Chcę zapytać doświadczonych ludzi prowadzących rodz. d. dziecka i
wychowujących dzieci w rodzinach zastępczych, jak zapatrują się na mój
ambitny plan

bycia rodziną zastępczą w pojedynkę? Jest tak ogromna liczba
dzieciaków, które nie mogą być adoptowane, a którym potrzebny jest dom, że
chciałabym stać się "ciotką" choćby dla jednego lub dwójki z nich.
Zastanawiam się tylko, czy nie jest to zbyt obciążające psychicznie
dla "starej panny".(Oczywiście, musi być też możliwe pogodzenie tego z
pracą "na siebie")