Dodaj do ulubionych

mega-dół + strach

13.01.06, 16:07
Oj dziewczyny.. Zosatło mi 2 m-ce do porodu i powiem Wam szczerze, ze tak
koszmarnie sie boje, że odbiera mi to cała radość z ciąży. Wątki strachu sa
dwa:
1) widze ten poród jako niewyobrażalna męczarnię (nawet jesli wezme zzo, to
potem i tak bede musiałą sie męczyć po)
2) widze to jako jakies koszmarne upokorzenie - nie wiem, nigdy nie btyłam
specjalnie wstydliwa, ale perspektywa kilku osob zaglądających mi w krocze, w
sytuacji, kiedy to ja jestem w tym gorszym położeniu.. Nie wiem, ale to
jakieś okropne dla mnie..

prosze, darujcie sobie tylko złośliwe komantarze, wystarczy mi moje kiepskie
samopoczucie psychiczne..
Obserwuj wątek
    • ajk10 Re: mega-dół + strach 13.01.06, 16:16
      s79 napisała:

      > Oj dziewczyny.. Zosatło mi 2 m-ce do porodu i powiem Wam szczerze, ze tak
      > koszmarnie sie boje, że odbiera mi to cała radość z ciąży. Wątki strachu sa
      > dwa:
      > 1) widze ten poród jako niewyobrażalna męczarnię (nawet jesli wezme zzo, to
      > potem i tak bede musiałą sie męczyć po)
      a kto powiedział, że będziesz się męczyć? Niektóre kobiety rodzą bardzo szybko, inne nie czuja ogromnegu bólu. A "po" (chyba masz na mysli gojenie, tak?) też nie musi być źle, ja nie miałam żadnych dolegliwości z tym związanych.

      > 2) widze to jako jakies koszmarne upokorzenie - nie wiem, nigdy nie btyłam
      > specjalnie wstydliwa, ale perspektywa kilku osob zaglądających mi w krocze, w
      > sytuacji, kiedy to ja jestem w tym gorszym położeniu.. Nie wiem, ale to
      > jakieś okropne dla mnie..

      To na pewno nie jest przyjemne ale ... Na miejscu nawet nie zuważysz tych osób, bo co innego będzie zaprzątało Twoja uwagę. I postaraj na to spojrzeć tak: to jest personel medyczny, który bedzie Ci pomagał i pilnował, żeby ani Tobie, ani dziecku nic się nie stało. Więc chyba ta opieka jest warta chwili wstydu.

      Na pewno będzie dobrze, ja też się bałam, ale poszło jak z płatka.
      • kc.bronis Re: mega-dół + strach 13.01.06, 20:10
        POWIEM TAK NAWET O TYM NIE MYŚL WSZELKIE WYOBRAŻENIA NA TEN TEMAT I TAK NIE
        DADZĄ TEGO CO BEDZIESZ PRZEŻYWAĆ A LICZNA GFROMADKA OSÓB BĘDZIE CI TAK OBOJĘTNA
        ŻE....U MNIE BYŁO ICH Z 20 I PRZEŻYŁAM MOZE PO FAKCIE CZŁOWIEK MYŚLI O TYM CHOĆ
        TAK NAPRAWDE NIE MA CZASU...DZIDZIA CI WSZYSTKO WYNAGRODZI KAŻDY BÓL ZAMIENI W
        UŚMIECH....POWODZENIA
    • meja33 Re: mega-dół + strach 13.01.06, 17:29
      Wiem jak to jest smile ale nastroje się zmieniają!!!
      Co do Twoich "strachów"-
      1. Z zzo to nie jest męczarnia- ja dopiero wtedy odżyłam, a i następnego dnia
      ból był do zniesienia.
      2. Cóż, ja dostawałam nerwicy jak tylko była jakaś praktykantka przy wizytach u
      gina, a w czasie porodu byłam tak skupiona na sobie, że cały pułk by mi nie
      przeszkadzał wink
      A w jakby mnie tylko na obchodzie ominęli, to bym leciała i wołała, żeby mi
      zajrzeli wink. Naprawdę wstyd nie wchodzi w grę kiedy chcesz mieć pewnośc, że
      wszystko jest jak trzeba. A że to niecodzienna sytuacja- niech fachowiec rzuci
      okiem.
      Pozdrawiam i głowa do góry! Nie takie to straszne.
      • lolinka2 Re: mega-dół + strach 13.01.06, 20:20
        Ja rodziłam przez 8 godzin bez znieczulenia a kolejne 4 na fortralu- ogromnie podniosło mnie na duchu przeczytane gdzieś stwierdzenie jakiejś 'siły fachowej' ze ból porodowy skrojony jest na miarę- nigdy nie jest za silny zeby urodzić, trzeba sie tylko z nim zaprzyjaźnic, zżyć, oswoić, poznać... I to jest prawda na 200%. I dlatego tez, po tamtych doświadczeniach, teraz nie chcę się znieczulać w ogóle i jeszcze bardziej zdam sie na naturę.
        Co do kwestii drugiej- możesz walczyć o swoje- a ze raczej o tym zapomnisz, to chcąc mieć pełny komfort nastaw bojowo męża- niech on za ciebie mówi 'chcielibyśmy zeby zonę badała jedna osoba' 'nie zyczymy sobie zbędnych obserwatorów' itp. Ja byłam przekonana ze nic chcę nikogo poza moim lekarzem i położną, ale jak nam się na godzinkę przed finiszem wprosiły dwie inne położne 'bo my już urodziłyśmy dzisiaj i chciałybyśmy popatzreć, tu się nieczęsto takie porody zdarzają' to się zgodziłam i właściwie było fajnie- wszyscy sobie jedli cukierki miętowe, one na dwa głosy wołały córkę po imieniu podczas gdy ja parłam i ogólnie było miło.

        A najbardziej w przezwyciężeniu strachu pomogły mi dwie wizyty w szpitalu na trakcie porodowym i długa rozmowa z lekarzem, o tym co mnie czeka jak będzie wygladać itp (takie dogadanie ostateczne scenariusza porodowego- to było w 26 tc a on w 38 o wszystkim pamiętał jak rodziliśmy!)
        • s79 Dzięki Wam :) 14.01.06, 02:32
          Dziękuję za te wszystkie słowa otuchy. naprawde nic tak nie pomaga, jak relacja
          kogoś, kto to przezył i mówi, że nie było az tak źle smile
          Mam jeszcze nadzieję, że do porodu lepiej sie nastroję psychicznie smile
    • agunia256 Re: mega-dół + strach 14.01.06, 17:52
      Witam cieszę się że poruszyłas taki temat.Mnie też zostało dwa miesiące do
      porodu i niestety musze stwierdzić ze mam te same obawy co i ty!Mam rodzić
      razem z mężem ale jest to dla mnie tak upokarzająca sytuacja że mam strasznego
      doła i bardzo sie tym denerwuje.Cieszę sie że nie jestem jedyną osobą która ma
      takie obawy.Pozdrawiam
    • smallwitch Re: mega-dół + strach 14.01.06, 20:12
      Hej s79
      Spróbuj podejść do porodu trochę z innej strony. Myśl mniej o sobie, a bardziej o tym, że masz pomóc swojemu Maleństwu w trudnej drodze na ten świat. To dla kobiety ciężkie przeżycie, ale przecież jest jeszcze Maluszek, dla którego to być może jeszcze cięższe i trudniejsze i wiążące się z potężnym stresem. Więc warto mniej mysleć o swoim bólu i upokorzeniu, a bardziej skupić się na pomocy Maluszkowi, na oddychaniu dla Niego, na chodzeniu, które może ułatwić Mu wchodzenie w kanał rodny, na łagodzeniu skurczów pod prysznicem...
      Piszę to z własnego doświadczenia. Tuż przed porodem leżałam na patologii (już z bardzo bolesnymi skurczami krzyżowymi) i jęczałam, że nie dam rady... I wtedy pewna kobieta (leżała na patologii w końcówce trzeciej ciąży) powiedziała mi to co tu napisałam. I w momencie, w którym przeniosłam skupienie z siebie na dziecko wszystko stało się łatwiejsze (co nie znaczy mniej bolesne). Chyba przestałam uważać poród jako "dopust Boży", a zaczęłam traktować jako trudną drogę mojego synka na świat, drogę w której przede wszystkim ja muszę mu pomóc.
      Naprawdę słowa tej kobiety bardzo mi pomogły, może pomogą i Tobie, czego Ci z całego serca życzę.
      • lisiczka24 Re: mega-dół + strach 14.01.06, 21:03
        Nie jest tak źle smilerodziłam 2miesiące temu i nie wspominam porodu jako koszmaru
        chociaż nie miałam lekkiego!Też bardzo sie bałam i kładąc sie wieczorem spać
        myślałam że moze to moja ostatnia noc,że moga mnie bóle złapać!Myślałam że to
        bedzie rzeźsmile a okazało sie że jak sie to wszystko już zaczeło to myślałam
        tylko o tym ze zobacze moje dziecko i musze dac z siebie maximum!kobieta
        dostaje takiej adrenaliny ze jest w stanie przezyc chyba wszystko w tym
        momencie!doskonale cie rozumiem ze sie boisz bo dobrze pamietam swój strach
        wkoncu to było tak niedawno ale gwarantuje ci ze rodzac nie bedziesz myslała o
        tym ze patrzy na ciebie kilka osób(przy moim porodzie było chyba z 10)dasz rade
        a twój wysiłek wynagrodzi ci to cudo które ułożaa na twoim brzuszku i popatrzy
        zdziwionymi oczami jak mój synuś...wtedy nic sie juz nie liczy tylko wysmile
        powodzenia
        • lisiczka24 Re: mega-dół + strach 14.01.06, 21:11
          dodam ze ja rodziłam ponad 12 godzin bez znieczulenia i ciągle myślałam ze musi
          być gorzej(bo tak mi koleżanki przedstawiały sytuacje)miałam bóle z krzyża więc
          dosc bolesne.Ból jest taki ze spokojnie da sie wytrzymać na co świadectwem są
          miliony rodzących które bez problemu przezylysmile
    • kayah73 Re: mega-dół + strach 14.01.06, 21:31
      Oj, kazda z nas sie tego bala... Mnie najbardziej paralizowala sama swiadomosc,
      ze sie od tego nie wykrece, ze jest to kompletnie poza moja kontrola i wkurzalo
      mnie to, ze nawet terminu nie moge sobie sama ustalic... wink Natomiast im blizej
      bylo terminu, a potem po terminie (corka urodzila sie 9 dni po) porod nie
      wydawal sie juz dopustem bozym, tylko czyms czego nie moglam sie doczekac! wink
      Bardzo sie denerwowalam... do momentu az zaczal sie porod. Wiedzialam ze to juz
      i bylam wrecz niesamowicie spokojna, flegmatycznie zalatwialam ostatnie sprawy
      i patrzylam ze zdumieniem na meza, ktory miotal sie po mieszkaniu nie wiedzac
      za co sie ma zlapac.
      Sam porod... Rozmyslania kto mi zaglada w krocze byly moim ostatnim
      problemem. wink Fakt, ze ja akurat rodzilam w superkameralnych warunkach, z mezem
      i 2 poloznymi ktore dobrze znalam i ktorym ufalam. Moj porod poszedl bardzo
      szybko i bardzo prosto. Rodzilam bez znieczulenia, bolalo, jasne, ale bylo to
      jak najbardziej do przezycia, w sumie niejako znajomy bol tylko mocniejszy (jak
      przy miesiaczce, niestrawnosciach, rwanie jak do wymitowania - jesli przez to
      przeszlas to i przez porod przejdziesz). Nie bylam cieta, rozerwalam sie - znow
      nie az taka straszna rzecz, bolalo, ale tak samo do przezycia.
      Pomimo, ze nie naleze do osob o wybujalych uczuciach macierzynskich, tak
      szczerze mowiac, to niespecalnie lubie(ilam?) dzieci i do ostatnich momentow
      ciazy wcale nie bylam przekonana czy z ta ciaza to byl taki dobry pomysl wink
      tak moment, kiedy zobaczylam corke po raz pierwszy byl po prostu niesamowity.
      Chrzanilam wszystko dookola. Corka lezala mi na brzuchu, polozne mnie szyly,
      nic nie czulam, patrzylam tylko na jej pozlepiane wloski, glaskalam ja po
      pleckach i siorbalam nosem ze szczescia.
      A ja na serio latwo sie nie rozklejam. wink
      Juz po urodzeniu widzisz, ze te wszystkie obawy (choc normalne!) byly po prostu
      zbedne. Bylo, minelo... Jazda dopiero teraz sie zacznie. wink))

      Trzymam kciuki, dobrze bedzie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka