Dodaj do ulubionych

Dieta karmiącej mamy

13.02.10, 22:43
To, co dają w szpitalu kobiecie po porodzie nie różni się niczym od tego, co
dają innym pacjentom. Je się to, co akurat jest. Ja dostałam pomidora, żółty
ser (silny alergen!) i twarożek a do picia była nieśmiertelna kawa inka.
Trzeba samemu miec coś do jedzenia, bo można zdechnąc z głodu w polskim szpitalu.
Obserwuj wątek
    • weronika_36245 diety są bzdurne 16.02.10, 20:57
      Kobiety aż żal mi słuchać tych opowieści. nigdzie na świecie nikt, ani
      lekarze, ani położne nie słyszały o dietach podczas karmienia piersią. nawet
      znajoma na stałe mieszkająca w Berlinie była zdziwiona tutejszymi praktykami.
      w ciąży uczęszczałam do szkoły rodzenia i tam Pani położna tytułująca sie
      mianem międzynarodowego konsultanta laktacyjnego /prywatna porada 100 zł!!/
      dawała wykład czego to nie można jeść. z bezpiecznych produktów zostało:
      kurczak, marchew i ziemniaki /broń Boże pieczone czy o zgrozo smażone/ do
      popicia woda niegazowana /bo gaz mógłby zaszkodzić dziecku/ no i powietrze do
      oddychania, ale też nie każde. mleko kategorycznie zakazane. kobietom, które
      nie będą trzymać diety roztaczała wizje niewiarygodnie bolesnych kolek, wzdęć
      zakończonych na OIOM-ie dziecięcym. przyznam się, że się przestraszyłam. to
      moje pierwsze, wyczekiwane dzieciątko i nie chciałam córeczce w jakikolwiek
      sposób zaszkodzić. wytrzymałam 2tygodnie. schudłam 8kg, mała przytyła 1kg, ja
      zaczynałam ginąć w oczach, byłam sfrustrowana, mając w głowie słowa Pani
      położnej, która wydawała się dosyć wiarygodna, w końcu ten tytuł i 30letni
      staż pracy. miałam dużą anemię po porodzie i stwierdziłam, że albo zacznę jeść
      i będę zdrowa i szczęśliwa ja i moja córeczka albo zacznę karmić ją butlą.
      jadłam wszytko od nabiału, przez cytrusy, kończąc na złowieszczych smażonych
      schabowych. obie żyjemy mamy się dobrze.najlepszym doradcą laktacyjnym okazał
      się mój mąż, który w czasie naszego pobytu w szpitalu przeczytał wszystkie
      możliwe artykuły w internecie na temat karmienia, laktacji i problemów z nim
      związanych.pomagał mi w przystawianiu córki co piersi itp. pokarm w piersiach
      nie jest zmiksowanym jedzeniem z żołądka, ale idealnie skomponowanym z
      wszystkich mikroelementów znajdujących się we krwi pokarmem. wydaje mi się że
      to wręcz uboga dieta, brak dostatecznej ilości mikroelementów w organizmie
      kobiety może powodować osłabienia kobiety, wolniejsze wracanie do zdrowia oraz
      złą jakość pokarmu. bo co maja powiedzieć kobiety w Indiach czy innych krajach
      gdzie używa sie dużo przypraw, a podstawą kuchni jest smażenina! tak naprawdę
      to jeszcze nikt nie odkrył czym właściwie jest kolka, skąd się bierze i co ma
      na nią największy wpływ. nas to ominęło
    • sueellen Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 05:49
      Co za bzdura takie unikanie pomidorow i serow bez powodu. Nie chcesz - nie jedz,
      ale jak dla mnie to piramidalna glupota!

      Rodzilam w Londynie i tez wszystkie alergeny dostawalam. O jakiejs diecie nikt
      sie nawet nie zajaknal. To kolejny polski chory wymysl.

      Jak w artykule, - uwazac na wyrost trzeba tylko gdy sa do tego podstawy np
      rodzice sa alergikami, w pozostalych przypadkach po co?
    • moofka Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 10:28
      a co zlego w serze i kawie ince?
      • dynema Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 11:41
        Fasolki od nich koncza na OIOMie
      • malajolka2 Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 12:35
        Sery żółte są tłuste, pleśniowe zawierają szczepy grzybów, z którymi
        sobie może mały organizm nie poradzić, poza tym mogą być źródłem
        listeriozy. Tak mi się wydaje, że to o to chodzi. Ale w małych
        ilościach sery są okej. A co do kawy zbożowej, to nie wiem, o co
        chodzi? Ja też piję zbożówkę, Anatol mocną i uważam, że jest bardzo
        dobra i nie zawiera nic, co by mogło negatywnie działać. Zresztą chyba
        zalecana jest w czasie ciąży i karmienia.
        • moofka Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 12:48
          no jasne
          ale przeciez to nie oseska tymi serami karmili, prawda? wink
        • anettchen2306 Re: Dieta karmiącej mamy 19.02.10, 09:20
          Listerioza moze sie kryc w produktach niepasteryzowanych. Wiekszosc
          serow plesniowych na rynku to sery pasteryzowane i w niczym nie
          zaszkodza ani mamie ani dziecku (chyba ze jest uczulone na´bialko
          krowie). O ser z mleka niepasteryzowanego stosunkowo trudno -
          najczesciej sa to sery francuskie, z delikatesow i na opakowaniu
          widnieje ostrzezenie, ze jest to produkt niepasteryzowany. Plesn nie
          ma na tych serach nic do rzeczy - chodzi o SPOSOB ich wytwarzania a
          nie o plesn sama w sobie (plesn jest wrecz probiotykiem, ma nie
          tylko walory smakowe). Co do serow zoltych: sa tluste ale sa tez
          fantastycznym zrodlem wapnia, bardziej przyswajalne niz mleko (dwa
          plasterki zaspokajaja zapotrzebowanie dzienne na wapn), zwlaszcza
          jezeli ktos do mleka ma awersje sad Nie trzeba ich zjadac od razu
          kilogramami. Nie widze jednak przeszkod, by zjesc kanapke z zoltym
          serem. Ja 2 godziny po porodzie (juz z mala przy piersi) dostalam
          porzadne urozmaicone sniadanie, dzbanek prawdziwej kawy do tego. I
          tak bylo przez cale 5 dni podczas pobytu na oddziale. Potem przyszla
          polozna i na dzien dobry zapytala, czy wszystko jem, czy porzadnie
          sie odzywiam smile I ze mam zapomniec o czyms takim jak "dieta matki
          karmiacej". Mam jesc wszystko i obserwowac dziecko. Moja maluda zle
          reagowala na ... jablka (taka zachwalane w "diecie matki
          karmiacej"). Nie ruszaly ja ani papryka, ani straczkowe ani cytrusy.
          Synowi bylo wsio rawno, nie reagowal absolutnie na nic. Najbardziej
          lapczywie pil z piersi, gdy zjadlam pieczywo czosnkowe wlasnego
          wypieku smile)
    • pola.cocci Re: Dieta karmiącej mamy 17.02.10, 12:01
      Zawsze mnie to dziwilo, ze kobiety zamiast jesc zdrowo i
      roznorodnie, zeby dziecku wszystkiego dostarczyc, co mu potrzebne,
      przestaja jesc, mecza sie na dietach i stresuja przy kazdym
      posilku... siebie i malca.
      Ja jadlam zarowno w ciazy jak i w czasie karmienia normalnie, czyli
      tak jak zawsze. Uzywalam przypraw, soli. Moje dziecko nie mialo
      problemow ani z kolkami, ani z alergia.
      A w szpitalu po porodzie tez dostawalam to co akurat bylo, miedzy
      innymi korniszony, ktore b. lubie.
    • mniemanologia Nareszcie normalny artykuł 17.02.10, 12:42
      Bo jak czytam coś takiego:
      www.szpitalmadalinskiego.pl/portal/pliki/dieta-karmienie.pdf
      to mi się słabo robi.
      • weronika_36245 Re: Nareszcie normalny artykuł 17.02.10, 22:00
        wszytko tak ładnie wygląda. ciekawe jeszcze kto ma to gotować. bo jakoś jak
        przypominam sobie siebie w pierwszym miesiącu po porodzie to nie za bardzo
        miałam chęć i siłę na otwarcie ''chińskiej jadłodajni''. jadłam fasolkę bo
        akurat był na nią sezon. jeśli dziecko rodzi się zdrowe, a Ty w ciąży nie piłaś
        alkoholu i nie paliłaś to jedzeniem nie zaszkodzisz dzieciątku.
        • mrowka75 Re: Nareszcie normalny artykuł 17.02.10, 22:14
          weronika_36245 napisała:

          "jeśli dziecko rodzi się zdrowe, a Ty w ciąży nie piłaś
          alkoholu i nie paliłaś to jedzeniem nie zaszkodzisz dzieciątku. "

          A nawet jeśli dziecko urodzi się zdrowe, a Ty w ciąży piłaś i
          paliłaś to też jedzeniem nie zaszkodzisz dzieciątku....
        • sueellen Re: Nareszcie normalny artykuł 18.02.10, 18:03
          No wlaśnie!
          Moj zestaw na dziś
          rano: chleb z serem zołtym i keczupem
          15:00 chleb z serem zóltym i keczupem
          nawet maslem nie zdazylam posmarować

          Niestety moje dziecko w dzień wymaga albo ciąglego jedzenia albo przytulania
          inaczej jest ryk. Czekam na partnera az przejmie opieke żebym mogła się wykąpać.
          Cały dzień spedzilam dzisiaj na kanapie. Jedyne co moge jeszcze to siedzieć przy
          kompie.

          Nie moge się doczekać dostawy zamówionej chusty - moze mnie wybawi?
          • weronika_36245 Re: Nareszcie normalny artykuł 18.02.10, 18:48
            wiem co czujesz. nasza córeczka też na początku taka była. nie chciała zostawać
            sama. zaraz to wyczuwała. jadła co 1,5h-2h przez 15min, na chwilę zasypiała i od
            nowa. zasypiała przeważnie, choć nie zawsze kołysana na rękach. mój mąż na
            szczęście dużo był w domu, ale też chcąc zjeść obiad zmienialiśmy się w
            trzymaniu jej. wszystko unormowało się po jakiś 2miesiącach. teraz ma pół roku.
            śpi sama. potrafi się zająć sama sobą. a najlepiej się czuje w kuchni, leży na
            leżaczku i obserwuje jak robię obiad. my po prostu przetrzymaliśmy i udało się.
            suellen, ile twoje dzieciątko ma miesięcy? może jest ktoś kto mógłby Ci pomóc?
            chociaż przy gotowaniu
      • malazabka.de Re: Nareszcie normalny artykuł 08.03.10, 17:34
        a kto ma mi te winogrona niby obierac? Co za bzdury tam wypisuja!
        Mieszkam w Niemczech, o diecie w czasie karmienia wiem tyle, ze
        trzeba uwazac na cytrusy-tzn. jak dzidzia ma odparzenia-ograniczyc
        ich spozycie. No i uwazac z herbatami z miety i szalwi, bo
        mniejszaja laktacje. Cala reszta jest ok, przynajmniej tak dlugo jak
        dziecko i matka nie reaguja alergia.
    • sssto_krotka_1983 Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 08:48
      Tak się składa że jestem dietetykiem i powiem tyle że na oddziałach
      położniczych niestety panuje zacofanie.karmiąca mama powinna jeść
      wszystko.Dla zdrowia jej i dziecka dieta powinna być
      urozmaicona.Chyba że rodzice są alergikami, wtedy silnie uczulające
      pokarmy albo już są wykluczone z diety mamy albo jeśli nie jest na
      nie uczulona wprowadzamy je ostrożnie z obserwacją.
      Ja jem wszystko łącznie z cytrusami, pomidorami, selerem.Jem
      smażone, pieczone, ostre, czosnek i cebulę i dziecku nic nie dolega
      a ja przynajmniej nie pozbyłam się włosów i nie cierpię patrząc jak
      inni jedzą.
      • pysia.78 Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 20:39
        A ja niestety cierpie jak patrze jak inni jedza,bo moje malenstwo
        odkrzyczy wszystko co zjem,jesli nie jest gotowane,bez smaku
        itp,planowalam tez jesc wszystko,ale sie nieudalo,gdyz malenstwo
        krzyczy po kilka godzin jesli zjem np.kiwi,plasterek pomidora.Jedyna
        moja radoscia sa babki drozdzowe i jestem wdzieczna ze to
        moge.Przerazliwe cierpienia dziecka,ktore meczy sie caly dzien po
        kazdej nowosci,nie moze zasnac bo brzuszek boli,zweryfikowaly moje
        podejscie do "diety matki karmiocej" wiec te ktorych dzieci nie maja
        problemow z brzuszkiem,niech ciesza sie z kazdego kesu i zajadaja na
        zdrowie! A ja czekam na lepsze czasy...i zrobie wszystko by moje
        dziecko,ktore jest calym moim swiatem nie cierpialo!
        • sueellen Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 21:34
          Zrobisz jak zechcesz, ale ja na Twoim miejscu podalabym mieszankę i nie katowała
          ani siebie ani dziecka.
          • kaczkastrofa Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 21:38
            ale skoro maluch taki wrażliwy to mieszanka na niewiele może się tu
            zdać. Poza tym nawet przy tak restrykcyjnej diecie, gdy dziecko jest
            alergikiem korzystniej jest karmic piersią. Pokarm ma działanie
            ochronne. no i jednak zmniejsza częstotliwość wystepowania alergii.
            Moim zdaniem warto się pomęczyć. Poza tym no cóż kiwi, pomidor mogą
            tak działać.
        • agxa1 Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 22:14
          a nie myslalas o mm w takiej sytuacji?po co meczyc siebie i dzidzie?
          • pysia.78 Re: Dieta karmiącej mamy 18.02.10, 22:21
            Dziecko sie nie meczy,jasli jem portawy"wskazane" a przybiera na
            wadze ok 300g tygodniowo i jest szczesliwym 8tygodniowym malenstwem!
            A na wszelki wypadek mieszanke tez mam
            • sssto_krotka_1983 Re: Dieta karmiącej mamy 19.02.10, 07:32
              a może maluszek miał problem z gazami wystarczy w taki wypadku żebyś
              między karmieniami popijała koper.Zapomniałam dodać że kiedy np. jem
              coś wzdymającego piję koperek i wtedy mała nie ma problemów z
              brzuszkiem.W każdym razie współczuję diety...sama przed ciążą byłam
              zmuszona przez pół roku być na diecie gdyż miałam problemy z wątrobą
              i pamiętam jak z zazdrością patrzyłam na wszystkich którzy jedli to
              czego mnie wolno nie było a dieta była bardzo ograniczająca więc i
              wiele frustracji.
              Spróbuj z koperkiem i życzę wytrwałości
              • czula_b Re: Dieta karmiącej mamy 19.02.10, 14:19
                dziewczyny, czy az tak trzeba sie przestawiac z dieta? mysle sobie, ze wystarczy
                troche zdrowego rozsadku - jezeli w ciazy jadlam duzo pikantnych potraw, to
                zakladam ze junior po urodzeniu tez bedzie lubil te smaki i nie bedzie trzeba
                radykalnie zmieniac diety...
                • sssto_krotka_1983 Re: Dieta karmiącej mamy 19.02.10, 19:38
                  Ale sęk w tym że dziewczyny nie piszą o upodobaniach smakowych maluszków ale o
                  dolegliwościach jakie powoduje ich dieta
                  • anettchen2306 Re: Dieta karmiącej mamy 19.02.10, 21:32
                    Warto takze wspomniec, ze najwiecej problemow powoduje zla
                    tolerancja laktozy (lub nawet czesciowa nietolerancja) przez takiego
                    malego czlowieka. Ludzkie mleko sklada sie w ogromnej czesci wlasnie
                    z laktozy, zwlaszcza pierwsze mleko ktore wyplywa z piersi na
                    poczatku karmienia. W mleku ludzkim zawartosc laktozy jest
                    dwukrotnie wieksza niz w mleku np. krowim. Wszystkie kolki, wzdecia
                    powodowane sa glownie przez laktoze. Obojetnie co matka zje kolka i
                    tak wystapi, dieta matki na produkcje laktozy nie ma wplywu. Co
                    innego, jak dziecko reaguje np. reakcja skorna na to, co zje matka.
                    Jak dziecko zaczyna kolkowac, to najpierw proponuje sie odciaganie
                    tego poczatkowego mleka i dopiero przystawianie dziecka potem, by
                    stezenie laktozy bylo juz mniejsze. Jezeli to nie skutkuje to
                    dopiero zaleca sie przeanalizowanie swojej diety, bo zadna dieta
                    na "zapas" nie ma sensu ani tez nie przynosi nic dobrego. Zbyt
                    rygorystyczna dieta eliminacyjna (np, ze wzgledu na silna alergie
                    dziecka) tez juz nie jest tak gorliwie polecana niz kiedys. Rygoryzm
                    w dobieraniu produktow, ograniczonosc w komponowaniu posilkow
                    powoduja, ze matka przestaje dostarczac organizmowi swojemu (a takze
                    i dziecku, bo z proznego nikt nie naleje) wszystkie niezbedne do
                    prawidlowego rozwoju budulce. Czytalam ostatnio ciekawy artykul (w
                    prasie niemieckiej) gdzie odradzano karmienie malych alergikow
                    piersia za wszelka cene.
                    • titerlitury Re: Dieta karmiącej mamy 30.06.10, 09:26
                      To nieprawda co piszesz. Nietolerancja laktozy jest bardzo rzadkim
                      schorzeniem (szczególnie wrodzona). Polega ona na braku lub zbyt
                      małym wydzielaniu laktazy, enzymu odpowiedzialnego za trawienie
                      cukru zqawartego w mleku, czyli laktozy.
                      Największym problemem przy karmieniu i najczęstszym alergenem jest
                      białko mleka krowiego, a w szczegóności jeden z budujących je
                      aminokwasów kazeina, odpowiedzilna za 60% przypadków alergii u
                      noworodków i niemowląt.
                      Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co powoduje kolki. Uważa
                      się obecnie, że najprawdopodobniej jest to zespół czynników (uwaga)
                      psychosomatycznych, tj że czynniki organiczne (dieta) maja tu taki
                      sam wpływ jak stres w otoczeniu.


                      Ja polecam karmienie piersią. Jeśli jednak kobieta jest na diecie
                      eliminacyjnej ze wezględu na alergię powinna się suplementować.
                      Dziecko będzie miało wszystko co mu potrzebne z jej mleka, niestety
                      kosztem organizmu matki. A karmienie piersią polecam po prostu dla
                      tego że jestem leniwa i to było najprostsze rozwiązanie - bez mycia
                      i dezynfekcji smoczków i butelek, bez sprawdzania temeperatury wody
                      itp. Do tego tanie.
        • titerlitury Re: Dieta karmiącej mamy 30.06.10, 09:14
          Po jakim czasie od momentu w którym ty zjadasz "nowość" dziecko
          płacze? Jeśli jest to czas krótszy niż 4-6 godzin, to zapewniam cię,
          że to nie diata powoduje płacz, ale z pewnościa twój stres.
    • oregano1 Dieta karmiącej mamy 30.06.10, 00:42
      Można zwariować od zaleceń i przestróg,kto ma racje?,nie bardzo się mogę
      zgodzic na eksperymentowanie z noworodkiem ,karmionym piersią,po co maleństwo
      narażc na przykrości ,dlaczego nie ma konkretnych zaleceń,to samo dotyczy
      kosmetyków stosowanych do pielęgnacji,róznorodnosc opinii,stwarza więcej
      problemow i lekow o maleństwo,niż w moim odczuciu ,tak byc
      powinno,jednoznaczna wypowiedz o diecie i pielegnacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka