Dodaj do ulubionych

Cesarka na życzenie

28.01.06, 11:37
Mam wrażenie, iż artykuł jest tendencyjny..tzn. jest przeciw cc na życzenie.
A ja jestem za, jak i tysiąc innych kobiet. To jest po prostu inny wybór i
tyle. I prosze go uszanować. Bo po przeczytaniu artykułu mam wrażenie iż
bezpieczeństwo cc i pn jest porównywalne, to dlaczego czuję ten smrodek
tendencyjności. A zupełnie rozbawiły mnie argumenty o modzie - bo tak rodzą
gwiazdy i szybszym powrocie do figury. Jeśli poczytać fora, gdzie kobiety
piszą o cc na życzenie to w życiu nie spotkałam tych idiotycznych argumentów.
Ci panowie dochtory to chyba je w "Skandalach" wyczytali.. A że te "gwiazdy"
rodziły przez cc to się teraz dowiedziałam i szczerze - zwisa mi jak kto
rodzi. Szanuję kobiety, które rodzą naturalnie i proszę uszanować i mój
wybór. Jak mówi mój lekarz "najlepiej, abym po porodzie widziała szczęśliwą
mamę i zdrowe dziecko. Którędy ono wyjdzie - nie ma znaczenia". I za to ją
cenię. A szpital miał - bodajże w zeszłym roku - najniższy odsetek
umieralności niemowląt w Polsce.
Obserwuj wątek
    • nett1980 Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 12:15
      dostepnosc do zewnatrzoponwego zalatwilaby sprawe . Wciaz duzo brakuje naszej
      sluzbie zdrowia, kolezanka rodzila w Szwecji i ,mimo przenoszonej ciazy i
      kiepskiej sprawnosci fizycznej ,dzieki znieczuleniu dobrze wspomina porod, na
      zadne durne wysokozawieszone fotele nie musiala sie wspinac. Zrozumcie raz do
      jutra ,ze na połlezaco,bez mozliwosci solidnego zaparcia sie nogami nie mozna
      dobrze przec, takie fotele powinne projektowac kobiety a nie inzynierowie od
      siedmiu bolesci , ulatwiajcie porody kobietom a nie lekarzom, bo to wciaz do
      tego sie sprowadza .Poki wysokosc empatii sie nie podniesie , to zawsze bedzie
      to przykre wspomnienie .
    • tuskas Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 12:40
      Rodziłam w kwietniu zeszłego roku. Zuzia się urodziła przez cc, co było
      wynikiem wielkości dziecka i niemal braku postępu porodu. Ale w marcu 10 dni
      leżałam na patologii ciąży. Po tym, co tam widziałam zaczęłam się finansowo
      przygotowywać na opłacenie cc. Niemal bezmyślne i za wszelką cenę podawanie
      oksytocyny, przebijanie pęcherzy płodowych w przynajmniej 90 % kończyło się cc.
      A jak się kobiety męczyły przy oksytocynie, to był straszny widok. Te, które
      rodziły po raz kolejny mówiły, że ten drugi, trzeci poród jest gorszy od
      poprzedniego.
      Ja się cieszę, że miałam cc. Tylko dlatego, że Zuzinka nie urodziła się
      niedotleniona, urodziła się bez krwiaków na główce, różowiutka, z 10 punktami w
      skali Apgar.
      Jeśli będę miała drugie dziecko, też chciałabym rodzić przez cc. Ze względu na
      zdrowie dziecka. Tylko i wyłącznie. Poza tym przecież jeśli ja będę zmęczona,
      dziecko też się "zmęczy" przy porodzie...
    • mariejo Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 13:19
      Mialam cc w czerwcu '05 przed porodem wyszukiwalam dowodow przeciw cc, bo
      przeciez to powazna operacja, niestety dla dobra dziecka mialam cc w nocy,
      musialam sie zgodzic bo chodzilo o moja corke, ktora nota bene byla duza 4580 g
      chcialam rodzic nturalnie ale nie udalo sie. Dziwie sie kobietom chwalacym cc
      wtawanie z lozka bylo dla mnie koszmarem dzis po 7 mies jak corka kopnie mnie w
      blizne to boli. wszyscy mi zazdroszcza nie wiesz co to bol moze cc inaczej boli
      ale rodzi sie dziecjko i jest to chyba wieksze przezycie. Branie przykladu ze
      znanych osob to absurd chyb atrzeba byc zakompleksialcem.
      • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 13:38
        A ja wam powiem ,ze osobiscie znam lekarzy ginekologow, ktorych zony mialy
        cc "na zyczenie". Lekarze niby to mowia, ze lepiej rodzic naturalnie ale
        prywatnie to maja calkie inne zdanie. To, ze tak odradzaja cc to jest w duzej
        czesci z tego powodu,ze to kosztuje- porod naturalny nic. To, ze znanne osoby
        chca cesarki i je na nie stac nie znaczy,ze to cos zleg one tez chca zdrowe
        dzieci. Moje dziecko nie zyje przez to ,ze lekarze zwlekali z cesarka i choc
        mialam gestoze uparli sie abym urodzila naturalnie.
        • kragg Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:11
          > A ja wam powiem ,ze osobiscie znam lekarzy ginekologow, ktorych zony mialy
          > cc "na zyczenie". Lekarze niby to mowia, ze lepiej rodzic naturalnie ale
          > prywatnie to maja calkie inne zdanie. To, ze tak odradzaja cc to jest w duzej
          > czesci z tego powodu,ze to kosztuje- porod naturalny nic. To, ze znanne osoby

          Przepraszam, ale jest to idiotyczny argument - poprostu błędny.
          Koszt cc to dla ciebie - dla lekarza to jest zysk. W końcu komu płacisz za
          zrobienie cc? Więc argument, że lekarze odradzają cc ze wzg. na koszty jest
          niezbyt mądry - przeciez nie pozbawiali by się dochodu.
          • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:52
            chodzi mi o porody w panstwowych szpitalach- lekarze musza rozliczyc sie z
            kazdego nieuzasadninego cc, bo budzet panstwa kosztuje ono wiecej niz porod
            naturalny. Oczywiscie,ze jesli robisz to prywatnie i placisz to jest inna
            sprawa.
      • paniwalewska Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:37
        Też rodziłam duże dziecko 4810 g i miałam szczęście urodzić je naturalnie. Nie
        rozumiem tego pędu do cesarki. Przecież to się o wiele dłużej goi i wtedy,
        kiedy kobieta jest najbardziej potrzebna dziecku, jest właściwie nieczynna.
    • ml130676 Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 13:56
      Miałam 2 cesarskie cięcia, nie opłacone, z konieczności i wcale nie
      protestowałam. Ale to jest jak loteria. Za pierwszym razem, po "ustaniu"
      znieczulenia miałam takie bóle, że miałam ochotę gryźć ściany, a trwało to
      równo 3 dni, blizna tak bolała, że nawet głębszy oddech oznaczał niewyobrażalne
      cierpienia. Za drugim razem wykazałam kompletną nietolerancję na znieczulenie
      zewnątrzoponowe. Nie ma nic gorszego niż brak czucia od pasa w dół, to nie ból,
      to jakaś cholerna abstrakcja, że kawałek człowieka przestał funkcjonować, no i
      oczekiwanie, kiedy w końcu powróci władza w tej części ciała. Obok leżała
      kobieta, która dostała narkozę do cc. Miała zawroty głowy, bolał ją przełyk.
      Nie rozumiem, jak można sobie zafundować na życzenie dobę kalectwa i parę
      tygodni w bólach, obrzydliwą szramę grubości powrozu i ryzyko, że jak się
      zajdzie w ciążę przed upływem 2 lat, można wyjechać "nogami do przodu". Leżąc
      na sali pooperacyjnej widziałam te wszystkie kobiety, które rodziły naturalnie -
      po paru godzinach chodziły, jadły, woziły dzieci po korytarzu szpitalnym, a ja
      zdychałam z głodu, bo miałam dietę, jak po każdej operacji, nie mogłam się
      przekręcić z boku na bok i podrapać, z przeproszeniem w tyłek. Wielki mi
      luksus. Cewnik między nogami - szczyt marzeń.
      • nett1980 I czym tu sie chwalic.. 28.01.06, 14:24
        jedna z pan chwalila sie zdjeciami , jak to jest , ze takie mlode dziewczyny
        po porodzie wygladaja na tak zaniedbane. Cesarka , to czesto jedyne wyjscie
        dla kobiet ,ktore spasly sie ponad miare w czasie ciazy, ja wszystko rozumiem ,
        sama lezalam przed porodem 4 miesiace ,ale jakos tak madrze jadlam i duzo
        czytalam , nie obcielam wlosow zeby sie totalnie obrzydzic ,do ramion tez mozna
        wziasc w kitke i nie przeszkadzaja, a jak karmilam piersia to i dosyc szybko
        wrocilam do formy ,w sumie to dzien po porodzie pielegniarki nie mogly sie
        nadziwic ze ten brzyszek tak zwyczajnie wyglada . To chyba szczyty
        wygodnictwa ,jesli nie ma przeciwskazan i zagrozenia dla dziecka , cos co
        usmierza bol i nie taki diabel straszny. Przeciaz tez czesto potem z mlekiem
        jest problem i wkolo ksiezniczki cala rodzina tanczy ,bo nawet dziecka nie
        nakarmi.
        • purple_haze nett. ale osso się rozchodzi? 28.01.06, 20:06
          > nie obcielam wlosow zeby sie totalnie obrzydzic ,do ramion tez mozna
          > wziasc w kitke i nie przeszkadzaja

          to przy cesarce na życzenie obligatoryjnie włosy tną? te na głowie? czy Ty te
          drugie w kitkę?...

          > i wkolo ksiezniczki cala rodzina tanczy ,bo nawet dziecka nie
          > nakarmi.

          ale Ci żal, ale zazdrość, co? ;P
            • pako19 Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 12:42
              cesarskie cięcie jest raczej mniejszym złem w przypadku gdy kobieta nie może
              urodzić drogą naturalną. Taka operacja ma jedną DUŻĄ wadę: przy nastęnej ciąży
              blizna powstała wskutek "cesarki" może pęknąć i może nawet dojść do poronienia.
              Więc myślę że kiedy kobieta decyduję się na cesarkę w momencie kiedy może
              urodzić naturalnie, naraża swoje następne dziecko.
              • mayorka Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem... 03.02.06, 13:53
                "Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem...
                Taka operacja ma jedną DUŻĄ wadę: przy nastęnej ciąży
                > blizna powstała wskutek "cesarki" może pęknąć i może nawet dojść do
                poronienia.
                >
                > Więc myślę że kiedy kobieta decyduję się na cesarkę w momencie kiedy może
                > urodzić naturalnie, naraża swoje następne dziecko."

                mam nadzieję, ze jednak nie zostaniesz w przyszłosci lekarzem...
                obym sie tylko nie natkneła na takiego doktora jak ty!

                Moja pierwsza cesarka - ablacja, dziecko martwe, cesarka ratujaca moje
                zycie..Zaszłam w ciążę po 8 miesiacach za zgoda lekarza. Wiedziałam o
                możliwości rozejscia się blizny ale wiedziałam też że coś takiego bardzo rzadko
                się zdarza. Na szczęście lekarz nie gadał mi takich bzdur że narażam również
                swoje drugie dziecko....A Ty sie najpierw przeszkol porządnie również z
                dziedziny psychologii zanim zaczniesz ludziom krzywdę wyrządzać...
              • daria.banasik Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 14:42
                ale sa sytuacje ze np przy bardzo duzej wadzie wzroku nie mozna naturalnie
                rodzci!a kto powiedzial ze ktos musi miec wiecej dzieci??i kto powiedzial ze
                szybciej niz w ciagu 2 lat od cesarki ma miec nastepne?? ludzie!!a to ze
                lekarze czasem uszkodza dziecko w czasie naturalnego porodu to nikt nie
                napisal?/ze dziecko moze byc niedotlenione przy naturalnym? nie napisano...babe
                ma bolec bo tak bylo i ma byc! to w takim razie zakazac samochodow i jezdzic
                wozami konnymi bo kiedys tak bylo i nie bylo w sumie zle..mniej zanieczyszczen
                itdwink
              • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 16:53
                > przy nastęnej ciąży
                > blizna powstała wskutek "cesarki" może pęknąć i może nawet dojść do
                poronienia.
                Tylko nie powiedz tego na egzaminie z gineksów bo cię obleją.
                A tak w ogóle to przyzwaczajaj sie do tego Polacy są jednymi z trudniejszych
                pacjentów i w społeczeństwie funkcjonuje mnóstwo różnych bzdurnych mitów jak
                np. ten o przewadze cc nad porodem naturalnym.
                Jak widzisz bezpośrenio pod całkiem niezłym merytorycznie artykułem toczy sie
                jakaś kosmiczna dyskusja nie mająca nic współnego ze stanem wiedzy medycznej.
                Rzadna z dyskutantek nawet nie prubuje zastanowić sie nad podanymi w nim
                argumebami, za to zwolenniczki cc traktuja go za przejaw jakiejś antykobiecej
                propagandy prowadzonej w imię niewiadomo czego.
                Osobiście jestem chirurgiem i leczyłem całą masę pacjentek z ciężkimi
                powikłaniami po cc, natomiast nie pamiętam rzadnej po porodzie naturalnym
                (chociaż takie też występują).
                Natomiast czasami cc jest niezbędne i wtedy nie ma wyjścia wybiera się mniejsze
                zło. A wskazania są dokładnie opisane w podręcznikach ginekologi każdy może
                sobie przeczytać szczerze polecam.
                • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 17:39
                  A artykuł czytałeś? Uważasz, że w dobrym merytorycznie artykule argumenty za cc
                  sprowadzają sie do: 1. strachu przed bólem 2. mody, bo tak robią gwiazdy.
                  A argumenty przeciwko: 1. można je zrobić za wcześnie (bzdura - przeciez można
                  czekać na skurcze i po sprawie), 2. jest to poważna operacja ("zmniejszenie
                  śmiertelności okołoporodowej jest jednym z głównych oficjalnych argumentów
                  mających przemówić za wyższością cesarskich cięć nad porodami naturalnymi.
                  Jednak wiele światowych badań nie potwierdza takiej zależności" - to z artykułu.
                  część badań potwierdza zmniejszenie śmiertelności, część nie. No nie powiem,
                  żeby to było bardzo przekonujące) 3. długie dochodzenie do siebie po cc - nie
                  potwierdza się, przeczytaj posty koleżanek i po cc i po psn - różnie sie może
                  zdarzyć. Ja chodziłam po 6 godzinach 4. trzeba czekać 2 lata z następną ciążą -
                  typowy argument dopasowany do tezy artykułu - ja mam rodzić (nie zajść)
                  wcześniej niż 2 lata po poprzednim cc i nikt nie chce zrobić mi cc [chyba że za
                  łapówkę] bo nikt nie uważa tego za zagrożenie 4. powikłania dla dziecka - tu
                  odsyłam do postu Laminji (dane z "Ginekologii po dyplomie") z danymi o
                  uszkodzeniach:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35783255&wv.x=2&a=35834427
                  pamiętaj, że dane z pozycji "próżnociąg", "kleszcze" i "cc w trakcie porodu"
                  trzeba zsumować z zagrożeniami z psn, bowiem z natury rzeczy wynikają one tylko
                  przy psn. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, po przeczytaniu tych statystyk
                  pozbyłabym się ich.
                  Jeśli jesteś ciekawy moich powodów, dla których chcę mieć cc (żebyś nie myślał,
                  że to dlatego, że wzoruję się na Britney Speras), odsyłam do mojego postu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35783255&wv.x=2&a=35798127
                  PS chyba do GiPu przykładałeś się tak jak w podstawówce do ortografii. "żadna"
                  pisze się przez "ż".
                  • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 18:49
                    >A artykuł czytałeś? Uważasz, że w dobrym merytorycznie artykule argumenty za cc
                    > sprowadzają asie do: 1. strachu przed bólem 2. mody, bo tak robią gwiazdy.
                    Nie wiem czy pacjentki chcą mieć cc ze strachu przed bólem i ty też tego nie
                    wiesz. Ale jeżeli on(ten strach) występuje może spowodować że będzie odrzucać
                    ona rozsądną argumentację i dążyć do cesarki.

                    > A argumenty przeciwko: 1. można je zrobić za wcześnie (bzdura - przecież można
                    > czekać na skurcze i po sprawie),

                    Artykuł jest o cesarce na życzenie kiedy to termin operacji planuje się na
                    wiele tygodni przed porodem. A w takich sytuacjach wielokrotnie rodzą się
                    dzieci z cechami wcześniaka.

                    > 2. jest to poważna operacja ("zmniejszenie śmiertelności okołoporodowej jest
                    > jednym z głównych oficjalnych argumentów mających przemówić za wyższością
                    >cesarskich cięć nad porodami naturalnymi. Jednak wiele światowych badań nie
                    >potwierdza takiej zależności" - to z artykułu.
                    > część badań potwierdza zmniejszenie śmiertelności, część nie. No nie powiem,
                    > żeby to było bardzo przekonujące)

                    A o co ci chodzi? Może nie zrozumiałaś autora artykułu to spróbuję wyjaśni -
                    Nie wykazano żeby elektywne cc zmniejszało ilość uszkodzeń płodu. To chyba
                    dość jasna informacja mówiąca o ty że nie można uniknąć, ani zmniejszyć liczby
                    porażeń mózgowych itp poprzez wykonywanie u wszystkich rodzących cesarskiego
                    cięcia. Gdyby tak było już dawno nikt by nie kazał rodzić naturalnie a
                    obowiązujący standardem było by cc wykonane w chwili rozpoczęcia porodu.

                    >3. długie dochodzenie do siebie po cc - nie
                    > potwierdza się, przeczytaj posty koleżanek i po cc i po psn - różnie sie może
                    > zdarzyć. Ja chodziłam po 6 godzinach

                    Po znieczulenie "do kręgosłupa" według obowiązujących zaleceń trzeba leżeć
                    plackiem przez 24h, natomiast po znieczuleniu ogólnym niektórzy dochodzą do
                    siebie przez wiele godzin (oczywiście nie wszyscy ale większość). Do tego
                    dochodzi wpływ leków "usypiających", zwiotczających które trzeba podać na płód.

                    > 4. trzeba czekać 2 lata z następną ciążą -

                    Bo według autora jest zwiększone ryzyko pęknięcia macicy co często kończy się
                    zgonem (kiedyś widziałem - makabra). Nie znam danych ale wydaje asie to
                    logiczne

                    > typowy argument dopasowany do tezy artykułu - ja mam rodzić (nie zajść)
                    > wcześniej niż 2 lata po poprzednim cc i nikt nie chce zrobić mi cc [chyba że
                    > za
                    > łapówkę] bo nikt nie uważa tego za zagrożenie

                    O co chodzi?

                    powikłania dla dziecka - tu
                    > odsyłam do postu Laminji (dane z "Ginekologii po dyplomie") z danymi o
                    > uszkodzeniach:
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35783255&wv.x=2&a=35834427
                    > pamiętaj, że dane z pozycji "próżnociąg", "kleszcze" i "cc w trakcie porodu"
                    > trzeba zsumować z zagrożeniami z psn, bowiem z natury rzeczy wynikają one
                    tylko
                    > przy psn. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, po przeczytaniu tych
                    statystyk
                    > pozbyłabym się ich.

                    Trochę trudno ustosunkować mi się do tych statystyk bo są dla mnie trochę
                    niejasne:
                    >cryingWszystkie dane to liczba przypadków na 10 000 porodów)
                    >Krwotok podtwardówkowy albo wewnątrzczaszkowy:
                    >Poród siłami natury - 2,9
                    >Poród z próżnociągiem - 8,0
                    >Poród kleszczowy - 9,8
                    >Planowe cięcie cesarskie - 4,1
                    >Cięcie cesarskie w trakcie porodu - 7,4

                    Czy na 10 tysięcy porodów kleszczowych jest 9,8 powikłania, czy też na 10
                    tysięcy porodów było 9,8 powikłania z powodu zastosowania kleszczy. Albo
                    inaczej: brakuje informacji jak często w czasie porodu naturalnego używa się
                    kleszczy lub próżnociągu. Poza tym powikłania: poród siłami natury - 2,9
                    poród z próżnociągiem - 8,0 poród kleszczowy - 9,8 chyba nie powinno się
                    sumować a raczej w tych pierwszych mieszczą się te następne. Nic tez nie piszą
                    o ciężkości powikłań a krwawienie śródczaszkowe krwawieniu nierówne. poza tym
                    odpowiedź na ten argument znajduje asie w artykule. Ja osobiście nie wiem bo
                    się tym nie zajmuję, ale znajomi ginekolodzy mówią że do cc są wskazania i
                    trzeba się ich trzymać a nie kombinować jak koń po górkę. Czasami trzeba je
                    zrobić ale jak poród fizjologiczny idzie bez powikłań to jest to szkodliwe.

                    > PS chyba do GiPu przykładałeś się tak jak w podstawówce do ortografii. "żadna"
                    > pisze się przez "ż".
                    Łezka się w oku kręci przypomniałaś mnie moją babcie polonistkę. Za błędy
                    przepraszam a o tym czemu ludzie je robią i kiedy tez trochę wiedzy fachowej
                    istnieje do zapoznania sie z która gorąco zachęcam.
                    • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 19:40
                      "zmniejszenie śmiertelności okołoporodowej jest jednym z głównych oficjalnych
                      argumentów mających przemówić za wyższością cesarskich cięć nad porodami
                      naturalnymi. Jednak wiele światowych badań nie potwierdza takiej zależności. I
                      choć w opinii części położników cesarka jest najlepszym rozwiązaniem porodu -
                      szybkim, bezpiecznym i całkowicie pod kontrolą - to istnieje wiele argumentów,
                      które przeczą tej opinii" - cytat z artykułu. Rozumiem to tak: cc ma zmniejszać
                      śmiertelnośc okołoporodową. Nie wszystkie badania to jednak potwierdzają. Wielu
                      położników jest zdania, że cc to dobry pomysł. Są jednak argumenty przeciwko
                      temu. Czyli - może tak, może tak. Nie przesądzam tu, kto ma rację, tylko mówię,
                      że z tego fragmentu artykułu tylko tyle wynika. Co nie jest przekonujące.
                      Strach przed bólem to chyba najmniejszy problem - jest zzo. Jesteś chirurgiem -
                      powinieneś wiedzieć - leży się po podpajęczynówkowym. Po zzo nie. Chyba że to
                      zależy od podanych leków, w każdym razie na pewno nie zawsze po zzo. I nie
                      zawsze 24 godziny, to zależy od zwyczajów w szpitalu. Ja tak tańcowałam po ogólnym.
                      Cesarka na życzenie może byc robiona, kiedy już będą skurcze. W ten sposób
                      wykonuje sie wiele cesarek za łapówki (wtedy lekarz jako wskazanie wpisuje brak
                      postępu porodu). Szpitale prywatne dostoswują sie do pacjentek. Wiem, bo właśnie
                      się umawiam. Są jednak położnicy (głównie Warszawa, w Poznaniu rzeczywiście
                      czeka się z cc na rozpoczęcie porodu, tak jak piszesz), którzy uważają, że
                      lepiej ciąć "na zimno", bez skurczy, bo lepiej się goi. Poza tym jest taki
                      sprzęt jak usg.
                      Jesli chodzi o porażenie mózgowe to akurat jedyną metodą uniknięcia
                      niedotlenienia i wylewów powstałych przy przeciskaniu się przez kanał rodny jest
                      cc. oczywiście jeśli nie miały one miejsca już w czasie ciąży. Mój lekarz
                      rodzinny ma specjalizację z neurologii dziecięcej i on mi to powiedział. Polecam
                      też zajrzeć do kart pacjentów w domach opieki dla ciężko upośledzonych dzieci.
                      Większość z nich ma w karcie "uszkodzenia okołoporodowe". Albo zapytaj właśnie
                      kolegów neurologów dzicięcych, najlepiej takich, którzy pracują w takich placówkach.
                      Jeśli chodzi o to czekanie z następną ciążą, miałam na mysli to, że jak ktoś
                      chce mówić, że cc jest takie fatalne, to powołuje się na taki argument.
                      Tymczasem ja półtora roku po cc nie mogę się doprosić o drugie, bo wszyscy
                      uważają, że ciąża i poród naturalny są w tej sytuacji całkowicie bezpieczne.
                      Może zajrzyj do tej "Ginekologii po dyplomie" dla mnie jest jasne, że jak
                      powikłania ileś na 10.000 porodów, to znaczy, że przy danych z 10.000 porodów
                      tego typu (np kleszczowych), powikłań było tyle a tyle. Dlatego uważam, że
                      trzeba je sumować, bowiem oprócz tego, że mogą przydarzyć się kleszcze, może
                      przydarzyć się próżnociąg (alternatywnie, ze swoim ryzykiem) no i pozostają
                      "zwykłe" ryzyka z psn. A nie mieszczą się kleszczowe w próżnociągowych ani
                      odwrotnie. To nie miałoby sensu przecież. Przy cc planowym mogą przydarzyć się
                      tylko te z cc planowego (ileś na 10.000 cc planowych). Wiem, że powikłanie
                      powikłaniu nierówne, ale ja chcę ich jak najmniej, po prostu.
                      • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 03.02.06, 20:46
                        Wdałem sie w tą dyskusję chyba na fali eforii po zostaniu świeżym ojcem i ze
                        wględu na wolny czas na spokojnym dyżurze. Przydał by się w niej jakiś mądry
                        ginekolog, a ja nim niestety nie jestem i zwyczajnie nie znam danych co do
                        ilości powikłań po poszczególnych rodzajach porodów. Autor artykułu stwierdził
                        że cesarki nie zmniejszają ilości tych powikłań, znajomi ginekolodzy
                        (rozmawiałem chyba z 20-toma z tego kilku jest moimi przyjaciułmi) te dane
                        potwierdziło i nie mam powodu żeby im nie wierzyć (na pewno nie chcieli
                        naciągnąć mnie na kasę). Natomiast żeby to sprawdzić musiałbym przejżeć
                        medline, a nie chce mnie się bo to parę godzin roboty Natomiast co do
                        znieczuleń: psn można znieczulić zzo i wtedy mniej boli ale to też ma swoje złe
                        strony i czasami nie warto (ja bardzo chciałem i byłem nawet umówiony z
                        anestezjologiem, który cały czas był w pobliżu ale prowadzący ginekolog
                        stwierdził że w tym wypadku lepiej dać sobie spokój i wyszło na to że miał
                        rację), natomiast w przypadku cc stosuje się najczęściej znieczulenie pp i ja
                        swoim pacjentom zalecam leżenie przez 24h. Wiem że teoretycznie wystarczy
                        mniej lub nawet można z tego zrezygnować, ale jakoś w praktyce większość (nie
                        wszyscy) z tych którzy wstają wcześniej ma powikłania. Znieczulenie ogólne
                        moim zdaniem powinno być ostatecznością. Wynika to z moich obserwacji i opini
                        znajomych pediatrów (ze względu na organizacje pracy w moim szpitalu często
                        asystuje do cc i widzę że sa one bardziej otumanione po znieczuleniu ogólnym,
                        chociaz matka raczej nie ma szans zauwazyc różnicy). Co do oceny dojżałości
                        płodu usg nistety czasami zawodzi, ale to zupełnie odrębny temat. Opinia
                        neurologa dziecięcego jakkolwiek cenna niestety może byc spaczona tym że on
                        widzi same powikłania i ocenia problem odrobinie subiektywnie. Tak samo jak ja
                        widzę tylko powikłania po cc, dlatego też decyzję o sposobie porodu zotsawiłem
                        ginekologowi. Jest to często zdarzający się problem w wąskich
                        specjalizacjach. Chodzi o to że wachlarz powikłań po porodzie niezależnie o
                        wybranej metody jest bardzo duży i praktycznie cokolwiek by sie nie robiło będa
                        się one zdażać. Również ginekolodzy dzielą się na tych którzy są bardziej za
                        cc i tych preferujacych psn, natomiast większość z nich uważa że z wielu
                        powodów obecnie wykonuje się za dużo cc generując w ten sposób niepotrzebne
                        powikłania. Natomiast cały czas uważam że artykuł został napisany w całkiem
                        rozsądny sposób i jego autor prosi przyszłe matki o zwyczajną rozwagę i zdrowy
                        rozsądek zwracając uwagę na fakty z których kobiety być może nie zdaja sobie
                        sprawę podejmując decyzję o sposobie porodu. Polecam żebyś na spokojnie
                        przeczytała go i przemyślała jeszcze raz przed podjęciem ostatecznej decyzji.
                        • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 04.02.06, 11:06
                          teraz cie rozumiem. Po prostu mamy różne zdania na temat artykułu. Ja nie mówię,
                          że został napisany po to, żeby mącić kobietom w głowach, tylko że został
                          napisany na niskim poziomie, i nie chodzi mi o poziom naukowy przedstawionych
                          argumentów tylko o sprowadzenie samych argumentów za i przeciw (a już
                          szczególnie tych za cc) do parteru dosłownie (zdanie "gwiazd", moda i strach
                          przed bólem). Po prostu robi z czytelniczek idiotki. Może tobie nie przeszkadza,
                          bo właśnie tego spodziewasz się po babskich pismach. No i faktycznie.
                          Jeśli chodzi o moją decyzję o drugiej cc (pierwszą miałam ze wskazań), to
                          poprzedzona była rozmowami z lekarzami (różnych specjalizacji, akurat mam wielu
                          przyjaciół i rodzinę), czytaniem, szukaniem, porównaniami, wreszcie rozmowami z
                          innymi matkami. Po prostu myślę, że kobieta powinna mieć prawo świadomego wyboru
                          rodzaju porodu. Oczywiście że zdaję sobie sprawę, że cc niesie ze sobą ryzyko
                          powikłań, zwłaszcza dla matki, wcale nie twierdzę, że jest w pełni bezpieczne!
                          Ale po prostu wolę takie powikłania.
                          Miałam sporo do czynienia z lekarzami w Austrii. Gdyby podejście lekarzy u nas
                          było takie, jak tych w Austrii, też miałabym większe zaufanie. Gdzieś na forum
                          jest wątek o porodach w Polsce i za granicą. Poczytaj, to zrozumiesz. Ja przy
                          pierwszym dziecku, zanim się dowiedziałam, że będę miała cc, szukałam szpitala
                          (naprawdę przykładam się do takich rzeczy, bo mi zależy) okazało się że w
                          Poznaniu nie mam nawet możliwośći wyboru pozycji przy rodzeniu, nie mówiąc o
                          rutynowym nacinaniu itp. Był też kiedyś w Wyborczej wywiad z położną, która
                          zaczęłą pracę w Anglii. Na pytanie, co ją najbardziej zdziwiło, powiedziała, że
                          to, że pacjentka decyduje o przebiegu porodu. Może sobie czegoś życzyć albo nie
                          i te życzenia są uwzględniane. Na przykład kiedy rodzi muzułmanka, cały personel
                          od razu wie, że nie może być mężczyzn przy porodzie. jak Żydówka, to też coś tam.
                          Pisałam ci, że ten neurolog dziecięcy jest po prostu moim lekarzem rodzinnym,
                          ogląda różne dzieci. Ale nawet ci, którzy oglądają tylko te z porażeniami to też
                          przecież potrafią odpowiedzieć na pytanie, skąd te porażenia (nie mówię, że
                          wszystkie!). Dla przykładu poptarz na posta dziewczyny, która pracuje w szkole
                          dla takich dzieci:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35783255&wv.x=2&a=35917697
                          jest znacznie więcej takich (i o wiele bardziej drastycznych) postów na ten
                          temat nie tylko od dziewczyn, którym osobiście się coś takiego przydarzyło, ale
                          również od takich, które pracują z takimi dziećmi i mają wgląd do ich kart.Jak
                          znajdę, to ci wrzucę linka.
                          Acha i obdaRZa zaufaniem - od "dar" - tu nie trzeba nawet słownika.
                          Gratulacje, że zostałeś niedawno ojcem!
                          • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 04.02.06, 14:26
                            Acha rozumiem. Wydaje mnie się że głównym celem autora było przedstawienie zagrożeń wynikających ze zbyt pochopnego decydowania sie na cc, natomiast ten kawałek dotyczący zdania "gwiazd", mody i strachu przed bólem był rodzajem krótkiego, w gruncie rzeczy nieistotnego, wstępu i nie przywiązywał bym do tego fragmentu jakiejś istotnej wagi. Być może nawet niezbyt fortunnego sądząc po twoich odczuciach, ja go prawie nie zauważyłem.
                            Co do zakresu w jakim pacjenci powinni mieć możliwość decydowania o sobie to jest to chyba nierozwiązywalny problem nad którym sam się często zastanawiam. Zauważ że są pacjenci bardziej i mniej inteligentni, rozhisteryzowani, rozsądni, przerażeni, oczytani, ziondoktrynowani, trzeźwo myślący i gadający kompletne bzdury. Czasami pacjent chce czegoś innego niż jego najbliższa rodzina. Do tego jest lekarz zazwyczaj dysponujący ograniczonym czasem na rozeznanie się w wiedzy i charakterze danego pacjenta i często też omylny. Wybuchowa mieszanka i o nieszczęście nietrudno. A teraz historia z życia: Wiele lat temu zaszła w ciąże lekarka (nie ginekolog), przeczytała na temat ciąży i porodów dużo, była inteligentna osobą. Większość decyzji podejmowała sama po konsultacji z ginekologami. W pewnym momencie pojawiły się powikłania, nie posłuchała zaleceń uważała że wie lepiej i skończyło sie to zgonem jej i dziecka, oraz osieroceniem jej poprzedniego dziecka. Cały czas uważam że jeżeli ktoś chce postąpić wbrew obowiązującym zaleceniom i radom ginekologów powinien się trzy razy zastanowić.
                            Na szczęście powikłań okołoporodowych niezależnie od metody jest coraz mniej - na ostatnie tysiąc porodów które odbyły się w moim szpitalu nie było żadnego poważnego powikłania (procent cesarek chyba 17) tak wiec myślę że u ciebie wszystko skończy sie dobrze czego ci życzę.
                            Coś bym napisał uszczypliwego o czepianiu sie błędów ale mnie trochę umęczyli w nocy więc dam sobie spokój.
                            • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 05.02.06, 10:53
                              doceniam nie czepianie się błędów.
                              Wiem oczywiście, że bywają głupi pacjenci. Tylko chodzi mi o to, że w imię tego,
                              że niektórzy są głupi ja nie chcę byc pozbawiana prawa do decyzji o własnym
                              zdrowiu, bo może tak się trafić, że ja akurat głupia nie jestem. W ten sposób
                              powinniśmy zlikwidować większość praw człowieka i praw obywatelskich, bo część
                              ludzi źle z nich korzysta, czasem nawet z krzywdą dla innych. Były takie próby,
                              ale nie wypaliły. Okazuje się, że jednak demokracja przy swoich licznych wadach
                              jest lepsza od np komunizmu czy faszyzmu.
                              Pamiętaj o tym, że lekarz ma też obowiązek udzielać pacjentowi takich wyjaśnień,
                              żeby pacjent go zrozumiał. Podejrzewam, że gdyby lekarze chcieli się z tego
                              wywiązywać, to mogłoby to być jednym z najtrudniejszych elementów ich pracy. Ale
                              jednak weź pod uwagę, że w krajach, gdzie prawa pacjenta są bardziej
                              przestrzegane, właśnie jest większe zaufanie do lekarzy. Czyli może nie wszyscy
                              pacjenci sa głupi i może nawet nie większość.
                              Jeżeli zaś chodzi o mądrą panią doktor, pewnie zastanowiła się trzy razy. Drugą
                              stroną (nieodłączną) samostanowienia jest odpowiedzialność. Ona i jej rodzina to
                              niestety odczuli. Przykro mi, że tak się stało, ale lekarz, którego to spotkało,
                              nie może mieć sobie nic do zarzucenia. Mnie to nie zniechęca. Ja tylko chcę znać
                              ryzyko (i jak widzisz staram się, nie czekam z tym do porodu), żeby móc podjąć
                              decyzję.
                              • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 05.02.06, 18:52
                                Przyjęłaś to zbyt osobiście. Nie chcę zabierać ci żadnych praw. Chodzi mi o nie przeginanie. Żeby w imię jakiejś idei (często chwalebnej) nie zrobić ludziom krzywdy.
                                > Pamiętaj o tym, że lekarz ma też obowiązek udzielać pacjentowi takich wyjaśnień
                                > ,
                                > żeby pacjent go zrozumiał.
                                Chyba nie ma. Ma obowiązek poinformować go w przystępny sposób na temat stanu zdrowia i metod leczenia, ale nie zawsze pacjent zrozumie i nie jest to lekarza wina. On ma się tylko do tej rozmowy z pacjentem przyłożyć.
                                Wracając do tematu trochę musiałem poczytać i popytać się znajomych ginekologów ponieważ, prawdę mówiąc, zaintrygowała mnie idea zlikwidowania problemu mózgowych porażeń dziecięcych poprzez całkowitą rezygnację z porodów naturalnych na rzecz cc. Natomiast ginekolodzy stwierdzili że: u kobiety z prawidłowo zbudowaną miednicą i przy normalnych rozmiarach płodu ilość uszkodzeń oun jest taka sama przy psn jak i cc. Cesarki powodują jednak dodatkowe niebezpieczeństwo dla matki, i najprawdopodobniej są mniej korzystne z punktu widzenia rozwoju dziecka (oczywiście zazwyczaj nie jest to jakiś dramat, chociaż trzeba by się jakiegoś neonatologa zapytać). Najciekawsze jest to że podobno za bardzo niewiadomo skąd się te uszkodzenia oun w czasie cc biorą.
                                A tak wracając do twojej osoby to bardzo dobrze że się interesujesz, ale czy przypadkiem nie wykształciło się u ciebie coś w rodzaju syndromu studenta trzeciego roku. Jest to takie zjawisko występujące wśród studentów posiadających dużą wiedzę teoretyczną bez praktycznej charakteryzujące się wyolbrzymianiem do irracjonalnych rozmiarów zagrożeń. Ja rozumiem, że mózgowe porażenie dziecięce, albo śmierć dziecka w czasie porodu jest niesamowitą tragedią, ale zdarza się to bardzo rzadko, a na problem ciąży i porodu warto spojrzeć w trochę szerzej.
                                • mkolaczynska Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 06.02.06, 08:15
                                  i najprawdopodobniej są mniej korzystne z punktu widzenia rozwoju dziecka
                                  > (oczywiście zazwyczaj nie jest to jakiś dramat, chociaż trzeba by się
                                  jakiegoś
                                  > neonatologa zapytać).
                                  Znaczy się wiesz czy są jakieś niekorzystne jkwestie związane z rozwojem
                                  dziecka czy nie??????? Jeśli nie to nie wypisuj bzdur!! Bo już słyszałam te o
                                  braku przebojowości, braku "czucia głębokiego", a nawet szkód psychicznych bo
                                  się nie musiały niby dzieci przeciskać.
                                  Czy w związku z tym chcąc utrzymac pokój na ziemi nie lepiej zeby wszyscy
                                  rodzili szię prezz cc bo "chormony walki" wydzielane podczas psn sprawiają ze
                                  dzieci/potem dorośli są szczególnie agresywni. Co ty na moją teorie. Bzdura?

                                  Najciekawsze jest to że podobno za bardzo niewiadomo sk
                                  > ąd się te uszkodzenia oun w czasie cc biorą.
                                  A ty pewni myślisz że podczas cc lekarz wyciąga przedmiot wielkości piłki
                                  golfowej z 10 litrowego garnka. Pewnie jeszcze musi poszukać sobie gdzie to
                                  dziecko jest w tej macicy nie?

                                  >> bardzo rzadko, a na problem ciąży i porodu warto spojrzeć w trochę szerzej.

                                  Szerzej znaczy jak?
                                • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 06.02.06, 10:18
                                  jeśli kobiety z zasady nie mają prawa decydować o swoim porodzie, to i ja tego
                                  prawa nie mam. Nie posądzam cię, że to akurat mnie chciałbyś tak ubezwłasnowolnić.
                                  Nie jestem studentką żadnego roku, na szczęście mam to już dawno za sobą. Moja
                                  wiedza teoretyczna (dzięki za komplement) wynika z tego, że staram się dość
                                  intensywnie dotrzeć do informacji, żeby podjąć racjonalną decyzję. Poza tym z
                                  racji zawodu widziałam też sporo procesów przeciwko lekarzom i w ogromnej
                                  większości byli to położnicy. Strach, co ci ludzie potrafią wyprawiać, ale fakt
                                  faktem, że właśnie tak jak ty widziałam akurat to, co najgorsze.
                                  Jedną cesarkę już miałam i niektórych powikłań, które mogą mi grozić po cc, po
                                  prostu się nie boję. Np macica prędzej mi pęknie przy próbie psn niż jak od razu
                                  zostanie przecięta. A więcej dzieci nie palnuję. Więc nie można do mnie odnosić
                                  wszystkich "statystycznych" zagrożeń. Mam też bliznę na brzuchu i naprawdę nie
                                  jest mi potrzebna druga gdzie indziej. Nie miałabym już szansy na aktywny poród,
                                  musiałabym być cały czas monitorowana, czyli praktycznie leżeć pod ktg, bo psn
                                  po cc nie jest w pełni bezpieczny. Nawet zzo bym już nie dostała, bo może
                                  "maskować" objawy pękania macicy. To po co mi to.
                                  Nie sugeruj, że jak ktoś za dużo wie, to źle, bo sobie najgorsze wyobraża. To
                                  jest jedna z metod ubezwłasnowolniania pacjentów. Jak wie, to i dobrze, bo
                                  bardziej świadomie może podjąć decyzję. Chwała Bogu mogę skorzystać z prywatnej
                                  kliniki, niestety nie każda kobieta ma to szczęście. Jeśli cokolwiek się stanie,
                                  to lekarz może odpowiadać jedynie za błąd w sztuce, ale nie za to, że w ogóle
                                  zrobił cc, bo będzie to na moje życzenie. Jeżeli zrobi mi się bliznowiec,
                                  dostanę krwotoku, źle zniosę znieczulenie, no to niestety nie będę mogła mieć
                                  pretensji. Ale tak samo bym nie mogła gdyby to było cc ze wskazań nagłych.
                                  Porozmawiaj jednak może z neurologami dziecięcymi. Oczywiście, że w planowych
                                  cesarkach też rodzą się dzieci z porażeniem, może przecież dojść do
                                  niedotlenienia już w czasie ciąży. I nic nie poradzisz. Ale psn na to też nie
                                  pomoże. Za to wiadomo, że przy cc nie utknie w kanale rodnym, nie "zawiesi" się
                                  na pępowinie, jest też za krótko (kilka minut) żeby spadło mu tętno. Nikt mu
                                  głowy nie ściśnie kleszczami czy próżnociągiem. Czyli eliminujemy te wszystkie
                                  czynniki wpływające na ewentualne niedotlenienia czy porażenie. A że ginekolodzy
                                  nie wiedzą, to do mnie nie przemawia. To niech zapytają albo czytają. Jak ja mam
                                  nmieć do nich zaufanie, jak oni nie wiedzą? Po prostu "nieprawomyślne" jest
                                  mówienie, że cc na życzenie może mieć jakieś pozytywne strony. Za to cesarkowe
                                  łapownictwo jest powszechne. Wielokrotnie spotkałam się z propozycjami łapówek,
                                  od kiedy zaczęłam 'przymierzać się" do drugiego porodu.
                                  A spoglądanie szerzej na problem porodu mnie nie interesuje. Ja chcę mieć zdrowe
                                  dziecko i sama wyjść z tego zdrowa i zadowolona. Poród to nie produkcja. Zależy
                                  mi na tym, w jakich warunkach przyjdzie na świat moje dziecko.
                                  • jacek252 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 06.02.06, 21:22
                                    Naprawdę nie chcę nikogo ubezwłasnowolniać, ani na tym forum, ani moich prawdziwych pacjentów. Nie twierdzę też że psn w twoim przypadku jest najlepszy, bo niby na jakiej podstawie? Prawdę mówiąc to twoja decyzja wydaje się gruntownie przemyślana i życzę ci żeby okazała się trafna. Natomiast z opinią że cc wykonuje się często w nieuzasadnionych przypadkach spotkałem się wielokrotnie (wyrażali ją przedstawiciele WHO, ginekolodzy polscy i angielscy - z innymi nie rozmawiałem). Tak że chyba coś jest na rzeczy.
                                    Myślę że dalsze licytowanie się możliwymi powikłaniami nie ma sensu. Każdy ma swój rozum - niech decyduje. Swoją drogą podoba mnie się idea pacjenta samodzielnie podejmującego decyzje terapeutyczne i biorącego za nie odpowiedzialność, a rolę lekarza sprowadzoną do funkcji doradcy.
                                    A i Jeszcze jedno:
                                    > Nie sugeruj, że jak ktoś za dużo wie, to źle, bo sobie najgorsze wyobraża.
                                    To fakt którego uczą na studiach i który obserwuje się w życiu (oczywiście nie jest to reguła)

                                    • earl.grey Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 07.02.06, 11:45
                                      Uważam, że możliwość podejmowania przez pacjentów decyzji powinna być regułą.
                                      jestem aż tak radykalna, że uważam, że powinno to obejmować też sposób porodu.
                                      Oczywiście w publicznych szpitalach nikt nie chciał mnie w ogóle słuchać,
                                      "obowiązuje" psn po cc i już. No chyba, że zapłacę, ale oczywiście nie ma tego w
                                      oficjalnych cennikach. Bardzo chciałabym, żeby było. Wiem, wiem, że WHO zaleca
                                      psn po cc. To w odpowiedzi na to, że z kolei kiedyś "obowiązywało" cc po cc. A
                                      teraz znowu odwrotnie i nie obchodzi nas zdanie samych zainteresowanych.
                                      Mam wybór tylko dlatego, że mogę zapłacić za prywatny szpital. Ten wybór
                                      obarczony jest też pewnym ryzykiem, bo najbliższy prywatny szpital mam 350 km od
                                      domu... Ale łapówkom jestem przeciwna. Chciałabym, żeby każda kobieta mogła mieć
                                      wybór, także w tej sprawie. Myślę, że to w żaden sposób nie umniejsza roli
                                      lekarza, bo i tak on pozostaje autorytetem (w założonej idealnej sytuacji),
                                      który umie prawidłowo ocenić sytuację i dać do wyboru, co można zrobić i co
                                      byłoby według jego wiedzy najlepiej.
                                      Jeśli mowa o zaufaniu do lekarzy, to ja akurat mam największe zaufanie do tych,
                                      którzy szanują moje zdanie.
                                      > Nie sugeruj, że jak ktoś za dużo wie, to źle, bo sobie najgorsze wyobraża
                                      > .
                                      > To fakt którego uczą na studiach i który obserwuje się w życiu (oczywiście nie
                                      > jest to reguła)
                                      wiem, że tego uczą na studiach, ale nie nazwałabym tego faktem.
                                      • ulkaz Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 07.02.06, 12:58
                                        ja mam tylko pytanie, czy jezeli lekarz po przeanalizowaniu z Toba wszystkich za
                                        i przeciw powiedzialby, ze moze lepiej zebys urodzila psn, a nie przez cc. to
                                        czy bys go zmienila na takiego, ktory powiedzialby Ci, ze tylko cc, czy bys
                                        sprobowala go posluchac i jednak urodzic psn?
                                        mowie o sytuacji, gdzie rzeczywiscie masz szanse rozmawiac z lekarzem. zdaje
                                        sobie sprawe, ze sytuacja ta jest idealna i ciezka do osiagniecia. mowie tez o
                                        lekarzu, ktory wytlumaczy Ci czego mozesz sie bac (a co jest tylko mitem
                                        zwiazanym z porodem) i wytlumaczy Ci jak sobie z tym radzic itp.
                                        pozdrawiam ula
                                    • asik29 Re: Jestem przyszłym lekarzem. i z tego co wiem 07.02.06, 14:35
                                      Swoją drogą podoba mnie się idea pacjenta samodzi
                                      > elnie podejmującego decyzje terapeutyczne i biorącego za nie
                                      odpowiedzialność,
                                      > a rolę lekarza sprowadzoną do funkcji doradcy.
                                      Ależ ja mam prwo podejmować decyzje odnoście mojego zdrowia! Jak nie podoba mi
                                      sie lekarstwo/terapia którą chce mi przepisać lekarz to moge się nie zgodzić.
                                      Kto wtedy bierze odpowiedzialność za moją decyzje?
                                      Już ktoś napisał mam prawo nie zgodzić sie na operacje/leczenie ratujące moje
                                      życie. Mam prawo umrzeć bo taką podjełam decyzje, a nie mam prawa zdecydować
                                      się na psn? Nie moge pójść do szpitala "rodzić" i na ten poród nie wyrazić
                                      zgody? Jak myślisz? Nie przyjmą mnie?
                                      > A i Jeszcze jedno:
                                      > > Nie sugeruj, że jak ktoś za dużo wie, to źle, bo sobie najgorsze wyobraża
                                      > .
                                      > To fakt którego uczą na studiach i który obserwuje się w życiu (oczywiście
                                      nie
                                      > jest to reguła)
                                      >
                    • asiek1975 do jacek252 03.02.06, 20:20
                      A o co ci chodzi? Może nie zrozumiałaś autora artykułu to spróbuję wyjaśni -
                      > Nie wykazano żeby elektywne cc zmniejszało ilość uszkodzeń płodu. To chyba
                      > dość jasna informacja mówiąca o ty że nie można uniknąć, ani zmniejszyć
                      liczby
                      > porażeń mózgowych itp poprzez wykonywanie u wszystkich rodzących cesarskiego
                      > cięcia. Gdyby tak było już dawno nikt by nie kazał rodzić naturalnie a
                      > obowiązujący standardem było by cc wykonane w chwili rozpoczęcia porodu.
                      >
                      Otoz moje dziecko zmarlo w wyniku niedotlenienia mozgu po psn i teraz wszyscy
                      lekarze, z ktorymi sie spotkalam ( a spotkalam sie z wieloma i to nawet
                      profesorami w Londynie- ob tam rodzilam), sami zaproponowali mi elektywna
                      cesarke, bo jest to najbezpieczniejsza forma porodu dla dziecka.
                      Poza tym nie planuje sie jej na "wiele tygodni przed porodem"- nie wiem skad ta
                      informacja, bo o ile wiem planuje sie ja w zaleznosci od ilosci wczesniejszych
                      ciaz na 37,38 lub 39 tydz. a wiec kiedy dziecko jest juz w terminie.


                      Po znieczulenie "do kręgosłupa" według obowiązujących zaleceń trzeba leżeć
                      > plackiem przez 24h, natomiast po znieczuleniu ogólnym niektórzy dochodzą do
                      > siebie przez wiele godzin (oczywiście nie wszyscy ale większość). Do tego
                      > dochodzi wpływ leków "usypiających", zwiotczających które trzeba podać na
                      płód.
                      >
                      Co do znieczulenia do "kregoslupa" (ladnie to nazwales) to takowe rowniez
                      mialam i nie przypominam sobie aby ktorakolwiek dziewczyna ani ja sama musiala
                      lezec po nim plackiem. To sa chyba zalecenia z zeszlego stulecia.

                      Zastanawiam sie skad czerpiesz te informacje- jesli jestes lekarzem- to nie daj
                      Boze zeby do takiego trafic.
                      • jacek252 Re: do jacek252 03.02.06, 21:20
                        Bardzo mnie przykro z powodu twojego dziecka i niewątpliwie w twoim przypadku
                        należy postąpić tak jak radzą ci Angielscy lekarze.

                        > Poza tym nie planuje sie jej na "wiele tygodni przed porodem"- nie wiem skad
                        > ta informacja

                        O tym jest komentowany artykuł.

                        > bo o ile wiem planuje sie ja w zaleznosci od ilosci wczesniejszych
                        > ciaz na 37,38 lub 39 tydz. a wiec kiedy dziecko jest juz w terminie.

                        Niestety nie jest aż tak pięknie jak piszesz.

                        > Co do znieczulenia do "kregoslupa" (ladnie to nazwales) to takowe rowniez
                        > mialam i nie przypominam sobie aby ktorakolwiek dziewczyna ani ja sama
                        musiala
                        > lezec po nim plackiem. To sa chyba zalecenia z zeszlego stulecia.


                        Nie są z zeszłego stulecia. Żeby ci odpowiedzieć musiał bym wiedzieć jakie
                        znieczulenie miałaś bo często się je myli, a i zalecenia faktycznie się z
                        biegiem czasu zmieniają.

                        > Zastanawiam sie skad czerpiesz te informacje- jesli jestes lekarzem- to nie
                        daj
                        > Boze zeby do takiego trafic.

                        Wielu sobie chwali, chyba jacyś masochiścismile
                        Jak juz napisałem nie jestem ginekologiem i jesli prześledzisz uważnie wątek to
                        zauważysz że nie uważam się też za wybitnego eksperta, a wiedza moja wymaga
                        stałego doskonalenia i jest mocno niekompletna ta jak i każdego innego
                        lekarza. Szczerze powiedziawszy to im wiecej sie uczę, tym więcej ogarnia mnie
                        wątpliwości w czasie podejmowania decyzji.

                        • asiek1975 Re: do jacek252 03.02.06, 21:36
                          > > Poza tym nie planuje sie jej na "wiele tygodni przed porodem"- nie wiem s
                          > kad
                          > > ta informacja
                          >
                          > O tym jest komentowany artykuł.
                          >
                          > > bo o ile wiem planuje sie ja w zaleznosci od ilosci wczesniejszych
                          > > ciaz na 37,38 lub 39 tydz. a wiec kiedy dziecko jest juz w terminie.
                          >
                          > Niestety nie jest aż tak pięknie jak piszesz.
                          >
                          No wiem o czym pisze,bo dotyczy to mnie- ja mam zaplanowana cesarke na 38
                          tydz.- 24/06/06, choc zostalo jeszcze sporo czasu

                          Nie są z zeszłego stulecia. Żeby ci odpowiedzieć musiał bym wiedzieć jakie
                          > znieczulenie miałaś bo często się je myli, a i zalecenia faktycznie się z
                          > biegiem czasu zmieniają.

                          mialam znieczulenie zewnatrzoponowe, tzw. epidural z ang. i lezac na patologii
                          przez 2 tyg. spotkalam sie z kobietami, ktore rowniez mialy epidural i zaden z
                          lekarzy nie zalecal lezenia plackiem przez 24godz. Byc moze takie sa wytyczne w
                          Polsce.
                          • jacek252 Re: do jacek252 03.02.06, 22:07
                            > No wiem o czym pisze,bo dotyczy to mnie- ja mam zaplanowana cesarke na 38
                            > tydz.- 24/06/06, choc zostalo jeszcze sporo czasu

                            Twój przypadek jest wyjątkowy i z całego serca życzę powodzenia.

                            > mialam znieczulenie zewnatrzoponowe, tzw. epidural z ang. i lezac na
                            patologii
                            > przez 2 tyg. spotkalam sie z kobietami, ktore rowniez mialy epidural i zaden
                            z
                            > lekarzy nie zalecal lezenia plackiem przez 24godz. Byc moze takie sa wytyczne
                            w

                            Wszystko sie zgadza po ZZO nie trzeba leżeć, stosuje sie je w czasie porodu
                            naturalnego. Natomiast po podpajęczym większość lekarzy uważa że powinno się
                            leżeć (aczkolwiek jak długo jest dyskusyjne), a takie znieczulenie stosują
                            anastazjolodzy z mojego szpitala do cc. Z tego co pamietam z pracy w Anglii
                            było tam podobnie.
                      • dj78 Re: do jacek252 03.02.06, 21:52
                        Droga Asiek1975. Zapawniam Cię, że po znieczuleniu "do kręgosłupa" należy leżec
                        co najmniej 12 godz.Można wprawdzie wstac od razu, ale potem mozna nabawic sie
                        niezłych bólów głowy wymagających kolejnej interwencji anestezjologa. I uwierz
                        mi to nie są zalecenia z zeszłego stulecia. Pozdrowienia- anestezjolog (z
                        obecnego stuleciawink)
                • samwieszkimjestem ja próbowałam... 03.02.06, 18:17
                  ...racjonalnie podyskutować i sam spójrz, jakie byłby reakcje gdzie w okolicy
                  posta nr 400. Ludzie nie chcą zrozumieć, że Natura ma lda nas najlepsze
                  rozwiązania i traktują cesarkę jak równoprawną alternatuwę dla porodu. Może to
                  następstwo ogólnego odsunięcia się od Natury... Nie wiem.
                  • jacek252 Re: ja próbowałam... 03.02.06, 18:57
                    Istnieją mody na pewne procedury medyczne nie mające wiele wspólnego ze zdrowym
                    rozsądkiem. Co ciekawe zjawisko to jest o wiele bardziej rozpowszechnione i
                    trudniej się tutaj z ludźmi rozmawia niz w krajach Europy zachodniej w których
                    miałem okazję pracować.
                      • jacek252 Re: ja próbowałam... 03.02.06, 22:24
                        Różnica w edukacji wbrew opinii samych Polaków niewątpliwie istnieje ale nie tu
                        moim zdaniem jest problem. W Anglii czy Niemczech przyjmując pacjenta obdażał
                        mnie on z góry pewnym kredytem zaufania, natomiast w Polsce bardzo często mam
                        wrażenie że od progu pacjent traktuje mnie jak wroga na którym trzeba wymusić
                        prawidłowe postępowanie. Natomiast osobiście staram się pacjentowi pomagać i
                        nie widze żadnego interesu w tym żeby postępować inaczej. Generalnie ludzie
                        sa w tym kraju bardzo nieufni i wszędzie doszukują się podstępów. Weź pod
                        rozwagę komentowany artykuł przedstawiający wady cc (dla średnio rozgarniętego
                        człowieka powinno być jasne że takowe istnieją). Tymczasem spotkał sie on na
                        tym forum z falą krytyki i powtarzanymi sugestiami że ktoś go napisał żeby siać
                        zamęt w głowach kobiet. Tylko po co ktoś miałby to robić.
                        • samwieszkimjestem Re: ja próbowałam... 04.02.06, 10:31
                          Masz rację, ta reakcja mnie po prostu zszokowała, bo było dla mnie jasne, że
                          cesarka ma wady. Mało kto tutaj pojmuje, że pisząć "ma wady" mam na myśli, że
                          mam wady, ale nie znaczy to równocześnie "nie ma zalet". Skoro jednak większość
                          tu wychwala zalety, to po co ja mam to powtarzać.

                          Co do zaufania do lekarzy, hm... Trzy lata temu pierwszy raz miałam ostre
                          zapalenie nerek i całego układy moczowego. Nie wiedziałam, co to, bo wcześniej
                          nerko były OK, myślałam, że może przeciążyłam się na gimnastyce albo coś. Na
                          czwarty dzień rano pojechałam do lekarza, bo już nie mogłam nawet swobodnie
                          chodzić - ból był coraz gorszy, i w nocy, i w dzień (hahaha, podobno po tym już
                          mnie bóle porodowe nie powalą, tak słyszałam wink ).

                          Niestety to była Wielka Sobota. Laboratorium w mojej przychodni było zamknięte,
                          działały tylko szpitalne. Więc pani doktor (tą akurat miło wspominam) wypisała
                          mi skierowanie do szpitala wojewódzkiego, ale powiedziała, że nie muszę tam
                          zostawać, tylko niech zrobią badania i przepiszą leki.

                          OK. Pojechałam. Byłam już wtedy na środkach przeciwbólawych, które mama używała
                          na żeby i średnio pomagało (a leki ogólnie biorę rzadko). Na izbie przyjęć
                          zastałam grupkę lekarzy czytających gazetu, kawka na stole itp. Rozumiem,
                          Wielka Sobota. ALe naprawdę wcale nie chciałam tam być, a oni potraktowali mnie
                          jakbym złośliwie przerywała ich pogaduchy jakimiś wydumanymi problemami. Na
                          wstępie spytała mnie pani doktor, czy nie jestm w ciąży, bo wtedy też może
                          krzyż boleć. Ciekawe, czy wtedy jest też sika się krwią. Skrytykowała moją
                          panią doktor, że niby niezgodnie z prawem (nie wiem, czy pisanym, czy
                          niepisanym) mnie wysłała do tego szpitala na badania. To było jedyne czynne
                          laboratorium w okolicy. Jedynymi prawdziwymi Ludźmi tam byli salowa i lekarz
                          obsługujący USG. WYniki krwi i moczu miały być po 20min. Były po godzinie.
                          Zdarza się, przebolałam siedzenie na korytarzu podczas gdy miałam ochotę zasnąć
                          i obudzić się, jak będę zdrowa. Przebolałam. ALe nie przebolałam, że pan doktor
                          niefrasobliwie wyszedł na korytarz i obwieścił wszem i wobec, co mi dokładnie
                          dolega. Oprócz mnie były tam jeszcze trzy dorosłe osoby + dziecko.

                          I jak taki lekarz, któremu przeszkadza, że nie może wypić kawy, ma zdobyć moje
                          zaufanie? Raczej nie wyglądało, jakby miał powołanie.

                          A z ciekawości spytam, czy nie wiesz czasem, po co robiono mi wtedy badania
                          krwi? Potem zapalenie się parę razy nawracało, ale nigdy już krwi mi nie
                          badali.
                          • jacek252 Re: ja próbowałam... 04.02.06, 13:32
                            Zaczynając od końca. A jakie badania ci robili konkretnie? Mogli zrobić morfologię celem oceny utraty krwii (napisałaś że miałaś krwiomocz), lukocytozę z rozmazem celem oceny ciężkości ewentualnego procesu zapalnego, oraz badania oceniające funkcję filtracyjną nerek (aby sprawdzić czy ich uszkodzenie nie jest na tyle duże że nie są one w stanie "oczyścić" ustroje z produktów przemiany materii, co w konsekwencji może prowadzic do zgonu) nie wyczerpuje to listy możliwych badań ale chyba starczy.

                            Co do opisanej sytuacji i zaufania to: zrobili ci wszystkie potrzebne badania i chyba zalecili prawidłową terapię (tak zrozumiałem chociaż nie napisałaś tego wprost), natomiast zachowali się w sposób niekulturalny, a ciężko obdażyć zaufaniem osobę której się nie lubi. Całkiem zrozumiałe.

                            Tylko że ja pisałem o czymś zupełnie innym i stwierdzam że pomimo mojego identycznego zachowania jak na zachodzie zaufanie polskich pacjentów zdobyć zdecydowanie ciężej, co odbija się na efektach leczenia. Po prostu Polacy są nieufni o czym świadczą reakcje na ten artykuł. Przypominam że rozmawiamy o tym skąd sie bierze niewrażliwość niektórych osób na logiczne i rzeczowe argumenty.
                            • samwieszkimjestem Re: ja próbowałam... 04.02.06, 14:07
                              No oczywiście, że zrobili wszystko, co było potrzebne. Po prostu robili to z
                              taką niechęcią, że obawiałam się, czy zrobią wszystko, co powinni. Niestety nie
                              pamiętam, jakie to były badania. Nie powiedzieli mi. Nie miałam głowy pytać.

                              No niestety ludzie często są odporni na racjonalne argumenty. Jak widać na tym
                              forum. "Bo tak robią wszyscy" (ciekawe którzy wszyscy) - to koronny argument.
                              Bo koleżanka powiedziała, że jest tak i tak.

                              A lekarz... Tak, rzeczywiście, chyba nie ufają z zasady. I napewno z powodu
                              niezrozumienia naturalnych pracesów ogranizmu, tzn. z braku wiedzy, jak
                              wspomniałeś wcześniej. Brak wiedzy jest bolesny, ale niestety najczęściej tylko
                              dla otoczenia.

                              Mnie osobiście przeraża często obojętność lekarza, jego szorstkość, nieliczenie
                              się z moimi uczuciami, patrzenie nie na mnie, tylko na ten konkretny narząd,
                              dosłownie jakby leżał przed nimi na stole zepsuty zegar i zastanawiali się jak
                              go naprawić.

                              A z drugiej strony nie należy generalizować. Znam też wspaniałych lekarzy,
                              którzy rozmawiają ze mną, a nie tylko do mnie mówią. Cudowne pielęgniarki, z
                              którymi wszystko od razu robi się łatwiejsze. Ludzi z powołaniem. I tylko tacy
                              powinni pracować z pacjentami. Bo to praca z człowiekiem i dla człowieka,
                              prawda?

                              A Polacy, kochający się w stereotypach, mają taki wtereotyp lekarza-partacza i
                              na dzień dobry, zamiast kredytu zaufania, dają votum nieufności. Musi być Tobie
                              ciężko. To tak jakby mój klient z góry zakładał, że nie dostarczę towaru na
                              czas. Brr...


                            • samwieszkimjestem P.S. 04.02.06, 14:18
                              Może powinnam dodać, że tamci lekarze zrobili wszystko, co potrzebne mojemu
                              ciału, a mojego ducha doprowadzili do takiego stanu, że miałam łzy w oczach ze
                              złości i z poczucia krzywdy, a rączki mi się trzęsły i czułam się jak natręt na
                              tej izbie przyjęć. Gdybym była dyrektorem tego szpitala, i zobaczyłabym takie
                              zachowanie pracowników, to poszliby na dywanik albo na bezrobocie.

                              Ale tak czy inaczej wiem, że to były po prostu ciężkie przypadki. I że zdarzają
                              się świetni ludzie. A niełuchanie ich racjonalnych argumentów jak spowodowane
                              brakiem rozeznania w temacie. Przede wszystkim.
                              • cota Re: P.S. 04.02.06, 14:56
                                Bosze to straszne...rozpłakałam sie big_grin Ci straszni lekarze..Rozumiem, iż każdego
                                za rączki mają trzymać, biedną skrzywdzoną istotę z zaplaniem nerek - miałam
                                wielokrotnie, choruję na nerki od 11 lat - więc nie dramatyzuj jakbyś umierała.
                                Lekarze są od tego, aby leczyć, a nie żeby trzymać za rączki i pocieszać,
                                szcególnie na izbie przyjeć.
        • elza78 Re: I czym tu sie chwalic.. 28.01.06, 23:23
          kto ci bzdur naopowiadal o karmieniu po cc, jestem po cc i karmie juz osmy
          miesiac z powodzeniem znajome po sn dawno zarzucily proceder smile
          wlosow tez nie obcielam, w ciazy przytylam 25 kilo a teraz jestem 4 na minusie,
          co do brzucha to smieszy mnei ten argument ze dzien po wygladal jaklbys nie
          rodzila, polog to fizjologia fizjologicznie trwa 6-10 TYGODNI i jest to czas
          kiedy rozciagnieta w ciazy macica powraca do swych dawnych rozmiarow czytaj
          kurczy sie, w tym czasie powinien zmniejszyc sie brzuch brzuch po porodzie to
          nie jest wynik obrzarstwa tylko fizjologiczny stan, dziw bierze czlowieka ze po
          urodzeniu dziecka takie rewelacje zapodajesz...
        • samwieszkimjestem BARDZO FAJNA WYPOWIEDŹ< TYLKO BRAĆ PRZYKŁAD 04.02.06, 17:15
          No widzisz, z Twojej wypowiedzi wynika jasno, że wystarczy trochę rozsądku i
          chęci i wszystko jest OK. Bardzo podoba mi się ta wypowiedź.

          Jednak większość ludzi nie ma ochoty się wysilać i się nie wysila. A ponieważ
          się nie wysila, nie wie, jaka to satysfakcja - zrobić wysiłek (i to w
          znieczuleniu często) a potem mieć satysfakcję. A może podejrzwewają to i
          zazdroszczą? A może wolą być cierpiące po porodzie, żeby nie musieć zajmować
          się dzieckiem? Różnie może być. Aha, no i nie zapominajmy, że przy naturalnym
          porodzie się spocą. Może przecież nie lubią się pocić.

          Nie spodziewałam się na tym forum takiego zacietrzewienia przeciw naturalnej
          drodze przychodzenia dzieci na świat. Ale Twoja wypowiedź naprawdę mi się
          podoba.
          • malgosiek2 Re: BARDZO FAJNA WYPOWIEDŹ< TYLKO BRAĆ PRZYKŁ 04.02.06, 17:30
            Ja już dawno przestałam dyskutować i się odzywać na temat c.c na życzenie,bo
            zauważyłam,ze po prostu z tymi paniam nie warto wdawać się w "rozmowę"bo maja
            klapki na oczach i żadne argumenty nie sa dla nich racjonalne.
            Tez jestem przeciwniczką c.c na życzenie bo uważam to za fanaberie.
            Dlatego już tylko się przyglądam takim wątkom co tylko kończą się wyzwiskami i
            jatką.
            Nie zabieram głosu bo nie warto.Szkoda moich nerwów i czasu.
            A z tego wątku zrobiła sie niezła jatka jak zwykle gdy chodzi o ten temat.
            Pzdr.Gosia
            P.s tj.do samwieszkimjestem
      • pxm Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:56
        100% nawet 200% racji, po diabła wam kobiety cesarka???myślicie, że to pyk
        tniemy, wyjmujemy, zaszywamy koniec, nie ma tak dobrze! gdyby matka natura
        chciała abyśmy rodziły w ten sposób to byśmy miały w brzuchach suwaki
        ja pomimo, że chciałam rodzić fizjologicznie miałam cc, po dobie męki porodu
        (da się przeżyć ten ból już go nie pamiętam, minęło raptem 4 miechy) kolejna
        doba męki po cc, doba leżenia a potem jeszcze też kiepsko, ani się umyć bo
        rana, ani się dotknąć, teraz muszę uważać na kolejną ciążę, same minusy
        cc to jest operacja, może dla niektórych kobiet plastyczna!!!ech mam ochotę
        zasunąć posta z całą moralizacją, ale szkoda mojego czasu idę do dzidzi
        A WY POMYŚLCIE ZANIM POWIECIE JA TO CHCĘ MIEĆ CC! KRETYŃSTWO
        ALICJA PO CC MAMA 4MIESIĘCZNEGO KUBIKA www.littletiger.smyki.pl
        • asiek1975 do pxm 03.02.06, 17:17
          to sie ciesz,ze mozesz isc do dzidzi- ja mam swoja dzidzie na cmentarzu! I
          gdybym miala cesarke to MOJE dzidzi tez by zylo!!!!!
          • pxm do asiek1975 05.02.06, 22:31
            jak czytałam Twoje posty, że Twoja dzidzia nie żyje to - uwierz mi - płakałam.
            i myślałam jak wku..ający jest fakt, że przez czyjąć niewiedzę, głupotę,
            ignorancję został tak skrzywdzony mały człowiek i jego mama, były też posty
            innej kobiety, której Dzidzia zmarła. bardzo mi przykro z powodu tego co Cię
            spotkało i nie chcę sprawić Ci więcej przykrości. chciałam się tu tylko
            wypowiedzieć, choć z zasady staram się tego nie robić, ale w tym wypadku po
            prostu czytałam te posty i przeżywałam,a swojego posta nie dokończyłam bo Kubuś
            się obudził, a szkoda że go nie dokończyłam, bo generalnie z mojej wypowiedzi
            można było wywnioskować, że jestem absolutną przeciwniczką cc, i ogromną fanką
            psn......nieprawda
            artykuł wywołał burzę, wręcz lawinę postów, która mnie też porwała, dlatego
            pokrótce postaram się w paru punktach napisać swoje zdanie:
            1.ludziska nie drzyjcie tu kotów, to nic nie daje,trzeba dyskutować i wyciągać
            wnioski.
            2. są powikłania po cc i są po psn, CZY SĄ JAKIEŚ STATYSTYKI PO JAKIM PORODZIE
            JEST WIĘCEJ JAKICH POWIKŁAŃ, RACZEJ nie ma, więc trzeba zdać się na siebie,
            swój instynkt, przeczucie i najlepiej wiedzę
            3. ja chciałam rodzić psn miałam cc, teraz tak się zastawnawiam nad moim
            porodem, czy nie powinni mi zrobić cc wcześniej, bo tak szczerze mówiąc o
            takich rzeczach jak urazy okołoporodowe nie miałam pojęcia, jaka ja GŁUPIA, ale
            może lepiej, że nie wiedziałam bo bym ze szpitala uciekła
            4. w polskich szpitalach jest moim zdaniem raczej fatalnie, kaska rządzi,
            rzadko się zdarzają ludzie z powołaniem, niefachowa opieka, zero
            profesjonalizmu, strach rodzić
            5.znieczulenie w kręgosłup, po zzo się nie leży, moja siora i koleżanka miały,
            chodziły, nic im nie było, ale do cc robi się podpajęczynówkowe (o czym przy
            porodzie nie wiedziałam i chcieli mnie ze szpitala skasować za znieczulenie
            zzo, o które prosiłam sądząc, że poród będzie całkowicie psn, ale dano mi zpp)
            po zpp się leży!!!serio, ile to zależy też od ludzia, ale chyba jakieś 12h,
            muszą się jakieś tam płyny, ich poziom wyrównać (moje dziecko miało w 2
            miesiącu życia punkcję, stąd wiem)więć po zpp trzeba leżeć, bo jak nie to potem
            tak głowa boli, że człowiek ma ochotę umrzeć, albo może się trafić zespół
            popunkcyjny - przerąbane
            6 znane mi porody:
            psn mojej kumpeli wszystko ok
            cc moje jakoś to było, bez powikłań
            moja siorka miała 2 porody cc, a potem się uparła i 2 psn
            więc jak pisałam jest tak i tak
            7 ten temat to trochę jak z aborcją: powinna być zakazana czy nie???
            ja uważam, że cc powinna być na życzenie, ale nie tak do końca, powinna to być
            decyzja przemyślana, no i wiadomo, że ze wskazań medycznych powinna być
            zrobiona JAK NAJBARDZIEJ, tylko cholerna polska rzeczywistość... sad
            nic więcej mi do głowy nie przychodzi... ewentualnie dopiszę

            asiek1975 pozdrawiam i życzę naj naj naj, dla Ciebie i Dzidzi w brzuszku
            pozdrawiam również wszystkich uczestników forum, ludzie dyskutujmy tu co
            zrobić, żeby było lepiej???

            pxm@gazeta.pl
            Alicja mama Kubika 4,5 miecha www.littletiger.smyki.pl smile))
            • asiek1975 Re: do asiek1975 06.02.06, 13:40
              Ciesze sie, ze mialas ochote przeczytac moje pozostale posty i zrozumialas w
              czym rzecz. Ja wiem, ze kobietom po normalnym psn zrozumiec dlaczego inne chca
              cc ale jak to mowia- "syty glodnego nie zrozumie". Jak wiesz z moich wypwiedzi
              nie jestem przeciwniczka psn- po prostu uwazam,ze kobieta powinna miec wybor,
              bo czesto instynkty podpowiadaja jej dobrze. Ja tez chcialam cc, bo czulam, ze
              bedzie cos nie tak ale lekarze oczywiscie powiedzieli,ze cc to operacja i nic
              mnie ani dziecku sie nie stanie podczas pn. Jakze sie mylili- ale to mi
              coreczki nie zwroci... I "najsmieszniejsze" jest to, ze jak rozmawialismy z
              lekarzami o ewentualnej (wtedy jeszcze) ciazy to sami mi powiedzieli, ze chca
              tym razem zrobic mi cc, bo to najbezpieczniejsze dla dziecka! Ale musiala stac
              sie tragedia...Teraz czekamy z mezem z niecierpliwoscia na dzidziusia, ale
              naszej Olenki nikt juz nam nie zastapi...
              Dlatego wkurza mnie jak niektore dziewczyny upieraja sie, ze kobiety ktore chca
              cc sa prozne i puste. Moze gdyby przezyly smierc wlasnego ,upragninego dziecka
              to inaczej by o tym myslaly.
              Ciesze sie, ze mnie zrozumialas i pozdrawiam Cie!
        • cota Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 10:58
          No to współczucie. Nie pisz capslokiem, zabrania netetykieta. A moralizację
          sobie daruj. Niech każdy robi co uważa za słuszne - dla niego. To że Ty tak
          miałaś, wcale nie świadczy, iż będę miała tak ja. Nie, wcale nie myślę, iż
          otworzą i zaszyją - pyk, po prostu będzie operacja, ot co. I pomyślałam wiele
          razy. Idz do dziecka lepiej, nie rozmawiasz z gówaniarami, ale z osobami, która
          posiadają informacje na temat jak przebiega cc albo przeszły traumę po
          naturalnym, więc moralizatorstwo zostaw za drzwiami. Za stara jestem, aby ktoś
          mnie straszył postami moralizatorskimi, heh.
      • renkam Re: Cesarka na życzenie 26.02.06, 20:08
        Też miałam cesarkę ale i rodziłam naście godzin. Zapewniam cię, ze cesarka przy
        nastogodzinnym porodzie to naprawdę da się przeżyć. cesarkę miałąm o 19 a
        nastepnego dnia w południe zaczęłam chodzić. Wyszłam ze szpitala po 3 dniach.
        Nie mówię, że nie bolała, bo bolało, ale to da się przeżyć a dzieckiem w domu
        też się zajmowałam, bóle były coraz bardziej sporadyczne. Współczuję Twoich
        przeżyć ale dziewczyny nie dajcie się zastraszyć. nie jest aż tak źle.
    • goskarz Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 14:28
      A ja pewnie zgodziłabym się na poród siłami natury, gdyby nie listy z akcji
      rodzić po ludzku i opowiadania znajomych - chyba nie wyssane z palca - o
      lekarzach, którym się nie chce robić cesarki i potem dziecko rodzi się
      niedotlenione, o wyciskaniu dziecka, o próżnociągach i kleszczach, połamanych
      obojczykach u dzieci i porażeniu wczesnodziecięcym. Dopóki nasi lekarze nie
      podejmują z różnych przyczyn decyzji o cesarce, wtedy gdy poród siłami natury
      stwarza poważne niebezpieczenstwo dla dziecka i matki, ja boję się rodzić w
      Polsce siłami natury. Tym bardziej, ze procedura porodów nadal przewiduje
      pozycję przy porodzie, która sprzyja komplikacjom, nie wspomnę o rutynowym
      nacinaniu krocza i poniżaniu kobiet lewatywą niemal publiczną i goleniem, (tego
      przy cesarce też się nie uniknie, choć nie rozumiem po co golenie?).
      Swoją drogą jeżeli przy ankietach i ocenach szpitali podaje się liczby
      wykonanywanych cięć cesarskich, to może także podawać liczby ilustrujące
      a) martwe porody w wwyniku niedotlenienia
      b) infekcje okołoporodowe
      c)złamania obojczyków u noworodków
      d) porażenie wczesnodziecięce
      e) inne komplikacje wynikające z braku decyzji o cc
      Wtedy może się okazać, że niska liczba cesarek, wynika z tego, ze wykonuje się
      te z ewidentnymi wskazaniami i te na życzenie (wiadomo, wszędzie są).
      Natomiast tych interwencyjnych jest mało.
      PS czy ciąża w wyniku zabiegu IVF jest faktycznie wskazniem do CC?
      Gdzie jest ta szczegółowa liczba wskazań?
      • linearka Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 17:54
        Ja miałam cesarkę 3 tygodnie temu..... potem ból, łzy, ryzyko kolejnej operacji
        i w rezultacie przetaczanie krwi (ot zwykłe komplikacje po operacji, które jak
        powiedział mi lekarz, zdarzają się rzadko ale jednak). Każdy ma prawo wyboru
        rodzaju porodu i z tym się zgadzam, ale dyskusja co jest lepsze nie ma dla mnie
        sensu ponieważ poród ZAWSZE niesie ze sobą pewne ryzyko i nie ma tu nic do
        rzeczy sposób urodzenia dziecka. Poprostu niektóre z nas rodzą bez komplikacji a
        inne nie... szkoda że ja należałam do tej drugiej grupy bo duuuuuużo czasu
        upłynie zanim zdecyduję się na kolejne dziecko. Pozdrawiam.
    • aga311 Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 17:08
      Kobieta powinna mieć wybór, w jaki sposób chce urodzić dziecko - tak myślę.
      Niestety masa dzieciaków rodzi się z porażeniem mózgowym i ruchowym, a to jest
      bardzo częto winą lekarza odbierającego poród naturalny. Jeśli będę miała
      urodzić dziecko, to wybiorę cc dla bezpieczeństwa dziecka. Pal licho bliznę.
    • earl.grey Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 17:37
      też myślę, że jest tendencyjny. Przyczyny , dla których kobiety decydują się na
      cc na życzenie podano dwie: 1. strach przed bólem (a przecież to może rozwiązać
      zzo, poza tym po cięciu też boli) i 2. że robią tak gwiazdy (to już bez
      komentarza, znalazłoby się sporo "gwiazd", które rodziały naturalnie). Obie te
      przyczyny są akurat z tych najmniej poważnych. Ja chcę mieć cc 1. żeby uniknąć
      niebezpieczeństwa niedotlenienia dzieka, kleszczy, próżniociągu, wypychania
      dziecka, 2. uważam nacinanie krocza za okaleczenie bardziej dotkliwe niz
      cieniutka blizna po cc (po wielu rozmowach z młodymi i starszymi matkami), 3. w
      moim całkiem dużym mieście (Poznań) nie ma szansy na poród aktywny (wybór
      pozycji przy parciu, pytałam we wszystkich szpitalach, prywatnych nie ma), 4. po
      pierwszym cc półtora roku temu nie mam juz szansy na poród w miarę naturalny,
      byłabym cały czas podłączona do ktg, 5. nie chcę ryzykować pęknięcia macicy, 6.
      bliznę na brzuchu już mam (prawie niewidoczną) i naprawdę nie chcę drugiej na
      kroczu.
      Pan doktor, który twierdzi, że nieznane są badania nad stanem psychicznym kobiet
      po cc, powinien porozmawiać z kolegami psychiatrami. Moje dwie koleżanki, choć
      są jeszcze młodymi psychiatrami, kilkakrotnie już spotkały się z zaburzeniami
      podobnymi do tych, jakie miewają kobiety zgwałcone u kobiet, które przeszły
      trudny psn, zwłaszcza, jeśli był on mocno zmedykalizowany i uczestniczyło w nim
      wiele osób, w tym często studenci.
      Poza tym pan doktor twierdzi, że trzeba czekać z drugą ciążą dwa lata. To jest
      chyba na użytek gazety i również tendencyjne, bo mnie jakoś nikt nie kwapi się
      zrobić cc półtora roku po pierwszym. Mam rodzić sn i już.
      W artykule nie podano żadnych poważnych argumentów za tym, że cc miałoby być
      mniej bezpieczne dla dziecka. Brak "zastrzyku adrenaliny" wydaje się naprawdę
      drobnostką w porównaniu z możliwością niedotlenienia przy przepychaniu się przez
      kanał rodny bez gwarancji, że to się uda. Paniom redaktorkom polecam spojrzeć w
      dokumentację w zakładach opiekuńczych dla ciężko upośledzonych dzieci. W
      ogromnej części upośledzenia spowodowane są uszkodzeniami podczas porodu. To
      byłaby uczciwa statystyka. Poproszę o taki artykuł, a nie powoływanie się na
      "łatwiznę" czy modę. Proszę też porozmawiać z neurologiem dziecięcym. Mój lekarz
      rodzinny ma taką specjalizację i poleca mi cc, choć przyznaje, że ze względu na
      dobro dzieka, a nie moje. Jako prawnik dodaję, że przestępców przy wywiadzie
      psychologicznym też pyta się, z jakiego porodu pochodzą. Następstwa
      mikrouszkodzeń mogą okazać się po wielu latach.
      Niech ktoś nie myśli, że uważam, że psn musi być niebezpieczny. Oczywiście, że
      większość psn kończy się szczęśliwie i bardzo dobrze. Ale są poważne (a nie
      tylko zdanie Britney Spears) powody, żeby chcieć cc i uważam, że takie prawo
      wyboru kobieta powinna mieć, jak zresztą jest np w USA czy Kanadzie, gdzie chyba
      medycyna nie jest na niższym poziomie niż u nas.
      • asiek1975 do earl.grey 28.01.06, 19:41
        Podpisuje sie pod tym co napisalas 2 rekami. To prawda- wszedzie pisza jakie to
        sa komplikacje po cc ale nie pisza o tych wszystkich powiklaniach po psn. Ja
        jestem tego przykladem- przez upor lekarzy,zeby rodzic naturalnie moja coreczke
        odwiedzam teraz na cmentarzu (calkowite niedotlenienie mozgu ). Teraz mam juz
        zapewniona cesarke, co zminimalizuje niemal calkowicie jakiekolwiek
        niebezpieczenstwo dla dziecka.
        Chcialam jeszcze dodac, ze te panie ktore pisza o pekajacych macicach przy cc
        chyba nie zdaja sobie sprawy,ze ryzyko pekniecia jest o wiele wieksze przy pns.
        Moja kuzynka po psn miala peknieta macice w kilku miejscach, przetaczana krew i
        ledwie uszla z zyciem i choc wolalaby by jej syn nie byl jedynakiem, nie moze
        miec juz wiecej dzieci. Pozdrowienia
        • maga202 Re: do earl.grey 29.01.06, 10:18
          Ja też się podpisuję, też odwiedzam mojego synka na cmentarzu przez poród sn, wprawdzie żył jak roślinka 20 miesięcy ale cóż to było za życie, a ile ja się nad nim napłakałam. Teraz też mam zpewnione cc, nie wyobrażam sobie narażania drugiego dziecka na podobne cierpienie.
          Więc dziewczyny przestańcie juz rozczulac się nad swoimi bliznami i komplikacjami bo jest to niczym w porównaniu ze śmiercią dziecka. Uwieżcie, ja przez to przeszłam.
          Magda
        • earl.grey Re: do earl.grey 29.01.06, 22:12
          strasznie mi przykro Asiek, że ciebie i twoją córeczkę to spotkało.
          Idąc tropem tego artykułu można się pokusić o stwierdzenie, że pisanie o
          zagrożeniach związanych z psn jest obecnie "niemodne".
          Dużo zdrowia dla ciebie i ającego się urodzić dzieciątka.
      • rockawy Re: Cesarka na życzenie 31.01.06, 00:34
        Cesarka na zyczenie - jestem za.Przeszlam dwa porody sn i bylo strasznie ,nawet
        teraz po 23 latach.2-krotnie peknieta szyjka macicy,dwa razy ciete
        krocze.Koszmar i okaleczenie kobiety.Bardzo czesto jest to przyczyna oslabienia
        miesni krocza ,w konsekfencji obnizanie sie /tzw.wypadanie macicy/Mowie tu o
        latach pozniejszych/50-70/ale w tym wieku ,to tez kobieta.Owszem ,sa kobiety
        dla ktorych porod to bulka z maslem i te nich sobie rodza silami natury .
      • balbinika Re: Cesarka na życzenie 01.02.06, 17:22
        dla mnie wszystkie dziewczyny ktore decyduja sie na cc z wlasnych przeslanek sa
        po prostu puste jak but. od poczatku swiata kobiety rodza naturalnie i jakos
        dotrwalismy do 2006 roku jako wiele milionow istnien na ziemi. gdyby bylo tak
        zle jak wszystke madre dacydujace sie na cc mowily to dzis na swiecie byloby
        moze ze 100 osob a z tego co wiem jest coraz wiecej ludzi na ziemi a nie mniej!
        • asiek1975 Do balbinki 01.02.06, 19:40
          Pusta jak but to jestes ty. Moje dziecko przez taka postawe jak twoja umarlo i
          gdybym miala cesarke to by zylo. Zastanow sie nad soba i nie zniewazaj kobiet,
          ktore chca jak najlepiej dla dziecka.
          • mayorka Re: Do Asi 03.02.06, 14:04
            Asiu! Nie przejmuj sie takimi tekstami! Nie zrozumie kto nie przeżył...Ja
            niestety przeżyłam....Dużo zdrowia dkla Ciebie i maluszka!

            asia - mama mateuszka - aniołka i szymusia (13,5 mcy)
          • balbinika Re:asiek 1975 od balbiniki 15.02.06, 19:56
            popatrz ja sie urodzilam bez cesarki na zyczenie a bylam przenoszonym dzieckiem
            mialam urodzic sie pod koniec wrzesnia a urodzilam sie dopiero w pazdzierniku i
            moja matka nie byla taka glupia zeby dla swojego widzi mi sie wymyslac cesarke
            a poza tym przykro mi ze twoje dziecko nie zyje ale to nie dla tego ze nie
            poszlas do lekarza na cesarke na zyczenie tylko ze trafilas na lekarza idiote
            ktory uczyl sie dla pieniedzy a nie z powolania i niestety to jest przykre w
            dzisiejszym swiecie a cesarka na zyczenie to glupota bo jak juz pisalam od tylu
            tysiacleci dzieci rodzily sie naturalnie a nie przez widzi mi sie mamusi
              • ulkaz Re:asiek 1975 od balbiniki 15.02.06, 21:27
                asiu prosze Cie zrozum wreszcie: chodzi o cesarke na zyczenie. wiekszosc z nas
                jej przeciwniczek na pewno w Twojej sytuacji zgodzilo by sie / walczyloby o
                cesarke. ale do tego jest cesarka, zeby ratowac zycie i zdrowie(obojga i matki i
                dziecka), ale nie po to zeby na przyklad urodzic "bez pokazywania krocza" lub z
                innego pozamedycznego powodu(jesli dziewczyna boi sie porodu to powinna to
                powiedziec lekarzowi i powinni jakos temu zaradzic, ale nie koniecznie cc). nie
                chodzi o to zeby rodzic naturalnie na sile, tylko zeby nie poddawac sie operacji
                gdy nie jest to konieczne. i zgadzam sie z balbinka: trafilas na lekarzy
                partaczy i tyle.(zgadzam sie, ze w Polsce jest zle i tez jakos nie mialabym
                ochoty rodzic na sali wieloosobowej z szyba na korytarz)
                • femian a propo pokazywania krocza w czasie porodu sn 15.02.06, 22:06
                  A właśnie, bo tak mnie nurtuje dlaczego niektóre dziwne kobiety wolą cc tylko
                  dlatego bo nie chcą pokazywac krocza. Jest to wyjątkowo idiotyczne, bo te
                  kobiety chyba nie zdają sobie sprawy, że do cesarki też będą musiały wystąpić
                  bez majtek! Głupota ludzka nie zna granic... Rozumiem cesarka z wszelkich
                  waznych powodów, moze to być także lęk po traumatycznym przeżyciu z
                  poprzedniego porodu, ale lęk przed pokazaniem krocza????? Co też niektóre
                  kobiety nie wymyślą...? Kobiety, pamiętajcie, jak traficie na odpowiedniego
                  lekarza, co chętnie robi odpłatnie cesarki, to myślę, nawet nie ma o czym
                  dyskutować, będziecie miały na życzenie tą cesarkę. Ja to raczej borykam się z
                  problemem, że mi to bardzo chcą zrobić tą cesarkę ale ja się waham, czy może
                  jednak nie lepiej rodzić sn. Są różne strony medalu niestety. Niektóre kobiety
                  mogłyby rodzić sn a są nakłaniane do cesarki, nawet jak jej za bardzo nie chcą
                  a inne kobiety są traktowane po rzeźnicku i zmuszane do rodzenia sn, pomimo, że
                  powinny mieć cc. Niestety znalezienie złotego środka zależy tak naprawdę od
                  powołania lekarza oraz tego, jak potrafi zaopiekować się kobietą. Mi się
                  wydaje, że gdyby byli tylko lekarze z powołania a nie tacy co myślą tylko o
                  kasie albo o jej braku to nie byłoby w ogóle problemu CESARKA NA ŻYCZENIE, bo
                  każda kobieta miałaby taką opiekę, że mogłaby ufać fachowości lekarza. Dla mnie
                  jedyne co przemawia za cesarką na życzenie to właśnie to, że nie ufam w
                  fachowość lekarzy, mam swoich wybranych, których chciałabym mieć przy porodzie
                  i w razie potrzebu liczyć na ładnie wykonaną cesarkę. Innym nie ufam, bo ich
                  nie znam a chcę uniknąć "rzeźni".
                  • ulkaz Re: a propo pokazywania krocza w czasie porodu sn 15.02.06, 22:13
                    zdaje sobie z teog sprawe. i wlasnie o to powinna dbac i zabiegac akcja rodzic
                    po ludzku. o dobra, fachowa, przyjazna opieke. o sale jednoosobowe do porodu
                    itp.o fachowe szkoly rodzenia i o zaniechanie praktyk szkodliwych rodem z
                    poczatku zeszlego stulecia(nacinanie krocza, zmuszanie od czeogokolwiek w tym do
                    pozycji przy porodzie)
                    • femian Re: a propo pokazywania krocza w czasie porodu sn 16.02.06, 12:19
                      Nie, to jest jasne, że każda kobieta powinna mieć możliwość wyboru takiego
                      porodu jaki uzna za najlepszy dla siebie i dla swojego dzieca i też jestem
                      pewna, że większość kobiet ma przede wszystkim właśnie dobro dzieka na
                      względzie. Ale ten wstyd przed pokazywaniem krocza jest mimo wszystko
                      irracjonalny. Ja np. jakbym miała wymyślać sobie jakieś irracjonalne powody,
                      dla tkórych cc mi się niezbyt podoba to bym powiedziała, że wstydzę się tej
                      swojej słabości, pokazywania wnętrza swoich bebechów oraz całkowietej
                      bezradności wobec "fachowców" i konieczności całkowitego zaufania, zdania się
                      na fachowość lekarza. Bo jakby nie było, cc to operacja a wiadomo co
                      różni "fachowcy" potrafią wyczyniać w trakcie operacji; niektórzy zostawiają
                      nożyczki w brzuchu inni chusty itd itp. Ta moja słabość i to jak mnie
                      przeżycali jak bezwładny worek z łóżka chirurgicznego na normalne było dla mnie
                      dość niemiłym, upokarzającym przeżyciem, ale wsyztsko jakoś zniosłam. Gdybym
                      jednak miała pewność, że poród sn byłby bezpieczny dla dziecka bez wahania
                      wybrałabym sn. Gdybyście widzieli co ja wyrabiałam na tym łóżku w trakcie
                      operacji. Mimo że tak niby chciałam zachować "dobry humor" to jednak gdzieś tam
                      się bardzo mocno bałam. Nawet "żartobliwie" zwracałam uwagę chirurgom, aby mi
                      nic co niepotrzebne w brzuchu nie zostawiali, czyli niech policzą wszystkie
                      noże i chusty. Całe szczęście akurat ci mieli dobre poczucie humoru i
                      jednocześnie byli fachowcami. Do zagojenia sie rany jednak miałam jakieś tam
                      obawy. Ja po prostu lekarzom nie ufam. Lubię mieć wszystko pod kontrolą i
                      dlatego kolejna operacja mi sie nie uśmiecha. Ale dla dobra dziecka wszystko
                      chyba zniosę...
                      • ulkaz Re: a propo pokazywania krocza w czasie porodu sn 16.02.06, 16:03
                        ale rozwala mnie podejscie w tym stylu:
                        >"... nie chcę żeby ktoś zszywal mi cipunię i żeby ktoś w
                        >ogóle się do niej dobieral z jakimś ciężkim sprzętem, nie chcę mieć hemoroidów,
                        >nie chcę popuszczać moczu, nie chcę robić kupy pod siebie podczas porodu, i
                        >lewatywy też nie chcę, nie chcę jęczeć przez 60 godzin, nie chcę przeć. Po
                        >prostu poród naturalny NIE."
                        to jest fragment wypowiedzi z innego watku. po prostu ta dziewczyna(niestety
                        zreszta jak i lekarze)zyje w poprzednim wieku jesli chodzi o medycyne(w promocji
                        porodow naturalnych chodzi o to zeby wprowadzic ludzkie warunki
                        rodzenia:jednoosobowe sale, porody rodzinne, mozliwosc wybrania pozycji itp).
                        jak dla mnie jesli dziewczyna rzeczywiscie ma wskazania(lub dziecko je ma) to
                        tnijmy i to bez dyskusji. ale dziewczyna na poczatku swego posta pisze, ze nie
                        ma zadnych przeciwskazan i jest zdrowa. (a niestety 60 godzinne cierpienia
                        zdazaja sie w dwoch przypadkach: albo rzeczywiscie problem wynikajacy z budowy
                        matki i dziecka, albo wynika on z zacofanego lecznictwa - na lezaco na prawde
                        ciezej sie rodzi niz w pozycji pionowej to wynika z praw grawitacjismile
                        pozdrawiam ula
                        ps. niestety ta dziewczyna sprawia wrazenie jakby nie wiedziala, ze do operacji
                        zrobia jej lewatywe, mozliwe tez, ze bedzie ja tez bardzo bolalo.
                        ps2. jak juz pare razy wczesniej sie wypowiadalam nie jestem przeciwniczka cc(ze
                        wskazan medycznych).
                • asiek1975 Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 00:10
                  dla mnie rowniez glupim jest podawanie jako glownego powodu do cc powod
                  niecheci do pokazywania krocza ale mysle, ze zdecydowana wiekszosc kobiet ktora
                  chcialaby miec cc nie z tego powodu chce cesarke. A nazywanie mnie glupia tylko
                  dlatego, ze chce zapewnic mojemu dziecku bezpieczne przyjscie na swiat uwazam
                  za niestosowne. Kazda kobieta powinna rodzic tak jak chce i ponosic tego
                  konsekwencje. Ja wole pocierpiec dluzej po cc (choc po tak tragicznym w
                  skutkach porodzie zarowno dla mnie jak i dla dziecka) to nie wiem czy bede
                  bardziej cierpiec niz wtedy. Dla mnie jest dobro dziecka najwazniejsze i
                  dlatego dam sie pociac.
            • asiek1975 Re:asiek 1975 od balbiniki 15.02.06, 21:02
              a poza tym, przykre jest to, ze ktos moze nazwac kobiete glupia tylko
              dlatego,ze chce dobra dla swojego dziecka. Jesli ktoras chce byc bohaterka i
              nie zwazajac na szkody urodzic dziecko naturalnie to dla mnie to jest glupota i
              kazda kobieta, ktora rodzila nat. i miala komplikacje z tego powodu lub
              uszkodzone dziecko tez tak powie.
              • mischka49 Cesarka jeszcze raz? Tak, prosze bardzo! 16.02.06, 00:27
                Czesc Jestem mama malej Oli i oczekuje 2go dziecka za kilka tygodni(bede rodzic
                w Lodzi). Pierwszy porod to byla cesarka (niestety tak chciala natura), ale
                mnie to bardzo odpowiadalo. Urodzilam we Francji w normalnej klinice, z
                zastepczym lekarzem, bez oplaconej poloznej... Cesarka i zastrzyk wykonany na
                tyle fachowo, ze na nastepny dzien nie moglam sie jeszcze samodzielnie umyc ale
                wstalam i karmilam (piesia) siedzac w fotelu. Podobno to najlepsza rada, zeby
                rana dobrze i szybko sie goila (+ tlenek srebra, jesli sie paprze albo
                puszczaja nici).
                Drogie Mamy; decydujmy razem z lekarzem jak najlepiej urodzic NASZE dzieci, ale
                nie pozwolmy dac sie zwariowac i decydowac o wszystkim za nas!!! Mamy OFICJALNE
                prawo wymagac NORMALNEGO porodu i OPIEKI!!
                Podrawiam
              • balbinika Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 16:45
                sluchaj powiem ci tylko tyle ze nie zycz komus czegos co tobie nie mile bo los
                sie odwraca i to ze zdwojona sila wiez mi wiem cos o tym. a ciesze sie ze ulkaz
                ujęła wszystko to co ja mialam na mysli ze cesarka jest dobra ale tylko w
                wyjatkowych sytuacjach i podczes zagrozenia a cesarka na zyczenie czyli chce
                cesarke bo tak mi sie podoba to niestety CZYSTA GŁUPOTA!
                • asiek1975 Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 16:56
                  zyczylam ci porodu naturalnego, czyli tego czego chcesz a pekanie czy ciecie to
                  normalka- nie wiem czy rodzilas juz, bo ja tak i to przeszlam. przeciez z
                  powodu takiej glupoty jak pekanie nie bedziesz chyba chciala cesarki jak
                  niektore kobiety, takze nie wiem o co sie burzysz. zycze ci po prostu
                  wytrwalosci w twojej idei jedynie slusznego porodu.
                  • ulkaz Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 17:05
                    problem w tym,ze nacieie krocza nie powinno byc norma(jest tak tylko u nas w
                    grecji i bodajze japonii). w innych krajach jakos tak nie jest(czy to oznacza,ze
                    dziewczyny chodza tam z popekanym kroczem, czy po prostu polozne i lekarze
                    umieja przeprowadzic porod? prosze sprobuj odpowiedziec na to pytanie).
                    pekniecia sie zdazaja tez nie sa norma. a teraz druga sprawa w Twoim przypadku(z
                    tego co pamietam Twoje dziecko bylo raczej duze)rzeczywiscie wyjsciem była
                    cesarka lub moze(choc nie musi)byc naciecie krocza, ale w przypadku gdy dziecko
                    jest w normie (bodajze do 3,6 kg to nie ma na prawde powodow do rutynowego
                    nacinania wszystkich). ja mowie o idealnej sytuacji do ktorej powinnismy dazyc.
                    wiem,ze w polsce jest zasada rutynowego nacinania wszystkich pierworodek(no bo
                    po co sie wysilac i odbierac porod od dziewczyny ktora stoi badz kleczy). u nas
                    sytuacja w poloznictwie jest PATOLOGICZNA i z tym trzeba walczyc.
                    • asiek1975 Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 20:56
                      powodem niedotlenienia dziecka byly skurcze, ktore trwaly od niedzieli poprzez
                      poniedzialek, potem oksytocyna i nastepne 13 godzin skurczow bez mozliwosci
                      poruszania sie, bo bylam caly czas podlaczona do ktg. Dziecko tego nie
                      wytrzymalo, choc wedlug wszystkich powinno. Teraz wiedzam,ze to pomylka i nawet
                      gdybym nie miala ZADNYCH problemow i komplikacji to chca mi zrobic cesarke, bo
                      wiedza, ze to najbezpieczniejsze dla dziecka a gdyby znowu cos stalo sie mojemu
                      dziecku to chyba bym zwariowala.Olenka nie byla az tak duza bo wazyla 3700 a
                      krocze mi peklo bez "pomocy" nacinania- na szczescie z nim nie mialam tylu
                      komppppppplikacji co inne kobiety...
                      • ulkaz Re:asiek 1975 od balbiniki 16.02.06, 21:03
                        przepraszam musialam Cie pomylic(watek sie troszke rozroslsmile. no ale jak sama
                        przyznajesz nie pozwolili Ci sie poruszac. wiesz np ze jezeli lezysz na plecach
                        to dziecko samo obciaza tetnice ktora dostarczany jest do niego tlen. i sila
                        rzeczy niestety moze to prowadzic do niedotlenia. takze to sa niestety
                        niebezpieczne zabiegi(ekspeymenty wrecz)przeprowadzane na kobietach na zasadzie
                        zawsze sie udaje to i tym razem pojdzie...no i moim zdaniem to,ze nie zrobili Ci
                        cesarki to barbazynstwo. pozdrawiam ula
                        • asiek1975 Re:asiek 1975 od balbiniki 17.02.06, 02:23
                          no ale tak wlasnie czesto wyglada "porod naturalny"- masaze szyjki macicy,
                          indukcje, podlaczenia do aparatury, kleszcze i dlatego wedlug mnie to niewiele
                          ma z natura wspolnego. Sa oczywiscie kobiety, ktore rodza w 2 godz.i mowia, ze
                          bolalo je to mniej niz okres(!) a dziecko "wyszlo" bez problemow. Jesli ja
                          moglabym tak urodzic to TEZ bym tak rodzila! Wiadomo jest jednak do ilu
                          komplikacji dochodzi podczas porodu nat. gdzie wydawaloby sie, ze wszystko jest
                          O.K. a potem konczy sie zle, np. owiniecie sie dziecka pepowina czy nagle
                          komplikacje, ktorych wczesniej nikt sie nie spodziewal- tak jak u mojej
                          kuzynki, gdzie nagle zaczela jej pekac macica i jedna noga byla juz po tamtej
                          stronie.
                          Ja nie mam nic przeciwko pn ale wiem, ze roznie sie to konczy- glownie dla
                          dziecka- i dlatego po tragedii jaka mnie spotkala zrobie wszystko aby to sie
                          nie powtorzylo, chocby niektore osoby uwazaly to za moje widzimisie. Zdrowie
                          mojego dziecka nie jest dla mnie widzimisie.Rowniez pozdrawiam i dziekuje za
                          zrozumienie
                  • hossa76 Re:do balbinki 16.02.06, 17:13
                    Nie wiem co Cię tak interesuje i przejmuje w tym jak ktoś chce rodzić. Czy my
                    negujemy poród sn - nie. Chcemy po prostu mieć wybór co do metody porodu i mamy
                    do tego prawo. Chyba to każdej prywatna sprawa jaki sposób wybierze. Zajmij się
                    lepiej sobą i swoimi sprawami i wybierz metodę, która odpowiada Tobie nie
                    wtrącając się w wybór innych. Ja i inne wybieramy cc, a Ty i wiele innych sn -
                    nasze i wasze prawo wyboru więc nie krytykuj i ubliżaj. W końcu to każdej z nas
                    prywatna "broszka". A głupią to możesz nazwać mamusię, która kilkumiesięcznemu
                    dziecku przekłuwa uszy a nie osobę wybierającą inną metodę porodu niż Twoja.
                    Trochę tolerancji panienko.
                    • ulkaz Re:do balbinki 16.02.06, 17:21
                      sluchaj jezeli masz kase to wybieraj. chodzi o to, ze cc to jest procedura
                      medyczna ratujaca zycie lub zdrowie(i jezeli masz przeciwskazania do psn to
                      ciezko tu wogole mowic o wyborze, bo to raczej Twoj organizm wybral. tak jak w
                      przypadku Asi, nam chodzi o cc na wyrazne zyczenie). jesli masz ochote wybrac
                      tylko dlatego,ze wstydzisz sie przec, boisz sie porodu to pogadaj o tym z
                      lekarzem, moze uda sie wam dojsc do porozumienia.
                      • hossa76 Re:do balbinki 16.02.06, 17:33
                        To nie o to chodzi że się wstydzę (i myślę że w 99 przypadkach też tak jest).
                        Ja po prostu rozważając wszystki za i przeciw, obserwując bliską rodzinę i ich
                        dzieci oraz koleżanki pod względem zdrowia dziecka, "dochodzenia do siebie" po
                        porodzie, powikłania po cc i porodzie sn itp. zdecydowałam się na cc. Jest to
                        decyzja świadoma, przemyślana a nie moje "widzi mi się". Szanuję wybór innych,
                        nie krytykuję i nie neguję ale drażni mnie ubliżanie innym matkom z takimi
                        poglądami jak moje. Uszanujcie nasze decyzje bez kąśliwej krytyki, bo czasem
                        wydaje mi sie że niektóre przyszłe mamy w pewien sposób są zazdrosne o to, że
                        nam się "upiecze" ból porodowy, a to przecież nie tak...
                        Pozdrawiam
                        • ulkaz Re:do balbinki 16.02.06, 17:39
                          ja wiem, ze Tobie sie nie upiecze(wlasnie dlatego wole porod sn - tylko na
                          prawde sn to znaczy z mozliwoscia wybrania pozycji etc). wydaje mi sie jednak,
                          ze cc na zyczenie - powinno byc dostepne za oplata(to jest w pewnym sensie
                          usluga ponadstandardowa, wymagajaca dodatkowego znieczulenia, pracy zespolu
                          operacyjnego etc.). wtedy moze latwiej byloby ogarnac patologie takie jak
                          zdazyly sie Asi(w koncu ten lekarz nie zrobil jej cc, ktore powinna miec).chodzi
                          o to,ze tniemy jesli jest to wskazane(czyt. konieczne ze wzgledu na dobro
                          dziecka i matki)
                          pozdrawiam ula
                          • earl.grey Re:do balbinki 16.02.06, 19:05
                            jestem za! cc na życzenie w oficjalnym cenniku (dopłata od pacjentki w przypadku
                            cc bez wskazań lekarskich). Ukróciłoby to łapówkarstwo i troszkę dodatkowych
                            pieniędzy dodałoby szpitalom. Lekarze niestety wolą brac łapówki, wiadomo.
                            • hossa76 Re:do balbinki 16.02.06, 22:40
                              Tak to by rozwiązało problem. Oficjałka, cennik itp. Ale dopóki będą
                              tacy "twardogłowi" jak autorka tego artykułu możemy sobie tylko o tym pomarzyć.
                              Chociaż szlag mnie trafi
                            • hossa76 Re:do balbinki 16.02.06, 22:44
                              Tak to by rozwiązało problem. Oficjałka, cennik itp. Ale dopóki będą
                              tacy "twardogłowi" jak autorka tego artykułu możemy sobie tylko o tym pomarzyć.
                              Chociaż szlag mnie trafia, że człowiek płaci te składki i g.. z tego ma.
                              • ulkaz Re:do balbinki 16.02.06, 22:52
                                powinien byc wyznaczony standard(i niestety moim zdaniem takim standardem
                                powinno byc psn w sali jednoosobowej, rodzinne z mozliwoscia wybrania pozycji i
                                lazienka do wlasnej dyspozycji, w razie zagrozenia zdrowia lub zycia: cc ).
                                jesli ktos chce wiecej to niech placi, ale to powinien byc standard(placimy
                                skladki tylko za standard i wtedy byloby wszystko jasne)
                                pozdrawiam ula
                                • hossa76 Re:do balbinki 16.02.06, 23:06
                                  I znieczulenie gratis do cholery!!! Byle jakiego pijaczka z rozwaloną głową
                                  zszywają ze znieczuleniem, albo ząbka borują a kobieta ma rodzić bez, bo to
                                  taki niby luksus i foch głupich bab. Głowę daję że jakby to faceci rodzili to
                                  znieczulenie już od dawna było by rzeczą normalną i darmową ... Ech, szkoda
                                  gadać o naszej służbie zdrowia.
      • morulla Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:55
        Ja też się całkowicie zgadzam!

        28.04.05 r. urodziłam przez cc synka!

        Muszę przyznać, że pobyty w szpitalach są dla mnie niemiłym wspomnieniem.
        Upokarzające było dla mnie rozbieranie się do naga przy kilku lekarzach i pielegniarkach, było dla mnie traumą usg i badanie na fotelu ginekologicznym w szpitalu przy gronie studentów!!!
        I co z tego, że dla nich to normalne!! dla mnie nie!! to była moja pierwsza ciąża i rozbierałam sie wcześniej tylko przed moim mężem i ginekologiem!
        To było jak gwałt! Nikt mnie nawet o nic nie pytał.
        Ja rozumiem, że trzeba się rozebrać (ale dlaczego do naga), trzeba zbadać (ale dlaczego przy studentach), dlaczego akurat to ja mam robić wszystko żeby lekarzom było wygodnie a nie mnie??

        W Polsce konieczna jest ogromna zmiana jeśli chodzi o podejście do rodzenia i rodzących!!
        • botakijuz Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:09
          Chciałam rodzić naturalnie po koszmarnej operacji ciąży pozamacicznej.
          Rekonwalescencja po niej była najgorszym przeżyciem w moim życiu. Dlatego, gdy
          po wielkich trudach udało mi się zajść w ciążę, chciałam naturalnie. Niestety
          musiała być cesarka... I choć bałam się jak cholera, okazało się, że nie było
          aż tak źle. Niestety przez kilka dni nie miałam pokarmu, potem ogromny problem
          z karmieniem piersią przez co mój synek ostatecznie po miesiącu zaczął pić już
          tylko mleko modyfikowane. Wiem, że może gdybym była bardziej zdeterminowana,
          udałoby mi się utrzymać laktację. Ale szarpiące się dziecko, ja spocona z
          emocji, rozdrażnienie - to nie było łatwe. Na pociechę matkom niekarmiącym
          naturalnie powiem, że mój synek jest zdrów jak ryba, nie ma alergii, nie
          choruje.
          Jeśli chodzi o bliznę, to mam dwa razy cięty brzuch w tym samym miejscu i
          nie jest on najładniejszy. Trudno. Na golasa pokazuję się mężowi, nie chodzę na
          plażę nudystów, a w bieliźnie nie jest tak źle, więc się nie przejmuję.
        • cira2 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:54
          Uważam, że każda kobieta ma prawo wyboru. Ja wybrałam porody naturalne/dwa/, i
          na szczęscie wszystko poszło super, choć bolało mocno. Podstawa dobrego
          traktowania w szpitalu przez personel, to mąz u boku. Wszystkie panie
          pielęgniarki od razu stają się miłe i grzeczne, można chodzić i rodzić w
          wybranej przez siebie pozycji. Trzeba też się odzywać i mówić, że np. nie
          wyraża się zgody na obecność studentów. To działa. Byle stanowczo, choć
          grzecznie. Pozdrawiam wszystkie mamy: "stare" i "nowe" i życzę jak najmniej
          komplikacji w wybranych przez siebie porodach.
      • kadewu1 Re: Cesarka na życzenie 28.01.06, 19:48
        jestem za jednym: niezmuszaniem kogokolwiek do czegokolwiek. Większość z Was na
        Forum jest za porodem i sn, i fajnie. Dlatego proponuję: nie próbujmy się
        przekonywać używając argumentow o naturze, suwaku na brzuchu, Panu Bogu i bólu
        niezbędnym do kochania dziecka. Moim zdaniem cc na życzenie powinno być
        dostępne; na pewno częściowo chociaż pokrywane ze składek pracujących przecież
        w większości kobiet (a częściowo - być może - finansowane przez same
        zainteresowane z prywatnych funduszy).
        Pozdrawiam,
        Ka
      • ariella Dziennikarskie dno 28.01.06, 19:56
        Wstyd, Wysokie Obcasy!
        Prawdziwe dziennikarstwo polega na bezstronnosci, a nie na naprawianiu swiata
        wedlug wlasnego widzimisie. Tak tendencyjnego artykulu dawno nie czytalam.
        Jednostronnie i z teza. Nie pomaga nawet to, ze mnie zacytowaliscie - chyba ze
        to mial byc glos drugiej strony - tych biednych nasladowczyn gwiazd i kobiet,
        ktore osmielily sie powiedziec, ze:
        1. zdrowie dziecka jest najwazniejsze
        2. wola miec blizne na brzuchu niz gdzie indziej
        3. decyduja sie na bol kontrolowany trwajacy kilka dni, a nie wrzaski i omdlenia
        Sama rozmawialam z conajmniej dwoma lekarzami i jedna polozna, ktorzy twierdza,
        ze cc jest bezpieczniejsza forma porodu. A wy macie problemy zeby znalezc
        takiego??? A moze telefony wysiadly w redakcji??? Czy nie chcialo sie ruszyc
        tylka zza biurka? A moze szefowa kazala przytoczyc opinie lekarza i akurat taki
        sie nalazl? Takie gnioty nazywa sie zabiurszczyzna - wiecie o tym? A moze "moj
        swiatopoglad tak mi kaze"????? Wstyd!
        Rodzic po ludzku - ale tylko tak jak WO uwazaja za sluszne?