asiaiwona_1
31.05.08, 15:25
Od tygodnia leżę na Karowej. Jestem w 27 tyg (za 2 dni będzie 28
tyg). W 22 tc odeszły mi wody. Leżałam 3 tyg na Inflanckiej na
obserwacji. Wód zaczęło przybywać, choć nadal było ich za mało. Po
wyjściu ze szpitala poszłam na "porządne" usg, żeby sprawdzić czy z
dzidziusiem wszystko ok. No i okazało się, że pępowina opadła i jest
przed główką co może w każdej chwili doprowadzić do jej wypadnięcia.
Zalecenie - natychmiast szpital z dobrym OIOMEM. Wybrałam Karową. A
tu lekarze co dzień dają mi do zrozumienia, że dziecko i tak umrze
lub będzie BARDZO chore. Dziś np jedna pani doktor zaczęła mi mówić
jak to szkodzi dziecku tak długie przebywanie bez wód. Spytałam więc
czy nie lepiej w takim razie urodzić już teraz (przez tą pępowinę i
tak czeka mnie cesarka) i może bezpieczniej będzie dziecku w
inkubatorze. Na to pani doktor stwierdziła, że o wcześniejszym
porodzie mogłam pomyśleć miesiąc temu kiedy było by mi łatwiej
rozstać się z tym dzieckiem. Załamałam się tym tekstem doszczętnie.
Aczkolwiek czytałam tu na foum o dziewczynie, której wody odeszły w
23 tc, następne 5 tyg przeleżała w szpitalu, po czym zrobiono jej
cesarkę i z dzidzią wszystko jest ok. Strasznie się boję o moją
dzidzię. Mi lekarze powiedzieli, że z porodem będą czekać aż dostanę
skurczy, ewentualnie jak wda się jakaś infekcja. Sama nie wiem czy
skoro brak wód tak źle wpływa na dziecko to czy nie lepiej
faktycznie urodzić teraz i walczyć o nie już "na zawnątrz". Dodam,
że z nerkami dzidzi jest ok i wody wypłynęły prawdopodobnie z powodu
przedwczesnego pęknięcia pęcherza. Pomóżcie, proszę i dajcie choć
trochę nadziei...