gosia_k3 11.09.05, 23:02 Parę razy przemknęło mi przez głowę, aby poszukać swoich biologicznych rodziców. Ale tak naprawdę po co????? No własnie, może ktoś mi powie po co niektóre dzieci adopcyjne, gdy dorosną, szukają swoich biologicznych r.? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aquarius72 Re: po co szukać? 12.09.05, 08:43 Może z ciekawości? jacy oni są - ci biologiczni? Odpowiedz Link Zgłoś
mika993 Re: po co szukać? 12.09.05, 08:48 Ja szukanie odpusciłm sobie na rok ale strasznie mnie to męczyło skad jestem? Kim oni sa?Czy mam rodzeństwo?I dlaczego akurat mnie to spodkało?I jak do tego doszło że się znalazłam w domu dziecka? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gosia_k3 Re: po co szukać? 12.09.05, 09:00 Ja się przestraszyłam. Po prostu! Mam poukładane życie- dzieci, mąż, praca, przyjaciele... Wiem co mam. A oni, biologiczni? Może nie wystarczy im samo poznanie się, może będa coś chcieli??? Może wejdą z butami w moje życie, uczepią się jak rzepy? Po co mi to? Odpowiedz Link Zgłoś
emaewa Re: po co szukać? 15.09.05, 22:41 Sama nie wiem. Właśnie dziś dowiedziałam się jakie miała nazwisko moja matka biologiczna(byłam w archiwum USC). Prawie dwa lata nie zyje juz moja Mama, która mnie wychowała.Jestem juz stara, mam 35 lat, dwoje dzieci i...Na co mi to...Ciekawość. Obiecałam sobie,że jak sie dowiem jak się nazywała to dam sobie spokój.Nie wiem co mną kieruje, moze ciekawość. Może minie znów kilka lat zanim sprawę dalej ruszę.Tylko po co?Przecież gdyby mnie "tamta" chciała znaleźć to by mnie znalazła. Raczej na pewno znała dane moich rodziców adopcyjnych. Miałam wspaniała Mamę, która mnie bardzo kochała i ja kochałam ją. Może źle zrobiła,ze mi nie powiedziała. Ale ja ja rozumiem, może obawiała się,że ją zostawię.Ale kurczę jaka musiałbym byc głupia...Mam żal tylko do siebie,że w ogóle chciało mi się jechać do USC i sprawdzać...Starej 30 kilkuletniej babie...Po co? Chyba tylko przez ciekawość... Odpowiedz Link Zgłoś
kalina1 Re: po co szukać? 16.09.05, 13:43 Czytam to wszystko ....i nasuwają mi się rożne refleksje na ten temat ...bo sama jestem tą biologiczną i znam sporo innych biologicznych i też często rozmawiamy na te tematy ......no właśnie jak to będzie ..?????? Ale wiem jedno że stosunek dzieci do nas zależy od rodziców adopcyjnych ...co przekażą dziecku i to niekoniecznie świadomie ........ pozdrawiam M Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius72 Re: po co szukać? 16.09.05, 14:00 Kalino, czy sugerujesz, że rodzice adopcyjni mogą źle nastawiać dzieci do biologicznych? Nie mam własnych doświadczeń, ale wydaje mi się, że to byłaby głupotą, gdyż uderzałoby to przede wszystkim w samo dziecko i w jego poczucie własnej wartości, gdyby mówić mu, że jego biologiczni rodzice byli złymi ludźmi.... Odpowiedz Link Zgłoś
leli1 Re: po co szukać? 16.09.05, 15:19 ja nie zamierzam zle mowic o m.b. mojego synka, podswiadomie tez nic zlego nie powinnam dzieccku przekazywac, a to głownie z tej przyczyny, ze starala sie o mojego synka zarowno w czasie ciazy (urodzil sie silny, duzy i zdrowy), a potem będąc w 100% zdecydowaną nie robiła zadnych kłopotów przy zrzeczeniu. Mam dla niej wiele szacunku i póki co, mimo ze minął juz rok dalej o niej myslę. Podejrzewam, ze jesli ktos jest w podobnej sytuacji do mojej zle nie powie ani nie pomysli o m.b. (co nie znaczy ze bede synka zachęcac, pomoge jesli bedzie chciał). Natomiast inna sprawa jesli chodzi o matki "innego pokroju", tu jestem w stanie zrozumiec dlaczego rodzice adopcyjni podswiadomie moga przekazac dziecku jakies uprzedzenia wobec niej. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: po co szukać? 16.09.05, 18:43 Kalino, zapominasz trochę o tych matkach biologicznych, które zasługują na co najmniej obojętność. Nie da się ukryć, że obok takich jak Ty są również i takie, które nawet się nie zorintowały, że urodziły, bo były w zamroczeniu alkoholowym albo narkotykowym. Nie generalizujmy. Każdy przypadek jest inny. Nie zamierzam szkalować m.b. ale tez nie zamierzam wystawiać im pomników za bohaterstwo. Na szacunek zasługują te, które zasługują. Odpowiedz Link Zgłoś
mika993 Re: po co szukać? 17.09.05, 22:10 Wiesz co ja nie myślałam o tym aby wystawiać pomników ale chciałm wiedziec kim była bo przecierz dała mi zycie !Ale to jest każdego bardzo prywatna sprawa ,ja podeszłam do niej bardzo zimno bo zanim sie z nia spodkałam to poczytałm akta i wiedziałm dla czego zostały jej odebrane prawa do nas.Nie oczekiwiałm niczego od niej bo nie to było moim zamiarem chciałm tylko ja zobaczyć.Od dwóch lat nie zyje niech jkej ziemia lakka bedzie ale nie była dobra osobą,ale kazdy chce widziec skad jest i to była przyczyna dla której ja szukałm. Pozdrawiam Ps.Moja mam będzie mam adopcyjna do końca zycia i jestem jej wdzięczna Odpowiedz Link Zgłoś
k.kasia1 Re: po co szukać? 24.09.05, 13:23 Kalinko, jeśli moje przyszłe dziecko urodzi kobieta, która naprawde będzie chciała jego dobra, tzn. będzie dbała o ciązę, nie będzie robiła problemów z adopcją (jeśli się uda, mam zamiar stworzyc rodzinę preadopcyjną dla malucha i zabrać do domu przed ukończeniem 6 tygodni, wiem, że to trudne, ale uważam, ze dobro dzieka warte jest ryzyka - spotkania m.b. z dzieckiem jeśli będzie chciała moga odbywać sie w OAO, a ja mogę je tam zawozic, nie ma problemu). jesli tak będzie, wiem, że będę maiła do nie wiele szacunku, wdzieczności, ze będę przez OAO informować o rozwoju malucha dopóki będzie tego chciała, wiem, ze jeśli moje dziecko zapyta o swoja m.b., powiem tyle ile będę wiedziała i w tonie głebokiego szacunku. Jeśli moje dziecko zechce poznać tę kobietę, to pomogę jej szukać (choc na pewno bedzie to dla mnie ciężka próba). Ale nie mozna oczekiwać , ze rodzice ado. będą ciepło myśleć o osobie, która ich dziecko głodziła, zaniedbywała lub biła!! A takie traktowanie dzieci przez rodziców biologicznych jest na porzadku dziennym!! Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
calama Re: po co szukać? 26.09.05, 07:23 k.kasia1 napisała: > Ale nie mozna oczekiwać , ze rodzice ado. będą ciepło myśleć o osobie, która ic > h > dziecko głodziła, zaniedbywała lub biła!! A takie traktowanie dzieci przez > rodziców biologicznych jest na porzadku dziennym!! Niestety. Ja adoptowałam półtora-roczne dziecko i jestem w takiej sytuacji. Matka biologiczna próbowała go zabić. I jak mam mu mówić o niej? Żle nie mogę, bo bedzie czulo się odrzucone. A dobrze? to byłoby kłamstwo...... a oszukiwać dziecka nie mam zamiaru... Zostaje bezpieczne: na pewno kochała,ale nie mogła wychowywać, albo nie podano nam motywów....... I boję się jak kiedys dziecko będzie chciało ja odszukać. Nie o siebie - ja jestem przygotowana, ale o dziecko. Widok mamy naćpanej i pijanej nie działa dobrze na psychikę. Tego się boję! Chyba,że biologiczna do tego czasu sobie poukłada życie. A miłość to dobre uczucie - starczy dla wszystkich. Można kochać i biologicznych i adopcyjnych. Fajnie jeśli i jedni i drudzy zasługują na taką miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina1 Re: po co szukać? 26.09.05, 09:48 Masz rację Kasiu , że ciężko jest w przypadku jesli matka biolog krzywdziła dziecko ........ale przypadki są rożne i rodzice też ... mam taką okazję poznawać dziewczyny ktore oddawały [lub chcą oddać] dzieci, i muszę napisać że przyszli rodzice adopcyjni sami wyrażają chęć spotkania z matką biologiczną dziecka jeszcze przed porodem,i nie jest to jakiś odosobniony przypadek , wiec widać że coś zaczyna się zmieniać ,i mam ogromną nadzieję że w ośrodkach też będą następowały zmiany .......wszyscy wiemy jak jest w krajach bardziej rozwinietych ...to może ? po co krzyczeć o szarej strefie ,jak matka ma życzenie poznać przyszłych rodzicow dziecka ,wystarczy pytać kto jest gotowy na to? .i może gdyby znało się m b to nie byłaby to ciężka proba ? ....sporo razy już to pisałam ....... pozdrawiam serdecznie M Odpowiedz Link Zgłoś
mika993 Re: po co szukać? 26.09.05, 13:48 Moja matak biologiczna zgotowała mi mojemu młodszemu bartu straszny los on miał nie cały rok ja 2.5 latka zostawiła nas na tydzień czasu bez jedzenia,ale o tym dowiedzialm sie jak miałm 25 lat jak przeczytałam akta.Moja mam adopcyjan nie wiedział o tym co sie stalo bo adwokat który przeprowadzał sprawe powiedział zeby lapiej nie wiedziłą .Pisano o nas nawet w Szczecińskich gazetach ze wyrodna matak to zrobiął był to rok 78 odebrano mojej matce biologicznej prawa do nas nie wim gdzie jest mój młodszy brat do tej pory Ale mimo to chciałm ja poznac mówie tu o matce biologicznej to bylo silniejze odemnie !Uwarzam ze nie mówienie dziecia prawdy jest strasznym przestepstwem i mysle że kazde dziecko ma prawo wiedzieć a rodzice adopcyjnie powinni tłumaczyc i pomac gdyby dziecko chciało sie spodkac z mama biologiczna chc nie wiadomo jaka ona jest czy była. Odpowiedz Link Zgłoś
calama Re: po co szukać? 26.09.05, 14:40 Mika - ja nie zamierzam ukrywać faktu adopcji! Powiem wszystko co powinnam. A że się boje spotkania? Chyba normalne. I chodzi mi o ból dziecka! A nie o to,że mi się to nie podoba. Przecież pokochałam dziecko i zaakceptowałam z całym jego zyciem i z matka biologiczna też. Tak jak przy ślubie - niby tylko z mężem, ale całą jego rodzinkę też trzeba zaakceptować Jeśli będzie chciało poznać matkę biologiczną - sama zawiozę, kupie kwiaty i będę trzymać kciuki! Sama stawiam się w takiej sytuacji co ja zrobiłabym, gdybym się dowiedziała,że jestem adoptowana i myślę,że musiałabym choć zobaczyc biologiczną. Na pewno byoby to przykre uczucie, bo czułabym się odrzucona. Motywy postępowania matek biologicznych, które oddały z miłosci/porzuciły dzieci ( chodzi mi o wszystkie, cały wachlarz sytuacji ) są różne, ale poczucie odrzucenia, które ma potem dziecko jak dorośnie jest chyba takie samo To tyle z moich wyobrażeń. I nie chciałam nikogo nimi urazić - po prostu tak czuję. Odpowiedz Link Zgłoś
tacin25 Re: po co szukać? 19.10.05, 22:25 może tylko po to aby dowiedzieć się dlaczego?ja mam jeszcze rodzeństwo i to mnie bardziej ciągnie Odpowiedz Link Zgłoś
pati79 Re: po co szukać? 28.10.05, 10:40 WITAJCIE... ja tez to przezylam, mam 26lat, 2 dzieci, jestem w trakcie rozwodu, w styczniu 2005 dowiedzialam sie ze jestem adoptowana, ale...nie powiedzieli mi tego adopcyjni rodzice, po prostu,jakies dziwne domysly...Mam kumpla, ktory tez jest adopt. i rozmawialismy o zachow. naszych rodzicow i tak sobie o tym myslalam , jak on pow., ze moze ja tez jestem adopt.i zapragnelam to sprawdzic, pojechalam najpierw do szpitala, w ktorym rzekomo sie urodzilam, i co sie okazalo....!? tam nie bylo nigdy poloznictwa, nigdy! rozumiecie?! zalamalam sie strasznie, poszlam do USC w miescie w ktorym byl ten szpital, tj. w miejscowosci, w ktorej sie urodzilam, poprosilam o zupelny odpis aktu urodzenia, zaplacilam 30zl i.... dobrze ze nie bylam tam sama...stracilam przytomnosc, ale potem jak juz bylo lepiej i zaczelam czytac...zrobilo mi sie jeszcze gorzej...tyle lat mnie oklamywali, nie mialam rodzenstwa przez 26lat, zawsze mialam dziwne stosunki z rodzicami, zawsze byli tacy DZIWNI, sztuczni, no i wyszlo.w tym samym dniu pojechalam do nich na ROZMOWE i...najpierw udawali, a potem pytali, kto mi powiedzial, a gdy mowilam ze nikt, nie uwierzyli...mama zaczela mnie przepraszac, a ojciec...od tego dnia prawie wcale sie do niego nie odzywam, czasem, bo musze, lub przez tel. mama pow. mi tylko ze wie ze mam siostre 3 lata starsza i tyle, ze bylam w Domu Malego Dziecka, do 3,5 miesiaca zycia, potem oni mnie zabrali, a jak mialam 7 mies. juz bylam prawnie ich dzieckiem. to moj ojciec nie moze miec dzieci, wiec gdy sie to wydalo, to podejrzewam, ze dlatego sie TAKI zrobil.oczywiscie twardo zaczelam szukac- sady itp. ale w sadzie gdzie odbyla sie sprawa o odebranie wladzy moim rodzicom, nie chciano udostepnic mi akt, twierdzono, ze nie bylam strona postepowania i nie moge zrobic wgladu do akt. nie poddalam sie. w Urzedzie Miasta w tymze samym miescie w kartotece, za 35zl po kilku miesiacach dostalam informacje o tym, ze moja biolog. matka nie zyje, dostalam to na pismie- nr aktu zgonu, data smierci, adres gdzie zmarla.po 2 tyg dostalam adres ojca, on musial na to wyrazic zgode, spotkalam si z nim. i porozmawialismy. okazalo sie ze mimo iz nadal byli malzenstwem, nie mieszkali razem i niue jestem jego corka, ale ze jak chceto mozemy miec kontakt. opowiwedzial mi ze moja matke zamordowano, jak miala 32lata, moja siostra siedzi we wiezieniu, ma 3 dzieci, nie wiem za co siedzi. ale dowiem sie. zamierzam jechac do niej, musze nazbierac na bilet, bo to jest w grudziadzu, a ja nie pracuje a siebie i 2 dzieci utrzymuje z alimentow 5oozl, wiec nie dam rady dac 120zl na bilet, na razie. napisalam do siostry list. bylam na grobie matki, dbam o grob, a czesto mam tzw doly, ze siedze i becze, ze 2 razy mnie zostawila, raz w szpitalu a 2gi, umierajac. no coz, moze kogos to zdziwi, ale mimo, iz mnie zostawial a ja jej w ogole nie znalam, to tesknie za nia i kocham ja, moge teraz dbac o jej grob, bo nikt tego przez 16lat nie robil, bo tyle juz nie zyje...i taka jest moja historia....jesli chce ktos pogadac to moj nr: 505975791, nie mam netu, gg, ani nic w tym stylu, czasem jestem na necie. pozdr.pati Odpowiedz Link Zgłoś