Dodaj do ulubionych

PIEKARY SLASKIE NA NIE

16.04.03, 22:24
piekary slaskie spital przy ul szpitalnej 11 radze omijac z daleka trafilam
tam przez przypadek i tego przypadku nie zapomne do
konca zycia
porod jako taki oprocz tego ze polozna wrzeszczala na mnie podczas bolow
partych ze nie ma ze mna kontaktu... dobrze ze byl ze mna
moj maz bo niewiem
zostalam nacienta miedzy skurczami... podobno gdybym wspolpracowala to moze
nie trzeba by nacinac (nie wiem o czym mialam
debatowac z ta kobieta???)
ale to jeszcze wszystko nic opieka na oddale nikt nie pomagal mi w karmieniu
pokazano mi raz i koniec nie mialam pokarmu mala
spadala na wadze, plakalam a polozne nabijaly sie ze mnie ze dziecko
urodzilam i becze dobrze ze byl moj maz ale niestety w nocy
go nie bylo i zeby moja coreczka nie plakala w nocy zabrano mi ja dokarmiono
bez mojej zgody i podano glukoze po ktorej spala i
dopiero mnie nie chciala ssac
kompanie dzieci to kapiel od kranem zero sterylnosci i udowodnienie matkom
ile taki noworodek jest w stanie wytrzymac
a na koniec poczestowali moja coreczke kliepsella pneumonie (niewiem jak sie
to fachowo pisze) po miesiacu wyladowalam w innym
szpitalu z powodu bakterii ... nikomu tego nie życze dlatego ostrzegam
Obserwuj wątek
    • pyza81 Re: PIEKARY SLASKIE NA NIE 20.04.03, 14:54
      Ja też rodziłam w Piekarach ale w styczniu 2002. Na lekarza i położna też nie
      mogę powiedzieć dobrego słowa. Po łożna powiedziała że nie może spokojnie
      zjeść śniadania, bo my tu rodzimy. Personel na górze był za to bardzo ,miły i
      pomocny. Panie zaraz intertesowały się dzieckiem, pomagały we wszystkim.

      Ja nie mam takich złych wspomnień.
      Basia
    • olka169 Re: PIEKARY SLASKIE NA NIE 14.05.03, 17:38
      Ja w Piekarach rodziłam dwa razy. Pierwszy raz cztery lata temu i nie
      wspominam tego najlepiej, chociaż położną przy porodzie miałam OK. Pobyt na
      ginekologii i położnictwie nie był jednak najmilszy. Drugi raz rodziłam dwa
      miesiące temu i muszę powiedzieć że wiele się zmieniło na lepsze. Położna to
      był Anioł, rodziłam z mężem a Ona dodawała nam sił i naprawdę bardzo wspierała.
      Na położnictwie też było dobrze (nie kąpano mojego syna pod kranem co zdarzało
      się 4 lata wcześniej, tylko w wanience) położne były na każde moje życzenie
      (najwspanialsza położna to Pani Asia- po prostu wykonuje ten zawód z
      powołaniem) codziennie pytano mnie czy nie mam kłopotów z karmieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka