grawitacja dotknęła i mnie..:(

11.08.05, 14:13
poszłam rano do sklepu po bułki i się wywaliłam. brzuchowi nic się nie stało,
ale podarłam spodnie, mam obdarte kolana i bolą mnie nogi.. wróciłam do domu,
płakałam i poszłam spać. trochę padało i było ślisko, a na tamtych schodkach
ze sklepu były takie rozłamane płytki, a przecież nie widzę pod nogami, bo
brzuch.. no i przytyłam jakieś 8,5 kilo, to prawie 20% wagi przed ciażą,
wszystko poszło w brzuch i punkt ciężkości mi się przesunął, więc po prostu
lecę na pysk.. ach qrde.. no nic, jeszcze tylko 48dni.. a teraz sobie siedzę
i piję kakao, niech się chłopczyk cieszy, bo lubi
    • r.kruger Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 14:18
      dobrze że nic groźnego się nie stało,ja w pierwszej ciąży ze schodów
      spadłam,tak zajadle zasłaniałam brzuch że całe dłonie obdarłam i obiłam biodro
      i brode sada ze strachu płakałam na tych schodach,aż mnie sąsiad do domu
      zaprowadził(ze 100razy pytał czy karetki nie wezwać)
      do teraz(a znów mam wielki brzuch)zawsze trzymam się poręczy...
      • miimiimii Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 14:20
        tylko tam nie było qrcze poręczy..sad
        boże.. ale w ciąży robimy się..-niezdrane, nieporadne.. no biedne po prostu..smile
    • bluebebe Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 14:51
      strasznie biedne! ja też klapnęłam na pupę nie wiedzieć czemu, potknęłam się
      wychodząc z wanny, potargałam bluzkę przy odpruwaniu metki, dostałam uszkodzony
      przewijak z allegro, nie mogę powiesić wypranych skarpetek dzidzi na stelażu bo
      się nie chcą złamać, są za małe... przepraszam, że nie na temat, ale dzisiaj
      też jestem strasznie biedna
      • miimiimii Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:12
        ..smile płakałam jak runęłam, ale już staram się nie mazaćsmile
        robisz pranie? tak szybko..? qrcze, ja jeszcze nawet nie
        skompletowałam "fatałąszków" dla naszego jasia..
      • kinada Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:12
        Ja się śmieję z tej całej 'ciążowej niezreczności',ale już też mam dosyć!!!
        Trzymajcie się dziewczyny,jeszcze troche!
        pozdrowionka wink))
        • annam21 Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:33
          dziewczyny jestescie juz daleko,ja jak bede miala taki wielki brzuch to chyba
          wogule nie bede z domu bez opieki wychodzic!Moj brzuch do waszego to
          pikus,,dopiero 10 cm w tali wiecej , a tak dzisiaj na schodach u siebie na
          klatce runela ze sasiad bieg z pomoca.Wrrr...i czlowiek leci,wszystko mu
          obojetnie bo w glowie tylko" nie ne brzuch,nie na brzuch".pozdrowiena,i nosy do
          gory!
          • miimiimii Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:42
            smile no u mnie to jeszcze 48 dni, a w brzuchu 92 centymetry z 64, czyli 28 do
            przodu tak..? nawet z liczeniem mam kłopoty..tongue_out
            uważajcie na siebie brzuchatkiwink
    • bluebebe Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:50
      no tak, zaczęłam prać. w komplexy wpadłam jak przeczytałam, że wiele dziewczyn
      z wrześniowym terminem ma wszystko wyprane i wyprasowane już huhu od dawna.
      Poza tym moja koleżanka mówi: ooo w poniedziałek zaczynasz 36 tc? ja też w
      poniedziałek zaczęłam i w środę urodziłam. No to widzisz nie ma żartów. Nie
      znamy dnia ani godziny pojawienia się przybyszówwink pozdrawiam!
      • miimiimii Re: grawitacja dotknęła i mnie..:( 11.08.05, 15:58
        hehe, no tak..smile
        pozdrsmile
      • gusia-81 Bardzo mi się spodobały te słowa ;-) 11.08.05, 16:46
        "ooo w poniedziałek zaczynasz 36 tc? ja też w
        poniedziałek zaczęłam i w środę urodziłam"

        Ujęło mnie to..właściwie sama nie wiem czemu. Uświadomiło mi to, że faktycznie muszę już być gotowa na wszystko..a 36tc zacznę w poniedziałek najblizszy wink

        A nawiązując do wątku podstawowego.. jeszcze na szczęscie udało mi się nie przewrócić ani nie spaść znikąd, ale równowagę mam mocno zaburzoną- czasem chodzę jak pokraka..a przy okazji jestem roztargniona i mam sklerozę smile Mam nadzieję, że po porodzie minie

        Pozdrawiam Brzuchatki i uważajcie na siebie wink
        • r.kruger ciąża jak czasowe upośledzenie 11.08.05, 16:59
          taaa ja miałam uprać ciuszki Mikołaja 2stycznia a on się urodził 1 ! ubrali mu
          szpitalne i źle się stało.
          mam 104cm a to dopiero 27tc,dobrze że mam uchwyty w wannie bo bym nie wstawała
          sama...
          jeszcze pamiętam jak Miko był ułożony(w brzuchu) i nie mogłam się schylać,mąż
          pomagał mi się ubierać i obcinał paznokcie u stóp.Po badaniu w szpitalu
          ordynator kazał położnej pomóc mi się ubrać-rozumiał mój problem
          szczęśliwego finiszu
          i startu smile
          • justin301 Re: ciąża jak czasowe upośledzenie 11.08.05, 17:45
            Tak zdecydowanie trzeba na siebie uważać. Ja spadlam ze schodów takgdzieś w
            piatym miesiacu. Nie wiem jak to zrobiłam, ze nie skręciłam sobie nogi. Upadłam
            oczywiscie na tylek. Ale wszystko w porządku. To jeszcze tylko półtorej
            miesiaca!!! Ja nie mogę już więcej przytyć, bo mam w łazience najmniejszy z
            możliwych brodzików, więc groziłoby mi to niemożliwoscią umycia się.T o na
            pewno byloby dla mojego otoczenia sympatyczne ale to w XVI w. było we Francji
            przysłowie: Mądrzy ludzie żyją w brudzie w zwiazku z zarazą a ciąża taką zarazą
            przecież chyba nie jest. Chociaż trudno mi nazwać ciążę w moim wydaniu stanem
            błogosławionym. To uważajcie na siebie!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja