lobuz28
09.07.07, 22:20
Witam serdecznie,
Od jakiegoś czasu nie zaglądam na forum szpitale bo 12.06 urodziłam córeczkę
ale postanowiłam napisać jak było... CC było spowodowane ułożeniem pośladkowym.
Wody dosłownie chlupnęły ze mnie na 2,5 tyg. przed terminem więc trochę
spanikowałam i pojechałam na Kopernika. Wcześniej sama dowiadywałam się o
Koperniku i innych szpitalach w Krakowie i jak już byłam pewna że tam nie chcę
to... no właśnie.
Już w momencie przyjęcia był zgrzyt bo pielęgniarki powiedziały mi, że mąż nie
będzie mógł zobaczyć ani mnie ani dziecka po cc. Rodziłam o 1 w nocy więc
czekanie do rano żeby dowiedzieć się co z nami uważam za... Jak powiedziałam,
że nie będę w takim razie tam rodzić, już po wejściu na 2p to miła pani
anestezjolog powiedziała, że jednak po cc mogę zobaczyć się z mężem a on na
pewno zobaczy dziecko. Sama cesarka była ok, nic nie bolało, wszystko szybko i
sprawnie. Niestety córkę widziałam przez 2-3 minuty i to tylko jak położna
przytuliła mi ją do policzka, sama nie mogłam jej dotknąć. Nikt mi nie
powiedział co z Mała, ile ma punktów ile waży itp... nic. Było mi przeraźliwie
smutno. Mąż zobaczył dziecko przez ułamek sekundy a na dodatek jak zapytał
pielęgniarkę co ze mną to usłyszał, że nie jest ona uprawniona do udzielania
info i ma czekać na lekarz. Domyślacie się, że w takiej sytuacji można
zwariować z obaw. No bo dlaczego kobieta nie powiedziała, że wszystko jest ok?
Skoro było?
Następnie trafiłam na 8 osobową salę. Dramat. Ale nie chcę pisać o warunkach
lokalowych bo nie to jest najważniejsze.
Generalnie na oddziale trudno o pomoc i zainteresowanie. Nikt nie pomagał
przystawiać dziecka do piersi, nikt nie pokazał mi jak przewijać, kąpać.
Dzieci były zabierane o ustalonych porach na przewijanie i kąpanie bez udziału
mam. Przewinięcie dziecka o innej porze było trudne. Brak informacji o stanie
dziecka, tak po cc jak i codziennie na oddziale. Nikt nas nie informował. Nic
nie wiedziałam o badaniach zaleconych, dopiero w ostatnim dniu mogłam
porozmawiać z pediatrą. Na oddziale panuje opinia, że jak z Tobą nie
rozmawiają to jest ok i się ciesz.
Oczywiście były pojedyncze siostry ( lekarze to już krańcowa znieczulica,
chyba, że ma się opłaconego...) miłe i pomocne ale dosłownie kilka i ginęły w
tłumie.
Nie chcę nikogo zrażać, to są moje subiektywne odczycie nt Kopernika. To był
mój pierwszy poród ale gdybym mogła cofnąć czas pojechałabym gdzie indziej
licząc na bardziej przyjazną opiekę oraz zainteresowanie ze strony personelu
medycznego.
Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim przyszłym Mamom.