Bo ja jestem bo dzisiejszej wizycie bardzo zdegustowana i gdyby nie to że
właściwie jestem blisko rozwiązania pewnie bym jeszcze zmieniła lekarza. Otóż
poszliśmy dziś z mężem razem na wizytę ponieważ też chciał i kilka rzeczy sam
zapytać, jak to przy każdej wizycie na początku mój gin zapytał co słychać
więc powiedziałam że już nie jest tak dobrze jak było bo dokuczają mi typowe
dolegliwości ciążowe typu bóle pleców, ociężałość, obrzęki itp a poza tym
czuję już lęk przed porodem, na to uszłyszałam "proszę pani to jest przecież
fizjologia". Nie wiem co mnie czeka, jestem pierworódką i jak każda kobieta
mam mały strach w oczach, często myślę o porodzie, zastanawiam się jaki będzie
jego przebieg, jak to będzie w szpitalu itp. Myślę że nie jestem jedyną która
takie obawy miewa. Poza tym chciałam się dowiedzieć od mojego lekarza czy mogę
zadzwonić jak będzie coś się działo, do którego ewentualnie szpitala mam
jechać bo wiem że ten w którym on pracuje i chciałabym rodzić będzie teraz
zamknięty. Dowiedziałam się że owszem mam dzwonić ale jakby co to sama mam
sobie wybrać szpital, więc po co dzwonić skoro mój pan doktor i tak będzie w
tym czasie na urlopie i jestem zdana na innego lekarza, inny szpital itd.
Ponieważ jestem w 35tc to chyba normalne że pytam lekarza o rzeczy dotyczące
porodu i niestety poczułam totalną olewkę ze strony mojego lekarza, który
najwyraźniej jest już na wakacjach. Nawet mój mąż po wyjściu z gabinetu
stwierdził że nas zwyczajnie olał. Niestety zupełnie nie czuję opieki
lekarskiej, grunt to wziąć za wizytę i szybko ją odbębnić zbytnio się nie
udzielając

( Jak dla mnie to przykre...