Wiem, że jest tysiąc wątków o przyspieszaniu porodu, ale niestety na mnie te wszystkie magiczne sposoby nie działają. Jestem w 39 tygodniu (38 td i 2 dni) i uwierzcie, że probowałam już chyba wszystkiego

Czuję się okropnie, mam straszne obrzęki na nogach, drętwieją mi stopy i ręce, do tego ciśnienie mi skacze, a to tego 2,5 cm rozwarcia od jakiś dwóchj tygodni

Naprawdę chciałabym już spokojnie urodzić, a tu nic. Byłam w ostatni weekend w szpitalu bo RR wzrosło mi ponad stan normy, jednakże na izbie powiedzieli że to jest tylko jeden skok a tak mam w górnej granicy normy (czyli 135/80) i nie ma przesłanek do indukcji porodu. Mogę zostać na oddziale, ale jedyne co będą mi robić, to obniżać objawowo ciśnienie i czekać, aż akcja się sama rozwinie, nawet to 42 tygodnia. Zdecydowałam się wrócić do domu bo mam jeszcze starszą córkę, z resztą wolę czekać w domu gdzie mogę się ruszać a nie leżeć w łóżku szpitalnym.
Co do przyspieszania naturalnego to już nie mam pomysłów. Z dwulatkiem w domu jest wieczny ruch, chodzimy na spacery, codziennie kilka rundek po schodach na 2 piętro, zakupy, sprzątanie, sex. Piję napar z liści malin 3 x dziennie, biorę wiesiołek, stymuluję sutki, masuję krocze olejkiem i NIC.
Może znacie jeszcze jakieś sposoby, żebym w końcu mogła urodzić? Pomóżcie