraz pięknie to trzyma. Ma 38 lat i wyglądała kiepsko. Jest lekarzem, przeszła chyba przez wszystkie diety włącznie z kopenhaską i w końcu powiedziała sobie teraz albo nigdy. No i udało się. Kolano mam rozwalone więc skakanka odpada. Na żadne cwiczenia poza domem nie mogę się zapisać bo nie mam z kim małego zostawiać. więc planuję teraz hula-hop i brzuszki, bo brzuch i brak talii to moje bolączki. Dziewczyny wpisujcie się częściej!!! Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam witam po długiej nieobecności:) 13.02.07, 14:41 Cieszę że jeszcze jesteście, wróciłam po 2 tygodniowych wojażach z rodzinnych stron i od razu zasiadłam do kompa i czytałam co tam u was,ja wróciłam z lekką obawą do domu ale moja waga miło mnie zaskoczyła bo wskazywała 0,5 kg mniej niż przed wyjazdem, to niby nie wiele ale ja spodziewałam się raczej nadwyżki,bo u mamy i u teściowej u których spędziłam ostatnie dwa tygodnie nie da się oprzeć wszystkim pokusom, chociaż starałam się jak mogłam i jak widać są efekty, jedyna bolączka to to że przestałam ćwiczyć i teraz ciężko mi się zmobilizować tym bardziej że jestem chora na anginę i nie ciekawie się czuję, ale teraz będę się trzymać,bo wiosna za pasem i niedługo pozrzucamy te grube zimowe ubrania i trzeba będzie jakoś wyglądać.Trzymam kciuki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
klemensik2 I ja wyjeżdżam:) 14.02.07, 09:47 Jutro jadę do męża brata do Holandii a stamtąd samolotem do męża siostry do Anglii. Nie będzie mnie tydzień. Mam nadzieję że wątek nie padnie. Fajnie rutkam że wróciłaś. Mam nadzieję że się tam nie utuczę za bardzo. Do zobaczenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam dziewczyny jesteście??? 16.02.07, 14:30 Witam, myślałam że po powrocie do domu jakoś łatwiej będzie mi zapanować nad pokusami, ale chodzę i tylko podskubuję te jedzenie,a potem wieczorem jestem zła sama na siebie że przed tym i owym mogłam się powstrzymać, ale za to dziś dokonałam mierzenia swoich gabarytów i strasznie się ucieszyłam,bo w pasie przez 1,5 m-ca ubyło mi aż 7 cm,normalnie byłam w szoku i postanowiłam wracać do ćwiczeń,nie będę się leniwić tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marva Re: wracam! 21.02.07, 09:59 ja po krótkiej przerwie wracam, z racji tego chorego zołądka musiałam przestac na jakiś czas, ale najwyższa pora zacząc od nowa, akurat zaczyna sie post, nie będę sie objadała:o)))) wątku nie umieraj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam piszę , ale nie wiem cz ktoś to jeszcze czyta??? 21.02.07, 19:09 witam, ja trochę grzeszę trochę się pilnuję ale najważniejsze że waga nie rośnie,ale i specjalnie nie idzie w dół, najgorsze to że w dalszym ciągu nie wróciłam do ćwiczeń (:, brak mobilizacji,dziewczyny piszcie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mami27 Re: piszę , ale nie wiem cz ktoś to jeszcze czyta 21.02.07, 20:05 Cześć dzieczyny, mnie też jest bardzo szkoda, że jakoś się wykruszyłśmy i już też raz próbowałam ratować wątek. Mam prozpozycję: jest nas chyba cztery: ja, klemensik, rutkam i marva. Może byśmy założyły nowy wątek z nowym tytułem i wtedy będzie nas więcej? Co myślicie o tym? No ale do naszego tematu: ja tak jak rutkam, ani waga w dół, ale tez nie w górę. Styczeń miałam bardzo dobry, ale luty już gorszy: podjadanie, słodycze. Wprawdzie nie w takich ilościach jak wcześniej, ale jednak. Brakuje mi motywacji i silnej woli, aby odmawiać sobie. Ale nie poddaje się i przymierzam się znowu do "ostrej" diety. ewa Odpowiedz Link Zgłoś
rutkam dobry pomysł 27.02.07, 14:24 Witam, myślę że to dobry pomysł z tym nowym wątkiem, może znajdzie się więcej osób które chcą się dzielić swoimi sukcesami i porażkami, tylko jak go zatytułować, macie jakiś pomysł? Wracając do tematu, to ja na weekend byłam u rodziców i teściów i grzeszyłam i to ostro jakoś nie mogłam się powstrzymać no i po powrocie oczywiście 0,5 kg na plusie, ale już sobie obiecałam że koniec tego dobrego, do świąt zostaje dobry miesiąc trzeba się zmobilizować i trzymać swoich postanowień, bo przecież już niedługo pozrzucamy z siebie te grube kurtki i nie będzie się pod czym kamuflować,także wracam do ćwiczeń i do diety. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś