Dodaj do ulubionych

Sprawa sądowa.

02.03.08, 10:49
Czy mogę pozwać do sądu położną, która bez mojej zgody i medycznego
uzasadnienia nacięła mi krocze, okaleczyła mi moje miejsce intymne.
Czy wyciąga się wobec niej jakieś konsekwencje, gdzie mam szukać
sprawiedliwości, w sądzie, na własną rękę? Czy któraś z Was miała
taką sprawę, czy machacie ręką dla świętego spokoju?

Poród ma być w pewnym sensie przyjemnością, a nie rzeźnią.
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 12:09
      Witam. Oczywiście nie potrafię powiedzieć na podstawie tego, co Pani
      napisała, czy nacięcie było uzasadnione (bo jednak czasem tak jest)
      czy nie. Możliwe jest też, że nie była to wola położnej, tylko
      odgórny nakaz obowiązujący w tym szpitalu. Myślę więc, że byłoby
      dobrze, gdyby udało się Pani zasięgnąć języka na ten temat gdzieś u
      źródła - wtedy można skażyć szpital (z powództwa cywilnego), a nie
      konkretną osobę. Jeśli jednak jest Pani pewna swoich racji i
      zdecydowana na podjęcie kroków prawnych to są 3 możliwości - skarga
      do dyrekcji szpitala, skarga do okręgowej izby pielęgniarek i
      położnych lub założenie sprawy z powództwa cywilnego (tu konieczna
      pomoc prawnika). Jak już napisałam na początku, nie jestem w stanie
      odnieść się do Pani zarzutów, bo wiem zbyt mało o tym konkretnym
      przypadku - muszę jednak ostrzec, że akurakt w kwestii nacinania
      krocza może być bardzo trudno udowodnić swoje racje i trzeba być
      dobrze przygotowanym merytorycznie (albo znaleźć prawnika, który zna
      się na rzeczy - a o to szalenie trudno) żeby mieć jakiekolwiek
      szanse. Pozdrawiam :)
    • emicyb Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 16:12
      Bedzie Ci bardzo ciezko znalezc prawnika ,ktory podejmie sie takiej
      sprawy.Ja tez mialam ochote skarzyc polozna i szpital ale wrecz w
      odwrotnym przypadku - polozna nie naciela mi krocza i mialam bardzo
      rozlegle pekniecie.Moim zdaniem polozna po to ma wiedze i nozyczki
      zeby ochronic kobiete przed takim urazem,jakiego doznalam.Czujesz
      sie okaleczona przez naciecie,rozumiem to ale czulabys sie bardziej
      okaleczona gdyby Cie rozerwalo w pzypadku braku naciecia.Ja
      poprzestalam na skadze do szpitala
      • reivena Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 18:02
        Dziekuję za odpowiedź. Troszkę źle się wyraziłam, właściwie źle
        użyłam czasu, bo powinien być przyszły. Jestem w 6 miesiącu, ale
        dużo postów na forum wskazuje, że praktycznie wiekszość kobiet bez
        ich wiedzy jest nacinanych. Chciałam tylko wiedzieć jakie mam prawa
        i jak mogę walczyć z faktem nacięcia gdy do niego dojdzie. Mimo, że
        po stronie kobiety stoją badania Światowej Organizacji Zdrowia to
        chyba nikt ich nie bierze pod uwagę i każdy szpital robi tak jak im
        się podoba.
        Chciałabym mieć cesarkę, niestety mimo, iż noszę okulary i mam -0,6
        dpi i po -0,5 astygmatyzm, specjalista chorób oczu uznał, iż nie ma
        przeciwskazań do porodu naturalnego. Od tej chwili zaczął się
        koszmar i strach przed porodem. Ze stresu boli mnie żołądek i w
        żadem sposób nie mogę pozytywnie myśleć o ciąży. Rodząc naturalnie
        będę się czuć normalnie jak zarzynany świniak, poród jest mało
        intymny i niehumanitarny. Nie wiem jak nastawić się pozytywnie i
        żeby nie mieć przed oczami robionego nacięcia.
        • emicyb Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 18:32
          Jestem pewna, ze rodzac naturalnie nie bedziesz sie czula jak
          zarzynany swiniak:)Porod owszem,boli ale ma cos w sobie z cudu
          natury - rodzi sie Twoje dziecko.Nie czulam sie tak ja ani zadna z
          moich kolezanek.Mysle, ze kobiety w Polsce niepotrzebnie wpadaja w
          histerie na temat naciecia krocza.Fundacja 'Rodzac po ludzku'
          wprowadza kobiety w blad mowiac o niewielkich peknieciach a nic nie
          wspominajac o wielkich, ktore goja sie znacznie gorzej i moga
          sprawic wiecej klopotow niz naciecie.Ja faktycznie zlozylam skarge
          na polozna,ktora nie naciela mi krocza.
          • reivena Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 18:46
            :) Chciałabym w to głęboko wierzyć i obyś miała rację. Moje
            koleżanki też doradzają mi poród naturalny, o bólu się zapomina i
            szybciej dojść do siebie, zająć się dzieckiem. To moja pierwsza
            ciąża i chciałabym wiedzieć co będzie sie ze mną działo, chociaż nie
            mam pewności jak moje ciało będzie reagować. Chyba za bardzo to
            wszystko drąże i stąd ten strach. Boję się tylko, że po nacięciu
            będę miała problemy.
              • 987ania Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 19:52
                Nacięcie jest czasami potrzebne ale w PL często nadużywane. Może uda Ci się
                wynająć prywatną położną do porodu. Może przy przyjęciu na porodówkę powiesz, że
                nacięcie tylko w razie wyższej konieczności. Poza tym nie daj sie położyć na
                plecach na czas wypierania dziecka. Powodzenia
                • reivena Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:18
                  Dlatego niehumanitarny gdyż jest to ingerencja nożyczkami lub
                  skalpelem w moje miejsca intymne bez mojej zgody.

                  O pozycjach w czasie porodu też czytałam, ta leżąca ponoć jest
                  najgorsza. Zamiast iść do szpitala spokojnym to nie widomo czego się
                  spodziewać.
          • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 22:28
            Witam. Bardzo miło przeczytać taki post w tym rozemocjonowanym
            wątku - także dla mnie porównanie rodzenia do rzeźni nie wydaje się
            słuszne. Pomimo wielu lat pracy widzę poród podobnie jak Pani - jest
            czymś wyjątkowym, choć niełatwym. Przykro mi, że miała Pani
            komplikacje związane z pęknięciem krocza, nie mogę się jednak
            zgodzić z częścią Pani wypowiedzi dotyczącą stosunku FRpL do
            nacinania krocza. Przedstawiane przez fundację stanowisko jest
            poparte badaniami naukowymi - w każdej publikacji jest ich pełen
            spis. I zapewniam, że wg tych badań pęknięcie krocza IV stopnia,
            czyli dotyczące także zwieracza odbytu, zdarza się znacznie częściej
            PO NACIĘCIU, jako jego powikłanie. Wtedy zabieg rekonstrukcji krocza
            jest znacznie bardziej skomplikowany niż po pęknięciu samoistnym.
            Faktem jest też, że żeby skutecznie chronić krocze, trzeba umieć
            dobrze ocenić sytuację położniczą i przestrzegać kilku podstawowych
            zasad - na przykład tej, że kobieta nie powinna rodzić leżąc na
            plecach, a z tym u nas ciężko... Nie znam Pani konkretnego przypadku
            i nie zamierzam się na ten temat wypowiadać - ale naprawdę nie
            myślę, żeby to fundacja była powodem Pani problemów. Pozdrawiam
            serdecznie.
        • dragica Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 19:48
          Porod jest niehumanitarny?????Porod jest najnormalniejsza rzecza na
          swiecie...CC jest humanitarne?????W jaki sposob?????Nie bedziesz
          miala przecietego peritoneum, ale powloki brzuszne i macice
          tak...Wiec to jest humanitarne...
    • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:07
      Poród ma być przyjemnością? Kochana poród jest po to żeby dzidziuś
      przyszedł na świat. Jak chce sie poczuć przyjemnosc to sie jedzie do
      spa albo do kosmetyczki.
      Widocznie zaszła taka potrzeba skoro cię nacięła. Krocze nacina się
      po to żeby UŁATWIĆ dziecku przyjście na świat, bo dla niego to
      ogromny stres a nie przyjemność. Nawet jak nie wyraziłaś zgody. To
      co według ciebie powinna zrobić wtedy położna? Pozwolic mu się
      męczyć? Bo ty nie chcesz mieć skazy na urodzie? Proszę cie!
      Zdrowiem dziecka powinnaś sie kierować i tym, że jest już z tobą
      całe zdrowe,a nie pisać takie głupoty.
      Nie mogę uwierzyć w to co piszesz dziewczyno... ;/
      • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:14
        I jeszcze jedno , nigdy bym na to niewpadła, tzn nie myślałam nawet
        o tym czy mnie natną czy nie natną to jest sprawa drugorzędna a i
        dalsza, tylko myślę o tym, żeby z synkiem wszystko było w porządku,
        bo niebawem poród.Ale ty pewnie uważasz, że masz racje....
      • reivena Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:26
        Tak, poród ma być przyjemny, dla mnie i dla dziecka, a nie iluś
        godzinną męczarnią. Położne są od tego aby w tym pomagać, a nie
        szkodzić, albo robić tak jak im jest wygodnie, kierując sie rutyną.
        Chcę to miło wspominać, a nie żyć z traumą i przekonaniem, że
        drugiego dziecka mieć już nie będę chciała.

        A dlaczego w to uwierzyć nie możesz? Takie jest moje zdanie na
        chwilę obecną. Każdy ma przecież różne odczucia, wątpliwości i
        niepokoje.
        • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:33
          Ale każdy poród jest inny, są kilku godzinne, ale częściej długie i
          męczące i nacinanie nie jest żadną rzeźnią, tylko pomocą dla ciebie
          i dziecka żeby poród szybciej się zakończył.Gorzej by było gdybyś
          popękała. W tedy dopiero miałabyś pretensję, ale już do siebie skoro
          wyraziłaś protest.
          Takie jest moje zdanie.
            • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:34
              może.. A tak poważnie to taką wiedzę posiada każda przynajmniej
              średnio inteligentna kobieta w ciąży, która interesuje się zdrowiem
              swojego dziecka. Na sali porodowej najważniejszą osobą nie jest
              rodząca tylko DZIECKO.
              I uważam że każdy się ze mną zgodzi, kto miał jakiekolwiek problemy
              w ciąży. Mnie groził przedwczesny poród w 21 tyg ciąży:( leżałam 3
              tyg w szpitalu, bałam się że go stracę..na szczęście udało się poród
              powstrzymać.
              I leżało tam mnóstwo kobiet, dziewczyn, które bały się o swoje
              dzieci, a nie myślały o takich głupotach..
              Żadna z nich nie przejęła by się jakimś cięciem. Rozmawiałyśmy nie
              raz na ten temat.
              Ale owszem, ktoś kto przechodzi ciąże bezproblemowo, to niedocenia
              tego tylko zaczyna rozmyślać na takie niepotrzebne tematy "jak
              uchronić wyglad krocza"( no bo jak będzie wygladać po porodzie)
              To dość niesmaczne dla mnie i wielu osób. Ale to wasze dzieci i
              wasza sprawa.
              • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:42
                I jeszce jedno Większość wiedzy zdobyłam chodząc na szkołę rodzenia,
                a nie w internecie i gazetkach.
                I jestem dumna z tej wiedzy i z podejścia jakie mamy z mężem do
                porodu i dziecka.
              • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 12:33
                Drogie Panie! Pozwólcie, że spróbuję nieco uporządkować tę dyskusję.
                Kiedy ogólnie rozważamy sprawę "nacinać czy nie nacinać" to
                poruszamy się po dość niepewnym gruncie. Jest tak dlatego, że przez
                ostatnich kilkadziesiąt lat obowiązywał pogląd, że nacięcie krocza
                zapobiega min. niedotlenieniu dziecka, dużym obrażeniom krocza,
                obniżeniu narządu rodnego i temu podobnym komplikacjom. Takie
                podejście prezentuje obecnie jeszcze wiele podręczników położnictwa
                i wiele osób, z których pomocy korzystają rodzące. Po tych
                wszystkich latach wiemy jednak, że pogląd ten nie znajduje
                odzwierciedlenia w rzeczywistości - i potwierdzają to naprawdę mocne
                dowody naukowe. Wiadomo na przykład, że - statystycznie rzecz
                biorąc - to, czy kobieta była nacięta, czy nie nie ma wpływu na stan
                dziecka po porodzie. Proszę zwrócić jednak uwagę na bardzo ważną
                rzecz - mówimy o RUTYNOWYM NACINANIU KROCZA, czyli o sytuacji, w
                której z góry przyjmujemy, że nacięcie zostanie wykonane.
                Położnictwo jest jednak nie rzemiosłem, ale SZTUKĄ i każda rodząca i
                jej dziecko ma prawo do tego, aby nie traktowano ich statystycznie,
                ale indywidualnie. Przyjmując taki punkt widzenia bierzemy pod uwagę
                wszystkie okoliczności - preferencje rodzącej, jej stan ogólny,
                możliwości fizyczne, historię położniczą, przebieg porodu, stan
                dziecka a także umiejętności personelu. I dlatego nie ma tu jedynie
                słusznej opcji. Przyjmując porody domowe zakładam, że krocze nie
                zostanie nacięte - ale jeśli jest taka konieczność, to to robię i
                nigdy nie spotkałam się z oporem ze strony rodziców. Pewnie dlatego,
                że sprawę omawiamy dokładnie wcześniej i mamy do siebie zaufanie.
                Najlepiej byłoby, gdyby podobny model udało się wypracować także w
                szpitalach - kobieta mówi, że wolałaby nie być nacinana, położna
                przyjmuje to do akceptującej wiadomości i obie strony robią
                wszystko, żeby życzeniu stało się zadość. Jeśli pojawią się jednak
                okolicznoci, które będą wymagały - w imię bezpieczeństwa - przyjęcia
                innego rozwiązania to nie będzie to traktowane przez nikogo w
                kategoriach porażki. Proszę zauważyć, że kluczem do porozumienia
                jest tu WSPÓŁPRACA. Z całą pewnością jest jeszcze wiele przeszkód do
                pokonania na tej drodze. Trzeba bowiem zmienić sposób myślenia
                rodzących i personelu medycznego - a to długi proces. Mamy muszą być
                gotowe wziąć współodpowiedzialność za przebieg wypadków -
                przygotowywać się do porodu (np. ćwiczyć i masować krocze) a położne
                zaakceptować prawo rodziców do posiadania własnych poglądów i
                nauczyć się dobrze oceniać sytuację i swoje możliwości. Brzmi jak
                bajka? Może... Ale kiedy zaczynałam swoją pracę zawodową to za
                rodzącą wchodzącą na salę porodową drzwi zamykałay się na głucho, a
                tata po raz pierwszy widział własne dziecko jakieś 4 dni po
                porodzie...
        • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 22:07
          Zaraz, zaraz. Poród nie ma być ani przyjemny ani nie powinien być
          męczarnią - jego celem jest przede wszystkim wydanie na świat
          dziecka. Poród na pewno nie jest łatwy - żaden, ani ten sn, ani cc.
          Nie rozumiem, jak można myśleć, że rodzenie nowego człowieka może
          być niehumanitarne - przecież to esencja człowieczeństwa!
          Pisze Pani, że "położne są od tego, aby mi pomagać, a nie szkodzić".
          Jasne, zgoda - też tak myślę. Ale zastanawia mnie, że w żadnej z
          Pani wypowiedzi nie ma ani słowa na temat odpowiedzialności matki,
          rodziców, ani na temat tego, czy Pani przygotowała się jakoś do
          porodu. Czy to na pewno przypadek, że post rozpoczynający tę
          dyskusję sformułowała Pani w taki sposób, że wydawało mi się jasne,
          że szkoda już się stała? Odpowiedziałam uczciwie, a teraz czuję się
          w pewnym sensie wykorzystana i nie w porządku w stosunku do moich
          koleżanek po fachu, bo jeszcze nic się nie stało - i bardzo być
          może, że nie stanie - a ja zamiast ustosunkować się w ogóle do
          problemu jeszcze wspieram Pani brak zaufania i spiskową teorię
          dziejów. Rozumiem, że może być Pani sfrustrowana tym, że może nie
          mieć Pani cc, na które Pani liczyła - ale dlaczego położne mają
          ponosić konsekwencje Pani negatywnych emocji? Wg Pani, jak rozumiem,
          mamy wykonywać swoją służbę dla rodzącej wg najwyższych standardów i
          zgodnie z tym, co Pani uzna za słuszne - pod groźbą zaskarżenia?
          Pani wybaczy, ale taki punkt widzenia jest dla mnie nie do
          przyjęcia. Praca położnej polega WSPÓŁPRACY z rodzącą - proszę mi
          powiedzieć, czy można współpracować z kimś, kto od początku zakłada
          czyjąś złą wolę?
          Takie jest właśnie moje zdanie i takie mam odczucia w tej chwili -
          mam nadzieję, że potraktuje je Pani z taką sama wyrozumiałościa,
          jakiej oczekuje Pani dla swoich odczuć i poglądów.
          • reivena Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 23:06
            Przepraszam, że poczuła się pani wykorzystana, nie chciałam Pani
            urazić. Post naprawdę został napisany przez przypadek. Ostatnie moje
            myśli krążą wokół tego tematu i proszę mi wierzyć strasznie się tego
            boję. Nie miałam złych intencji, strasznie mi przykro.
            To dopiero 6 miesiąc więc może trochę za wcześnie zaczęłam o tym
            myśleć, ale czasem moje czarne myśli są silniejsze.
            O porodzie zaczęłam dowiadywać się po kolei czyli golenie, lewatywa,
            cewnikowanie i w końcu nacięcie krocza. Czytam wypowiedzi innych
            kobiet i nie zawsze są one przyjemne. Może ma Pani rację, że nic się
            nie stanie, ale nie potrafię o tym nie mysleć.
            • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 23:52
              Ok, rozumiem. Proszę tylko wziąć pod uwagę, że tak, jak Pani się
              naczytała różnych rzeczy (prawdopodobnie w internecie), tak Pani
              wypowiedzi są czytane przez innych. Dobrze,że ma Pani jeszcze tyle
              czasu do porodu, bo można go dobrze wykorzystać na przygotowanie
              się. Zapewniam, że rzadko gdzie są już w standardzie golenie i
              lewatywa, o cewnikowaniu nie wspominając. Może warto uaktualnić
              wiadomości? I proszę pamiętać, że zawsze chętniej opowiada się
              dramatyczne historie niż te z happy endem. Jeśli Pani chce, to
              chętnie podpowiem jakieś dobre lektury, albo fajną szkołę rodzenia.
              Myślę, że warto włożyć teraz trochę wysiłku w to, żeby poród
              naprawdę był dla Pani wspaniałym wydarzeniem. Pozdrawiam:)
          • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:54
            Dokłądnie Pani Kasiu.
            Cieszę się, że Pani odpisała, bo to samo napisałam, ale odrazu
            zostałam zaatakowana przez dziewczyny...
            I to smutne, że mają takie podejście do porodu (to ma być
            przyjemność, nie stawiają na pierwszym miejscu dobra dziecka), ale
            mam nadzieję, że je zmienią zanim dojdzie do porodu. Pozdrawiam
          • chochlinka Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 09:59
            Pozwolę sobie dołożyć swoje "trxy grosze" do tematu.
            Po pierwsze,witaj Kasiu! Z radością czytam twoje słowa. Troszkę jako
            położna pracująca w szpitalu poczułam się wyzwana do tablicy.
            Fakt,że wątek rozpozcął się dziwnym postem,na zapas. Ma to jednak
            bardzo ważny wymiar.
            Po pierwsze stosunek kobiet do położnych w naszym kraju i ludzi
            ogólnie w dzisiejszych czasach w Polsce. Ale do tego za chwilke
            jesli można :-))
            Na co dzień borykam się z problemem ochrony krocza. Kasiu,ty wiesz
            dokladnie ,że bez wspołpracy i swiadomego uczestnictwa kobiety w
            porodzie nic się mądrego nie da zrobić. Przy KAŻDYM porodzie zadaję
            pytanie,czy chce Pani,żeby wspólnie pracować nad ochroną krocza czy
            jest Pani zdecydowana na episiotomię. Nie mogę na siłę
            uszczęśliwiać kobiety,która ma już wcześniej zakodowane przez kogoś
            tam,że pęknięcie nawet najmniejsze jest złem nie do przyjecia. Nie
            mogę zmuszać rodzącej,która woła pzry porodzie"wyjmijcie TO ze mnie"
            do pzreczekania jeszcze kilku skurczów ,które są niezbedne do
            łagodnego rodzenia się główki dziecka....Nie raz jestem
            zawiedziona,że mogłoby się obejść bez nacinania ale niestety zostaję
            postawiona w sytuacji prawie podbramkowej. Z nacięcia zawsze się
            wytłumaczymy moje drogie a z peknięcia niestety nie. Objawy pękania
            krocza,krwawienie z krocza,brak postępu w rodzeniu sie główki
            dziecka,zwolnienie tętna,objawy zagrożenia dziecka....to wszystko w
            naszej rzeczywistosci jest wskazaniem do episiotomii.
            Właśnie z powodu takiego "sądowego" nastawienia kobiet czy ich
            rodzin większość pracowników służby zdrowia woli iść po takiej
            linii,która go prawnie zabezpiecza niż dawać upust swojej
            wierze,fantazji,filozofii porodu.... Nasza holenderska koleżanka
            podkreślała na konferencji,że w Holandii nie ma czegoś takiego jak
            oddawanie położnej do sądu!~I to nie dla tego,że tamte są mądrzejsze
            ale z powodu kultury narodowej.
            Uwielbiam w swojej pracy to,że bywają (i to coraz częściej)
            dziewczyny,które zawierzają swojej i mojej intuicji,które chcą
            rodzić tak jak je do tego natura stworzyła. To dla nich i dzięki nim
            poprawia sie sytuacja na naszych porodówkach. Mam ogromną
            satysfakcję z każdego pięknego porodu. Wydaje mi się ,że ogromna
            ilość położnych tak samo do tego podchodzi. Że zawsze na celu mają
            dobro rodzącej...I mam też świadomość,że nie wszystkie....
            Z Wami moje panie jest to możliwe a nie bez was. W sensie
            dosłownym.Wy musicie w całym tym akcie narodzin uczestniczyć
            czynnie,odpowiedzialnie,nie założyć rączki,powiedzieć-"nie chcę
            bólu,chcę to mieć za sobą i już","róbcie to za mnie".To Wasze
            dziecko przychodzi na świat! Nie ma niczego piękniejszego dla każdej
            kobiety niż ta chwila! Dokąd tak się śpieszycie? Ta chwila musi
            potrwać,tym trzeba mieć możliwość się podelektować,zachłysnąć,poczuć
            swoją i dziecka moc....
            A jeśli Was ktoś naprawdę źle potraktuje,skrzywdzi Was i Waszee
            dziecko to walczcie bez względu na wszystko,żeby uchronić innych
            przed tragedią.Tylko nie wykorzystujcie zwykłego
            polskiego,sarmackiego pieniactwa ;-)) Bądźmy wszysce dla siebie
            dobrzy,co?
            • 987ania A może warto by opisać jak ma wyglądać taka 04.03.08, 15:06
              współpraca między położną a rodzącą w czasie porodu i jak ochronić krocze.
              Dziewczyny nie wiedzą, że potrzebny jest czas, oddychanie, nie parcie na siłę
              itd. Niestety kobiety często nie są świadome porodu, są zdecydowane na cc lub sn
              a tak naprawdę ich argumentacja jest słaba, gdzieś coś zasłyszane, a i szkoły
              rodzenia rzadko są nastawione na prawdziwe i rzetelne informowanie. Z powodu
              przygotowań do porodu domowego nie mam zamiaru iść do szkoły rodzenia, wolę
              spotkanie z moją położną domową, boję się, że w szkole mogłabym usłyszeć wiele
              słów o braku odpowiedzialności itd. A ja właśnie boję się porodu szpitalnego i
              uważam, że to poród dla odważnych i silnych.
        • malgosiek2 Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:59
          reivena napisała:

          > Tak, poród ma być przyjemny, dla mnie i dla dziecka, a nie iluś
          > godzinną męczarnią"

          A trwa ileś tam godzin "męczarni"po to,aby dziecko przechodząc przez
          kanał rodny przygotowało się,a zwłaszcza jego płuca do życia poza
          łonowego.
          Bo przeciskając sie usuwa sobie z płuc wody płodowe i dzieje sie to
          w sposób naruralny w odróżnieniu od cc.
          Więc po to poród trwa tak długo niestety,ale też dla innych narządów
          też jest ważny.
          Wbrew pozorom w przebiegu porodu fizjologicznego dziecko sie nie
          męczy.
          Męczący owszem staje się poród zdecydowanie przedłużający się czyli
          trwający ponad 14 godz.
          Jeśli tak bardzo boisz się traumatyczności porodu to zachęcam to
          wzięcia zzo czyli znieczulenia zewnątrzoponowego.
          Tu mozesz poczytać o tym znieczuleniu
          morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/znieczulenie.porodu_1.html
          A nie od razu pozywać jeszcze bogu ducha winne położne,które Ci niec
          złego nie zrobiły.
          Trochę dystansu życzę.
          Pzdr.Gośka
    • woda-niegazowana Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 20:12
      Może zamiast gdybać i słuchać koleżanek, które opowiadają Ci tylko ( !!) swoje
      wrażenia, często mijające się z faktami - idź do szkoły rodzenia, a tam będziesz
      mogła dowiedzieć sie więcej i to od fachowej siły.
      • olga4000 Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 21:21
        Ja tez mam astygmatyzm i to wieksza wade niz Ty i teraz bede rodzila
        trzecie dziecko i jeszcze nikt mi cesarki z tego powodu nie
        zaproponowal. Przy pierwszym dziecku bylam nacinana i jestem
        wdzieczna bo przy 4kg dziecku by mnie rozerwalo. Ale przy drugim juz
        nacinanie nie bylo potrzebne. Skoro boisz sie porodu i bolu co jest
        zreszta naturalna rzecza przy porodzie i da sie go przezyc to
        porozmawiaj z lekarzem sa rozne sposoby lagodzenia bolu ale ja nigdy
        bez koniecznosci nie zdecydowalabym sie na cesarke. Nie mozna tez z
        gory zakladac ze polozna zrobi Ci krzywde bo z takim nastawieniem
        naprawde bedziesz czekala tylko na zle podejscie osob trzecich.
        • kasikk_29 Re: Sprawa sądowa. 02.03.08, 23:24
          no dobrze, a ja wyraźnie położnej powiedziałam, że nie chcę, a i tak mnie
          nacięła, przekonując, że to tylko "tak malutko", a dzieciak miał niespełna 3 kg
          wściekła jestem do dziś, tym bardziej, że nie zrosło mi się do końca, a nikt w
          szpitalu mi o tym nie powiedział przy zdejmowaniu szwów i nie zadbał o powrót do
          stanu poprzedniego mojego krocza
          co w takiej sytuacji? aaa... cały poród od pierwszych skurczy trwał 6 godzin,
          więc nie jakoś długo i sumie był lekki
          • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:40
            Witam. Ale decyzja o nacięciu krocza nie jest podejmowana na
            podstawie wagi dziecka i długości trwania porodu, a na podstwaie
            elastyczności krocza rodzącej. Widocznie miałaś mało elastyczne i
            mogłoby pęknąć. Pozdrawiam
            • gmart2 Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 11:54
              mala-beti-dziewczyna wprowadzila wszystkich w blad.
              Przeczytaj
              Dziekuję za odpowiedź. Troszkę źle się wyraziłam, właściwie źle
              użyłam czasu, bo powinien być przyszły. Jestem w 6 miesiącu, ale
              dużo postów na forum wskazuje, że praktycznie wiekszość kobiet bez
              ich wiedzy jest nacinanych. Chciałam tylko wiedzieć jakie mam prawa
              i jak mogę walczyć z faktem nacięcia gdy do niego dojdzie. Mimo, że
              po stronie kobiety stoją badania Światowej Organizacji Zdrowia to
              chyba nikt ich nie bierze pod uwagę i każdy szpital robi tak jak im
              się podoba.
              Chciałabym mieć cesarkę, niestety mimo, iż noszę okulary i mam -0,6
              dpi i po -0,5 astygmatyzm, specjalista chorób oczu uznał, iż nie ma
              przeciwskazań do porodu naturalnego. Od tej chwili zaczął się
              koszmar i strach przed porodem. Ze stresu boli mnie żołądek i w
              żadem sposób nie mogę pozytywnie myśleć o ciąży. Rodząc naturalnie
              będę się czuć normalnie jak zarzynany świniak, poród jest mało
              intymny i niehumanitarny. Nie wiem jak nastawić się pozytywnie i
              żeby nie mieć przed oczami robionego nacięcia.


            • kasikk_29 Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 12:14
              ale to nie decyzja położnej, co zrobić z MOIM ciałem
              i jakim prawem, nie przekonasz mnie
              to jakby uznali, że oni wytną ci wyrostek, bo i tak do niczego nie służy, tak na
              wszelki wypadek
              • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 14:13
                Ale ja cie do niczego nie przekonuje koleżanko... mówie tylko, że
                nie wiesz do końca jak było, czy to nacięcie było konieczne, a jeśli
                tak? pomyśl jakie wtedy miałabyś pretensje do niej, gdybyś
                pękła..mnóstwo jest dziewczyn które mają o to właśnie pretensje, że
                położna ich nie nacięla.

                I moim zdaniem u ciebie złą rzeczą jest, nie jej decyzja o nacięciu
                i dokonanie nacięcia a źle wykonane szycie.
                pozdrwaiam
                • kasikk_29 Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 22:17
                  nie ważne, jak ktoś mówi wyraźnie NIE, to znaczy, że nie
                  dla mnie to jednoznaczne
                  i mój wybór, bo miałam świadomość, że mogę pęknąć
                  nie rozumiem, dlaczego mi ten wybór odbierasz
                • lillika Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 02:53
                  na forum "Ciąża i poród" jest wątek właśnie na ten temat założony
                  chyba przez wieczna-gosia (nie jestm pewna). Jest tam kilkaset
                  wpisów.
                  Nie ma usprawiedliwienia dla rutynowego nacinania. Ty możesz wierzyć
                  w propfilaktykę i nie tylko naciąć sobie krocze ale i powyrywać
                  wszystkie zęby. W końcu nigdy nie wiadomo, czy nie będziesz mieć
                  jakiś megaproblemów z zębem/zębami.
                • blueberry77 do mala-beti 04.03.08, 15:06
                  Wyobraź sobie, że ja miałam pęknięcie i nawet go nie poczułam, a zagoiło się
                  bardzo szybko i bez komplikacji. Dziecko urodziło się z rączką przy głowie bez
                  nacięcia.

                  A do autorki tego wątku - nie bój się i nie myśl o cesarce, bo to też boli (nie
                  w trakcie, ale później). Chcesz leżeć przez 2 doby z cewnikiem? Nie móc sie
                  samodzielnie umyć, nie mówiąc o zajęciu się dzieckiem? Znajdź sobie szpital, w
                  którym dają ZZO i nie bój się! Najbardziej bolą skurcze rozwierające, to całe
                  pękanie, nacinanie i zszywanie to pestka :)
              • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 03.03.08, 16:44
                A to ty?;) heh
                Pytasz o moją wiedzę, a mnie się śmiać chce z twojej niewiedzy
                dziewczyno.
                Idź lepiej się dokształć trochę, chyba że piszesz dla prowokacji.
                            • nec_nec Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 08:42
                              Ja tez myślałam, ze mała beti szastająca wiedzą na prawo i na lewo
                              poda jakies publikacje - nowe dodam, zważywszy na szybki postęp w
                              medycynie. Wiedza zdobyta w szkole rodzenia, hmmmm to raczej poglądy
                              pani połoznej, które niestety najczęściej nijak mają się do
                              światowych badań i najnowszych osiągnięć. Co więcej znam położne
                              wykładające w szkole rodzenia, które nadal polecają np. dolargan na
                              znieczulenie bólu (który już dawno powinien być wycofany z
                              porodówki), czy też mówią czary-mary o zzo, o których nie wiadomo
                              czy się śmiać, czy płakać. Co więcej - widziałam film z porodu,
                              który ogladała moja koleżnka z szkole rodzenia i jest to wersja
                              soft - naprawdę :))
                              i na koniec najlepiej wypowiadać się w mądrym tonie jak już jest po
                              porodzie, bo to róznie może być, a nie tak cukierkowo jak pisze
                              beti :)))))))))) życie i służba zdrowia w naszym kraju bardzo
                              szybko weryfikują piękne historie z łezką w oku w szkoąłch
                              rodzenia :)
                              I też nie pisz do mnie dziewczyno, bo już bardzo dawno niąś nie
                              jestem
                              • chochlinka Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 10:01
                                Pozwalam sobie jeszcze raz wpisać swoją odpowiedź bo wkleiła mi sie
                                zupełnie nie tam gdzie chciałam,przepraszam!
                                Pozwolę sobie dołożyć swoje "trxy grosze" do tematu.
                                Po pierwsze,witaj Kasiu! Z radością czytam twoje słowa. Troszkę jako
                                położna pracująca w szpitalu poczułam się wyzwana do tablicy.
                                Fakt,że wątek rozpozcął się dziwnym postem,na zapas. Ma to jednak
                                bardzo ważny wymiar.
                                Po pierwsze stosunek kobiet do położnych w naszym kraju i ludzi
                                ogólnie w dzisiejszych czasach w Polsce. Ale do tego za chwilke
                                jesli można :-))
                                Na co dzień borykam się z problemem ochrony krocza. Kasiu,ty wiesz
                                dokladnie ,że bez wspołpracy i swiadomego uczestnictwa kobiety w
                                porodzie nic się mądrego nie da zrobić. Przy KAŻDYM porodzie zadaję
                                pytanie,czy chce Pani,żeby wspólnie pracować nad ochroną krocza czy
                                jest Pani zdecydowana na episiotomię. Nie mogę na siłę
                                uszczęśliwiać kobiety,która ma już wcześniej zakodowane przez kogoś
                                tam,że pęknięcie nawet najmniejsze jest złem nie do przyjecia. Nie
                                mogę zmuszać rodzącej,która woła pzry porodzie"wyjmijcie TO ze mnie"
                                do pzreczekania jeszcze kilku skurczów ,które są niezbedne do
                                łagodnego rodzenia się główki dziecka....Nie raz jestem
                                zawiedziona,że mogłoby się obejść bez nacinania ale niestety zostaję
                                postawiona w sytuacji prawie podbramkowej. Z nacięcia zawsze się
                                wytłumaczymy moje drogie a z peknięcia niestety nie. Objawy pękania
                                krocza,krwawienie z krocza,brak postępu w rodzeniu sie główki
                                dziecka,zwolnienie tętna,objawy zagrożenia dziecka....to wszystko w
                                naszej rzeczywistosci jest wskazaniem do episiotomii.
                                Właśnie z powodu takiego "sądowego" nastawienia kobiet czy ich
                                rodzin większość pracowników służby zdrowia woli iść po takiej
                                linii,która go prawnie zabezpiecza niż dawać upust swojej
                                wierze,fantazji,filozofii porodu.... Nasza holenderska koleżanka
                                podkreślała na konferencji,że w Holandii nie ma czegoś takiego jak
                                oddawanie położnej do sądu!~I to nie dla tego,że tamte są mądrzejsze
                                ale z powodu kultury narodowej.
                                Uwielbiam w swojej pracy to,że bywają (i to coraz częściej)
                                dziewczyny,które zawierzają swojej i mojej intuicji,które chcą
                                rodzić tak jak je do tego natura stworzyła. To dla nich i dzięki nim
                                poprawia sie sytuacja na naszych porodówkach. Mam ogromną
                                satysfakcję z każdego pięknego porodu. Wydaje mi się ,że ogromna
                                ilość położnych tak samo do tego podchodzi. Że zawsze na celu mają
                                dobro rodzącej...I mam też świadomość,że nie wszystkie....
                                Z Wami moje panie jest to możliwe a nie bez was. W sensie
                                dosłownym.Wy musicie w całym tym akcie narodzin uczestniczyć
                                czynnie,odpowiedzialnie,nie założyć rączki,powiedzieć-"nie chcę
                                bólu,chcę to mieć za sobą i już","róbcie to za mnie".To Wasze
                                dziecko przychodzi na świat! Nie ma niczego piękniejszego dla każdej
                                kobiety niż ta chwila! Dokąd tak się śpieszycie? Ta chwila musi
                                potrwać,tym trzeba mieć możliwość się podelektować,zachłysnąć,poczuć
                                swoją i dziecka moc....
                                A jeśli Was ktoś naprawdę źle potraktuje,skrzywdzi Was i Waszee
                                dziecko to walczcie bez względu na wszystko,żeby uchronić innych
                                przed tragedią.Tylko nie wykorzystujcie zwykłego
                                polskiego,sarmackiego pieniactwa ;-)) Bądźmy wszysce dla siebie
                                dobrzy,co?
                                • cota Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 10:07
                                  Bradzo mądry post. Ja miałam i chciałam mieć cc na życzenie.
                                  Niemniej wydaje mi się, iz bardzo mądrze opisałaś różne elementy w
                                  kwestii które poruszyłaś. Tez jestem tego zdania, aby być dla siebie
                                  pogodnym, jak już wczesniej pisałam bez względu na to jak się
                                  rodzi :)
                                  niemniej wydaje mi się, iż np. zzo powinno być dostępne na życzenie
                                  pacjentek. Tak sobie teoretyzuje, bo nawet jeśłi zajdę w drugą ciąże
                                  i tak wezmę cc, ale wszystkim mamom - bez względu na rodzaj porodu
                                  życzę przezyć taki jak sobie wymarzyły.
                              • mala-beti Mała poprawka 04.03.08, 10:32
                                Poprawka. Na szkole rodzenia zajęcia prowadzi nie tylko położna, tym
                                bardziej jedna.
                                Na każdych zajęciach jest inna położna i inny lekarz. Ostatnio
                                mieliśmy zajęcia z Panią Dr ordynator oddziału noworodków i powiem
                                szczerze, że naprawdę bardzo dużo można było z tych zajęć wynieść.
                                Wskazała także różnice w leczeniu i opiece nad noworodkiem jakie
                                były kiedyś (nawet kilka lat temu) a jak jest teraz przy obecnej
                                medycynie.
                                I dla Pani świadomosci czytam i będę czytać różne książki medyczne,
                                bo się tym interesuje, ale to tak poza tematem i nie muszę wcale
                                pisać o tym na forum.
                                Pozdrawiam
                                  • mala-beti Re: Mała poprawka 04.03.08, 10:51
                                    Następna "mądra się" znalazła :) Boże nic tu nie można napisać bo
                                    jak za dużo na waszą skale wypowiedzi to już nie pasi:) śmieszy mnie
                                    już to bo nie wiem co złego w tej wypowiedzi jest naprawde:)
                                    • bestyika Re: Mała poprawka 04.03.08, 11:43
                                      poprostu wymądrzasz się...a o życiu chyba pojęcie masz
                                      niewielkie...ups...zapomniałam, jesteś ekspertką od porodu...no
                                      przecież chodziłaś do szkoły rodzenia...
                                      • mala-beti Re: Mała poprawka 04.03.08, 12:34
                                        Ale ja się wcale nie przemądrzam:) Piszę jakie mam na ten temat
                                        zdanie, jak chyba każdy na tym forum.
                                        I nie obrażam nikogo w stylu : "nie wiesz nic o życiu "- co ty o
                                        mnie iwesz żeby wydawać takie opinie.
                                        Nie rozumiem twojego ataku.
                                        Każdy ma prawo mieć swoje zdanie.
                                          • mala-beti Re: Mała poprawka 04.03.08, 13:58
                                            Bestyjko .. ja nie widzę różnicy w tym skąd kto czerpie wiedzę na
                                            temat porodu, czy on samych lekarzy czy z fachowej literatury.
                                            Ważne jest to co czuję i jakie mam podejście do porodu.
                                            Wiele osób ma podobne- chcą rodzić naturalnie i nie wiem dlaczego
                                            uważasz to za naiwne.

                                            Piszesz, że nie jestem doświadczona..

                                            Porodu jeszcze nie przeżyłam owszem, co zmieni sie za 2 miesiące.
                                            Ale doświadczyłam ogromnego stresu gdy leżalam 3 tyg w szpitalu i
                                            ledwo co udało się lekarzom powstrzymać abym nie straciła synka:(
                                            Przeżyliśmy to oboje z mężem, był przy mnie codziennie i wspierał
                                            mnie.
                                            I właśnie to doświadczenie dało mi tyle do myślenia.
                                            Że nie ważne są jakieś nacięcia, a to by urodzić zdrowe dziecko.
                                            I wszystkie panie, które leżały ze mną wtedy na sali , doszły do
                                            takich samych wniosków.
                                            Mam nadzieję że przestaniesz już wypisywać takie niedorzeczne słowa
                                            pod moim adresem i atakować.
                                            Pozdrawiam
                                            • bestyika Re: Mała poprawka 04.03.08, 14:14
                                              beti to ty atakujesz dziewczyny, które maja inne zdanie niż ty nt
                                              porodu...a często są to osoby które mają większą wiedzę i
                                              doświadczenie niż ty...
                                              współczuje stresu związanego z zagrożoną ciążą i życzę by synek
                                              urodził się zdrowy a pród przebiegał szybko i bez komplikacji:)
                                              co do samego porodu to oczywiście najważniejsze jest to by dziecko
                                              urodziło się zdrowe...ale poza tym najważniejszym celem, kobiety
                                              mają różne oczekiwania co do porodu...jednym zależy na aktywnym,
                                              naturalnym porodzie (to w temacie ochrony krocza), innym jest
                                              wszystko jedno, czy podadzą oksytocynę, czy natną byle mieć to za
                                              sobą, jescze inne tak bardzo boją się bólu i ewentualnych
                                              komplikacji, że zrobią wszystko by mieć cc (choć statystycznie daje
                                              ono więcej komplikacji). uszanuj poglądy innych i nie zachowuj się
                                              jakbyć "zjadła wszystkie rozumy"...
    • ma.iika Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 10:41
      reivena..wiem co czujesz..ja cala ciaze przechodzilam super i nie
      myslalam o bolach porodowych ale jednego balam sie piekielnie-
      naciecia...na kilka tygodni przed porodem spotkalam sie z polozna,
      ktora uswiadomila mnie jak wyglada porod( rodzilam w
      niemczech)..dodalo mi to otuchy,bowiem lewatywa na zyczenie nie
      nacinaja, pozycja do porodu-jaka sobie zyczasz..uwierz,bardzo
      optymistycznie podeszlam do tego..bole zaczely sie przed polnoca
      11.02 co 10 min, godzine pozniej byly co 5-7 min, pojechalismy do
      szpitala ale rozwarcie na 1 cm.. wrocilam do domu..nieprzespana noc,
      skurcze nadal czeste..nastepnego dnia popoludniu znow do
      szpitala..rozwarcie na 2 cm..marzylam by juz urodzic..ale porod
      zaczal sie dopiero po polnocy..i wiesz co,sama poprosilam o
      lewatywe..jej aplikacja zajela chwilke a ja czulam sie lepiej
      psychicznie,ze spokojnie moge przec..zaczelam rodzic na
      kolanach..odprawiajac przy tym najrozniejsze tance brzucha by tylko
      zlagodzic bol,ale i tak urodzilam na lezaco..bo w ostatniej chwili
      poczulam,ze tak mi najwygodniej..i bylam nacinana,bo taka byla
      potrzeba i nie mam nikomu tego za zle..bo w calym bolu nawet nie
      czujesz, ze to ma miejsce..szwy byly zalozone bezbolesnie,po 6
      dniach sie rozpuscily a dzis juz nie ma sladu po szyciu...mimo bolu
      caly porod wspominam naprawde dobrze..polozna,ktora byla obecna przy
      porodzie byla naprawde cierpliwa i wspomagala ile sie dalo..zycze Ci
      szczesliwego rozwiazania,przyjaznej atmosfery,wykwalifikowanej i
      nowoczesnej poloznej przy porodzie i uwierz,jak zobaczysz swojego
      Skarbka na oczy, jak Ci go poloza na brzuchu i jak zacznie ssac
      piers to zapomnisz o wszystkim co przechodzilas..powodzenia..bedzie
      dobrze!!
    • kulma.m Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 13:53
      Ja tam nie wiem, ale co do ciecia to naprawde nie rozumiem o co wam
      chodzi, Mialam nacicnane krocze bo porod byl z Vacum, jeden dzien
      nie moglam siasc na tylku, ale nastepnego dnia juz bylo o wiele
      lepiej, dziecko i tak przesypia pierwsze 24 godziny wiec nawet nie
      bardzo musisz do niego wstawac. Duzo bardziej przeszkadzal mi
      wenflon w rece. Naciecia nie czujesz, szwy sie rozpuszczaja (teraz
      chyba wiekszosc juz jest takich uzywanych), naprawde mozna miec
      wieksze problemy jesli np. z dzieckiem jest cos nie tak. A wogole to
      na sali poporodowej zmienialy mi sie 2 razy wspolokatorki i one
      twierdzily (be znaciecia) ze du..pa je boli tak sami jak mnie (co
      bylo widac). Poaztym lewatywy sie nie robi teraz chyba czesto, ja
      (mialam znieczulenie zewnatrzoponowe) przykro sie orzyznac ale po
      porstu kupa sama ze mnie wyszla, no i coz polozna musiala sobie z
      tym poradzic. A na poporodowej dowiedzialam sie ze nie mi jednej :)

      Trzymajcie sie
      Marta
    • emicyb Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 13:57
      Tylko male wyjasnienie.Nie obwiniam fundacji 'Rodzic...' za moje
      problemy.Zlozylam przeciez skarge na polozna a nie mna
      fundacje.Mysle jednak, ze niepotrzebnie nakreca sie histerie
      zwiazana z nacieciem krocza.Kobiety wapadaja w panike sadzac ,ze
      jest to najgorsza rzecz jaka mogla je spotkac(abstrahujac od zdowia
      dziecka - bo to jest zawsze najwazniejsze).Swiadczy o tym miedzy
      innymi ten post.Nikt nie mowi czemu naciecie ma sluzyc -
      peknieciom,ktore gorzej sie goja i moga wywolac wiecej komplkacji.
      • mala-beti Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 14:11
        DOKŁADNIE nic dodać nic ująć.

        Ale uważaj:) bo ja kiedy tak napisałam niektórzy zaczeli mi dogryzać
        i atakować z jakich podręczników to wiem:) i że to naiwne podejście:)
        Pozdrawiam
        • bubster a przeczytałaś co Pani Kasia sądzi o nacięciu? 04.03.08, 17:22
          ma ona zupełnie odmienne zdanie od Ciebie
          uważa, iż lepiej gdy kobieta pęknie, niż gdy jest nacinana (w dużym
          uproszczeniu).
          Pani Kasia jest ekspertką w dziedzinie położnictwa.
          W związku z tym mam do Ciebie pytanie - co sądzisz na temat
          wypowiedzi Pani Kasi, która prezentuje inne poglądy niż Ty?
          Uważasz, że Ty wiesz lepiej?
          Widzę że jesteś nabuzowana, więc napiszę prosto z mostu - mój post
          nie jest złośliwy i nie ma na celu ubliżenia nikomu.
          • mala-beti Re: a przeczytałaś co Pani Kasia sądzi o nacięciu 04.03.08, 18:57
            Przepraszam nie mogłam odpisać wcześniej:)
            Z tego co widzę to Pani Kasia wcale nie uważa że lepiej jest pęknąć
            tylko jest poprostu przeciwniczką rutynowego nacinania krocza, a to
            różnica.Ja nie jestem zwolenniczką rutynowego cięcia, co mi ktoś
            zarzucił, nie czytając do końca mojej wypowiedzi, lub jej oprostu
            nie rozumiejąc.
            Chodzi mi o to, że gorsze są powikłania, kiedy krocze pęknie i to
            nie są moje rozmyślenia- tylko tak jest, wiem to od kilku lekarzy
            położnych i ksiązek, a tkaże z relacji kobiet rodzących z mojego
            środowiska.
            A chodzi mi takze jak koleżance o to , że za dużo kobiet panikuje
            myśląc w ogóle o nacięciu (nie rutynowym - bo o takie mi chodzi)
            J akiedyś też tak myślałam. Bardzo się tego bałam. Teraz po prostu
            zmieniły mi się priorytety (po pobycie w szpitalu).
            I nie jestem nabuzowana:)

            Pozdrawiam serdecznie
            • bubster Re: a przeczytałaś co Pani Kasia sądzi o nacięciu 04.03.08, 19:56
              tylko widzisz, z Twoich postów wynikało cos innego
              może przez ton wypowiedzi, może przez nieumiejętny dobór słów

              wynikało z nich, że trzeba rutynowo nacinać
              piszesz, że nie to miałaś na mysli, ale tak Ci wyszło
              a większość Twoich oponentek nie panikuje myśląc o nacięciu jako
              takim, tylko myśląc o nacięciu rutynowym, bezmyślnym "bo tak trzeba
              i już"

              poczytaj swoje wypowiedzi
              niekóre brzmiały naprawde bardzo napastliwie
              jakbyś uważała, że jak któraś dziewczyna myśli o nacięciu, nie chce
              go, to jest wyrodną matka bo myśli o sobie, nie dziecku
              po pierwsze, myślenie o sobie nie jest niczym złym
              na porodówce nie dziecko jest najważniejsze ale dziecko i matka
              razem wzięci
              a poza tym musisz uważać na to, co piszesz
              na forum nie widać Twoich gestów, nie słychać tonu wypowiedzi
              zostaje czysty tekst
              a ten, jak się nieumiejętnie go skonstruuje, może być źle odczytany

              a uważałam że jesteś nabuzowana dlatego właśnie, że co innego
              wynikało z Twoich postów, a co innego miałaś na mysli
              tak się zdarza jak się człowiek zdenerwuje
    • reivena Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 14:31
      Nie myślałam, że ten wątek tak się rozwinie. Dziękuję za wszystkie
      pozytywne i negatywne wypowiedzi. Jak widać nacięcie wzbudza wiele
      emocji. Wczoraj mój lekarz ginekolog powiedział, że jak nie będę
      nacięta to w przyszłosci będę miała problemy z nietrzymaniem moczu.
      Czy to prawda, nie wiem, bo takiego wieku jeszcze nie dożyłam.

      Pewnie niektóre z Was uważają, że jestem zimną, samolubną, kobietą w
      ciąży, która myśli tylko o swojej wygodzie. Przyznam się, że po
      części tak jest, ale to nie znaczy, że nie myślę o dziecku i jest
      ono zepchnięte na drugi plan. Jeśli bym go nie chciała, nie
      starlibyśmy się z mężem 10 miesięcy o dzidziusia z pełną
      świadomością.
      Poprostu staram się dostrzec w tym nie tylko same plusy, ale też i
      minusy. Nikogo nie potępiam, że jego zachowanie odnoście ciąży i
      porodu jest cukierkowe, jak ktoś już wcześniej wspomniał. Za to, że
      ja napisałam co myślę na temat porodu i nacięcia zostałam lekko
      zninczowana. Powiem Wam, że przecież nie tylko ja mam takie obawy i
      nie jestem jedyną osobą, która obawia się tego "cudu". Jednak
      wychodzi na to, że osoby które mają odmienne zdanie jak większość,
      są traktowane jak gorsza kategoria, bo np. chcą mieć cc zamiast sn.
      (Ale to już osobny temat)

      Pozdrawiam wszystkich, którzy choć troszkę się ze mną zgadzają, mają
      podobne odczucia i życzę udanych porodów :)
      Niestety nie w każdym szpitalu jest taka położna jak Pani Kasia,
      więc nie wiadomo na kogo się trafi.
      • 987ania Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 16:43
        reivena napisała:

        > Nie myślałam, że ten wątek tak się rozwinie. Dziękuję za wszystkie
        > pozytywne i negatywne wypowiedzi. Jak widać nacięcie wzbudza wiele
        > emocji. Wczoraj mój lekarz ginekolog powiedział, że jak nie będę
        > nacięta to w przyszłosci będę miała problemy z nietrzymaniem moczu.
        > Czy to prawda, nie wiem, bo takiego wieku jeszcze nie dożyłam.
        Niestety pan dr bzdur Ci nagadał. Kiedyś owszem sądzono, że tak jest, jednak
        obecne badania tego nie potwierdzają. Rób ćwiczenia Kegla , masuj krocze i nie
        daj sie położyć na plecach. Pogadaj też z położną, która będzie przy porodzie,
        że chcesz rodzić z ochroną krocza. Powodzenia!
        • lukrecja34 Re: Sprawa sądowa. 04.03.08, 18:12
          hm...urodziłam dwoje dzieci,oboje w pozycji leżącej.pierwsze bez nacięcia bo tak
          sie udało (elastyczne krocze),drugie również bez nacięcia bo poprosiłam
          położną,żeby cięła tylko w razie konieczności.
          oba porody wspominam bardzo pozytywnie.
      • veronique_p Re: Sprawa sądowa. 05.03.08, 11:04
        Mnie tez lekarka tak mowila. Zreszta nie spotkalam sie z ginekologiem, ktory
        mowilby inaczej. Polozne z kolei maja na ten temat inne zdanie. Gdybym teraz
        miala byc w ciazy to prawdopodobnie prowadzilabym ja u poloznej i zaplacilabym
        za opieke w czasie porodu zamiast wydawac 120 euro za wizyte u ginekologa.
        A co do tego, ze myslisz o sobie i swojej wygodzie to bardzo dobrze. Tylko nie
        poprzestan na samym strachu i skargach ale sama postaraj sie zapewnic sobie jak
        najlepsze warunki, zebys mogla wyniesc dobre wspomnienia z tego wyjatkowego
        wydarzenia.
      • katarzynaoles Re: Sprawa sądowa. 05.03.08, 13:22
        Nie zgadzam się z lekarzem. Rzadko wypowiadam się podważając zdanie
        innego fachowca, bo myślę, że mamy prawo do indywidualnego podejścia
        do różnych spraw położniczych - ale LEKARZ NIE MA W TYM WYPADKU
        RACJI! Więcej - uważam za szkodliwe powtarzanie tych mitów. Tu nie
        mówimy o czichś wierzeniach tylko o wiedzy - ja na poparcie swojego
        (i na szczęście nie tylko mojego) stanowiska mam badania naukowe
        publikowane w bardzo poważnych źródłach (na przykład Cochrane
        Library). Proszę mi wierzyć, że nie da się prezentować stanowiska
        odmiennego niż większość (która wtedy czuje się zaatakowana i
        najczęściej odpowiada atakiem) bez przedstawienia mocnych dowodów
        naukowych. Jestem gotowa do dyskusji, pod warunkiem, że będzie to
        rzeczowa dyskusja - oparta na solidnych podstawach, a nie na tym, co
        się komu wydaje. I jeszcze jedno - położne i lekrze, którzy mają
        podobne do prezentowanego przeze mnie stanowiska w sprawie nacinania
        najczęściej wcale nie dowiedzieli się tego w trakcie nauki, tylko
        zrewidowali swoje poglądy już później, pracując. Czyli jednak jest
        to możliwe, choć wymaga pewnego nakładu pracy.
        Dziś w poście o nacięciu napisałam więcej na ten temat. Jeśli panie
        mają jeszcze jakieś wątpliwości, to chętnie odpowiem.
        Bardzo dziękuję za wypowiedź chochlince :)- i dzięki za ostatni
        szpitalny poród naszej wspólnej podopiecznej - bez nacięcia ! Byłoby
        dobrze, gdyby jeszcze jakieś położne wzięły udział w dyskusji - bo
        jak na razie to z postów wynika, że jesteśmy postrzegane głownie
        jako źródło niekończących się kłopotów kobiet w ciąży i rodzących.
        No, chyba, że ktoś nas wynajmie i nam dodatkowo zapłaci;). A ja
        zawsze myślałam, że pracujemy na rzecz rodziców i dzieci...
        Pozdrawiam wszystkie panie i apeluję o powściągnięcie emocji :)
        • bubster Pani Kasiu 05.03.08, 14:22
          bo, takie położne jak Pani i Pani Chochlinka to skarb!

          Z ogólnego przeświadczenia i opinii panującej wśród społeczeństwa
          wynika, że położne nie dbają o krocze, nie dbają o matkę i dziecko,
          chcą jak najszybciej mieć problem z glowy i pić kawę. A konsekwencje
          zdrowotne - fizyczne i psychiczne - po takiej "rzeźni" mają gdzieś.

          Nie twierdzę że tak jest bo w tej materii nie mam kompletnie
          doświadczenia, ale taki obraz wyłania się po wszystkich postach
          które przeczytałam na tym i na innych forach.
          Mam nadzieję że się mylę ale wydaje mi się że może w tym - niestety -
          byc dużo prawdy. Inaczej akcja "Rodzić po ludzku" nie byłaby
          potrzebna...

          Dlatego dobrze, że takie forum powstało, bo pokazuje kobietom, że
          nie musi być źle, tylko trzeba znaleźć odpowiednią położną -
          wykwalifikowaną, patrzącą na rodzącą jak na.... rodzącą a nie
          kolejny przypadek do odfajkowania.
          Problem z tym, że znaleźć tak fajną położną jak Pani pewnie nie jest
          lekko.

          Proszę wziąć pod uwagę iż emocje, jakie kobiety prezentuja na tym
          forum nie są skierowane do Pani ale wynikają z tego, że owe
          dziewczyny nie spotkały przy swoim porodzie takiej położnej jak
          Pani, albo boją się, że nie spotkają.
          • katarzynaoles Re: Pani Kasiu 05.03.08, 19:38
            Dzięki za miłe słowa pod Joli i moim adresem. I zapewniam, że wiele
            z naszych koleżanek po fachu jest mądrymi i fajnymi osobami, choć
            wiem, że zdarza się i inaczej - jak w każdym zawodzie. Ale też nasze
            podopieczne nie zawsze są aniołami, o czym - niestety - możemy się
            coraz częściej przekonać. Widzę nawet rozwiązanie sytuacji - to
            możliwość wyboru osoby, która opiekuje się kobbietą w ciąży , a
            potem towarzyszy jej w czasie porodu i wczesnego macierzyństwa. Jest
            wtedy czas, żeby się poznać i zrozumieć - albo dojść do wniosku, że
            jednak szuka się kogoś innego. Bo przecież bywa - abstrahując od
            umiejętności zawodowych - że po prostu jakoś nie możemy się z kimś
            dogadać. Czasem chodzi o drobiazgi - temperament, sposób mówienia -
            a czasem o różnicę poglądów. Tu przychodzi mi do głowy anegdota - w
            ankiecie, którą przeprowadzałam, kobiety miały się wypowiadać min.
            na temat swoich najgorszych wspomnień z porodu. jedna z respondentek
            napisała, że dla niej najtrudniejszy do zniesienia był "tandetny
            zapach perfum położnej":)
            Proszę nie myśleć, że biorę wwszystkie emocje z forum na swoje
            barki - gdybym to robiła, to pewnie nie mogłabym paniom odpowiadać,
            bo siedziałabym znękana w kącie :))
            • silije.amj Re: Pani Kasiu 06.03.08, 23:37
              Wszystkie samodzielnie pracujące położne jakie dotąd spotkałam to były prawdziwe
              anioły! Niestety nie dotyczy to położnych wykonujących wyłącznie lekarskie
              zalecenia :-(.
              Pani Kasi nie znam osobiście, ale na pewno jest aniołem, tak jak położna Alina,
              która przyjęła na świat mego synka w domu oraz najzwyklejsza moja położna
              środowiskowa Małgosia :-).
              Bardzo im dziękuję za ich zawód!
              Może moje szczęśliwe doświadczenia to zasługa mojej ś.p. prababci która była
              akuszerką w latach przed i powojennych :-).
    • veronique_p Re: Sprawa sądowa. 05.03.08, 10:21
      Witaj, przeczytalam Twoje posty i postanowilam zabrac glos bo rozumiem jak sie
      czujesz. Sama tez bardzo sie buntowalam przeciw temu, co mialo mnie spotkac
      tzn. rutynowe naciecie krocza. I ja tez mialam poczucie krzywdy jeszcze zanim
      jej doznalam bo mialam swiadomosc, ze zostane nacieta na wszelki wypadek bo taka
      jest procedura w szpitalu. Wszystkie kobiety w moim otoczeniu uwazaja sam zabieg
      naciecia krocza jak i jego ewentualne konsekwencje w postaci przedluzajacego i
      bolesnego gojenia jako cos oczywistego i normalnego wiec w dobrej wierze
      probowaly mnie przekonac, ze to dla mojego dobra. W szkole rodzenia przy
      szpitalu, w ktorym mialam rodzic rowniez zachwalano naciecie jako zabieg, ktory
      ukroci cierpienia moje i dziecka. Czulam sie osaczona, snily mi sie koszmary,
      rozwazalam zalatwienie sobie cc. Nie myslalam juz o dziecku tylko wlasnie o tym,
      ze dostane sie w rece rzeznikow. Ale nie poddalam sie i znalazlam szpital, w
      ktorym nacinaja tylko w szczegolnych przypadkach. Rozmowa z poloznymi z tego
      szpitala przyniosla mi ogromne ukojenie, spokoj i przekonanie, ze nie czeka mnie
      zadna krzywda ani upokorzenie. Oczywiscie nie zniknal caly strach, nadal balam
      sie bolu, mojej reakcji, nieznanego ale to byl taki strach z domieszka
      ciekawosci i podekscytowania, troche jakby mnie czekala niesamowita przygoda.
      Jak widzisz to normalne, ze sie boisz ale ten strach powinien tez motywowac Cie
      do dzialania. Z tego, co czytam w Polsce coraz wiecej szpitali i poloznych
      odchodzi od rutynowego nacinania wiec na pewno znajdziesz taki nawet za
      posrednictwem tego forum. Jesli masz mozliwosc to dla wiekszego komfortu
      poszukaj dobrej poloznej, ktora pomoze Ci sie przygotowac do porodu aktywnego i
      bedzie z Toba przy narodzinach. I pamietaj, ze od Ciebie tez zalezy jak bedzie
      Twoj porod wygladal i czy pojdziesz, uzywajac Twojej retoryki, jak owca na rzez
      czy tez bedziesz aktywnie uczestniczyc w narodzinach Twojego dziecka.
      • ledzeppelin3 Re: Sprawa sądowa. 08.03.08, 17:02
        Jak jest prikaz ordynatora/ a więc i deryktora placówki/, to położna
        nie ma nic do powiedzenia, tylko nacina. Jestem przekonana, że
        biegły oceni, że krocze musiało być nacięte. A czy musiało- to inna
        sprawa, bo może bez tego popękałabyś, a może wcale nie. Nie wiem.
        Ale nie spodziewałabym się wygrania odszkodowania od szpitala.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka