Jak się czuliśmy przez pierwsze dni i tygodnie po adoptowaniu malucha?
pokochaliście go od razu, czy miłość przyszła z czasem? czuliście, że to
WASZE dziecko, czy dało się odczuć pewną obcość, która potem zniknęła?
jak wyglądały te pierwsze dni? jak "oswajaliście" się z potomkiem? którego
tak naprawdę nie znaliście??
na mnie to nie spadło nagle. trochę bałam się córeczki. czułam, że jest
trochę "nie nasza" obca. nie mogłam jej przytulić ani pocałować. było ciężko.
ale z czasem, powolutku zaczełyśmy się "zaprzyjaźniac" poczułam, że to moja
córka

a jak było z wami? czy to po prostu ja miałam jakiegoś doła, a
ta "miłosc" pojawia się w jednej chwili, czy ze mną wszystko jest ok? trochę
żal mi tych tygodni na poczatku, keidy nie umiałam się cieszyć maluchem

moze mnie choć trochę pocieszycie??
powspominajmy...