ewa2000
03.11.05, 16:21
Kilka dni temu jedna z moich pacjentek ( ok. 40 lat), urodziła córkę. Zajście
w ciążę i jej donoszenie graniczyło z cudem, ale się udało.
Wcześniej owa pani i jej mąż adoptowali dziecko ( nie znam płci). Dzień po
porodzie przyszedł do mnie szczęśliwy tata i z całkiem poważną miną zapytał
czy moza.....rozwiązać adopcję, bo mają już własnego potomka.
Wypiłam 2 szklanki wody, żeby dotarły do mnie jego słowa . Co o tym sądzicie?
Ja tym razem powstrzymam się od komentarza.