Dodaj do ulubionych

warto przeczytać

06.10.10, 13:36
dzieci.pl/labourAid,12715125,title,Ciemna-strona-porodu-rodzinnego,szkola_artykul.html
Obserwuj wątek
    • czekolada85 Re: warto przeczytać 06.10.10, 13:54
      Ciekawy artykuł.
      A swoją drogą sama zastanawiałam się czy chcę aby mój mąż był przy porodzie... to znaczy w tej fazie końcowej - to chyba nie!
    • mamadi Re: warto przeczytać 06.10.10, 13:55
      Eee tam. Nie ma co się tak pieścić z facetami. To my się męczymy przy porodzie i my mamy prawo mieć schizy poporodowe. Jakież to poświęcenie z ich strony i jakież spustoszenie w ich psychice może zrobić towarzyszenie przy porodzie. Bla, bla, bla. Nie kupuję tego. Nie chciałabym mieć faceta, który nie wytrzymałby narodzin swojego dziecka. Jak kobieta zachoruje na raka, to też może tego nie udźwignąć jego wątła psychika. Wtedy to dopiero jest fizjologia.
    • blu_lagoon Re: warto przeczytać 06.10.10, 14:01
      Przeciez kto mu kaze w dziure zagladac? Niech po glowce glaszcze i trzyma za reke, a nie wsadza glowe do ci.py , chyba nie na tym ta jego obecnosc i wsparcie duchowe ma polegac?
      Moze przez to ze w PL to nowa rzecz jest i ta dyskusja ostatnio to przewija sie non-stop, ale jakos na zachodzie nikt sie ine zastanawia nad psychika biednego mezulka tylko chlop jest przy porodzie dziecka i juz!
      • gwen_s Re: warto przeczytać 06.10.10, 14:54
        zgadzam się z Twoją opinią jak najbardziej, ale zaglądanie między nogi nie zawsze może być uzależnione od faceta czy lekarza... mojej koleżanki mąż musiał jej trzymać nogę bo położna nie dawała rady, chcąc nie chcąc widział każdą sekundę z całego porodu bo postawili go z przodu nogi...
        ja przy pierwszym porodzie byłam z mamą, bo mąż nie, ze względów o których w art mówił seksuolog, po tym co przeszłam, żałowałam, że choćby za jaja a nie pociągnęłam męża ze sobą. Traumę po porodową miałam przez dwa lata, kosztem tego, że absolutnie nie chciałam mieć dzieci... Przeszło mi, ale potrzebowałam wiele czasu by zmienić swoje myślenie, teraz nie wyobrażam sobie by męża nie było... i mało obchodzi mnie fakt czy on ma na to ochotę czy nie, po usłyszeniu tekstu "za pół roku Ci przejdzie" powiedziałam, że nie ma innego wyjścia, niech mu padnie na głowę, cokolwiek, skoro ja dałam radę przejść tą rzeźnię to on nie powinien mieć z tym problemu. Nie ma co się cackać z facetami wkońcu chcieli dzieci, a to my chodzimy 9 mcy w ciąży, znosimy wszelkie dolegliwości, potem staramy się być piękne i zgrabne jak przed porodem... a oni i tak tego nie docenią... (uogólniam fakt, ale to z wynika z doświadczenie, mało który tatuś od znajomych czy w rodzinie zajmuje się tyle dzieckiem co mama itd. )
    • marlesek Re: warto przeczytać 06.10.10, 14:09
      ja będę rodziła sama, z wielu przyczyn. Ale jeśli mam być szczera po obejrzeniu kilku filmów z przebiegu porodu ciesze się, że nie będę musiała tego oglądać z tej drugiej strony. Aczkolwiek chylę czoła przed mężczyznami którzy rodzili ze sowimi kobietami i jestem pełna podziwu!!!
      • martaaa778 Re: warto przeczytać 06.10.10, 14:47
        Co człowiek to inna opinia. Osobiście jestem zdania że facet powinien się znajdować przy głowie partnerki, tudzież w innym miejscu-ale nie między jej nogami wink po narodzinach skupia się już na dziecku a nie oglądaniu łożyska czy szyciu kobiety. Tak naprawdę - to jest loteria. A jak facetowi coś się "zaklika"???
        • titerlitury Re: warto przeczytać 06.10.10, 15:06
          Patriarchat w Polsce jest głębko wżarty, nawet w mózgi młodych kobiet. Rodziłam pierwsze dziecko w obecności mojego partnera życiowego. Pprosiłam go, by przy mnie był, zgodził się, twierdząć, ze jeżeli tylko będzie mi do czegoś potrzebny, to sie zgodzi. Był: razem poczęliśmy to dziecko z miłości, urodziłam też w jego obecności, także w atmosferze miłości. Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, gdy Miłka pojawiła się już na świecie - takiego szczęścia nie da się zapomnieć. Mnie było łatwiej z ukochanym przy boku, z życzliwą osobą, która trzymała mnie za rękę, dawała wodę do picia, zapewniała, ze jestem dzielna, chć irracjonalnie kombinowałam jak tu dac dyla z porodwki jak juz doszło do 7 cm rozwarcia. Wspierał mnie przy nieudlnych początkach karmienia piersią (jemu zawdzięczam sukces). Teraz jest najcudwniejszym ojcem jakiego znam, który po pracy zrzuca marynarę i turkla się z Miłką po podłodze, kapie ją, układa do snu, ogląda z nia dobranocny ogród, uczy jak łapać ryby, i że nie wolno chodzic p ulicy nie trzymając mamy lyb taty za rękę. Czy gdyby nie był przy porodzie nie byłby taki? Myśle, ze gdyby nie był facetem, który nie bał sie porodu, i nie wstydził się chodzić z maleńka MIłką w chuście, to ja po prostu nie miałabym z nim dzieci. Gdyby obecnośc przy porodzie miała unicestwić nasze życie seksulane, to oznaczałoby, że niegy nie kochał mnie naprawdę, tylko powierzchownie.
          Przy porodzie był raczej przy mojej głowie, sromem zajmowała się położna, gdy mnie szyto i myto on był z małą. Poród był jednym, z naszych najcudowniejszych wsplnych przezyć. Było cudownie. Ale czywiście nikogo nie namawiam na rodzinny poród - to kwestia obyczajowmności, manetalności, poglądów.
      • hmmm-mmm Re: warto przeczytać 06.10.10, 14:54
        moj maz byl przy porodzie i moge smialo powiedziec ze to on wypchnal nasza corke na swiat...................przebito mi pecherz plodowy i akcja toczyla sie bardzo szybko, tak szybko ze nawet anestezjolog nie zdazyl dobiec (wyszedl ze szpitala kupic sobie kanapke) wiec maz biegal z pielegniarka i szukali chlopiny ja tymczasem z bolu biegalam po scianach................potem bylo juz z gorki, niestety parlam nie wystarczajaco wiec pomocnica poloznej i maz dusili mi na brzuch,wypychali dziecko, nawet jak polozna odbierajaca porod mowila prosze przestac przec ja odpowiadalam , ale przeciez ja nie pre to maz....smile....jak pojawila sie glowka ( kawalek) zapytala meza czy chce zobaczyc, oczywiscie chcial......i nastepnie dalej powrocil do swego zajecia czyli wypychania dzidzi.......absolutnie nie zagladal mi do krocza, dopiero po wszystkim przy zszywaniu rzucil okiem, jednak nie wplynelo to na jego psychike, a tym bardziej na nasze zycie seksualne........,a dodam ze maz wbrew pozorom i stylowi macho jest bardzo wrazli....smile
    • wiki11110 Re: warto przeczytać 06.10.10, 15:17
      To wszystko zależy od faceta. Mój mąż był przy pierwszym porodzie (od początku do samego końca-przeciął pępowinę) i będzie przy drugim. Ja owszem miałam nadzieję, że się zgodzi ale dla niego było to oczywiste. Położna która towarzyszyła nam cały czas stwierdziła, że już dawno tak twardego faceta nie widziała (może fatalny test ale po badaniu rozwarcia zerknął na zakrwawiona rękawiczkę położnej nawet nie mrugnął). Nie takie rzeczy razem przechodziliśmy. Jedyne co go mocno wycieńczyło to to że po porodzie zaczęłam tracić przytomność (tętno było nie wyczuwalne) i wystraszył się nie na żarty o moje życie. Zresztą gdyby nie jego szybka reakcja w postaci zaalarmowania personelu nie wiadomo jakby się to dla mnie skończyło. Zdążyłam ostatkiem sił rzucić że mi słabo i rozmazuje mi się obraz a potem to już tylko pamiętam w oddali straszne zamieszanie i odgłosy personelu i czarno przed oczami. Dopiero po drugiej kroplówie zaczęła mi wracać świadomość. Tak więc dziękuję Bogu, że tam był i był taki dzielny. I jeszcze jedno nasze pożycie seksualne wcale na tym nie ucierpiało. Wszystko zależy czy mamy faceta otwartego na kobiecie sprawy czy takiego który uważa, że to tylko i wyłącznie nasza sprawa.
      • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 15:55
        to, że wasi mężowie/faceci tak świetnie to przeżyli i w ogóle było cudownie nie oznacza, że u wszystkich jest tak samo - mój mąż był przy porodzie, przeżył to, teraz też pewnie będzie ale w życiu by mi nie przyszło do głowy namawiać go do tego, jeśli powiedziałby że woli żeby go tam nie było - ja bym nie chciała być przy jego operacji urologicznej, nie mitologizujmy tak porodu, nie wspominam tego jako coś cudownego i metafizycznego - po prostu parę godzin nieludzkiego bólu zwieńczonego wreszcie, dzięki Bogu, zobaczeniem dziecka. przepraszam, co jest cudownego w mega bolesnych skurczach? to przykra dla kobiety fizjologia i choć facet może być wsparciem psychicznym, czasem lepiej żeby to była przyjaciółka czy mama.
        • titerlitury Re: warto przeczytać 06.10.10, 16:02
          i ty nie generalizuj. Ja nie dczuwałam bólu, rodziłam w zzo. Pord był piękny, metafizyczny i niezwykły, jest jednym z moich najpiekniejszych wspomnień. I gdyby mój partner cierpiał, a ja miałabym świadomośc, ze swoją obecnością mogę mu pmóc byłabym wszędzie z nim. Poza tym poród to fizjologia, operacja nie.
          • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 17:39
            Też rodziłam w znieczuleniu. I dopóki go nie dostałam bolało najbardziej jak można sobie wyobrazić, a nie zaczynasz jak wiesz porodu od znieczulenia, po nim też ból był, ale mniejszy. Masz szczęście że nic nie czułaś, zazdroszcze. Skoro nie cierpiałaś to nie pisz o pomocy cierpiącemu smile
    • marlesek Re: warto przeczytać 06.10.10, 15:56
      ciesze się, że są mężczyźni którzy świadomie chcą towarzyszyć swojej kobiecie podczas, nie ma co ukrywać trudnych, a zarazem pięknych chwil. A co z panami którzy kategorycznie mówią "nie"?Ja sądze, że takowych nie ma co na siłę zmuszać i przekonywać, iż poród to nic wielkiego i na pewno podołają temu wyzwaniu.
      • titerlitury Re: warto przeczytać 06.10.10, 16:04
        Oczywiście, ze nie ma sensu ich zmuszać, ale warto się zastanowić dlaczego to "nie" jest takie kategoryczne. Przecież w związku jest się na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie. A skoro poród wydaje im się taki nieapetyczny, to co będzie jeśli - uchowaj Boże - zdarzy się rak piersi, albo odbytu?
        • aga.1975 Re: warto przeczytać 06.10.10, 17:39
          Rak piersi czy odbytu to nieszczescie i patologia-choroba. Porod jest fizjologia i szkoda zeby tak cudowne wydarzenie, ale wygladajace dosc nieapetycznie i antyseksownie popsulo seks w zwiazku. A tak sie czasem zdarza.
          Wiekszosc tatusiow laduje jednak w kroczu, jak polozna krzyczy, ze glowke widac-a nie ma co ogladac.
          Mozna sie zastanowic nad opuszczeniem przez meza sali porodowej przed II faza porodu. Moze wrocic pepowine przeciac, jak dzieciaczek jest juz na swiecie.
          Tylko ze teraz jest taka nagonka na porody rodzinne, ze co by kobieta kolezankom wscibskim powiedziala i czego musialaby wysluchac na temat wlasnego meza...
          • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 17:41
            Zgadzam się. A co ma rak odbytu do tego? Zdrowego odbytu mojego męża nie oglądam na co dzień, dlaczego miałabym to robić w przypadku choroby???
            • titerlitury Re: warto przeczytać 06.10.10, 23:16
              nie zrozumiałaś. Nie chodzi o odbyt twojego męża, tylko o tym, czy związek jest rzeczywiście na dobre i na złe. Skoro do seksu może zrazić cos tak naturalnego jak pród, to jak związek z kims takim wytrzyma tak ciężką próbę jak choroba? To jest dopier nieestetyczne, taka dajmy na to stomia, albo blizny pooperacyjne po mastektomii. A to też jest część życia.
    • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 06.10.10, 18:15
      A ja się tak cały czas zastanawiam od kiedy to facet obecny orzy porodzie swojej żony/partnerki gapi jej się w krocze?
      Jak facet nie chce spojrzeć to nie spojrzy i już, będzie stał przy głowie, trzymał za rękę, masował plecy.
      I żeby nie było- mam za sobą dwa porody rodzinne, w róznych pozycjach (w tym na siedząco) i jakoś mój mąż nie gapil mi się w krocze podczas porodu (od tego jest lekarz i położna) i nie ma traumy, nie obrzydłam mu i nasz związek ma się dobrze. A, i do tej pory mi powtarza, ze nie wyobraza sobie by mogło go nie być przy narodzinach naszych dzieci...
      • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 18:37
        No jak rodziłaś na siedząco to rzeczywiście małą miał szansę cos zobaczyć smile Ale przy porodzie w pozycji typowej w Polsce czyli na lężąco, facet widzi absolutnie wszystko i jeszcze nie słyszałam o takim co ani na krok nie odszedł od głowy.. a personelowi to zwisa, więc między bajki te historie że go rzekomo położna nie dopuści.. mój na pewno widział wszystko bardzo dokładnie, jakie miał po tym odczucia - nie wiem i nigdy się tak naprawde nie dowiem, nie myślicie chyba że jeśli facetowi zrobiło się jakoś gorzej od tego widoku to wam o tym powie..
        • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 06.10.10, 18:41
          II poród miałam na leżąco i jakoś nic nie widział. Stał przy głowie, przodem do mojej twarzy. Powiedzieć to może by nie powiedział, ale zauważyłabym gdyby odbiło się to na naszym życiu.
          A poza tym do porodu rodzinnego trzeba byc odpowiednio dojrzalym i umiec dostrzec w tym wydarzeniu to co najważniejsze.
          • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:04
            dojrzałość nie oznacza, że się zapomina o fizjologii..
            • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:12
              Dojrzałość w kwestii porodu rodzinnego oznacza, ze fizjologia nie jest aż tak istotna by zaburzyć związek dwojga ludzi.
              • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:52
                nikt kto nie przeżył porodu nie wie wcześniej jak na niego zareaguje, jakie będzie miał odczucia - ani kobieta, ani mężczyzna. i nie ma to nic wspólnego z dojrzałością, miłością, więzią itd.
                • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 06.10.10, 21:58
                  Bzdura. Pewne rzeczy można wiedziec i przeczuwać zanim się doświadczy porodu. To kwestia wzajemnego poznania się i własnie pewnej dojrzałości związku.
                  To moje zdanie nie musisz się z nim zgadzać. Na wlasnym i znajomych przykładzie wiem, ze jak para ma silną więź, doskonale się dogaduje i rozumie to i poród jest dla nich obojga pieknym przezyciem niezależnie od tej podkreslanej przez Ciebie fizjologii (w której tak naprawdę tez mozna dostrzec piękno, wystarczy umiec patrzeć).
                  • marlesek Re: warto przeczytać 06.10.10, 22:13
                    wybacz, ale ja jakoś nie dostrzegam nic pieknego w szeroko pojętej fizjologii podczas porodu, co jest pieknego w przecinaniu krocza któro krwawi i delikatnie mówiąc "nie kusii nie zachwyca swoim wyglądem". dzisiaj na internecie oglądałam film z porodu podczas którego kobieta wydaliła resztki kału, owszem jest to ludzkie, ale czy było coś pieknego w tej fizjologii nie sądze.
                    a odnosnie tego, że pewne rzeczy można wiedzieć to uwierz mi czasami uważamy że postapilibysmy tak a nie inaczej, a gdy nadchodzi ta chwila człowiek potrafi sie zachowac zupełnie inaczej niz sądził, to lezy w naturze ludzkiej. a fakt iż mezczyzna nie chce towarzyszyc swojej partnerce przy porodzie nie swiadczy o tym, ze w ich związku jest coś nie tak a ich więzi są słabe i że sie nie odgaduja.
                  • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 06.10.10, 23:16
                    taaa z tego co piszesz wnioskuję że jak mężczyzna nie chce oglądać swojej kobiety w trakcie porodu i nie daj Boże nie zachwyca go metafizycznie widok rozwartego krocza, a w niej główki dziecka to oznacza, że nie ma między nimi więzi, nie dogadują się i dzieciaki z nich. Nie przesadzaj.
                    Super, że masz takie wspomnienia ze swojego porodu. Wszyscy moi znajomi oraz członkowie rodziny, którzy mają już to doświadczenie za sobą rodzili z partnerami - owszem, wszyscy mówili o dużym przeżyciu ale nie przesadzajmy z tym pięknem - kto miał poród bolesny wspomina to jako hardkor, kto miał łatwy - cieszył się że było szybko i bez bólu. A zachwycać się dzieckiem, zamiast porodem można jeszcze dłuuuugo po jego urodzeniu.
                    • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 07.10.10, 08:37
                      Oba porody miałam bolesne, przy drugim wyłam jakby mnie ze skóry obdzierali i mimo to uważam, ze było to coś niesamowitego i pieknego.
                      I nie piszę, ze jak ktoś nie chce być przy porodzie to nie ma więzi. Po prostu nie jest do tego wystarczająco dojrzały (co nie jest niczym złym, jesli zdaje sobie z tego sprawę). Oboje powinni tego chcieć i żadne ni epowinno się czuć zmuszane.
                      I nie pisz, że jak ktoś miał lajtowy poród to wspomina dobrze, a jak cięzki to wspomina źle, bo to zwyczajnie nie jest prawdą.
                      Mój pierwszy poród mimo, ze zakończony komplikacjami, wspominam także bardzo dobrze.
            • marlesek Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:23
              dziewczyny znam osobiscie przypadek gdy żona (moja przyjaciółka pielgniarka wiec według niej poród to nic specjalnego) strasznie nakłaniała swojego meża do tego by jej towarzyszył on z uporem protestowa,ł wiem ze nawet kilkanascie razy sie o to kłócili, bo ona naciskała a on nie chciał, suma sumarum był przy porodzie i do tej pory, a Patrycja ich córeczka ma juz 6 lat, twierdzi ze nigdy w zyciu wiecej takowych widoków i z perspektywy czasu załuje, ze to widział (a jak sadze bo widze sa fajnym zgranym udanym małżeństwem) Tomasz twierdzi, że bardzo kocha swoją żone i córke, ale drugi raz na to by sie na to nie zdecydował. mitem jest tez według niego i to iz maz stoi przy głowie i głaszcze, w trakcie gdy moja kolezanka rodziła było 3 porody, ona miała bardzo bolesne skorcze łydek i połozna wlaśnie męza poprosiła by (z braku chętnych wink )rozmasowywał te łydki więc jak to on twierdzi miał miejsce w pierwszym rzedzie i dla niego mężczyzny nie był to fajny widok.
              nasówa mi sie jedno ilu mezczyzn tyle postaw, a konkluzja neich bedzie to iz każdy mężczyzna ma prawo wyboru a my kobiety nie powinnysmy do niczego zmuszac swojego faceta.
              • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:27
                marlesek napisała:
                > nasówa mi sie jedno ilu mezczyzn tyle postaw, a konkluzja neich bedzie to iz ka
                > żdy mężczyzna ma prawo wyboru a my kobiety nie powinnysmy do niczego zmuszac sw
                > ojego faceta.

                Dokładnie tak, obie tsrony muszą do takiej decyzji dojrzeć. Na siłę nie ma co kogokolwiek ciągnąć bo trauma murowana.
                • aga.1975 Re: warto przeczytać 06.10.10, 23:16
                  Co ty z ta dojzaloscia?
                  Nikt tu nie mowi ze facet przestanie kochac zone , ale o problemach w sferze seksualnej, ktore moga, nie musza wystapic. I poznawczo i w swerze emocji wyzszych moze sie nic nie zmienic, natomiast poped , ktory jest raczej prymitywny i podlega kontroli bardziej w kwestii hamowania, niz wzbudzania, moze sie zaburzyc. Co najczesciej mija z czasem.
                  Moga sie pojawic takze obawy, ze sie cos kobiecie uszkodzi, poruszy po tej krwawej jatce.
                  No chyba ze masz szerokie drogi rodne, nie trzeba bylo nic nacinac, a porody w fazie parcia to bylo plum i dziecko witamy na swiecie.
                  • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 07.10.10, 08:38
                    raz byłam nacięta, drugi raz nie. i nie chodzi o szerokość a o elastyczność. a o to wystarczy zadbać wcześniej.
                  • dziub_dziubasek Re: warto przeczytać 07.10.10, 08:38
                    I jeszcze raz napiszę- jak facet nie chce spojrzeć to nie spojrzy!
                    • aga.1975 Re: warto przeczytać 07.10.10, 09:17
                      A dlaczego ma nie chciec patrzec na glowke wyczekanego potomka??
                      W porodach ktore widzialam jak pokazywala sie glowka tata byl zainteresowany. Jak dziecko ma duza glowe, a mama drobna szczupla z wysokim kroczem, to ciac trzeba.
                      Przy drugim porodzie, krocze ma o polowe mniej centymetrow-jako efekt pierwszego. Zreszta po sromie widac czy kobieta rodzila i nie ma zmiluj sie.
    • em.haa Re: warto przeczytać 06.10.10, 19:08
      Aż się boję to czytać, bo i bez tego jestem przerażona.
      Ale patrząc na nagłówek i po przeczytaniu pierwszych zdań, temat mnie na szczęście nie dotyczy.
    • marlesek cytrynowa ma rację! 06.10.10, 20:39
      to że mężczyzna ( ojciec) nie chce towarzyszyć swojej kobiecie podczas porodu nie oznacza, że jej nie kocha i że jest niedojrzały. my kobiety mamy inną konstrukcję psychiczną to raz, a dwa powiedzmy sobie szczerze my nie mamy wyjścia nikt nam nie zostawił wielkiego pola manewru (jeśli już jesteśmy w ciaży) i czy to nam sie podoba czy nie, przy porodzie będziemy na 100% wink

      • dziub_dziubasek Re: cytrynowa ma rację! 07.10.10, 08:46
        To że nie chce i zdaje sobie z tego sprawę to ok, ale jak idzie nie chcąc a potem płacze, ze ma traumę to świadczy tylko i wyłącznie o niedojrzałości i to totalnej, bo nawet na etapie podejmowania decyzji.
        • lil-lia Re: cytrynowa ma rację! 07.10.10, 11:52
          ja ze swoim M jeszcze na ten temat nie rozmawialam, i szczerze nawet o tym nie myslalam, bedzie ze mna to bedzie a jak nie bedziec chcial byc to nie bedzie.
          Jestesmy ze soba 12 lat, przeszlismy wiele dobrego a i czasem dolki tez sie zdarzaly, jednak zadna sytacja zyciowa nie spowodowala ze sie ode mnie oddalil czy zrobil mi przykrosc swoim zachowaniem, zawsze byl super i sie wspieralismy. Jezeli zdecyduje ze nie chce ogladac, to ok, dla mnie i lepiej, co to za przyjemnosc dla niego glaskac wrzeszczaca z bolu zone, ale jak bedzie chcial to ok smile

          Jak na razie chodzi ze mna zawsze do lekarza, nawet przy usg jest, ale nigdy "tam" nie zaglada smile

          I nie uwazam patrzac na nasz zwiazek ze jak powie NIE to ze brak u nas wiezi, ze sie nie nadaje na ojca czy inne takie podawane przez Was jako przyklady.
        • cytrynowa.lemoniada Re: cytrynowa ma rację! 07.10.10, 14:26
          niestety takie sytuacje do dowód niedojrzałości również matki dziecka - która widząc że facet nie chce, na siłę go na ten poród ciągnie
    • bluex Re: warto przeczytać 06.10.10, 20:55
      Najwazniejsze to nikogo do niczego nie zmuszać - to musi byc wspolna decyzja obydwojga a nie moda. I tyle w temacie.
      • czekolada85 Re: warto przeczytać 06.10.10, 22:54
        Chociaż mam jeszcze kilka tygodni do porodu poprosiłam żeby mój mąż sam zdecydował czy chce być przy porodzie czy nie, napewno będzie przy mnie w szpitalu przed i zaraz po...
        ale do niczego nie będę go zmuszać...
        I egoistyczne dla mnie jest to że kobiety na siłę ciągną facetów na porodówkę za wszelką cenę... zapominając że my biologicznie jesteśmy zaprogromowane do rodzenia dzieci dla nas to czysta natura (choć niesmaowicie bolesna);/
        • jaga07 Re: warto przeczytać 07.10.10, 09:23
          czekolada85 napisała:

          > I egoistyczne dla mnie jest to że kobiety na siłę ciągną facetów na porodówkę z
          > a wszelką cenę...

          Otóż to!
          Pozostaje jeszcze pytanie ile intymności i flirtu pozostało między kobietą i mężczyzną, czy łączy ich firma pt: małżeństwo, czy może jeszcze potrafią się sobą cieszyć, kobieta zanęcać a mężczyzna zdobywać a dziecko jest ich pięknym dopełnieniem? Czy może rutyna i zwykłe zaspokajanie potrzeb, a wówczas w grę wchodzi egoizm ?
          Oczywiście upraszczam, bo musiałabym ze dwie strony nasmarować.
          W każdym razie, krocze kobiety, jak i piersi znacznie różnią się od tych z przed ciąży, może lepiej żeby nasi mężczyzni nie oglądali tych zasinień, nabrzmiałości, to nic ładnego, o porodzie nie wspomnę. Aczkolwiek można wszystko tak zorganizować aby nasz ukochany był blisko, nas wspierał ale nie patrzył!

          • titerlitury Re: warto przeczytać 07.10.10, 13:49
            Słonko, twoje krocze i piersi zmienią się po ciąży, porodzie i karmieniu nieodwracalnie. Po prostu ciało nieródki jest inne niż ciało kobiety posiadającej dzieci. A jesli związek opiera się tylko na seksie, flircie to nie ma przed soba zbyt świetlanej przyszłości...
            • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 07.10.10, 14:28
              Moje piersi po pierwszej ciąży i karmieniu nie zmieniły się, wyglądały po zakończeniu karmienia tak jak przed ciążą (może dlatego że małe) Ciało generalnie po kilku miesiącach też, więc bez przesady. Krocza sobie pod lupą nie oglądałam, ale też nie sądzę.
              • titerlitury Re: warto przeczytać 07.10.10, 16:10
                Masz szczęście bycia w tym niewielkim odsetku kobiet których ciało nie zmien ia się po porodzie, niestety dla znakmitej większości natura nie jest tak łaskawa. Zostaje szersza miednica, sotpy, piersi tracą jędrnośc (oczywiście zalezy tez od tego jak dług się karmi), często brzuch nie wraca juz d formy mimo ćwiczeń. A krocze zmieniło ci sie na 100%, gineklog widzi od razu, czy ma do czynienia z nieródka, czy z matką.
                • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 07.10.10, 16:16
                  Ginekolog pewnie zauważy ale mąż to chyba aż takim specjalistą nie jest smile wątpię żeby podczas seksu czuł jakąś różnicę, jeśli ja nie czuję
                  • pamplemousse1 Re: warto przeczytać 07.10.10, 20:57
                    e tam, ja mimo urodzenia bliźniaków 1,5 roku temu jestem jak nówka sztukawink
            • jaga07 Re: warto przeczytać 07.10.10, 17:36
              Słonko, tak się składa, że jedną ciąże i poród mam już za sobą,
              dokładnie wiem jak wygląda ciało kobiety po ciąży, okazuje się, wszystko praktycznie wraca do normy.
              Jeśli chodzi o Twoje życzenie mi "świetlanej przyszłości" to bardzo nieładnie z Twojej strony po kilku słowach tak złowróżyć, oby nie obróicły się przeciwko Tobie,
              jak już wspomniałam upraszczam temat, jeśli nie zrozumiałaś intencji to jeszcze raz powtórzę-to że rodzi się dziecko nie oznacza, że więź intymna między kobietą i mężczyzną ma się skończyć, jeśli można ukryć przed mężczyzną nienajkorzystniejszy wygląd to coś złego, po co się obnarzać? Przecież lepiej, aby w jego pamięci były miłe obrazy, chyba że komuś nie zależy na tym i całe swoje życie poświęci już tylko dziecku/cią.
              Należałoby zapytać się mężczyzn jaką chcą kobietę w domu-matkę polkę, przysłowiową kurę domową czy może zadbaną, ładną żona, która urodziła mu wspaniałe dziecko, z którą nadal można porozmawiać, poprzytulać się?
              • titerlitury Re: warto przeczytać 08.10.10, 10:26
                Twój problem polega na tym, ze nie potrafisz zrozumiec, że jedno nie wyklucza drugiego.
    • mamadi Re: warto przeczytać 07.10.10, 11:12
      My kobiety to lubimy mamuśkować facetom i martwić się o ich odczcia. Natomiast męska natura tego nie doceni, a przyzwyczai się tylko do wygody. Kobiety myślcie najpierw o sobie, bo my i tak mamy trudniej w życiu. Zauważyłam taką prawidłowość (wyjątki potwierdzają regułę), że im kobieta bardziej skupiona na dobru mężczyzny, tym on bardziej ją olewa. I vice versa. Oczywiście nie ma sensu zmuszać, bo trzeba mieć swoją dumę, ale nie żałować ich na Boga. To oni mają się nami opiekować. Ale pojechałam. Jak feministka jakaś tongue_out
    • mysz_ka85 Re: warto przeczytać 07.10.10, 13:26
      Wiecie co? Czytam tak ten wątek i czytam. Każda z Was ma po trochę racji.

      Mój mąż to taki typ faceta, który ma odruchy wymiotne jak widzi filmy z porodu. Ale w momencie kiedy roniłam swoją pierwszą ciążę, kiedy krwawiłam tak bardzo, że na śniegu jak szłam zostawały krople krwi i resztki wypadły ze mnie na izbie przyjęć (sorry za opis, ale tak właśnie było) a potem był zabieg, a ja goła bez piżamy we krwi, w zakrwawionych skarpetkach i płacząca jak zwierze - był przy mnie. Masował mi stopy, zcałował łzy. I co najważniejsze - wtedy nie byliśmy małżeństwem jeszcze - spotykaliśmy się niecały rok. Codziennie śpimy w jednym łóżku i pierdzimy pod kołderkęwink
      Teraz czeka nas poród naszego synka. Boję się trochę tego jak to będzie wyglądać, boje się tej strasznej (dla mnie także) fizjologii - opróżniania jelit, sikania, potu, zapachu itp. Boję się rozciętego krocza, szycia, bólu - boję się nieznanego. I choć mam wynajętą położną, jestem zakwalifikowana do zzo to boję się i tak. I wiem, że będzie mi milej jeżeli będzie ze mną właśnie mój mąż. Ale jeżeli "odjadę" , spanikuję powiem żeby wyszedł. Bo chce mu oszczędzić wspomnień. Bo wiem, że on pamięta co się wtedy ze mną działo. I pomimo tego, że kiedyś mi powiedział, że po tym, co przeszliśmy nie wyobraża sobie mnie zostawić, że kocha mnie jeszcze bardziej.
      Mnie po prostu chodzi o to, że mnie samej będzie nie w smak, kiedy nie będę panować nad swoim ciałem, wyć z bólu, niech pamięta mnie jak pamięta ale niech nie widzi mojego krocza - dla mnie samej to będzie trauma - i zaznaczam bardzo kocham swojego synka.
      A tak poza tym jesteśmy małżeństwem, przyjaciółmi i kochankami, choć seks podczas ciąży uprawialiśmy kilka razy - mąż boi się, że uszkodzi syna. A ja i tak nie mam ochoty, po ostatnim seksie trochę plamiłam. Wielokrotnie kochaliśmy się podczas okresu - to też nie jest apetyczny widok.

      Wydaje mi się, że każda kobieta ma jakieś tam obawy, szczególnie przed pierwszym porodem. Bo nie wiadomo co kogoś czeka.

      Powiem Wam jeszcze jedno - ja pomimo wszystko nie usłuchałam. Faceci, którzy są lekarzami ginekologami, tacy, z którymi rozmawiałam, mówią, że nigdy nie chcieliby z własnej woli towarzyszyć kobiecie przy porodzie...
      • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 07.10.10, 14:32
        Nie bój się na zapas, aż tak strasznie to nie wygląda. Ani się nie zsikałam, ani nie opróźniły mi się jelita podczas porodu (żadnej upokarzającej lewatywy ani golenia wcześniej też dzięki Bogu nie zaliczyłam). Co prawda krocze nie wyglądało pewnie fajnie, nie wiem, swojego nie widziałam, ale jest nadzieja (nikła) że facet tego nie będzie mimo obecności przy porodzie widział.
        • pamplemousse1 Re: warto przeczytać 07.10.10, 20:56
          e tam, mąż siedzi przy twarzy i trzyma za rękę, a nie przed kroczemsmile
          • cytrynowa.lemoniada Re: warto przeczytać 08.10.10, 08:56
            na filmach owszem
    • kapyl Re: warto przeczytać 08.10.10, 09:51
      Ja będę rodziła bez męża, tak ustaliliśmy obydwoje. I nie ma w tym naprawdę żadnej ideologii, jesteśmy zgodni co do tego. Prawdopodobnie będzie ze mną przez I fazę porodu, a na II fazę wyjdzie. I nie, nie uważam, że mnie nie kocha, że jest niedojrzały, czy coś takiego.
      • mamadi Re: warto przeczytać 08.10.10, 12:54
        My też tak zdecydowaliśmy (ani on się nie palił, ani go nie namawiałam), ale jak się zaczęło, to pod wpływem chwili mąż poszedł ze mną i już został do końca. Teraz mówi, że warto było, a i ja sobię chwalę. Przydała się osoba, która podawała wodę i prowadziła pod prysznic, bo sama bym nie poszła. Druga rzecz, że poród zazwyczaj trochę trwa i fajnie z kimś pogadać dopóki jeszcze można, bo strasznie się dłuży samotne oczekiwanie. Mam porównanie, bo przy pierwszym dziecku nie mógł być nikt ze mną z powodu remontu porodówki rodzinnej.
    • mozyna Re: warto przeczytać 09.10.10, 00:05
      Dla mnie to trochę usprawiedliwianie tatusiów, bo boją się widoku krwi, bo boją się krzyku rodzącej, bo boją się czegośtam...A jak kobieta urodzi w domu, w samochodzie, to wyjdą zaczekać na zewnątrz i zostawią ją z tym samą??? Albo potem stwierdą, że niestety byli zmuszeni to oglądać i partnerka już ich niestety nie pociąga.
      To najważniejsze wydarzenie w życiu ich dziecka - narodziny. Nie najlepiej wygląda? Cóż, może przyszedł czas na bycie dorosłym, odpowiedzialnym. Potem przyjdą inne ważne wydarzenia, w których ojciec również powinien uczestniczyć: urodziny, wywiadówki itd.
      Dla mnie mężczyzna, dla którego naturalnym jest bycie przy partnerce podczas porodu, dorósł po prostu do roli ojca. Nawet jeżeli ta myśl go przeraża, to chce pomóc swoim najbliższym w tym ważnym momencie, chce w tym uczestniczyć. Niejednokrotnie sama rodząca chciałaby poczekać za drzwiami porodówki, a potem tylko wejść i pozachwycać się czystym dzidziusiem smile
    • srubokretka Re: warto przeczytać 09.10.10, 07:16
      Rodzilam ponad 3 lata temu i powiem szczerze, ze nie bylo nigdy mowy o tym , zeby meza przy porodzie nie bylo. Mi to do glowy nie przyszlo. Az sie jutro zapytam, czy on mial watpliwosci.
      Nie wyobrazam sobie sama rodzic, ani z zadna inna osoba. To jest tak osobiste dla 2 ludzi, ze nie wyobrazam sobie nikogo innego, tylko meza przy mnie. Nikogo z rodziny nie informowalismy, dopiero jak sie dziecko urodzilo maz dzwonil.
      Mialam skomplkowany porod i moze wlasnie dzieki obecnosci meza go przezylam.
      Jak nie rodzicie z mezem, to z kim? Same?????
      Z mama?? moja jest panikara, odpada. Ojciec? juz to widze. Tesciowa? Po moim trupie. Tesc? Hahaha. Przyjaciokla? no jakby swoich przezyc miala malo. Przyjaciel? Brat? ewentualnie z braku meza, tylko i wylacznie. Moze siostra, ale nie mam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka