Gość: dyziak IP: *.* 24.09.02, 17:31 Poszukuje mam, które rodziły w klinice Damiana i mogą przedstawić mi wszelkie za i przeciw.A może jeszcze ktoś da wskazówki co do IMiD na Kasprzaka. co wybrać? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Marta_I Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 25.09.02, 12:53 Witaj,niestety nic nie mogę powiedzieć o Klinice Damiana.Za to trochę o IMiD. Rodziłam tam pół roku temu i niestety raczej nie polecam tego szpitala. To co tam oferujš chyba nie można do końca nazwać porodem rodzinnym. Owszem, mšż może być obecny ale cały poród odbywa się w boksie a nie w oddzielnym pokoju. Trudno więc o zachowanie intymno?ci gdy za prowizorycznš ?cianš mogš być dwie inne pary. Najgorsze jednak jest to, że w czasie pierwszej fazy rodzšca ma do dyspozycji tylko korytarz i wspólny dla wszystkich prysznic. Wyobra? sobie, że w czasie porodu, gdy łapie Cię skurcz za skurczem chodzisz sobie po korytarzu pełnym pacjentek i odwiedzajšcych a wszyscy się na Ciebie gapiš. Sama byłam ?wiadkiem dwóch takich porodów "korytarzowych".Oddział położniczy jest mały. Ja po porodzie czekałam 12 godzin na miejsce. Jedna z pań czekała na korytarzu, razem ze swoim maleńkim dzieckiem. Do dyspozycji sš tylko dwa prysznice. Trochę mało. Do tego koszmar odwiedzin w czteroosobowej sali. Cały czas obeca była jaka? obca osoba co strasznie mnie krępowało - bo to przecież i karmienie i krwawienie. Niekonicznie chciałam wszystkim pokazywać swój biust.Tyle o warunkach a teraz o moich odczuciach.Co do samego porodu - miałam szczę?cie bo przyjechałam z pełnym rozwarciem. W innej sytuacji zostałabym odesłana do innego szpitala. Na porodówkę trafiłam 20 minut przed urodzeniem. Położna wydała mi się miła i kompetentna. Nie zostałam nacięta. Syna dostałam zaraz po urodzeniu. Niestety nie nakarmiłam go bo zaraz u?piono mnie do kontroli jamy macicy ze względu na niecałkowite odklejenie się łożyska. Tak więc biedak 3 godziny czekał na pierwszy posiłek. Nikt się nie zainteresował czy nie mam problemów z karmieniem. Na bloku porodowym czekałam na miejsce na oddziale. Nie było tam miejsca na przewijanie dziecka. Nikt nic nie powiedział gdzie można przewinšć, gdzie sš ubranka, co z pieluchami. Wizyty na obchodzie raczej krótki i zdawkowe. Gdy dostałam wysokiej goršczki z dreszczami to mimo pro?by dodatkowego koca nie dostałam. Najgorsze dla mnie jednak było postępowanie lekarzy pediatrów. Syn miał żółtaczkę. Jednak poczštkowo oprócz stwierdzenia faktu nic nie było robione, nawet badań krwi. Syn urodził się w poniedziałek, pierwsze badania zrobiono dopiero w czwartek. Fototerapię rozpoczęto po mojej sugestię gdy czekali?my na pierwsze wyniki Niestety lekarka jš przerwała bo niby jednak nie była potrzebna. Tego zalecenia nie wpisała do karty o co kolejny lekarz nie wiadomo dlaczego miał do mnie pretensje. Grzecznie zapytałam czy skoro całe leczeni sprowadza się do obserwcji to czy nie mogłabym tego robić w domu i tylko codziennie się z dzieckiem pokazywać bo w domu od tygodnia siedzi mšż z dwójkš dzieci to usłyszałam kilka bardzo niemiłych i niegrzecznych zdań na temat swojej nieodpowiedzialno?ci. Dodatkowo lekarz zapomniał mnie poinformować, że w sobotę muszę sama i?ć z dzieckiem na pobranie krwi a nie mam co czekać aż pielęgniarka sama się zjawi. Ksišżeczka zdrowia dziecka została ?le wypełniona co do długo?ci trwania porodu, odej?cia wód i braku komplikacji w czasie cišży.I jeszcze jedna rzecz. Zabrano mi wszystkie wyniki badań z czasu cišży, także wyniki badań tarczycy. Wszystko to zaginęło. Zgubiono także mojš rodzinnš ksišżeczkę zdrowia. PozdrawiamMarta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edyś Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 25.09.02, 13:12 Ja Damiana tylko oglądałam, owszem jest czysto i tak jak w prywatnym szpitalu cichutko i miło. Zastanawiałam się co zrobić i czy nie zdecydować się na poród w prywatnej klinice ale trochę się przestraszyłam co będzie jeśli dzidzia będzie potrzebowała pomocy a Damian nie ma sprzętu... Ja wiem ,że 85% rodzi się bez komplikacji, ale jeśli twoje dziecko będzie w tych 15%? Nie ryzykuj życia dziecka. Ja jestem zwolenniczką szpitali państowych, bo nawet najbardziej traumatyczne przeżycie jest warte zdrowia dziecka... No i jeszcze jedno w prywatnym szpitalach odsetek cięć jest dużo większy niż w państwowych, bo można sobie cesarkę zażyczyć. W szpitalach prywatnych nie jesteś pacjentem tylko klientem . Życzę dobrych decyzji i napisz co wybrałaś... Pozdrowienia mama Karoliny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nula Rodziłam w Damianie IP: *.* 22.10.02, 13:22 Bardzo polecam.Koszty niby duże, ale jak dobrze policzyć to mi wyszło 1000 PLN taniej niż w Zofii a standard wiadomo bez porównania lepszy. Położne rewelacja, czyściutko, przytulnie. Z lekarzy polecam dr Niemca i Potockiego.Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 25.09.02, 16:02 Dzięki Dziewczyny,nadal jestem jednak pełna wątpliwości i strachu - co dalej? gdzie?.Marto, IMiD skutecznie odradzony i bardzo dziękuję (dotychczasowe opinie bardzo różne, ale z dużą ilością tych negatywnych.)Prywatna klinika budzi we mnie wiele wątpliwości, dotyczących właśnie owych 15%, bo co wtedy??? Co prawda mam bardzo dobre opinie o Damianie i mój ginekolog tam również pracuje, ale, no właśnie - owo ale....I niestety pracuje on też w IMiD i stąd mój problem. Nie chcę zmieniać lekarza, ale może jednak warto...?Czekam na porady innych, już doświadczonych mam. Czasu jeszcze nieco posiadam (planowany termin to końcówka lutego), ale osobiście chcę już podjąć decyzję. Oczywiście poród rodzinny i nachętniej z możliwością wyboru - woda, piłka, etc.PozdrawiamMarlena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bea Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 25.09.02, 16:57 Rodziłam w szpitalu Damiana ponad dwa lata temu -to był mój drugi poród(pierwszy w klinice we Wrocławiu -więc wiedziałam na czym mi zależy).Czułam się tam wspaniale ,chwalono mnie ,chołubiono ,głaskano ,cały poród trwał krótko i na prawdę byłam zadowolona .Na wyszukiwarce wpisz hasło Damian i znajdziesz sporo relacji ,dużo mam tam rodziło .Pozdrawiam Bea Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reniula Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 29.09.02, 18:06 Cześć Zastanawiałaś się nad jakimś innym szpitalem państwowym, jeśli bierzesz coś takiego pod uwage to mogę polecić szpital przy Inflanckiej.Jeśli chcesz więcej wiadomości napisz na priva.Pozdrawiam Renata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agral Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 29.09.02, 19:58 ja tez zastanawialam sie czy warto wydawac duze pieniadze na prywatna klinike, czy isc do panstwowego szpitala. Wybralam sie na zwiedzanie szpitali, popytalam kolezanek, które juz mamami zostaly i wybralam prywatna klinike Jatros.Z tego co wiem z wiekszosci szpitali w przypadku problemow odwoza. Tylko IMiD i szpital na Czerniakowskiej przyjmuje te 15%. Dla mnie wazne było to ze nikt nie odmowi mi znieczulenia, szycie krocza nie bedzie bolalo, bede mogla o pewnych rzeczach decydowac i nikt nie bedzie krzyczal, że cos robie nie tak. Moj maz zostal ze mna po porodzie na noc(dostawiono rozkladane lozko) i moglismy w ciszy i spokoju cieszyc sie naszym maluszkiem. Mysle ze dokonalam dobrego wyboru dla mnie. Jezeli decydujesz sie na szpital to dobrze jest miec znajomego lekarza np. takiego u którego prowadzilas ciaze i masz do niego zaufanie.Zycze Ci trafnego wyboru i łatwego porodu.Na pewno dobrze jest pojeździc po szpitalach i pooglądac.Jeślichodzi o Inflancka to moje wrazenia byly nastepujace:na dole na porodach rodzinnych super, na gorze na oddziale poporodowym i porodówce okropnie (bylam razem z mezem i pielegniarka z dyzurki po pytaniu "Czy mozemy zwiedzic oddzial?" powidziala palac papierosa "Tak pochodzcie sobie". Zaraz stanal mi obraz jak rodze a jakas para chodzi sobie, w innych miejscach polozna oprowadzala nas i mowila co mozemy zobaczyc, a gdzie akurat trwa porod lub sala jest zajeta.To juz chyba wszystko co przyszlo mi do glowy.Jezeli chcesz o cos spytac to smialo Agatka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agral Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 29.09.02, 19:59 ja tez zastanawialam sie czy warto wydawac duze pieniadze na prywatna klinike, czy isc do panstwowego szpitala. Wybralam sie na zwiedzanie szpitali, popytalam kolezanek, które juz mamami zostaly i wybralam prywatna klinike Jatros.Z tego co wiem z wiekszosci szpitali w przypadku problemow odwoza. Tylko IMiD i szpital na Czerniakowskiej przyjmuje te 15%. Dla mnie wazne było to ze nikt nie odmowi mi znieczulenia, szycie krocza nie bedzie bolalo, bede mogla o pewnych rzeczach decydowac i nikt nie bedzie krzyczal, że cos robie nie tak. Moj maz zostal ze mna po porodzie na noc(dostawiono rozkladane lozko) i moglismy w ciszy i spokoju cieszyc sie naszym maluszkiem. Mysle ze dokonalam dobrego wyboru dla mnie. Jezeli decydujesz sie na szpital to dobrze jest miec znajomego lekarza np. takiego u którego prowadzilas ciaze i masz do niego zaufanie.Zycze Ci trafnego wyboru i łatwego porodu.Na pewno dobrze jest pojeździc po szpitalach i pooglądac.Jeślichodzi o Inflancka to moje wrazenia byly nastepujace:na dole na porodach rodzinnych super, na gorze na oddziale poporodowym i porodówce okropnie (bylam razem z mezem i pielegniarka z dyzurki po pytaniu "Czy mozemy zwiedzic oddzial?" powidziala palac papierosa "Tak pochodzcie sobie". Zaraz stanal mi obraz jak rodze a jakas para chodzi sobie, w innych miejscach polozna oprowadzala nas i mowila co mozemy zobaczyc, a gdzie akurat trwa porod lub sala jest zajeta.To juz chyba wszystko co przyszlo mi do glowy.Jezeli chcesz o cos spytac to smialo Agatka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 30.09.02, 20:05 Agatko,dziękuję za informacje. Również słyszałam, że z większości szpitali problematyczne przypadki odwożą, także opinia, że we wszystkich szpitalach oprócz prywatnych jest odp. sprzęt to po prostu mity. Niby mój lekarz pracuje w IMiD, ale o tym z kolei słyszałam fatalne opinie. Możesz mi coś bliżej napisać o tej klinice, w której Ty rodziłaś?Pozdrawiam Marlena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agral Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 30.09.02, 21:31 Marlenko,ponizej adres do postu, ktory zakladalam zanim zdecydowalam sie tam rodzic (jeszcze wtedy z Albercikiem w brzuszku )http://forum.edziecko.pl/view.php?bn=edziecko_szpitale&key=1022616518&pattern=Jatros&pattern=JatrosNajlepiej zadzwon tam i porozmawiaj z lekarzem prowadzacym ta klinike (dr Andrzej Ostaszewski tel. 0601214563, 8320292).Albercik urodzil sie 11 lipca 2002r. o 7:45. Po porodzie synka zbadala Pani pediatra, następnego dnia Ortopeda.Dla mnie najwazniejsze bylo to, ze byl ze mna maz (nieoceniona pomoc) i znieczulenie z.o., bez którego bardzo bolało . Lekarz prowadzacy ta klinike jest anastezjologiem i moim zdaniem spisal sie na medal.Cieszylam sie tez bardzo, że nikt nie wygonil mojego meza i mogl byc ze mna caly czas tzn. do wieczora następnego dnia, kiedy to postanowiliśmy wrócić do domku .Klinika jest malutka, wiec jest przytulnie. Oglądalam następujące szpitale: MSWiA, Inflancka, CPMK Czerniakowska, Madalinskiego, Solec, Damian i Jatros. Albercik właśnie sobie spi smacznie na tatusiu obok.PozdrawiamAgatka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: honia Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 08.10.02, 11:46 Witaj!Urodziłam w Damianie w czerwcu 20001 śliczną zdrową dziewczynkę. Już kiedyś na forum pisałam o tym ale chciałabym podzielić się z Toba moimi doświadczeniami. Nikt przecież kto osobiście nie rodził w Damianie nie może pisać że jest tak czy inaczej. Ale do rzeczy. Trafiłam do Damiana po poronieniu w szoku i w załamaniu nerwowym. Lekarza poleciła mi koleżanka. Przez pół roku przed ponownym zajściem w ciążę robiłam badania, systematycznie zgłaszałam się na wizyty a gdy test ciążowy był negatywny biegłam z płaczem do doktora myśląc że nie będę mieć już dzieci. Ale się udało i przez kolejne 9 miesiecy byłam pod troskliwa opieką. Od razu wiedziałam że chcę rodzić w tej klinice. (poronienie przeżyłam w Centrum zdrowia matki polki w Łodzi - i jedno co moge powiedzieć to KOOOOSZMARR!!!). W Damianie wcześniej poznałam położną (wspaniała kobieta) oraz anestezjologa (w tym przypadku zmieniłam na inna niż mi przedstawiono). Moja ciąża nie była zagrożona, ale po pierwszej nieudanej myślałam o wszystkim. Dlatego dużo badań które utwierdzały mnie w przekonaniu że będzie O.K. Urodziłam 1 czerwca - tydzień przed terminem. Po prostu 31 maja na badaniu KTG (chyba dobrze piszę bo juz zapomniałam czy to sie tak nazywa?) lekarz zadecydował że nie bedziemy czekać (tętno trochę było nierównomierne) Wszystko zaczęło się w przytulnym pokoju z łazienką (tylko do mojej dyspozycji). Miałam swojego lekarza ginekologa, który średnio raz na godzinę do mnie zaglądał, położną właściwie na każde zawołanie, anestezjologa (miałam znieczulenie zewnątrzoponowe), asystentkę oraz pediatrę. Wszyscy byli wspaniali i to dzięki nim, atmosferze panujacej w Klinice i mojemu dzielnemu mężowi wszystko poszło idealnie. Jednym słowem gorąco polecam. Sprzęt mają nowy i nowoczesny. A jeżeli są jakieś problemy z ciążą to zazwyczaj podczas wcześniejszych badań jest to widoczne lub bardzo prawdopodobne. Jeżeli chcesz porozmawiać więcej służę radą.Pozdrawiam!!!Honorata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konrad Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 06.11.02, 12:55 Cześć,Myślę o porodzie w Damianie i chciałam się Ciebie zapytać kto był Twoim lekarzem, jeżeli Ty byłaś zadowolona to ja mam szanse też być zadowolona.PozdrawiamPatrycja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 11.10.02, 14:28 marlenkomam za soba porody w Centrum Damiana i w szpitalu na Madalińskiego. Dziś oceniam te porody prawie jednakowo, naprawdę nie widzę wielkiej różnicy na niekorzyść szpitala państwowego, jeśli chodzi o komfort oraz o opiekę w czasie i po porodzie. Jesteś zainteresowana porodem w Damianie, więc opiszę Ci go możliwie dokładnie.Rodziłam w Centrum 30 kwietnia 2000 roku. Przez całą ciążę prowadził mnie doktor Piotr Hadas z Damiana. Jakieś 3 tygodnie przed porodem zaprowadził mnie na oddział i zapoznał z położną – Zdzisławą Witwicką (Dzidką). Obejrzałam też oddział i wypełniłam zgłoszenie (prawdopodobnie jest to coś takiego, co w państwowych szpitalach wypełnia się na izbie przyjęć). Jakiś tydzień przed terminem miałam spotkanie z anestezjologiem – dr. Krystyną Gralińską. Poznałam ją w szkole rodzenia, gdzie miał wykład na temat znieczulenia zewnątrzoponowego. Okazało się, że pracuje w Instytucie Maki i Dziecka oraz w Damianie. Teraz pracuje już tylko w Damianie. Wzbudziła moje ogromne zaufanie i przekonała tym samym do skorzystania z tego znieczulenia. Co ważniejsze, przekonała też mojego męża, który przedtem nie brał pod uwagę znieczulenia ze względu na dobro dziecka. Nawet w tej szkole słyszeliśmy od położnych dość ostrożne opinie na temat zo, zaś pani doktor wypowiadała się o tej metodzie bardzo pozytywnie. Wykonuje już zo od 25 lat i ma ogromne doświadczenie. Około 2 tyg. prze terminem zaczęłam chodzić do Damiana na KTG – nie pobierają za to opłat, widocznie jest traktowane jako przygotowanie do porodu i wliczone w opłatę za poród.Miałam wyznaczoną datę kolejnego badania KTG w niedzielę 30.04 – 4 dni przed terminem porodu. Był to długi weekend majowy, mój lekarz i położna jakimś przedziwnym zbiegiem okoliczności zrezygnowali z wyjazdu w Polskę. Miałam być na badaniu o 13.00, a rano odeszły mi wody. O 10.45 dotarłam do Damiana (po drodze musieliśmy jeszcze zajechać na pocztę główną wysłać PIT-y). Mój poród trwał do 14.15. O tej godzinie urodził się Szymek. Opiszę Ci, jak to wyglądało, od razu zaznaczając swój stosunek do poszczególnych „zjawisk”. Od razu zaznaczę, że oprócz tego, że zdecydowałam się na znieczulenie, nie miałam sporządzonego tzw. „planu porodu”, tzn nie miałam żadnych szczególnych oczekiwań z porodem związanych i nie mówiłam o nich lekarzowi. Niektóre praktyki wydawały mi się tak oczywiste, że nawet o nich nie wspomniałam. Okazuje się, że warto.Po wstępnym badaniu ulokowano mnie w sali (pojedyncza, telewizor, telefon, łóżeczko dla dziecka, wanienka, komoda dla dziecka, wszystkie kosmetyki). Po chwili przyszła położna i założyła mi wenflon nad nadgarstkiem. Podano mi oksytocynę. Wiem, że oksytocynę podaje się w przypadku wolnej akcji porodowej, na przyspieszenie. Powoduje ona prawie natychmiastowe wystąpienie silnych, bolesnych skurczów. Moja akcja jeszcze na dobre się nie zaczęła (miałam ok. 3 czy 4 cm). Nie wiem do dziś, dlaczego podano mi oksytocynę. Wkrótce potem wystąpiły skurcze, niezbyt bolesne, z czasem nasilające się. Przeszłam do sali porodowej i tam założono mi cewnik do zo. Jest to niebolesne, trochę kłuje i nie wolno się przy tym poruszyć (trzeba leżeć na boku z podkulonymi kolanami, grzbiet wygięty w pałąk). Za jakiś czas zo zaczęło działać. I okres porodu miałam praktycznie bezbolesny. Mogłam zajmować dowolne pozycje, chociaż z powodu nieodczuwania bólu nie miałam takiej potrzeby.W momencie, gdy zaczęły się skurcze parte i zaczęłam przeć, jeszcze trochę odczuwałam znieczulenie. Ale po kilkunastu minutach ustąpiło i parcie czułam bardzo wyraźnie. Niestety było nieefektywne, ponieważ, jak się później okazało, mój synek był owinięty dwukrotnie krótką pępowiną i ważył ... 4.560 g. Główka w obwodzie miała 37 cm. Co się biedaczek trochę wysunął, to cofał się z powrotem. I tak się męczyliśmy 1,5 godziny w II okresie porodu. W tym czasie mogłam przyjmować dowolne pozycje. Dla przyspieszenia wychodzenia główki skłaniano mnie do pozycji kucznej, do „kicania”, czasem parłam w pozycji półsiedzącej. Tak więc pozycje można przyjmować, jakie się chce i jakie są najbardziej efektywne. W tym trudnym okresie porodu próbowano mi także wypchnąć dziecko. Jest to podobno niepopularna obecnie metoda polegająca na silnym naciskaniu na brzuch rodzącej od góry (od mostka). Wtedy nie odczuwałam tego, jako coś nieprzyjemnego. Dopiero potem dowiedziałam się, że inne kobiety wspominają to jako coś, co nie powinno się wydarzyć. Nie wiem, jak do tego podejść. Nie wiem, czy jest niebezpieczne dla dziecka. Gdy i ta metoda okazała się nieskuteczna, lekarz już chciał zastosować cesarkę. Tak się dogadali, że ja ani mąż nie zorientowaliśmy się. Ostatecznie jednak zdecydował się na vacuum. Trochę się przestraszyłam, ponieważ moja koleżanka miała vacuum i wspominała to jako bardzo bolesne. Dla mnie nie było to bolesne, może trochę nieprzyjemne przy zakładaniu, ale nic ponad to. Miałam też nacięte krocze (nacięcie pionowe, w kierunku odbytu, nie boli, tylko zszywanie trochę – mimo znieczulenia).Mój synek się w końcu urodził. Ponieważ był dwukrotnie owinięty pępowiną, w dodatku krótką, lekarz sam przeciął pępowinę i dlatego też nie położono mi go golutkiego na brzuch. Najpierw go zbadali, zwarzyli, ubrali i dopiero. I tu znowu: nie powiedziałam lekarzowi ani położnej, że chcę ,aby mi go położyli od razu na brzuch. Myślałam, że to jest oczywiste (patrz wyżej). Dziś żałuję. Dostałam więc synka ubranego w objęcia a potem pojechaliśmy do naszego pokoju. Tam od razu dostał pierś i ssał po 0,5 godziny z każdej. Potem poszedł spać, a ja mogłam sobie odpoczywać (nie chciało mi się spać), oglądać TV, dzwonić do wszystkich z wielką nowiną (ten rachunek za komórkę!!!). Zjadłam wszystkie kanapki, które w domu przygotowałam dla męża. Potem była kolacja (raczej marniutka). Jako takie były obiady. Położna, która akurat była na dyżurze (moja poszła już do domu) zaglądała do nas często, pytała, czy mi czegoś nie potrzeba. Kiedy powiedziałam, że lubię gorącą herbatę, często mi robiła. Położne pielęgnowały dzieciątko, kąpały, codziennie warzyły. Pomagały mi pierwszy raz zrobić siusiu (nie takie proste!). Na noc zaproponowały mi, że wezmą Szymka do siebie, żebym mogła pospać. Niepotrzebnie się zgodziłam. Powinnam była mieć go cały czas przy sobie i jak najczęściej podawać mu pierś. Bo – zaczęły się Problemy z karmieniemPo urodzeniu się Szymka usłyszałam coś, co, jak sądzę, zaważyło na moich problemach z karmieniem. Położna (skądinąd cudowna) zawołała: „ale duży, nie wykarmisz go!”. Nie wiem, na ile to we mnie utkwiło, ale rzeczywiście miałam problemy z karmieniem, pokarm nie wystąpił w postaci nawału, jakiego oczekują wszystkie kobiety, chociaż podobno nie jest przyjemny. Przez pierwsze 1,5 doby po urodzeniu Szymek dużo spał. Kiedy się budził, przystawiałam go do piersi, possał trochę i znowu zasypiał. Gdy spał długo, razem z położną starałyśmy się go obudzić, aby trochę possał. Leniuszek z niego był. Zaczęłam się denerwować. W 2 dobie zaczął się płacz. Chyba z głodu, bo przystawiony do piersi ssał, a po chwili, gdy przestawało ciec mleko, prężył się i płakał. Wtedy nie dostałam wsparcia w Damianie. Oferowano mi butelkę i zabranie synka na noc. Ponownie się zgodziłam, ale tym razem tylko na 3 godziny. Podejrzewam, że wtedy dostał z butelki mieszankę mleczną lub glukozę. W Damianie mają z firmy Nestle takie gotowe, rozpuszczone mieszanki w małych buteleczkach, tylko podgrzać, nakręcić smoczek i gotowe. To jest coś, czego nie wolno robić państwowym szpitalom – promocja mieszanki. Ja tam czułam lekką presję na podanie dziecku mieszanki. Dziś wiem, jak się temu oprzeć, ale pierwsze dziecko, człowiek spanikowany – nie wie, jak się postawić i czy w ogóle powinien. Pamiętam, że tylko raz przyszła do mnie pielęgniarka pediatryczna, spytała, czy mam jakieś problemy. Ja wtedy jeszcze nie miałam, ale ona już się nie pokazała. Mam na myśli, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 12.10.02, 18:18 Agatko,serdeczne dzięki za tak wyczerpujące przedstawienie wszelkich za i przeciw. Musze Ci przyznać, że im więcej czytam informacji od eMam i eTatusiów (ci piszą na priv, tym bardziej skłaniam się na poród w państwowym szpitalu. Osobiście myślę o IMiD, ale to już wynika z troski o maleństwo w ewentualnym przypadku tych 15% (oby nie!!!) - stamtąd nigdzie dzidzi nie przewożą. A myślę, że ewentulne nieco mniej komfortowe warunki dla mnie jakoś przeżyję. No i oczywiście istotna jest kwestia finansowa, przecież niebagatelna.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.Marlena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 12.10.02, 20:19 Marleno, o jednym musisz pamiętać. Z tego, co słyszałam, w IMiD dość często zdarza się sytuacja, że nie mają miejsca i rodzące są odsyłane do innych szpitali. Być może lepiej wybrać mniej oblegany szpital, a nie mieć potem stresu z jechaniem do innego szpitala w trakcie akcji porodowej. Wiem, że chciałabyś aby Twoje dziecko miało wszystko na miejscu, ale naprawdę nie mogę sobie przypomnieć sytuacji, w której dziecko miałoby jakieś problemy z powodu niedojechania na czas do szpitala lepiej wyposażonego. Zapewne i takie sytuacje zdarzają się, ale nie wydaje mi się, aby konieczny był transport aż w 15% przpadków. Przecież nie wszystkie kobiety mogą rodzić w Instytucie, a to nie znaczy, że narażają swoje dzici na jakieś ogromne ryzyko.Pozdrawiam i życzę trafnej decyzji.Agata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melenka IMiD IP: *.* 14.10.02, 10:41 Pozwólcie, że jeszcze ja - rzutem na taśmę - dodam 2 kamyczki... Jestem w przeddzień mojego drugiego porodu i przyznaję, że boję się przez moje doświadczenia. Mój poród przebiegał niemal analogicznie do opisywanego przez Agatę w Damianie, z tą różnicą, że należało zapomnieć o miłym przyjęciu (a raczej przejść ostrą dyskusję i właściwie wymusić przyjęcie) no i miałam pełne rozwarcie. Podawano mi leki bez konsultacji - najpierw na spowolnienie akcji skurczowej, następnie oksytocynę. Synek - jak się później miało okazać - nie należał do mikrusków i był owinięty pępoowiną, tak więc wychodził i cofał się. W końcu został wypchnięty w opisywany sposób - 3 położne położyły mi się na brzuchu i udało się, mimo, że lekarz zdążył zadecydować o cc. Nie trafił na brzuch, położna przecięła pępowinę(. Miałam szczęście, że poród przebiegał nad ranem i na korytarzu nie było jeszcze zbytniego tłoku. Ale już musiałam czekać w kolejce do WC (oczywiście w trakcie porodu). po porodzie synek nie jadł 12 godzin i moje próby uzyskania pomocy spełzały na komentarzach tak lekarzy jak i położnych - widocznie jest zmęczony po porodzie! Dopiero gdy na dyżur trafiła "moja" położna (tj. opłacona przez "fundację") wzięła się z nami do pracy. Podczas mojego pobytu w IMiD nie widziałam osoby pomagającej w naturalnym karmieniu, nikt właściwie do niego nie zachęcał. Kobieta z sąsiedniego łóżka narzekała, że nie ma pokarmu (?!), podano dziecku wodę z glukozą a potem mieszankę - aż trudno mi było w to uwierzyć, czytając wcześniej szumne hasła na korytarzach Instytutu, propagujące naturalne karmienie. Oddział poporodowy ciasny, warunki sanitarne - mniej niż skromne. ALE.. no właśnie jest to ale, czyli najlepsza opieka neonatologiczna. Mając obciążony wywiad i trudne ciąże za sobą (no prawie za sobą ) ponownie zdecydowałam, że będę rodzić właśnie tam. Chociaż jest mi przykro, że znowu będzie zapewne tak, jak było- nie należy o nic pytać, prosić i zawracać głowy, jesteś tylko następnym seryjnym przypadkiem. Trzymajcie za mnie kciuki! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuza Re: IMiD IP: *.* 25.10.02, 19:50 Hej, ja rodziłam w IMiD półtora roku temu i jestem zadowolona. To, na czym mi zależało, to dobra opieka nad maluchami, moja córcia miała podejrzenie wady serca i to zadecydowalo o wyborze szpitala (z tego, co wiem, jeżeli są problemy z dzieciaczkiem w innych szpitalach - to dziecko jest przewożone, ale czy mama też?)Rzeczywiście warunki były takie sobie. Ale zarówno lekarza, jak i połozną wspominam dobrze (oboje z dyżuru), chociaż musiałam leżeć prawie cały czas (problemy z pulsem maluszka, podłączenie do KTG). Wszystko zależy od priorytetów. Ja sądzę, że za pieniądze z Kasy Chorych niestety nie ma co oczekiwać luksusów. W IMiD na szczęście nie płaciłam za obecność męża.Wydaje mi się, że jest tam mozliwość wykupienia indywidualnej sali. Mi na tym nie zależało.Na pomoc w karmieniu możan było liczyć, ale trzeba było poprosić. Oczywiście położne są różne.Personel pediatryczny wspominam fantastycznie.Przez parę miesięcy po urodzeniu Wisia była jeszcze pod kontrolą kardiologa i neurologa z IMiD. Obie panie doktor wspominam bardzo dobrze. Pani kardiolog dwa razy robiła echo serca Wisi przed urodzeniem.Parę miesięcy po urodzeniu Wisia trafiła też do Kliniki Jednego Dnia przy IMiD. Również ten pobyt wspominam b. dobrze (w przeciwieństwie do pobytu w szpitalu na Litewskiej).To tyle narazie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 11.10.02, 14:28 że nie było tam kogoś, kto zatroszczyłby się o moje karmienie piersią. W efekcie – miesiąc płaczu w domu, po miesiącu 6 deko wyższa waga, niż w momencie wypisu i zalecenie dokarmiania otrzymane w poradni laktacyjnej. Karmiłam synka piersią i mieszanką do 9 miesięcy.Reasumując: PlusyPoród wspominam jako wręcz przyjemny. Zespół rewelacyjny, życzliwy, chwalący mnie na każdym kroku (jak pięknie prę i jaka jestem dzielna). Warunki b.dobre i otoczenie przyjemne. Personel tak miły, że nie odczuwałam samotności będąc w pojedynczej sali. Było z kim pogadać, gdy mąż był w domu lub biegał po sklepach (rodzenie w długi weekend, kiedy sklepy zamknięte, to niezła nerwówka dla taty). Mąż może być przy porodzie i cały czas po, nawet może spać (nie wiem, czy się coś dopłaca). Odwiedziny możliwe całą dobę nawet. Do dziś odwiedzamy oddział położniczy, gdy jesteśmy w Damianie z synkiem. Witają nas jak przyjaciół, pamiętają. W ogóle już przyjęcie do porodu było dla mnie rewelacyjne. Nie wyobrażam sobie, jaki to stres, jechać na izbę przyjęć, gdzie jesteś po prostu kolejnym przypadkiem. Tam czułam się wręcz oczekiwana. Znano mnie z imienia i nazwiska. Czułam, że jestem najważniejsza, że wszyscy o mnie zadbają. Pani anestezjolog prawie jak mama – wspierała mnie przez cały czas i opowiadała farmazony, żebym się wyluzowała. Nie na darmo dostaje kwiaty od kobiet na równi z lekarzem prowadzącym i położną.Aha, zero lewatywy i golenia!MinusyPrzyspieszanie porodu – niby to dobrze, nigdy nie chciałam cierpieć godzinami. Sama zdecydowałam się na znieczulenie. Ale po co podano mi oksytocynę – nie wiem. Miałam potem wrażenie, że ponieważ tam zespół jest tylko przy porodzie (wybrany lekarz, położna i anestezjolog), a nie normalnie na dyżurze, to zależy im, aby poród możliwie szybko się zakończył. Zwłaszcza, że przede mną mieli poród w nocy. Kilka czynności, jakie tam wykonano, lub nie wykonano, przeczy zasadom „rodzenia po ludzku” – nie położono mi dziecka gołego na brzuchu (niemożliwe z powodu pępowiny?), mąż nie przeciął pępowiny (też?), wyciskanie dziecka (podobno już nie praktykowane). Brak wsparcia w karmieniu piersią (wręcz promocja mieszanki).Wszystko to w sumie nie powinno mieć wielkiego znaczenia (oprócz karmienia). Dziecko zdrowe (miał złamany obojczyk po porodzie, zrósł się w 3 dni), 10 pkt Apgar. Ale coś zostaje w emocjach. Dziś wiem, że parę rzeczy bym zmieniła i powiedziałabym położnej, czego chcę. Myślę, że najważniejsze to mieć dziecko tuż po porodzie na brzuchu i mieć wsparcie w karmieniu piersią. I oksytocyny może też bym nie chciała.Ten opis powstał jakiś czas temu na życzenie innej naszej koleżanki z edziecka. W międzyczasie przyszła na świat moja córeczka Jagódka. Urodziłam ją w szpitalu na Madalińskiego. Spełniły się moje marzenia o porodzie bez wspomagania oksytocyną, bez konieczności użycia vacuum, a także, ku mojemu zaskoczeniu, nie było potrzeby używania zo, gdyż ... nie było czasu. Jagódka urodziła się w 35 minut po przyjeździe do szpitala. Wsparcie w karmieniu piersią nie było mi już potrzebne, sama dałam sobie radę. Położna, z którą skontaktował mnie dr Hadas (pracujący podówczas na Madalińskiego i podobno obecnie też przyjmujący tam porody) okazała się świetną babą, lekarz z dyżuru (mój wyjechał na weekend) zajął się mną wspaniale. Położne po porodzie pomagały trochę przy dzieciach, ale chociaż czułam się nienajlepiej (szybki poród jest podobno tak samo dużym wysiłkiem dla organizmu jak długi i wyczerpujący) jednak starałam sie robić wszystko przy córci sama, z pomocą męża oraz w ramach pomocy sąsiedzkiej. Pokój jednoosobowy, do którego przeniosłam się po pierwszej nocy, bo się akurat zwolnił, lepiej wyposażony, niż w Damianie i kosztujący połowę kwoty, co tam. No, nie ma własnej łazienki, ale to aż tak nie przeszkadza. Poród kosztował mnie 500 zł (poród rodzinny - opłata za wyłączność położnej, która z tego opłaca salę) oraz 140 zł za dobę za pokój. Spora różnica, nie?Powiem Ci, że mój drugi poród, całkowicie siłami natury, dał mi ogromną satysfakcję. Na pewno gdyby się okazało, że jest bardzo bolesny, nie byłabym taką chojraczką i wołałabym o znieczulenie, ale dziś jestem najszczęśliwsza, że jednak okazało się, że MOGĘ sama urodzić dziecko i że CZUŁAM całym ciałem, jak to dziecko chce wyjść mi na spotkanie. W czasei pierwszego porodu parłam w sposób metodyczny, powiedziałabym "racjonalny". Ten drugi poród to była po prostu instynktowna "akcja" całego ciała, pełna współpraca wszystkich zmysłów. Był to moment bardzo stresujący, ale w znaczeniu pozytywnym. Cieszę się, że tego doznałam. Sorry za dygresję, nie to było przedmiotem Twojego zainteresowania.Nie wiem, co Ci radzić, ale ja, mając za sobą jedno i drugie doświadczenie, mocno zastanawiałabym się nad sensem wydania tak wielkich pieniędzy podczas gdy równie miło wspominam pobyt w państwowym szpitalu.PozdrawiamAgata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magamaga0 Re: klinika Damiana w W-wie ????? IP: *.* 01.11.02, 13:39 Nie wiem czy już nie za późno na jakiekolwiek rady Z mężem równiez braliśmy pod uwage klinike Damiana.. ostatecznie rodziliśmy na Karowej (z czego jesteśmy Bardzo zadowoleni). Na tę decyzje wpłynął jeden jedyny fakt - BRAK "INFRASTRUKTURY" (APARATURY ITP) DLA NOWORDOKA w razie powikłań. W razie problemów wzywana jest karetka i dziecko jest przewożone do szpitala dziecięcego (chyba na Litewską).. wyobraźcie sobie przejazd przez miasto w godzianch szczytu... Ja wolalam sobie tego nie wyobrażac, dlatego też wybraliśmy świetnie wyposażony szpital na Karowej - rodziliśmy razem w bardzo przyjemnej sali, po porodzie mąż byl ze mną prawie caly czas (oprócz nocy), mieliśmy świetną położną, lekarze i ogolnie personel byli b. mili,no i wyszło taniej... Jednym słowem same plusy.PS. Mąż siedzial ze mną i z córką od rana do 22 - 23 w nocy i nikt go nie przeganial, a to było dla mnie b. ważne. Odwiedzali nas znajomi i rodzina i każdy spędzała z nami tyle czasu ile chciał.. Jedyny minus to niektore pielęgniarki , no cóż, nie można miec wszystkiego Pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: klinika Damiana w W-wie ????? IP: *.* 04.11.02, 17:14 Gosiu,dzięki, dzięki. Za późno jeszcze nie jest - wiesz, ja z tych zapobiegliwych. odpowiednio wcześnie chcę wszystko wiedzieć. termin mam na koniec lutego . Ale tak zbieram sobie opinie i........sama już nie wiem. Ostatnio przymieżam się do Solca, ale to się pewnei jeszcze kilka razy zmieni. Co osoba to inna opinia. A tak naprawdę to kobiety od tylu lat rodzą we wszystkich szpitalach i jakoś to się kręci. Ale wiadomo, chciałoby się jak najlepiej (jakże względne pojęcie!)Dziękuję i pozdrawiamzniecierpliwiona już Marlena z Fasolką Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa1 Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 05.11.02, 23:29 Mój synek ma wprawdzie już 2 latka, ale też coś dorzucę do tej dyskusji.Rodziłam w IMID, i było okropnie. Zaczęłam rodzić w nocy, a mój lekarz prowadzący przyszedł (bo tak pracował)dopiero o 8 rano i tylko dzięki niemu miałam ZO. Nie chcę tu opisywać swojego porodu bo jeszcze nie jestem w stanie spokojnie o tym rozmawiać. Z jednym muszę się tu zgodzić, wspaniała neonatologia. Moim marzeniem był poród w Damianie, niestety koszt tej iprezy przekraczał moje możliwości. Wracając do IMID, w ciągu tych dwóch lat kilku świetnych lekarzy uciekło z tamtąd właśnie do Damiana. Między inymi mój lekarz (Piotr Żołnierczyk). Zdecydowanie odradzam natomiast Madalińskiego. Kilka tygodni temu urodziła tam moja koleżanka, wypisano ją z dzieckiem z wadą serca. Po kilku dniach dziecko ginące w oczach trafiło na Działdowską i tam ją uratowano(od tygodnia są w domu).To niestety nie jest jedyny znany mi przypadek zaniedbania ze strony lekarzy (znam również ginekologów - koszmary), niestety nie wszystkie skończyły się tak pomyślnie.Nie wiem czy pomogłam mam nadzieję, że przynajmniej nie zapętliłam jeszcze bardziej.Życzę trafnego wyboru i bezpiecznego poroduEwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgaI Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 05.11.02, 23:44 Cześć. Rodziłam w Damianie w marcu. I generalnie nie polecam. Urodziłam przez CC. Spędziłam w klinice 3 i pół dnia. W ciągu tego czasu mój lekarz był u mnie tylko raz. Pielęgniarki raczej miłe jednak każda co innego doradza pielęgnacja dzidziusia, karmienie piersią. Więcej na priva. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m0n1ka Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 10.11.02, 01:25 Heja!Moja przyjaciółka rodziła w Damianie i jest zachwycona - jeśli chcesz poznać jej wrażenia, daj znać, a Cię z nią skontaktuję. Nasz wspólny lekarz kiedyś przyjmował w IMiD, ale jak wielu innych przeniósł się do Damiana - mówi, że nie mógł znieść faktu, że personel wspomagający czasem szkodził, a nie pomagał (to było jeszcze w czasach rejonizacji - przychodziły do niego rodzić jego prywatne pacjentki z całego regionu - więc może to się już skończyło...). Moja szwagierka, która również chodzi do tego Doktorka, bardzo chciała w IMiD, niby już to miała ugadane, ale gdy się zaczęła akcja porodowa, mąż przywiózł ją do Instytutu, powiedziano im, żeby szukali innego szpitala, bo oni mają komplet.Ja dopiero planuję dziecko, ale że za Doktorkiem w ogień wskoczę, już zaczynam odkładać pieniądze na Damiana W ramach opieki w trakcie porodu cały czas masz przy sobie neonatologa, tak na wszelki wypadek.Pozdrawiam i trzymam kciuki,Monika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oles Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 16.11.02, 23:58 WSPANIALA OBSLUGA, POLOZNA ""DZIDZIA"" - POLECAM, MASZ SWOJ POKOJ, KOMFORTOWE WARUNKI, SWOJA LAZIENKE, MALENSTWO MOZE BYC CALY CZAS Z TOBA, MASZ NA WYLACZNOSC LEKARZA ODBIERAJACY POROD - POLECAM DR RACZYNSKI ANDRZEJ, ANESTEZJOLOGA, 2 PIELEGNIARKI I POLOZNA NO I PEDIATRE. W POKOJU TV, MOZE BYC LOZKO DLA MEZA, JEDZENIE W CENIE PORODU, ZNIECZULENIE TEZ (ZEWNATRZOPONOWE), WSZYSTKO SPRAWNIE, WSPANIALE!!! JESTEM ZADOWOLONA! NASTEPNE DZIECKO TEZ TAM BEDE RODZIC!!! KOSZT 7.000ZL, ZA 2 DOBY. JA WYSZLAM PO JEDNEJ. NO... CUDOWNY SZPITAL, WSPANIALI LUDZIE! POLECAM!!! JOANNA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magula Re: klinika Damiana w W-wie IP: *.* 18.11.02, 08:46 Joanna, mam pytanie: czy rodzilas naturalnie, czy mialas cc? Jestem w zasadzie zdecydowana na poród w Damianie, ale cena mnie troche przeraza.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś