jaki macie system kupowania rzeczy na wyprzedażach, czy polujecie tylko na rzeczy potrzebne:
-do bieżącego użytku
-niedalekiej przyszłości max do roku
-przyszłości nieokreślonej powyżej roku, bo szkoda nie wykorzystać niskiej cen
ja przyznam się,że wykorzystuję te 3 podpunkty,z tym , że rzeczy dla dzieci na wyrost, maksymalnie do dwóch lat na zaś, ale mąż już zaczyna mnie powoli do wariatkowa wysyłać, nie pomaga tłumaczenie, że kurtka zimowa dla dzieciaków za 20 zł, to tania jak barszcz,a przy okazji bluzeczka za 7,90 zł to też okazja,/w cenie ciuchlandowych/

, bo wiadomo, że i tak dzieciak do niej kiedyś dorośnie

czy jakiś mąż ogarnia ten wyprzedażowy "zakupoholizm"?
tak, tak
szukam usprawiedliwienia na swój nowy "nałóg"