Dodaj do ulubionych

Lepiej ciąć krocze

30.01.05, 13:36
Dziewczyny! Nie wiem jak jest najlepiej, ale byłam wczoraj u swojego lekarza
i rozmawiałam z nim o cieciu. Ja chciałam tego uniknąć, ale on mi odradził.
Mówił, że poród bez cięcia na tyle rozciąga fizjologicznie tkanki, jakby
rodziło się 3 dzieci nie jedno. Wynikiem tego jest, jak twierdzi duży procent
kobiet, które w wieku 3paru/4paru lat nie trzymają moczu. Kolejna rzecz,
rozerwanie się - lekarze nie mają kontroli na rozerwaniem : może być zbyt
duże, może być nie w tą sronę (wynikiem-nietrzymanie kału)i wcale łatwiej się
nie goi - rzecz pielegnacji, indywidualnych predyspozycji itp.
Ja tam nie wiem. Moje koleżanki cięli i nic się złego nie działa. Ładne
szybkie blizenki i nie narzekają. Sama nie wiem, ale trochę mnie wystraszył.
Pozdrawiam
Marta z terminem na jutro!
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 13:41
      To już drugi wątek na ten sam temat w ciągu pół godziny. Obydwa mądrze
      argumentowane. Radzę przeczytać tym, które za wszelką cenę chcą chronić krocze.
      • aluc Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 13:46
        nie chodzi o ochronę krocza za wszelką cenę, a w tych przypadkach, kiedy
        nacięcie nie jest konieczne
        ja rozumiem, że polscy lekarze są mądrzejści od takiej WHO na przykład wink ale
        akurat z argumentem, że zawsze lepiej naciąć, jakoś się zgodzić nie mogę, bo
        jakoś bardziej WHO wierzę
        • pimpek_sadelko Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 08:41
          aluc napisała:

          > nie chodzi o ochronę krocza za wszelką cenę, a w tych przypadkach, kiedy
          > nacięcie nie jest konieczne
          > ja rozumiem, że polscy lekarze są mądrzejści od takiej WHO na przykład wink ale
          > akurat z argumentem, że zawsze lepiej naciąć, jakoś się zgodzić nie mogę, bo
          > jakoś bardziej WHO wierzę
          przepraszam, ale moze who poprowadzi ciaze i odbierze nam porody?
          ja ufam konkretnym osobom, lekarzom, ktorych wybiore, bo wiem, ze sa dobrzy,
          nie wierze jakiejs tam organizacji, ktora na porodowkach nie siedzi a pisze
          sobie piekne elaboraty.
          moj maz jest lekarzem i naprawde nie da rady prowadzic pacjentow wedlug
          biurokratycznych wytycznych. medycyna to nie matematyka.
    • arcoiris Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 15:42
      Uważam, że nacięcie krocza to nic złego, wręcz przeciwnie. Oby tylko takie
      problemy i niedogodności miały kobiety rodzące. Przy pierwszym porodzie miałam
      nacięcie i jak będzie trzeba mogą ponownie nacinać, nawet profilatycznie.
      Owszem potem trochę boli ale w porównaniu z bólem porodowym to jest nic. A po
      co narażac się potem na ból związany z popękaniem czy plastyką krocza? Lepiej
      walczyć o to, aby łożysko wyszło samo, żeby nam pomagano po porodzie przy
      dziecku, o życzliwość itp. Naprawdę nie ma się czego bać. Samo nacięcie nie
      boli. Potem jest krocze zszywane przy znieczuleniu miejsowym.

      Pozdrawiam wszystkie przyszłe i obecne mamy!

      Agata (39 t.c. i 5 dni)
      • mama_wojtusia2 Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 15:53
        No właśnie smile A poza tym przez pierwsze dni po porodzie podczas
        karmienia tak bolą brodawki, że dyskonfort spowodowany nacięciem krocza
        to pestka. Ja się bardziej boję, żeby nie było komplikacji podczas porodu
        a nie tym czy natną czy nie. Moja koleżanka miała nacięte krocze i pęknięte
        również. Dyskonfort po nacięciu znika szybciutku a po peknięciu męczyła
        się pół roku. Miałam nacięte krocze i naprawdę nie jest to koszmar. Bardziej
        razi mnie to, że w większości szpitali rodzi się na leżąco, bo tak jest
        wygodniej położnej.
        Pozdrawiam
        Marzena 32 tc
        • mama_alusi1 Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 21:26
          a mnie akurat bardziej bolały szwy które ciagnęły jak nie wiem co niz popękane
          brodawki i w ogóle te ciagnące szwy były najgorsze w tym wszystkim, poród
          lepiej wspominam niż ten dyskomfort ze szwami.
    • ese1 Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 16:37
      Ja tez osobiscie jestem za cieciem, a to glownie dlatego, ze nie wiadomo, czy
      krocze nie zostanie rozerwane. Wszystko zalezy tez od wielkosci dziecka. Jednak
      rana rwana od cietej gorzej sie goi, nie wspominajac o tym, ze trudniej cos
      takiego pozszywac. W pierwszej ciazy mialam krocze ciete i nie wspominam tego
      jako dramat.
      • eva-a Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 21:32
        Oj dziewczyny... Wasze posty to mi najbardziej pasują do WĄTKU O
        NAJŚMIESZNIEJSZYCH ZABOBONACH!!!
      • wieczna-gosia Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 02:02
        > rana rwana od cietej gorzej sie goi, nie wspominajac o tym, ze trudniej cos
        > takiego pozszywac. W pierwszej ciazy mialam krocze ciete i nie wspominam tego
        > jako dramat.

        taaak?
        A wiec czemuz obecnie Cesarke coraz wiecej lekarzy wykonuje nowatorska metoda
        polegajaca na UWAGA- rozrywaniu kolejnych powlok skornych? I dlaczego zaczeto
        twierdzic ze rwane lepiej sie goi?

        Polozna chroniaca kocze JEST w stanie ocenic czy krocze sie rozerwie czy nie. I
        czy pacjentka umie wspolpracowac przy parciu tak by to krocze ochronic.

        Ja rozumiem ze naciecie krocza to nie dramat- nikt nie twierdzi ze dramat. Tylko
        jak mozna NIE ciac krocza to czemu by z tego nie skorzystac?

        A z opowiesci na forum wynika jednak ze coraz wiecej kobiet z tej mozliwosci
        korzysta. I jakos nie zauwazylam zwiekszonej liczby opowiesci jak to pekly po
        odbyt, wrecz przeciwnie twierdza ze skonczylo sie na jednym szwie (przypominam
        ze przy nacieciu zaklada sie 3-4 srednio) lub w ogole bez szycia wink))

        argumenty szyte grubymi nicmi wink)
      • mama5plus Re: Lepiej ciąć krocze 01.02.05, 00:18
        ese1 napisała:

        > Ja tez osobiscie jestem za cieciem, a to glownie dlatego, ze nie wiadomo, czy
        > krocze nie zostanie rozerwane. Wszystko zalezy tez od wielkosci dziecka.


        Taaaak? To dla mnie cos nowego jednak wink
        Urodzilam troje dzieci bez naciecia. Waga 3850 i dwoje powyzej 4kg (4170 i
        4420). I nic nie peklo. Nawet na 1 szew smile

        >Jednak rana rwana od cietej gorzej sie goi, nie wspominajac o tym, ze trudniej
        cos
        > takiego pozszywac.

        Uuu, to tez jakas nowosc dla mnie wink

        Jesli krocze jest odpowiednio elastyczne i porod dobrze prowadzony to nie ma
        prawa popekac wiec po co ciac??
        Jak widac u mnie bez naciecia nie bylo co zszywac big_grin

        Aha, po 5 porodach i w wieku wcale niemlodym wink mocz nadal trzymam i to calkiem
        dobrze wink

        • fasolka31 Re: Lepiej ciąć krocze 01.02.05, 10:24
          Na to nie ma reguły...tak jak napisała mama5plus.
          Ja rodziłam na razie raz z nacieciem i mam problem wysiłkowego nietrzymania
          moczu....inne rodzą kilka razy i nie mają takich problemów.
          Prawdopodobnie mam b.rozciągliwą tkankę i moje mięsnie dna macicy również takie
          są, co zapewne potwierdza też to że nie mam ani w pierwszej ani w obecnej ciąży
          ani jednego rozstepu - myślę że ma to jakiś związek. Do tego dochodzą wymiary
          anatomiczne kobiety i dziecka....To bardzo indywidualna sprawa, tak samo jak
          szybkość porodu - żadnych reguł.
    • elza78 Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 21:40
      wiecie co... w pelni lata przy 30 C tez lepiej rutynowo chodzic w futrze, bo
      zawsze jest prawdopodobienstwo, ze pogoda sie zalamie temperatura spadnie nagle
      do -20 i wtedy bedziemy zabezpieczone przed ewentualnymi nieprzyjemnymi
      skutkami tegoz zalamania...
      albo hehe powyrywajmy sobie od razu wszystkie zeby, zeby nie bylo potem z nimi
      problemow - od razu szuflada...
      pusty smiech ogarnia normalnie
    • wioleta.olszak Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 22:42
      ja mam dwa doświadczenia.przy pierwszym dziecku nacieli mnie troszeczkę(mogli
      sobie darować)nic nie bolało do tego stopnia ,że nie wiedziałam na którą stronę
      mnie cieli.szwy też nic nie bolały jedno co dokuczało to to że nie pozwolili
      siadać przez 2 tyg na tyłku.Przy drugim dziecku nacieli mnie żeby sobie
      ułatwić "grzebanie" i wyciąganie dziecka (a było malutkie i główkę tez miało
      malutką)to nacięcie tak mi dokuczyło że dochodziłam do siebie przez miesiącszwy
      mnie ciągnęły i bolały i było okropnie.jak jest potrzeba to niech tną ale niech
      tego nie robią jak nie muszą!bo to maże być przykre.PS nie trzymanie moczu nie
      jest związane tylko z porodem bez cięcia .trzeba ćwiczyć mięśnie kelga
      (zaciskanie krocza tak jak powstrzymywanie strumienia moczu)i wszystk będzie
      ok.Ja moałam ten problem po porodach ale już się go pozbyłam dzięki tym
      ćwiczeniom
    • elgosia Re: Lepiej ciąć krocze 30.01.05, 22:55
      Myślałam, że to jest to forum dyskusyjne, że wymieniamy tu poglądy i argumenty,
      a tym czasem niedługo bedzie tak: jak chcesz, żeby Cię obrażono wypowiedz się
      na forum "ciąża poród".
      A tak do rzeczy. Gdyby sprawa nienacinania była oczywista i masaże i inne takie
      dałyby mi gwarancje również niepeknięcia (pekłam do odbytu - nic przyjemnego),
      zastosowałabym te cuda. Ale tak niestety nie jest, więc ja wybieram cięcie, ale
      dobrze zrobione, bo przy moim pierwszym porodzie położna źle to zrobiła (nawet
      szyjacy lekarz mruknął pod nosem: kto tak naciął?).
    • misialski Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 08:29
      z tym nietrzymaniem moczu to lekarz pierdoły opowiada. moja ciocia pracuje w
      instytucie który zajmuje sie pacjentkami z nietrzymaniem moczu i mówiła mi że
      wcale to nie wynika z nienacinania krocza. Lekarze sa niedoinformowani.
      • pimpek_sadelko Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 08:45
        misialski napisała:

        > z tym nietrzymaniem moczu to lekarz pierdoły opowiada. moja ciocia pracuje w
        > instytucie który zajmuje sie pacjentkami z nietrzymaniem moczu i mówiła mi że
        > wcale to nie wynika z nienacinania krocza. Lekarze sa niedoinformowani.

        dobrze, ze ciocia jest najlepiej doinformowana.

        przepraszam za zlosliwosc, ale w polsce to typowe zachowanie: lekarz nie wie
        nic, inni wiedza wszystko i sie dziwia, ze lekarz nie wiem. bzdura.
        • misialski Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 10:47
          Przepraszam źle to ujęłam. Nie twierdze ze wszyscy lekarze są niedoinformowani,
          ale czesto tak jest i to nie tylko w tym przypadku. Moja ciocia pracuje z
          kobietami cierpiącymi na nietrzymania moczu i kału, wypadanie narządów itp. To
          jest instytut opracowujący nowoczesne metody leczenia takich kobiet i
          propagujacy profilaktykę. Wierzcie mi naciecie krocza lub jego brak nie ma nic
          wspólnego z nietrzymaniami. Kiedys panował taki mit, niepoparty niestety
          badaniami medycznymi.
    • weronikaglow Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 08:44
      Ciekawe co ten lekarz powiedzialby o porodach w Holandii? Skoro tam zaledwie 7%
      kobiet jest cietych to chyba tamtejsi lekarze skazuja kobiety na meki
      nietrzymania moczu? Szalony kraj! Chyba im wsciekla wolowina uderzyla do glow!!!
      Lekarze opowiadaja rozne historie a prawda jest taka, ze jakby pozwolili
      kobietom rodzic zgodnie z instynktem i ingerowali faktycznie wtedy kiedy trzeba
      to byloby mniej pokaleczonych kobiet.
      Ja osobiscie tez rozmawialam z lekarzem i powiedzial, ze zdecydowanie lepiej bez
      nacinania.
      Polecam tez kilka laktur o porodzie oraz chocby obejrzenie zdjec dostepnych w
      sieci. Tam mozna zerknac jak rodza kobiety z innych bardziej cywilizowanych
      krajow i jakos nikt im krocza nie nacina.
      • mast1 naciecie wcale nie chroni przed nm ! 31.01.05, 10:42
        Bylam b. mocno nacieta - 15 cm...I co? Mam obnizona macice, problemy z
        nietrzymaniem moczu i wiele innych, charakterystycznych podobno dla kobiet z
        okresu postmenopauzalnego, mimo, ze rodzilam w wieku 26 lat, a teraz mam
        28.....Wiec to, ze naciecie chroni przed takimi "atrakcjami" mozna miedzy bajki
        wlozyc!!!!
      • mast1 naciecie wcale nie chroni przed nm ! 31.01.05, 10:43
        Bylam b. mocno nacieta - 15 cm...I co? Mam obnizona macice, problemy z
        nietrzymaniem moczu i wiele innych, charakterystycznych podobno dla kobiet z
        okresu postmenopauzalnego, mimo, ze rodzilam w wieku 26 lat, a teraz mam
        28.....Wiec to, ze naciecie chroni przed takimi "atrakcjami" mozna miedzy bajki
        wlozyc!!!! Samo naciecie nie jest tak tragiczne, mimo, ze bylo u mnie spore, to
        dosc szybko doszlam do siebie, ale jesli ktos moze skorzystac z pomocy fachowej
        poloznej, ktora zna sie na tym i wie, jak w razie czego poprowadzic porod bez
        naciecia, to niech sie nie waha! Bo ja jestem przykladem, ktory w 100% obala
        powyzsza teorie o dobroczynnym dzialaniu naciecia krocza.....
        • misialski Re: naciecie wcale nie chroni przed nm ! 31.01.05, 10:51
          Ile 15 cm?? to gdzie Ty miałas to nacięcie, chyba aż na udzie?? Straszne
      • misialski Re: Lepiej ciąć krocze 31.01.05, 10:49
        Dokładnie, naogladałam sie takich zdjęc sporo i wszystkie położne asystujące
        robiły mamusiom piękne okłady na krocze. Fotki były aż za bardzo dokładne i
        powiem szczerze nie dopatrzyłam sie nigdzie nacięć z wyjątkiem jednej sytuacji -
        poród posladkowy.
    • atlantis75 Re: Lepiej ciąć krocze 01.02.05, 10:25
      Moim zdaniem lepiej krocze chronić przed nacięciem niż rutynowo ciachać
      wszystkie kobiety jak leci. Każda kobieta jest inaczej zbudowana, ma różną
      elastyczność tkanek i każdy poród jest inny. O tym, ze można rodzić bez
      nacięcia świadczą wypowiedzi dziewczyn, którym ochroniono krocze oraz przykłady
      z zagranicy. Ktoś słusznie przytoczył przykład Holandii, gdy byłam w ciąży
      czytałam świetny wywiad z tamtejszym lekarzem ginekologiem (w sieci, szkoda, ze
      nie pamiętam gdzie, bo podałabym linka). Za to pamiętam wywiad z kanadyjską
      położną (w "Dziecku" z ub. roku, bodajże wrzesień), który uzmysłowił mi, ze
      mozna rodzić bez nacięcia i w zupełnie innych kilmatach niż w Polsce (ale to
      już temat na szerszą dyskusję o innych sprawach).
      Naprawde warto pocztać sobie co pisze WHO na temat nacięć i warto zdać sobie
      sprawę, że tam pracują lekarze i w sprawach porodów wypowiadają się ginekolodzy
      oraz położne. To nie jest tak, ze przy biurku siadło czterech starszych panów,
      którzy poród widzieli na czarno-białych zdjęciach i uradzili, ze krocze nalezy
      chronić.
      Bardzo chciałam ochronić krocze przed nacięciem. Ćwiczyłam mięśnie kegla,
      masowałam krocze maścią z nagietka. Może za póżno zaczęłam, a może... komuś się
      nie chciało zadbać o moje krocze. Chociaż sygnalizowałam o tym położnej już
      wcześniej (kawał czasu przed porodem) to nawet nie zauważyłam, gdy wzięła do
      ręki nozyczki. Potem zapytałam się jej na ile mnie nacięła, odpowiedziała, ze
      na 4 szwy. Dwie inne położne doliczyły się 6 szwów. Połóg wspominam koszmarnie
      właśnie ze względu na nacięcie. Już w szpitalu dawali nam tabletki
      przeciwbólowe, bo chciało nam się (plus dwie dziewczyny) wyć z bolu. Nie
      wspomnę o 2 tygodniowych problemach z siadaniem i chodzeniem jak kaczka. Potem
      lekarz stwierdził, ze blizna się zagoiła. Siadłam sobie pewnego dnia po turecku
      i znowu krew, ból, coś sobie tam naderwałam. Na szczęście teraz 11 tyg. po
      porodzie jest już o.k. No, prawie o.k. ... podczas seksu czuję ból w okolicy
      blizny.
      Lekarze mają rózne zdanie na temat nacinania. Raz byłam z wizytą u ginekologa
      spoza Olsztyna i ten powiedział mi, ze jego zdaniem nie powinno się RUTYNOWO
      nacinac kobiet. Podkreślam: rutynowo, bo nie sposób wykluczyć przypadków, gdy
      takie nacięcie będzie konieczne (żle postępujące parcie, zagrożenie dziecka,
      mała elastyczność krocza itd.).
      Nasuwa mi się, może niezbyt fortunne porównanie, ale przypomina mi się jak to
      kiedyś rwali zęby, bo bolały. Jak leciało, bo "nie dało się uratować". Teraz
      stomatolodzy stawiają na leczenie zachowawcze i usunięcie zęba to dla nich
      ostatecznosć.
      Chciałabym, zeby położne i lekarze traktowali nasze krocza zachowawczo. A tak
      na marginesie, tu by się przydała jola.wie smile Poszukajcie wątków jej autorstwa,
      można się wielu interesujących rzeczy dwiedzieć o niacinaniu.

      Pozdrawiam smile))
      • sonnja1 Re: Lepiej ciąć krocze 01.02.05, 10:49
        <<<Bardzo chciałam ochronić krocze przed nacięciem. Ćwiczyłam mięśnie kegla,
        masowałam krocze maścią z nagietka. Może za póżno zaczęłam, a może... komuś się
        nie chciało zadbać o moje krocze. Chociaż sygnalizowałam o tym położnej już
        wcześniej (kawał czasu przed porodem) to nawet nie zauważyłam, gdy wzięła do
        ręki nozyczki. Potem zapytałam się jej na ile mnie nacięła, odpowiedziała, ze
        na 4 szwy. Dwie inne położne doliczyły się 6 szwów. Połóg wspominam koszmarnie
        właśnie ze względu na nacięcie. Już w szpitalu dawali nam tabletki
        przeciwbólowe, bo chciało nam się (plus dwie dziewczyny) wyć z bolu. Nie
        wspomnę o 2 tygodniowych problemach z siadaniem i chodzeniem jak kaczka.<<<<<

        Tez od zawsze bylam zwolenniczka nienacinania. W ciazy nie robilam zadnych
        masazy a mimo to ani mnie nie nacieto ani nie peklam. Ale mojej poloznej
        chcialo sie robic mi cieple oklady na krocze przez dwie godziny. A wiec da sie,
        a nacinanie to raczej pojscie na latwizne i wygodnictwo poloznych a nie
        zdrowotne zalecenie.
        Dzieki temu juz kilka godzin po porodzie moglam siedziec w taksowce (musialam
        sie przeniesc do innego budynku (bez zadnej asysty lekarza czy poloznej) i nie
        przezywalam horroru przy kazdym pojsciu do toalety, no i zadnego, absolutnie
        zadnego bolu przy chodzeniu czy siedzeniu.
        Uwazam iz warto zroboc wszystko aby nie dac sie (rutynowo) naciac!
        pozdr.
        • atlantis75 Re: Lepiej ciąć krocze 01.02.05, 11:20
          sonnja1 napisała:
          > Tez od zawsze bylam zwolenniczka nienacinania. W ciazy nie robilam zadnych
          > masazy a mimo to ani mnie nie nacieto ani nie peklam. Ale mojej poloznej
          > chcialo sie robic mi cieple oklady na krocze przez dwie godziny

          Miałaś świetną położną smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka