Gość edziecko: guest
IP: *.*
16.07.01, 20:46
Hej,Ja znowu w sprawie snu dzieci, wiem że ten temat był już poruszany wiele razy ale dręczymnie jeszcze jedna kwestia: czy to tylko moje dzieci drą się jak opętane przed snem??? A mają 6 m-cy. Są to kochane, pogodne i wesołe istoty, do momentu gdy się zmęczą i przychodzi pora na sen. Wtedy najpierw pomału, zaczynają popłakiwać, potem coraz głośniej i rozpaczliwiej. Gdy jestem z nimi sama - rozumiem, sytuacja nie może być lepsza, ale nawet gdy są pomocnicy nic nie pomaga: noszenie, bujanie na rękach tylko wzmaga rozpacz, podanie cyca pomaga w 20% a w pozostałych przypadkach powoduje nowy atak furii. Najlepiej jeszcze idzie bujanie w wózku albo w foteliku ale boję się trochę wychowania nałogowców bujania. Poza tym i tak nie unikamy co najmniej pól godziny wycia. Czasem zastanawiam się, czy nie zastosować metody wypłakiwania się (skoro i tak płaczą) bo ponoć po jakimś czasie dzieci położone do łóżeczka bawią sie i spokojnie zasypiają. Tylko że po dotychczasowych próbach Ewelina stawała się bardziej nerwowa a Zosia była niedawno operowana, więc to chyba nie dla nas. Drogie Mamy - czy dzieci w końcu przestają tak rozpaczać i kiedy to ma miejsce? Jak mogę im pomóc? Mam wrażenie że to moja wina, że tak nerwowo podchodzą do zasypiania.