jmama
10.04.07, 14:47
Ja co prawda nie rodziłam w Jaworznie bo jak dowiedziałam się po przyjeżdzie
do szpitala, przyjmuje się tam porody po 36 tygodniu a ja rodziłam w 34. W
każdym razie gdy odeszły mi wody pojechałam do szpitala w Jaworznie. Najpierw
dosyć długo czekałam żeby pojawiła sie jakaś położna, następnie były również
dosyć długie formalności i wreszcie trafiłam na oddział. Tam podłączono mnie
do ktg i położna bez słowa sobie gdies poszła, potem było badanie przez
niezbyt miła panią doktor, oczywiście i niczym mnie nie informowano. Po tym
wszystkim zostałam położona w pokoju i właściwie niedługo potem zaczęły się
skurcze. Nikt się mną nie interesował a o tym, że mam być przewieziona do
Katowic dowiedziałam się przypadkiem, gdy położna przechodząc korytarzem
powiedziała do mnie i do męża, że karetka niedługo będzie. Potem nikogo z
personelu już nie widzieliśmy, chociaz mąż szukał kogoś bo miałam już skurcze
co 3-4 minuty. Gdy w końcu odnalazła się położna zaczęła panikować i nie
wiedziała kiedy w końcu przyjedzie karetka, choc czekaliśmy już ok.3 godzin.
W końcu pokolenej ok.godzinie przyjechała wreszcie karetka. Pani doktor z
karetki powiedziała parę niemiłych słów położnej, że to nie możliwe żeby tyle
czekać na aretkę, na co położna stwierdziła,że nie wiedziała co miała zrobić.
Potem podłączono mi kroplówkę na wstrzymanie akcji a gdy odruchowo cofnęłam
ręke usłyszałam od położnej, żebym zamiast cudować lepiej zaczęła się martwić
o dziecko, no i w ogóle co chwilę powtarzała, że u nas w szpitalu moje
dziecko nie ma szans. Gdybym nie była zajęta czym innym to bym ją chyba
pobiła. Na szczęście niedługo póżniej zostałam przewieziona do szpitala
klinicznego na Medyków 14 w Katowicach, gdzie urodziłam moją córeczkę i
bardzo sobie ten szpital chwalę i chciałam napisać,że bardzo mnie zdziwiło,
gdy zobaczyłam,że jest on niżej oceniony niż ten w Jaworznie bo różnica w
traktowaniu pacjętów jest ogromna. Dodam jeszcze, że w karetce sanitariuszka
poprosiła mnie żebym jeszcze nie rodziła bo ona nigdy nie odbierała porodu.