Dodaj do ulubionych

Jak tak czytam o tych strasznych porodach....

10.10.08, 16:39
to przysięgam - kupuję dyktafon i jakby coś to wszystko nagram!!! Wkurza mnie
takie traktowanie pacjentek jak o tym czytam - ja się nie dam!!! Dziewczyny -
może zacznijmy akcję podobną do tej jak: "zabierz babci dowód" tyle, ze pod
tytułem "nagraj swój poród" - hihi, ale by było smile
Obserwuj wątek
    • rupiowa Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 16:52
      a mnie sie noz w kieszeni otwiera jak czytam o tych "strasznych" porodach bo mam
      wrazenie ze niektore mamy troche ubarwiaja swoje opowiesci i dramatyzuja. Moj
      porod wspominam bardzo milo, nikt sie wobec mnie nie zachowywal negatywnie, ale
      tez i ja nie wykazywalam takich sklonnosci. Odrobina rozsadku moje panie i
      pamietajscie ze jak Wy traktujecie innych tak i Was beda traktowali...
      • maurra Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 17:29
        albo boli tak jak ciebie albo ubarwiają
        u ciebie było miło więc musowo wszędzie jest miło

        lecimy dalej:
        sama rodziłam psn więc wszystkie powinny tak rodzić
        urodziłam bez znieczulenia więc po co babom znieczulenie
        nacięli mnie i żyję więc nacinanie powinno zostać
        • patysia00 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 20:00
          ja też się nie dam! postanowiłam, że jak trafię na jakąś wredną babę
          to zastraszę ją, że złoże na nią skargę, albo tak jej tyłek obrobię,
          że straci pracę! Ja to należę bardziej do tych pyskatychtongue_out Tak samo
          sobie postanowiłam jak czytałam o tych chamskich pielęgniarkach
          które: nie mają czasu na to, żeby nauczyć pacjętkę karmienia
          piersią. Ja się nie dam traktować jak jakieś popychadło, znam swoje
          prawa i dopilnuje żeby ich przestrzegano.
          A co do tego, że położne są milsze jak przy porodzie jest facet to
          prawda. Tak przynajmniej słyszałam od kilku osób. "Położne wtedy
          czują większy respekt"
        • rupiowa Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 23:51
          ja nie twierdze ze jak u mnie bylo milo to wszedzie tak musi byc. Uwazam tylko
          ze to jest nierealne zeby 90% porodow bylo koszmarem bo przyrost naturalny by
          nie byl tak duzy jak jest. Mozna trafic na kogos kto jest niemily ale sprobujcie
          spojrzec na to z drugiej strony - po kilku (kilkunastu) godzinach dyzuru, po
          kilku przyjetych porodach, niektorych z komplikacjami przychodzi sobie taka
          rodzaca, ktora na dzien dobry wyskakuje ze to, sro, owo. Mysle, ze i ja nie
          bedac personelem medycznym na wszelki wypadek zachowalabym do takiej dystans. A
          zakladanie ze skoro ta czy tamta trafila na zla polozna to i ja NAPEWNO tez jest
          wlasnie takim nastawieniem sie na "to, sro, owo". Moze najpierw poczekac i
          zobaczyc czy przez absolutny przypadek nie trafiamy na dyzur kogos z kim
          natychmiast bedziemy chcialy rodzic ponownie?
          • zonka77 niemiły? 12.10.08, 22:39
            tiaa. Gdyby tu chodziło tylko o to "niemiły"
            Ja się cieszę że moje dziecko zdrowe jest i nin jej nie jest po wypychaniu z
            mojego brzucha. Już wiem że w szpitalu gdzie zamierzam rodzić takich praktyk jak
            wypychanie nie będą stosować i jeśli powtórzy się problem z pierwszego porodu to
            będzie cesarka. Ale najpierw dadzą mi troszkę więcej niż 5 min. na parcie i nie
            każą leżeć przy tym plackiem więc jest szansa że sobie poradzę.
          • winifred Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 13.10.08, 13:31
            rupiowa napisała:

            > ja nie twierdze ze jak u mnie bylo milo to wszedzie tak musi byc. Uwazam tylko
            > ze to jest nierealne zeby 90% porodow bylo koszmarem
            i masz rację, wcale tak nie jest ze 90% to koszmar. Ale wiesz, jak wszystko pójdzie ok, to ludzie sie nie rozpisują po forach internetowych, tylko żyją swoim życiem. Ale jak Cie potraktują po chamsku to długo zapomnieć nie możesz, i masz ochotę się wyżalić/ostrzec przed konkretnym szpitalem/lekarzem. coś w rodzaju wyrównaia rachunków.
            nie zgodzę sie tylko z tym co powiedziałas, że jak jestes miła to cie miło potraktują. to pewnie pomaga, ale gwarancji nie daje. moja przyjaciółka jest spokojną i sympatyczną osobą. miała problemy z donoszeniem swojej córci, więc wkońcu trafiła na patologię ciąży, i kiedy pielęgniarki zapomniały obudzić ją na nocną dawkę leków na podtrzymanie, i zaczął się poród, a moja przyjaciółka wystraszyła się, bo niby szpital miał gwarantować, że donosi ciąże choć trochę dłuzej,a tu wszystko się zaczęło - to pani pielegniarka, zamiast się zainteresować, zwyzywała ją od histeryczek, że jeszcze się na dobre nie zaczeło, a ta już im tu płacze. Gdyby łaskawie chciała się zainteresować, to by sie dowiedziała, że rozwarcie było juz na 5cm, no ale przecież tak doświadczona i wspaniała pielęgniarka wie wszystko najlepiej, i poznaje stan pajcentki "po oczach". Ja wiem, że jak one (pielęgniarki)przez 12 godzin się nasłuchają krzyczących, a niektórych i histerycznych rodzących - różni są przecież ludzie, to moga pod koniec dyżuru już dostawać lekkiego szału. No ale taka specyfika pracy! to tak jakby hutnik miał pretensje, że przy piecu gorąco, a nauczyciel, że dzieci nie chcą się spokojnie uczyć tylko gadanie im w głowie smile
            chamstwa nie brakuje, jak widzisz. Super, że Tobie się udało.
            oby tych chamskich przypadków było jak najmniej, czego wszystkim Mamuśkom i sobie życzę.
            pozdrawiam.
      • dailies Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 12.10.08, 21:32
        Nie ubarwiaja tego jestem pewna no chyba ze niektore. Jeszcze nie rodzilam i
        jak bede rodzic to dziekuje ze nie w PL. bylam w szpitalu lata temu jako bardzo
        mloda i wystraszona dziewczyna i plakalam z bolu po aplikacji potasu.
        pielegniarka tonem najmniej odpowiednim w tej sytuacji powiedziala ze musi
        bolec a potem oczywiscie dodala ze jak bede rodzic dziecko to tez bedzie bolec
        na moje usilne prosby i placze nie reagowala. obca kobieta odwiedzajaca
        wspolpacjentke widzac ze zwijam sie z bólu prze trzy godziny odszukala i
        sprowadzila lekarza (to byla niedziela) ktory stwierdzil ze po pierwsze dawka
        jest za duza niz powinna byc drugie ze splywa za szybko powodujac bol a w ogole
        to mozna mnie od tego odlaczyc. zaznaczam ze nie bylam opryskliwa a raczej
        pogodzona z tym co zemna robiono.wiec jak sie trafia na taka jedze podczas
        porodu to naprawde mozna dostac traumy.

      • zonka77 Ja mam swój nagrany 12.10.08, 22:36
        w całości na kamerze i dziś po prawie 8 latach nadal mam takie samo zdanie - b.
        neagatywne.
        Jesli wobec Ciebie rupiowa nikt się negatywnie nie zachowała to tylko
        pogratulować i pozazdrościć. I mam nadzieję że u mnie za drugim razem też tak
        będzie - a nagrywać kamera będzie cały czas.

        PS: Bardzo bym sobie życzyła by mnie tak traktowano jak ja innych.
    • fabiankaa Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 17:03
      A po co brac dyktafon? Wystarczy zabrac chlopa - jego obecnosc
      powinna zdyscyplinowac potencjalnie wredne polozne.
      A co do "strasznych porodów" uwazam podobnie jak moja poprzedniczka -
      wiele kobiet zdecydowanie ubarwia swoje przezycia i straszy nimi
      byedne ciezarne. Po co? nie mam pojecia... zieleniejąca ze strachu
      ciezarna to srednio mily widok wink
      • mini-1981 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 17:13
        Mój m się nie nadaje do dyscyplinowania - to taki typ łagodnego misia co nie
        krzyczy i się nie złości smile A co do strasznych porodów to bardziej mam na myśli
        ewentualne złe traktowanie przez lekarzy, położne i łamanie podstawowych praw
        pacjenta smile Bólu już się nie boję smile
        • fabiankaa Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 18:57
          mini-1981 napisała:

          > Mój m się nie nadaje do dyscyplinowania - to taki typ łagodnego
          misia co nie
          > krzyczy i się nie złości smile A co do strasznych porodów to bardziej
          mam na myśli
          > ewentualne złe traktowanie przez lekarzy, położne i łamanie
          podstawowych praw
          > pacjenta smile Bólu już się nie boję smile


          Ale mysle, ze sama obecnosc partnera daje pewno poczucie
          bezpieczenstwa... Ja podczas porodu bylam lekko "nieobecna",
          skupialam sie na skurczach i radzeniu sobie z nimi, ciagle mialam
          zamkniete oczy i ograniczony "kontakt" ze swiatem. Dlatego ciesze
          sie, ze maz byl przy mnie.
          Zreszta nawet polozna ze szpitala na zajeciach w szkole rodzenia
          mowila nam, ze one sa za tym, zeby w porodzie towarzyszyla osoba
          bliska, bo czasem poloznice maja pewne watpliwosci, nie pamietaja
          roznych rzeczy, sytuacji.... a ta osoba jest dodatkowym swiadkiem.
          • brookeforrester Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 08:46
            E tam.. Nie zgadzam się, że ubarwiają, to JEST straszne przeżycie! Pierwszy
            poród mam za sobą, teraz drugi przede mną. Położne były super, za to lekarz
            fatalny, serio czasem nie traktują jak człowieka, za to ból okropny i
            porażający. Przy takim przeżyciu można zapomnieć w sekundę o swoich rzekomych
            prawach. Ponadto jak lekarz wchodzi średnio co godz, wkłada łapsko na zbadanie
            rozwarcia (tak że białka rodzącej się wywalają), po czym szepcząc coś pod nosem
            wychodząc, to nie ma za bardzo czasu na dyskusje (bo już ogląda się jego plecy w
            zamykających się drzwiach).
      • maurra Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 17:31
        a na jakiej podstawie twierdzisz że ubarwiają?
        • fabiankaa Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 18:53
          Sama znam takie dwie, ktore po porodzie opowiadaly normalnie o
          przebiegu porodu, a po jakims czasie zaczely
          uprawiac "martyrologie" - widac ich doswiadczenia byly mało
          atrakcyjne dla sluchaczy i powstanowily je ubarwic.

          Ja sama wspominam dobrze porod i nie strasze nim nikogo.
          • maurra Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 19:11
            równie dobrze najpierw mogly się kreować na twardzielki (bo taki trynd i presja
            żeby rodzić i śmigać pod prysznic na wyścigi) a dopiero z czasem zaczęły mówić
            tak, jak było naprawdę, bez lukrowania i kreowania się na bohaterki co to
            wszystko z uśmiechem na ustach znoszą dla dzidzi

            jakby nie było - nie widziałaś, w rodzeniu nie towarzyszyłaś nie wiesz i nie
            dowiesz się, która wersja jest prawdziwa, co i jak czuły.
            • memphis90 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 16:45
              Eee tam, ja mogłam w ciemno powiedzieć która z moich koleżanek będzie miała
              lekki poród, a która traumatyczny, ciężki, koszmarny itd. Naprawdę wiele zależy
              od podejścia. Jak ktoś już przed porodem nastawia się na awanturowanie się na
              porodówce, z góry zakłada, że personel będzie tragiczny, a ból porodowy-
              potworny- to tego właśnie doświadcza.

              Siedziałam kiedyś w poczekalni do mojego lekarza (fantastyczny, wszystko
              wyjaśnia, wyczerpująco odpowiada na pytania itd), obok mnie lasencja z-
              wydawałoby się kulturalnym- facetem w garniturku. I tenże facet dalej bluzgać na
              pół poczekalni "a jak tylko nam podbije książeczkę i nie zbada, to k..., ale ja
              go zjeb..., no, zobaczysz jak go zjeb...". Lasencja kiwała pustą główką. Reszta
              czekających ciężarnych była zażenowana- bo ci ludzie ewidentnie szli na pierwszą
              wizytę i już zakładali, że zrobią awanturę. I pewnie znaleźli 1000 rzeczy, które
              im uwłaczały i wyszli w przekonaniu, że znów trafili na koszmarny personel...
              • maurra Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 20:37
                nie mogę się doczekać, kiedy ten cudowny sposób znoszenia bólu przez
                "odpowiednie nastawienie" podbije inne odziały
                czemu tylko rodzące mają z tego dobrodziejstwa korzystać, toż to rewolucja
                pacjentce przed laparotomią na ten przykład się zakomunikuje, żeby się po prostu
                nastawiła, tak bardzo, bardzo, bardzo i wtedy niewiele poczuje. A później
                nastąpi drugi cud powszechny na porodówkach pt. "zapominanie o bólu"
    • deodyma Re: a nie lepiej wziasc kamere??? 10.10.08, 18:26
      kamera lepsza niz dyktafonsmile wtedy personel bedzie znacznie milszy...
      • mini-1981 Re: a nie lepiej wziasc kamere??? 10.10.08, 19:28
        Hi hi - a myślisz że by pozwolili?? Ja nie mam pojęcia - ale jak można to
        rzeczywiście lepiej kamerkę smile Nawet jakby miała służyć jako atrapa smile
        • nupik Re: a nie lepiej wziasc kamere??? 10.10.08, 21:02
          a to jest badzo dobry pomysł. pod warunkiem, ze potem wyciągniemy konsekwencje,
          czyli pójdziemy do sądu i rzecznika odpowiedzialności zawodowej tych ropuch
          pielęgniarek. ja miałam i będę znów mieć cc więc porodu nie nagram, ale gdybym
          nagrała to jak odnosiły się do mnie pielęgniary potem, nikt by w to nie
          uwierzył. nikt nigdy mnie tak nie zgnębił i nie poniżył w życiu, nawet pani od
          matmy w liceumsmile
          • mini-1981 Re: a nie lepiej wziasc kamere??? 10.10.08, 21:14
            To na poród kamerę a na później dyktafon - ja to czasami jetem wredota smile - ale
            jakby tak naprawdę coś złego się działo i to nagrać to hoho...
    • lubie_gazete Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 21:17
      Nie lubię piguł-wierzcie mi bywają chamskie nie tylko dla ródek uncertain .
    • gan33 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 21:24
      Ale jeździcie po personelu medycznym, nie zapominajcie że to też
      ludzie i większość z nich zachowuje się należycie wobec pacjentów.
      Ja mam za sobą dwa porody i nie przypominam sobie okropnych zachowań
      pielęgniarek ale wredne rodzące to spotkałam i owszem. Trochę
      tolerancji!!!
      • lubie_gazete Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 22:22
        gan33 napisała:

        > Ale jeździcie po personelu medycznym, nie zapominajcie że to też
        > ludzie i większość z nich zachowuje się należycie wobec pacjentów.
        > Ja mam za sobą dwa porody i nie przypominam sobie okropnych zachowań
        > pielęgniarek ale wredne rodzące to spotkałam i owszem. Trochę
        > tolerancji!!!

        To ich praca.Tak jak przedstawiciel handlowy i chyba prawie każdy zawód w
        usługach,człowiek musi być niezależnie od wszystkiego miły
        i uśmiechniety dla klientów, tak i piguły.
        To jakiś "nadzawód",że ich te zasady nie obowiązują?
        Pokażcie kelnerkę lub sprzedawcę lub inny zawód gdzie jego wykonawca jest
        chamski dla klienta i nie wylatuje za to,albo nie jadą mu po pensji.Każda praca
        to ciężki kawałek chleba,a człowiek jakoś się w niej musi ogarnąć i szanować
        klientów.Takie jest życie.
        Piguły wiedzą,że są "nad" bo co cierpiący człowiek i słaby może zrobić (nie
        tylko kobieta rodząca).Założę się,że gdyby ta sama "piguła" musiała nagle
        pracować np.jako prrzedstawiciel handl. ,kelnerka lub recepcjonistka to ciekawe
        czy także z góry i chamsko traltowała by innych-pewnie nie,bo tam się ma
        doczynienia z silnymi
        i zdrowymi ludźmi,i by nie miała władzy.
        • lubie_gazete Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 22:24
          Mądra w " gębie " jest tylko wobec cierpiących i uzależnionych fizycznie od
          innych,zdrowemu by nie podskoczyła.
        • memphis90 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 16:57
          > Pokażcie kelnerkę lub sprzedawcę lub inny zawód gdzie jego wykonawca jest
          > chamski dla klienta i nie wylatuje za to,albo nie jadą mu po pensji.

          No, chłopie, nie opowiadaj mi, że żyjemy w kraju uprzejmych sprzedawczyń,
          przemiłych urzędniczek, kompetentnych pracowników punktów obsługi klienta i
          pracowitych kelnerek. Taka już nasza polska mentalność, że jak nie na swoim, to
          pracować się nie chce. Jak kasa nie spływa, to i uśmiechu nie ma. A jak dostanie
          się trochę władzy, to dopiero można pospólstwu pokazać! Nie mówię, że to dobrze-
          ale tak jest w każdej branży, nie tylko wśród pielęgniarek. A one czemu mają być
          miłe, skoro taka sprzedawczyni je olewa, a urzędniczka jest chora, jak ma wydać
          jakiś papierek? Nie oszukujmy się, gro ciężarnych jest obrażonych na cały świat,
          że do pracy musi chodzić- ale od innych wymaga 100% zaangażowania. Zmiany trzeba
          zacząć od siebie i być miłym dla innych- a nie pakować się z obrażoną miną "bo
          pewnie będzie źle, a mi się przeciez należy". Kiedyś trafiłam na wymęczoną
          laborantkę; powiedziałam "ojej, ale mi pani delikatnie krew pobrała, zupełnie
          nie poczułam" (rzeczywiście, zrobiła to wyjątkowo delikatnie i wprawnie).
          Odpowiedziała "pani pierwsza mi to mówi, wszyscy wcześniej krzywili się tak,
          jakbym im jakąś krzywdę robiła".
    • magda-lenka78 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 10.10.08, 21:42
      proponuję wziąć kamerę a w tych szpitalnych papierach w miejscu zawód męża
      wpisać operator kamery - TVN S.A. smile
      • bunny_blue Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 09:03
        A ja mysle, ze polozne i tzw. "personel medyczny" jest taki jak my, czyli rozny.
        Kazda z nas oczekuje Bog wie czego bo ma prawo, sie nalezy i ona bedzie wymagac.
        Ale cos mi sie wydaje, ze rodzic to by sie chcialo z kims, kto jest spokojny,
        kto nie jest "zadziora" i "pyskaczem" i nie grozi, ze nagra rodzaca jak ta jej
        grozi wywaleniem z pracy.
        Odrobina serca kobiety. To dziala w dwie strony.
        To tak w duchu siostrzanej milosci przy sobocie ;o)
        • ellana1 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 09:31
          Czytam Was i zupełnie nie rozumiem .
          Dlaczego uważacie ze KAŻDA pielęgniarka czy położna to od razu
          wredna baba i jak się nie pyskuje i nie wpuści się na sale
          krzyczącego męża to urodzić się nie da .

          Ja nie darłam gęby tylko mówiłam ze mam z czymś problem i prosiłam o
          pomoc .
          I nie miałam ani razu takiej sytuacji ze ktoś powiedział nie albo
          był chamski . Nie muszą czytać w moich myślach . Ja nie jestem
          jedyna rodzącą w całym szpitalu jedna ma problem z karmieniem druga
          z czyms tam innym .
          Jedna chce zeby polozna cały czas stała nad nią i co 5 minut
          sprawdzała rozwarcie , druga chce ciszy i spokoju a jak coś będzie
          chciała to zawoła .
          Trzeba prosić , informować a nie od razu z awanturą .

          Nie tylko pielegniarki czy położne bywają mało sympatyczne ale
          czasem też można trafić na rodzącą królewnę .
          Ja miałam taką na sali . Wszystko było złe , pielegniarki wredne ,
          położne okropne , nawet jedzenie było paskudne .
          A ja mi wszystko pasowało . Jedzenie dobre , pilegniarki pomocne .
          Jak miałam problem to prosiłam o pomoc , raz nawet w nocy i wszystko
          odbywało się w miłej atmosferze bez straszenie nikogo zwolnieniem z
          pracy .

          A Wy tu się nakręcacie jedna przez drugą jak to będziecie się drzec
          i pyskować . Nie ma to jak nawrzeszczec na kobiete która pomaga
          przyjsc na swiat dziecku .

      • kala196 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 15.10.08, 00:32
        magda-lenka78 napisała:

        > proponuję wziąć kamerę a w tych szpitalnych papierach w miejscu zawód męża
        wpisać operator kamery - TVN S.A. smile


        To jest bardzo dobry pomysł,wtedy na pewno by się nie tylko piguły cykały ;-DDD
        i dobrze im tak!!!
        Nie cierpie Polskich piguł,ktoś wyżej napisał o miłej i delikatnej pani która
        pobierała krew,a to szkoda,że taka tylko jedna jest ...no dobra może dwie wink

        Ja trafiłam na wredną młoda babę,która po pobraniu mi krwi (w taki sposób,że
        miałam siniaki przez ok 2tyg)wręcz wyrzuciła mnie z pokoju,gdy ja(głupia i
        naiwna baba w ciąży) chciałam minutkę posiedzieć bo bardzo słabo mi się
        zrobiło(zresztą jak zawsze po pobieraniu krwi),to jeszcze usłyszałam na
        odchodne,że w innych przychodniach sie płaci za pobranie krwi i ,że mam się
        cieszyć,że ona mi to za darmo zrobła! uncertain


    • pati291 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 10:18
      No to ja miałam poród super, personel miły i kompetenty. Na bieżąco
      byłam informowana co mi podają. Podali oxy na parte, bo miałam słabe
      a maluch nie chciał na dodatek wejść w kanał. Znieczulenie na
      nacięcie i na szycie. Poród bez znieczulenia. Ból był ale jak dla
      mnie do wytrzymania. Pomagałam sobie oddechami.
      Po porodzie położna uczyła jak przystawiać, na moją prośbę podano mi
      lód na krocze, bo w pierwszej dobie piecze a później jak ręką odjął.
      Byłam w sali z 5 kobietami. Jak którejś maluch płakał w nocy to też
      przychodziła położna i pomagała. Najczęściej dziecko było głodne a
      świeżo upieczone mamy miały jeszcze kiepską technikę przystawiania
      do piersi. W takim przypadku położna stała i pokazywała do skutku.
      U mnie w sali wszystkie karmiły piersią ale też padło pytanie czy
      któraś z mam chce karmić butelką. Mieszanki były dostępne.
      Jedna z kobiet rodziła w sali oboki mnie. Wszystko słyszałam jak się
      darła. Odmówiła współpracy z położnymi . Skutek taki, że przy jej 4
      porodzie musiała być nacięta i walczyła z hemoroidami po porodzie.
      A osobiście cieszę się, że dużo czytałam o porodzie i miałam dużą
      świadomość tego jak może wyglądać. Chociaż też były momenty o które
      mnie zaskoczyły. Sumując podczas szycia już się umawiałam z ekipą na
      drugi poród. To moje pierwsze dziecko.
      I to że ja miałam super poród nie oznacza, że każdy musi taki być.
      Moja przyjaciółka przez 2 lata dochodziła po traumnie zanim i tak ze
      stracham zdecydowała się na drugie dziecko.
      • my_valenciana Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 11.10.08, 11:47
        A propos ubarwiania porodu po jakimś czasie. Moja koleżanka po swoim
        kilkunasto godzinnym porodzie zadzwoniła do mnie i była zachwycona.
        Opowiadała jak położne ją chwaliły, że tak pięknie prze, jest
        dzielna i daje sobie radę. Już w trakcie porodu dostałam wiadomość,
        że chodzi z oksytocyną - więc nie była to dla mnie nowina. Po jakimś
        czasie dowiedziałam się jak miała drgawki z bólu, oczywiście była
        też nacinana, bo dziecko duże, mały nie chciał wejść w kanał rodny.
        Na końcu lekarz kładąc się na brzuchu - po kilkunastu godzinach
        wypchnął dziecko. Wtedy się nie skarżyła, opowiadała to tak jakby
        było normalne. Dopiero teraz, po czterech latach przyznaje, że miała
        ciężki poród i, że lekarze za długo ją męczyli.
        Dlaczego tak jest? Nasza wspaniała fizjologia! Bezpośrednio po
        porodzie nie pamięta się jak było źle - bo najważniejsze, że jest
        zdrowe dziecko.
        • kala196 Re: Jak tak czytam o tych strasznych porodach.... 15.10.08, 00:49
          my_valenciana napisała:
          ...Dlaczego tak jest? Nasza wspaniała fizjologia! Bezpośrednio po
          porodzie nie pamięta się jak było źle - bo najważniejsze, że jest
          zdrowe dziecko.

          Ja osobiście mam tak,że zaraz po porodzie(tzn kilka miesięcy),mówiłam,że było
          ciężko,ale dzięki mojemu Ukochanemu dałam radę,ale coraz częściej przypominam
          sobie sceny z porodu,które były jakby zamazane,nie pamiętałam ich.
          Nie bede pisać co mi się dziś przypomniał,bo na samą myśl ciarki mi po plecach
          przeszły(i nie chodzi o personel czy znieczulenie-bo personel miałam
          wspaniały(rodziłam w UK)no i miałam znieczulenie(gaz i znieczulenie miejscowe),a
          i tak BARDZO mnie BOLAŁO! uncertain ).

          Zyczę wszystkim przyszłym Rodzącym Kobietką wink: zdrowych dzieci, lekkich,
          szybkich porodów,no i oczywiście MIŁEGO i MĄDREGO personelu w szpitalach,w
          których bedziecie rodzić,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka