Dodaj do ulubionych

Pogotowie rodzinne

IP: *.* 06.11.02, 16:01
Witami prosze o rade a może o wsparcie. Jestem mamą 11 miesięcznych bliźniaczek, a teraz dostałam propozycje aby stworzyć w moim domu pogotowie rodzinne. Przyznam się już kiedyś o tym myślałam ale kończyło się na myśleniu, a teraz kurs zaczyna się 16. Wstępnie spełniam warunki mam duże mieszkanie, jestem pedagogiem z wykształcenia współpracowałam kiedyś charytatywnie z dziećmi niepełnospranymi ze zdrowytmi też, itd. Jedna strona mojej osobowości skacze z radości i mówi mi że to jest to o czym zawsze myślałam a nawet głośno mówiłam, ale jest jeszcze ta druga styrona, która mnie pyta czy dam sobie rade, czy nie skrzywdze tych dzieci i czy moje dzieci nie poczują się odrzucone?Tyle pytań a 16 się zbliża .... co robić?Ale przecież te dzieci też potrzebują miłości i ciepła.. rzypomina mi się chwila kiedy dowiedziałam się o bliźniakach też się bałam ale sobie radze więc może to też jest tylko zwykła obawa? Taka jak wtedy ?Magda
Obserwuj wątek
    • Gość: goskax Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 07.11.02, 12:48
      Witaj... może do końca nie odpowiem Ci na Twoje pytanie,ale chciałabym zasugerować "cos " do przemyslenia. Otóż, jestem mamą dzieki adopcji. Wiesz, gdy zobaczyłam,a raczej przytuliłam synka po raz pierwszy (miał wtedy 6tyg.) wiedziałm ,że nikomu, nikomu Go nie oddam... Musisz miec świadomośc,że bedziesz przebywać z dzieckiem, dziecmi..nawiążą sie "więzy" a potem przyjdzie taki dzień,gdy zgłoszą sie rodzice ... bedziesz musiała się z rozstać... Czy bedziesz potrafiła ? Nie zrozum mnie źle ..nie chcę odwieść Cie od decyzji. Ale wiem,że czasmi są z tym problemy. Pozdrawiam cieplutko...
    • Gość: goskax Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 07.11.02, 13:09
      Zapomniałabym... jest taka strona osrodka adopcyjnego (www.adopcje.pl) i znajdziesz tam artykuł -wywiad z rodzina prowadzącą Rodzinne Pogotowie Opiekuńcze ("Za górami, za lasami był sobie Dom") Jak juz wejdziesz na podaną strone, z lewej strony znajdziesz ARTYKUŁY i odnośnik "Co piszą inni". Tam tez znajdziesz artykuł o Rodzinie Zastepczej ("Dom jak tratwa ratunkowa" )
    • Gość: Ente Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 07.11.02, 18:30
      Hej.TAK, TO JEST TO O CZYM ZAWSZE MYŚLAŁAŚ. NIE SKRZYWDZISZ TYCH DZIECI A TWOJE NIE POCZUJĄ SIĘ ODRZUCONE. DASZ SOBIE RADĘ. Ja też jestem pedagogiem resocjologiem. Sama byłąm adoptowana. Też chciałabym się przyczynić do takich fantastycznych pomysłów. Ale niestety na razie nie mogę. Nie mam dużego mieszkania, jestem w drugiej ciąży a moja Pulpa w łóżeczku ma osiem miesięcy. Ale jestem z Tobą całym sercem i duszą. Jeśli mogę Ci doradzić, mówię: NIE WAHAJ SIĘ. JEŚLI TYLKO MASZ WSPARCIE W RODZINIE - IDŹ ZA GŁOSEM SERCA. NIGDY NIE BĘDZIESZ ŻAŁOWAĆ. Wiesz dlaczego? Właśnie dlatego, że masz wątpliwości, a to znaczy, że masz powołanie. Pozdrawiam. Mam nadzieję, że zdasz relację z kursu. Te dzieci potrzebują ciepła i miłości. I tylko to się liczy.Sunna
    • Gość: kaasia Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 08.11.02, 00:03
      Witaj!To jest właśnie to, o czym myślę od jakiegoś czasu! Popieram Cię ze wszystkich sił! Zazdroszczę Ci, że masz możliwość podjęcia kursu i wsparcie w otoczeniu. U nas Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie nie finansuje takich projektów, uważają, że są ważniejsze sprawy i na te sprawy są pieniądze. Ale jeszcze przyjdzie taki czas, że stworzymy pogotowie... Po to przecież budujemy nasz dom...Pozdrawiam i oczekuję relacji z załatwiania sprawy! - Kasia
      • Gość: DorotaO. Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 09.11.02, 18:52
        Prawdę mówiąc mam wątpliwości. Twoje dzieci są jeszcze bardzo małe. Wiesz, że możesz dostać trzy niemowlęta? I jak sobie poradzisz z piątką maleństw? Moi rodzice skończyli taki kurs. Chcieli być pogotowiem, ale w naszym mieście nie ma na to pieniędzy. Zostali więc rodziną zastępczą dla jednej dziewczynki. Poznaliśmy inne rodziny, które zostały pogotowiem. Jedna z rodzin dostała 3 niemowlęta, w wieku od 6 tygodni do 8 miesięcy. Swoją trójkę dzieci oddali do babci. Inna rodzina też ma troje niemowląt. Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? Że dasz radę? Wiem, że za trójkę dostaje się naprawdę dużo pieniędzy. Ale te wszystkie nieprzespane noce, wszystkie choroby - a jeśli zachoruje kilka naraz? Taka decyzja oznacza rezygnację z własnego życia. Może ty jesteś do tego zdolna, może to twoje powołanie. Ale to jest bardzo ciężkie wyzwanie. Kurs warto skończyć, można się wiele dowiedzieć. Jest dużo czasu do zastanowienia w trakcie kursu. Przemyśl to bardzo dokładnie. A czy twój mąż też tego bardzo chce?
    • Gość: madziara Re: Pogotowie rodzinne IP: *.* 07.12.02, 22:29
      Zdecydowałam się i uczestnicze w kursie jestem zdecydowana na rozpoczecie pracy z dziećmiKurs polecam wszystkim rodzicom jest ciekawie i można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy pomocnych w wychowaniu własnych dzieci.Uczymy sie myśleć jak dzieci poznajemy co one czują w poszczególnych sytuacjach.Dowiadujemy sie o problemach jakie maja dzieci i jak je rozwiazywać.Może wyda wam się niedorzeczne to iż nawet 3 etnie dzieci maja takie problemy że myslą o samobójstwie.I jak im nie pomóc?Pozdrawiam optymistycznie nastawiona Magda
      • Gość: madziara Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy IP: *.* 11.02.03, 23:16
        Wiatam i spiesze z nowinką już w piatek dostaniemy dziecko 1,5 miesiąca. Jest takie biedne bobo porzucone a pani z OPS pyta czy my je przyjmiemy do siebie. To chyba rzecz jasna jak odmówić dziecku ciepła i bezpieczeństawa oraz stabilizacji może tylko chwilowej ale jak ważnej w życiu takiego człowieczka.Magda
        • agakk755 Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 29.06.15, 11:50
          Witam
          Poszukuję kontaktu z rodzinami pełniacymi funkcję Pogotowia Rodzinnego.Bardzo chciałabym otworzyć u nas taki azyl dla maluchów, tym bardziej, że w moim mieście nie ma.Jestem mamą biologiczna 10 i 14 letnich dzieci i mamą zastępczą 14-letniego chłopca z zespołem Asspergera.Czuję, że mam w zyciu właśnie to do zrobienia.Proszę, odezwijcie się, chciałabym porozmawiać o problemach, które się przytrafiają.Chcę się jak najlepiej przygotować.Pozdrawiam
          • andre66.66 Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 01.12.15, 12:17
            Witam. Jestem zawodową rodziną zastępczą pełniącą funkcję pogotowia opiekuńczego od ponad 3 lat. Przewinęło się w tym czasie ponad 20 dzieci. Wiek różny ..od 6... miesięcy do 10 lat. Bardzo często bywało że w nocy telefon z policji i trzeba było jechać w nocy po "małe nieszczęście". Przestrzegam ...jeżeli chcecie robić to dla kasy (bo nie mam pracy, bo nie mam pomysłu itp.) to dajcie sobie spokój ! Teraz kilka faktów......
            Trzeba zgłosić się do PCPR-u i rozpocząć kurs. Jest kilka warunków które trzeba spełnić (obywatelstwo, niekaralność, zdrowie itp.). Kurs (u mnie) trwał 3 miesiące. Później testy psycholog, pedagog ..... no i otrzymujemy kwalifikacje, podpisujemy umowę ze Starostą Powiatu i działamy. O wszystkim można przeczytać USTAWA
            z dnia 9 czerwca 2011 r.
            o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej Dziennik Ustaw Nr 149 Poz. 887.
            Przeczytałem tu gdzieś że chodzi o kasę a więc....zarobki... pogotowie 2600zł brutto a więc około 2.78 zl na godzinę netto. Do tego na zakup niezbędnych rzeczy dla dziecka do 2,500 (ale z kolejnym dzieckiem już mniej bo przecież biurko już masz, przewijak, kojec i wózek też..itd.) do tego na utrzymanie dziecka w rodzinie 1000 zł. wiem... co niektórzy zaczynają liczyć ...wypłata do tego dzieci (max w pogotowiu 3) więc 5000 miesięcznie.... ale kasa!!! No więc żeby nie było słodko podliczmy wydatki..... Dzieci przychodzą bardzo często zaniedbane fizycznie, chore, wymagające natychmiastowego leczenia (neurolog, okulista, stomatolog, psycholog, psychiatra, dermatolog itd.) a wiedząc jak działa u nas służba zdrowia niestety zostają prywatne wizyty (PCPR wymaga takich działań .... musimy) z dojazdami. Z wydatków domowych wzrastają opłaty na prąd, gaz, wodę, opał. Jeżeli dziecko chodzi do szkoły to jeszcze te wszystkie wycieczki, ksera, klasowe itd. a przy maluchach pieluchy, kremy, kaszki ....
            Pogotowie jest specyficzną formą opieki zastępczej. Nigdy nie wiesz jakie dziecko przyjdzie, jaki ma bagaż doświadczeń, co przeżyło w domu, na co choruje, na co jest uczulone, co lubi a czego nie.... tak naprawdę musimy uczyć się dziecka od nowa.
            Życie rodzinne zmienia się diametralnie. Nie ma prywatności bo w każdej chwili może przyjść ktoś na kontrolę np.z sądu, MOPS< PCPR lub kurator, rozprawy sądowe. Nie zaplanujesz urlopu albo zabierasz dzieci ze sobą. Do tego jeszcze dochodzą kontakty z biologiczną rodziną (nie rzadko alkoholicy i niedomyte menele), do których mają prawo.
            Rodzina cierpi też kiedy dzieci przynoszą do domu choroby jak świerzb albo wszy.
            Zauważalnie kurczy się grono znajomych i przyjaciół (bo przecież tam tyle dzieci i nie ma chwili spokoju).
            Dla tych dzieci jesteśmy na początku obcymi i trzeba dobrze się napracować żeby nam zaufały, poznały i zaczęły nas traktować z ufnością.
            Dla każdego trzeba mieć czas, przytulić, porozmawiać, pośmiać się, pobawić, wyjść na spacer i przede wszystkim uczyć od nowa życia. Jak jeść, jak, usiąść na nocniku, jak się myć, jak dziękować i jak prosić, jak szanować innych i ich własność, jak nie pisać długopisem i kredkami po ścianach, jak nie chować jedzenia w szafkach jak się uczyć i zachowywać w szkole..... ile by nie pisać to i tak będzie za mało.
            Mam nadzieję że nie zniechęciłem Was.
            Nie wiem jak inne rodziny, ale my płaczemy w dwóch wypadkach... kiedy dzieci wracają do tego samego piekła z którego wyszły i kiedy idą do adopcji bo wiemy że dostały od losu następną szansę.
            Czy warto? .......WARTO !!! ...bo jeżeli uda się pomóc choć jednemu to nie ma większej nagrody za czas, zdrowie i serce jakie im oddajemy. Pozdrawiam.... Andrzej
            ps. jeżeli potrzebujecie rady piszcie postaram się jakoś pomóc.
            • andre66.66 Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 03.12.15, 09:43
              Z nowości. Obecnie przebywa u nas 4 dzieci ....Miłosz 8 miesięcy (zakochaliśmy się na zabój delikatny, spokojny, już się uśmiecha.... taki do zagłaskania wink ) troje rodzeństwa chłopcy 8 i 10 lat (pełna demoralizacja i już wyroki sądowe za kradzieże z włamaniem i niszczenie mienia) i dziewczynka 4,5 roku (niedożywiona, samolubna, arogancka itd.) . Chłopcy ogromne zaległości w nauce, opuszczane zajęcia (w ubiegłym roku każdy powyżej 200 godzin) nie potrafią sami pracować, skupić się, potrafią przynieść dziennie po 2,3 jedynki z zachowania. Praca z tą trójką to codzienna walka o najdrobniejsze sprawy. Nie znają uczucia wstydu, nie szanują dorosłych.... ch... ci w d... to ich normalne słowa do nas, pier....się itp. Psycholog, pedagog rozkładają ręce; a my ? No cóż jesteśmy pogotowiem ...... staramy się zrozumieć, tłumaczyć, nagradzać za najdrobniejsze zwycięstwa ( dziś odrobił lekcje bez krzyku i buntu). Nie wiemy co postanowi sąd dalej... obawiam się że skieruje ich do rodzinnego domu dziecka, a tam rozwalą wszystko, zniweczą pracę ludzi którzy już mają jakąś gromadkę. Musimy jak najprędzej te dzieciaki "uczłowieczyć" i oddać dalej jak najbardziej ułożone. To są uroki naszej pracy (zniszczone sprzęty, zabawki, pourywane drzwiczki w regałach, połamane półki, wysmarowane odchodami ściany) które są codziennością i przypomnę za 2,8 na godzinę netto smile. Zapraszam do dyskusji (najlepiej tych którzy twierdzą że robimy to dla kasy).
              Mimo wszystko wierzę dalej że damy radę.... wierzę że warto. Pozdrawiam Andrzej
              • stephanie.plum Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 17.12.15, 21:37
                szacun
              • andre66.66 Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 14.03.16, 11:50
                Mija właśnie 6 miesięcy pobytu dzieciaków w Naszej rodzinie. Niestety sędzia nie została przekonana o tym że dzieci mogą wrócić do domu. Ze szkoły opinie jak najlepsze... znaczna poprawa zachowania i wyników w nauce.... Jednak nauczyciele nie zdają sobie sprawy ile nas kosztuje żeby dzieciaki doprowadzić do jakiegoś poziomu. Niekończące się wojny o odrobienie lekcji, naukę tabliczki, czasem wielogodzinne "szarpania" o najdrobniejsze postępy. Przyznam że jesteśmy na skraju wytrzymałości.
                Przez ostatnie 3 lata nie było kilku dni w ciągu których moglibyśmy odpocząć.
                Oczywiście odbija się to na nas coraz bardziej.
                No nic... nikt nie mówił że będzie łatwo.
                Teraz trzeba to przetrwać i wyłuskać jeszcze trochę siły..... jeszcze trochę .... Pozdrawiam
        • kryska70 Re: Pogotowie rodzinne - już jesteśmy 12.08.15, 11:00
          Myślicie o dzieciach,czy tylko o pieniądzach jakie za nie dostaniecie?
    • wiktor_jerofiejew Re: Pogotowie rodzinne 29.01.16, 03:55
      Papież kiedy umarł miał 85 lat - 8+5=13.

      Godzina śmierci: 21:37 - 2+1+3+7=13.

      Data śmierci: 02.04.2005 - 0+2+0+4+2+0+0+5=13.

      Postrzelony 13 Maja.

      9301 dni pontyfikatu - 9+3+0+1=13.

      Zmarł w 13 tygodniu roku.

      JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka