Od ponad roku staramy się z mężem o dziecko - na razie bez skutku. Chciałam zwiększyć szansę na zapłodnienie i zacząć mierzyć temperaturę żeby dokładnie wiedzieć kiedy (i czy w ogóle) mam owulację. Z tego co czytam temperatura powinna być mierzona tuż po przebudzeniu, mniej więcej o stałych porach. Mam pytanie właśnie o te mniej więcej. Czasem wstaję o 5, czasem o 6 lub 7, w weekendy może być nieco później. Czy mierzenie musi być codziennie o tej samej godzinie, czy różnica około 4 h jest akceptowalna? Drugie pytanie: mam dość dziwne krwawienie - cykl trwa krótko - około 23-24 dni, ale sama miesiaczka trwa długo około 7 dni. Według kalkulatorów inernetowym szanse na zapłodnienie mam już od 3- 4 dnia miesiaczki - ale wtedy trwa jeszcze okres - czy to jest możliwe? I jeszcze kolejna rzecz - po roku starań oprócz obserwacji cyklu musimy zacząć się diagnozować. Od bardzo długiego czasu mam wykupiony abonament medyczny w prywatnej firmie, ale tam mi nie pomogą, więc stwierdziłam, ze dobrze było by załapać się na diagnostykę w ramach NFZ. Czytałam, że w szpitalu na Karowej 2 jest poradnia leczenia niepłodności. Jak to się odbywa - mam tam po prostu zadzwonić i powiedzieć że chcę się zapisać do poradni czy do ginekologa? Sorki jesli pytania są głupie, ale dopiero stawiam pierwsze kroki w staraniu o dziecko z kalendarzem w ręku